Wróć   TheSims.PL - Forum > Zdjęcia z gry > The Sims Fotostory
Zarejestruj się Blogi FAQ Społeczność Kalendarz

Komunikaty

Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 07.02.2012, 15:57   #21
Vipera
 
Avatar Vipera
 
Zarejestrowany: 17.07.2008
Skąd: Łodź
Płeć: Kobieta
Postów: 1,324
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

Boooże! ale sie nadupkowałam zeby dopasować stare foty do tekstu! oczy mi odpadają

Rozdział 1
„Nieznajomy”

– Akira, idź obudzić śpiącą królewnę, bo spóźni się do szkoły – powiedziała ciemnowłosa kobieta, przygotowując śniadanie na kuchennej szafce.
Chłopiec wstał niechętnie sprzed ekranu telewizora i ruszył na piętro. Otworzył drzwi do pokoju siostry i wszedł do środka, stukając głośno kapciami o ciemne panele. Mimo wczesnej godziny, w pomieszczeniu panowały egipskie ciemności. Podszedł do okna i szybkim, zdecydowanym ruchem odsłonił żaluzje po czym otworzył okno, wpuszczając do środka ciepłe słoneczne promienie. Odwrócił się, spoglądając na czerwone kosmyki włosów, wystające spod granatowej pościeli.
– Wstawaj! – krzyknął nie ruszając się z miejsca. Nie widząc żadnej reakcji ze strony siostry, podszedł bliżej i nachylił się nad łóżkiem. – Ruszaj się, mama zrobiła śniadanie.
– Spadaj stąd krasnalu i zgaś to światło! – warknęła dziewczyna, nakrywając głowę kołdrą.
Chłopak jednak nie posłuchał. Obszedł łóżko i włożył ręce pod okrycie, aby połaskotać ją po stopach. Krzyknęła siadając gwałtownie na łóżku z poirytowaną miną. Chwyciła leżącą obok poduszkę i rzuciła nią w uciekającego na korytarz brata. Nie trafiła. Słysząc dźwięk zamykających się drzwi, położyła się znów i zakryła kołdrą, wymyślając przy tym tysiąc różnych tortur na tego małego chochlika. Nagle usłyszała podejrzany szelest. Odkryła się lekko aby spojrzeć co się dzieje, kiedy Akira wylał jej na głowę szklankę zimnej wody. Wrzasnęła wściekle, wyskakując na podłogę.

– Lepiej uciekaj padalcu, bo jak cie złapie, to utopię w akwarium! – krzyknęła, wybiegając na korytarz. Dogoniła brata na schodach i wywlekła do salonu, gdzie stało duże, podświetlone akwarium z rybkami. – I co teraz powiesz, mądralo? Hę?
– Sanae, nie znęcaj się nad bratem – powiedziała Alice, rozkładając talerze na stole. – Chodźcie na śniadanie.
Po krótkiej szarpaninie chłopak wyrwał się z uścisku siostry i szybkim krokiem ruszył do kuchni, zatrzymując się tylko, aby pokazać jej język.
– Jeszcze z tobą nie skończyłam! – rzuciła przez ramie, kierując się w stronę łazienki. – Idę pod prysznic.
– Najpierw coś zjedz. – Usłyszała za sobą głos matki.
– Nie mam czasu!
Po szybkim prysznicu, owinięta ręcznikiem stanęła przed lustrem. Wysuszyła swoje długie, czerwone włosy i zawiązała je w kucyka, a następnie wygrzebała z kosmetyczki czarną kredkę, którą podkreśliła duże, brązowe oczy. Przejechała kilkakrotnie rzęsy tuszem i usta błyszczykiem, a gdy uznała, że może pokazać się światu, opuściła łazienkę. Wspięła się po ciemnych schodach do swojego pokoju, zamknęła drzwi i rzuciła mokry ręcznik na łóżko. Spojrzała ze zniesmaczoną miną na szafkę, która jeszcze ociekała wodą po porannej pobudce jej kochanego braciszka.
Po paru minutach ubrana w mundurek szkolny i prawie spóźniona na zajęcia, wybiegła z domu z kromką chleba w ustach.

*

Wpadła przez bramę na teren szkoły, a następnie po kamiennych schodkach w stronę budynku. Na widok woźnego zamiatającego przed drzwiami, uśmiechnęła się i pomachała mu, na co odpowiedział jej karcącym ruchem dłoni. Witał ją w ten sposób za każdym razem, kiedy spóźniała się na lekcje, czyli prawie co drugi dzień.
Otworzyła ciężkie drzwi wejściowe i zawiązując krawat mundurka, udała się pośpiesznie w stronę klasy. Kiedy doszła na koniec korytarza, westchnęła głośno, poprawiła gęste włosy i nacisnęła klamkę. Na dźwięk stukotu obcasów po jasnych płytkach, wszystkie głowy zwróciły się w jej stronę. Na nieszczęście, również i ta nauczyciela od japońskiego.

– Dzień dobry! – wykrzyknęła wesoło, uśmiechając się niewinnie. – O! czyżby nowy krawat, sensei? Ładny!
– Dziękuję – odpowiedział nauczyciel, nieco zbity z tropu. Po chwili jednak zmarszczył brwi i spojrzał na uczennice gniewnie, poprawiając okulary. – Nie czaruj mi tu, Matsuda. Dlaczego znowu się spóźniłaś?
– Heh… no bo… musiałam zdjąć kota z drzewa sąsiadki. Biedaczek wspiął się za wysoko i nie mógł zejść, no a kiedy próbowałam go zdjąć, rozdarłam sobie podkolanówkę i…
– Wystarczy! Niech mi to będzie ostatni raz! – powiedział mężczyzna, odwracając się przodem do tablicy.
– Oczywiście, sensei – mruknęła Sanae kierując się do swojej ławki.
– Aż do następnego kota! – krzyknął czarnowłosy chłopak z końca sali, uśmiechając się szeroko – Może ja też wejdę na drzewo… uratujesz mnie bohaterko?
– Hanari! Skończ gderać i skup się na lekcji! – warknął nauczyciel uderzając książką w blat biurka.
– Jasne, jeśli zmienisz się w kota – odpowiedziała cicho czerwonowłosa, siadając w ławce obok.

Później na jakiś czas nastała cisza. Sanae wyciągnęła z plecaka zeszyt formatu A4 i swój ulubiony długopis z nietoperzem, a następnie oparła ręce wygodnie na ławce i rozejrzała się po klasie. Nauczyciel wygłaszał wykład na temat, który nikogo nie interesował – no może prócz zakochanej w nim po uszy dziewczynie siedzącej w pierwszej ławce. Zasłuchana wpatrywała się w niego, niczym w najpiękniejszy z obrazów wiszących w Luwrze, a Sanae mogłaby się założyć, że tylne kartki zeszytu miała zapisane jego imieniem – zapewne w środku czerwonych serduszek.
Zdegustowana wizją dziewczyny wzdychającej do zdjęcia pana Wong’a, która ukazała się w jej umyśle, spojrzała na czystą kartkę papieru. Wsłuchując się w śpiew ptaków za oknem i szelest liści w koronach drzew, chwyciła długopis i zaczęła układać kolejną piosenkę. Słowa płynęły jak rzeka, a ona notowała je pośpiesznie, aby nic jej nie uciekło. Kiedy pod koniec lekcji zamknęła zeszyt i przeciągnęła się z szerokim uśmiechem na twarzy, poczuła na sobie wzrok kolegi obok.
– Co się tak gapisz? – zapytała cicho zerkając na niego podejrzliwie. – Tylko nie mów, że prześwietlasz mi mundurek.
– Oh… Chciałoby się! – mruknął rozmarzonym głosem.
– Zboczeniec.

– Heh… Szykujesz repertuar na sobotę? – zapytał przesuwając ławkę, aby mogli łatwiej się porozumieć.
– Tak. Zostały nam dwa dni, a mamy zaledwie kilka piosenek… Jeszcze niezbyt dobrych – westchnęła dziewczyna, podpierając brodę na skrzyżowanych palcach dłoni. – Dzisiaj jak zwykle piwnica. Przydałoby się posiedzieć dłużej.
– Spoko, dzisiaj mam wolną chatę, więc możemy ćwiczyć do późna. Zamówimy pizze!
– Matsuda i Hanari! Tak bardzo chcecie zostać po lekcjach? – krzyknął zdenerwowany nauczyciel.
– Przepraszamy! – zawołali chórkiem. W tym samym momencie zadzwonił dzwonek i wszyscy uczniowie wylali się na korytarz.
Lekcje tego dnia minęły zadziwiająco szybko. Sanae skończyła pisać piosenkę i po lekcji w-fu, w dobrym humorze udała się do domu. Drzewa wiśni zakwitły przepięknie, ciesząc oczy biało–różowymi, malusieńkimi kwiatuszkami.
Ptaki ćwierkały, latając między koronami drzew, a wiatr głaskał policzki przechodniów.
Otworzyła drzwi i weszła do małego przedpokoju. Wdrapała się po schodach do swojego pokoju, rzuciła plecak na łóżko i przepakowała potrzebne na próbę rzeczy do wolnej torby, a następnie przebrała się w jeansy oraz koszulkę i zbiegła do kuchni. W pomieszczeniu zastała tylko swojego młodszego brata, który oglądał kanały muzyczne, zajadając obiad na kuchennym blacie.
– Wsadziłem ci talerz do mikrofali – mruknął nie odrywając oczu od telewizora, kiedy weszła do kuchni.
Dziewczyna rzuciła krótkie „dzięki” i włączyła mikrofalówkę na minutę. Ich rodziców prawie nigdy nie można było zastać w domu, więc mama zostawiała im obiad w lodówce. Sanae przez jakiś czas zastanawiała się czym oni zajmują się w pracy, bo przecież to niemożliwe, żeby policjanci pracowali tyle czasu… Zazwyczaj nawet w weekendy i święta. Kiedyś nawet próbowała wypytać ojca, jednak szybko zbył ją mówiąc, że jest zajęty, a matka szybko się zdenerwowała. Później przestała pytać, a nawet z nimi rozmawiać.
– Wychodzę! – powiedział Akira, odstawiając talerz do umywalki.
– Zapomnij. Nie wyjdziesz póki nie umyjesz talerzy, krasnalu – warknęła siostra odkładając sok do lodówki.
– Co?! Myłem wczoraj, teraz twoja kolej!

– Dzisiaj jest czwartek, a ty masz kare, zapomniałeś? – Uśmiechnęła się złośliwie. – Zmywasz do końca tygodnia!
Nie odpowiedział. Zrobił tylko nadąsaną minę i ruszył w stronę umywalki.
W tym samym czasie Sanae porwała z krzesła swoją torbę i wkładając słuchawki iPoda do uszu, wyszła z domu, kierując się do kawiarni.

*

Odetchnęła z ulgą kiedy dotarła pod dom Kei’a. Jej ulubiona kawiarnia jak zwykle oblężona była przez stado uzależnionych od kofeiny ludzi, a znaleźć wolny stolik graniczyło z cudem. Dlatego zawsze przed próbami zespołu, Sanae kupowała kawę na wynos – odkąd Kei usnął na stojąco z gitarą w ręku – a chłopcy odwdzięczali się pizzą lub zupkami chińskimi. Nie było to najzdrowsze jedzenie, ale czasem można było sobie na nie pozwolić, biorąc pod uwagę, że cała trójka prowadziła dość aktywny tryb życia. Wspólne wypady nad morze w czasie wakacji, wycieczki rowerowe, a nawet lekcje baletu, na które jakiś rok wcześniej uczęszczała Sanae. Chłopcy dla niej wskoczyli nawet w rajstopy i tańczyli dziadka do orzechów… Cóż, pewnie oni woleliby o tym zapomnieć, a przynajmniej Shun, któremu poruszanie w stroju baletnicy nie wychodziło najlepiej.
Na to wspomnienie dziewczyna zachichotała pod nosem, naciskając klamkę drzwi wejściowych do domu przyjaciela. Przeszła krótkim korytarzem, a następnie skręciła na schody do piwnicy z trzema kartonowymi kubkami w rękach. Kiedy tylko weszła na pierwszy stopień, poczuła zapach niedawno malowanych ceglanych ścian, a do jej uszu dobiegła jedna z piosenek Abingdon boys school, która leciała dość głośno z laptopa Kei’a.

– Co ty, oleje mnie – Pomiędzy odgłosami muzyki i pobrzękiwaniu na gitarze elektrycznej, wyłapała strzępki męskiej rozmowy. – Nie chcę psuć tego, co teraz mamy.
– Nie wydaje mi się, ale może przyda się obadać sytuację. Może ona do ciebie też coś czuje…
– Co wy tutaj tak spiskujecie, cukieraski? – zapytała wesoło czerwonowłosa, mierzwiąc Shun’owi znienacka włosy. – Przyniosłam kawę, aby rozjaśnić trochę wasze skrzywione umysły.
Postawiła kubki na zagraconym stoliku i dopadła laptopa, żeby zmienić piosenkę.
– Nervous breakdown, kocham ją! – wykrzyknęła przeciągając się. Po chwili usiadła wygodnie na starej, skórzanej kanapie i spojrzała podejrzliwie na swoich przyjaciół, którzy wpatrywali się w nią nieco zmieszani. – No, co jest?
– Nic, po prostu nie słyszeliśmy jak weszłaś – powiedział Kei drapiąc się po szyi.
– Nigdy nie słyszycie, żadna mi nowość. Dobra… mamy masę roboty, a mało czasu. Zabieramy się!
Odłożyła torbę na kanapę, a następnie przyciszyła muzykę i zabrała się za ustawianie mikrofonu, co jakiś czas zerkając na chłopców przygotowujących się do próby. Shun zasiadł wygodnie za perkusją i podciągnął rękawy, wzrokiem szukając pałeczek, natomiast Kei zaczynał już wygrywać melodię pierwszej piosenki. Sanae widząc, że wszyscy są już gotowi, dała ręką znak, że mogą zaczynać. Po chwili muzyka zabrzmiała w całym pomieszczeniu, a rzeczywistość zeszła na drugi plan, jak za każdym razem kiedy chwytali się instrumentów. W czasie drugiej piosenki Sanae wzięła mikrofon do ręki i odwróciła się w stronę chłopców, aby spojrzeć na ich skupione twarze. Kochali grać tak samo jak ona.
Kei zaczął swoją solówkę, więc miała chwilę wytchnienia. Patrzyła z podziwem jak palce przyjaciela śmigają z gracją po strunach, a na jego ustach maluje się uśmiech. Uśmiechnęła się i ona, a następnie odruchowo spojrzała w stronę Shun’a. Siedział oparty o bębny z pałeczkami w rękach, patrząc na poczynania kumpla. Dziewczyna odgarnęła uciekające z kucyka włosy za ucho, kiedy Kei skończył.

Po niedługim czasie zrobili sobie przerwę i wszyscy troje opadli na sofę.
– Dawaj ten sok Kei – powiedziała, wyciągając przed siebie rękę.
– Zamawiamy pizze? – zapytał Shun wyciągając komórkę z kieszeni. – Głodny jestem, a tu jak zwykle nie ma nic do jedzenia. Kei, jak ty gości przyjmujesz?!
– Tak jak należy – mruknął wchodząc na schody. – Zamówię pizze… tą co zwykle. Zaraz wracam – Po tych słowach wbiegł po schodach do mieszkania.
– Ah właśnie! Napisałam dzisiaj piosenkę na lekcji… Zerknij na nią. – Sanae odstawiła sok na stolik i zaczęła grzebać w torbie. Wyciągnęła z niej ciemny zeszyt i podała chłopakowi. Shun przeczytał stronę dwa razy, marszcząc w zamyśleniu brwi.
–Nie pasuje mi tylko trzecie zdanie w drugiej zwrotce. Cała reszta świetna… z resztą jak zwykle – powiedział podnosząc wzrok z kartki na nią. Jego brązowe oczy lśniły w świetle lampy dyskotekowej, którą chłopcy zamontowali parę tygodni wcześniej. Odgarnął czarne kosmyki opadające na czoło, nadal nie odrywając od niej wzroku.
– Sanae, ja…
– Mógłbyś ułożyć do tego melodię? – przerwała mu. – Zostawię ci ten zeszyt, albo przepiszę i dam ci jutro w szkole.
– Eee… tak, tak… jasne. Nie ma sprawy – bąknął zmieszany. – Sam przepiszę.
– Świetnie! Pomyśl nad tym jeszcze dzisiaj, bo zostało nam bardzo mało czasu.
– Zawsze się martwisz, a potem wychodzi dobrze.

– Chciałabym, żeby i tym razem tak było. Gramy w naszym ulubionym klubie, musimy dobrze wypaść! – powiedziała, sięgając po sok.
– Do godziny będzie – mruknął Kei wchodząc do piwnicy. – To jak, gramy dalej?
Przez całą godzinę ćwiczyli kolejne piosenki ze swojego repertuaru. W między czasie pękła struna w gitarze i Kei klnąc pod nosem, zabrał się za wymienianie. Shun korzystając z okazji dorwał się do stojącego przy ścianie keyboardu, próbując swoich sił w komponowaniu muzyki do słów nowej piosenki. Sanae nuciła w rytm wygrywanej przez niego melodii, aby mu trochę pomóc, jednak szło to mozolnie. Kiedy w końcu Kei uporał się z gitarą, wszyscy wrócili do ćwiczeń.
– O! chyba pizza przyjechała. – powiedziała Sanae odkładając mikrofon.
– No wreszcie! Czuje jak żołądek przykleja mi się do kręgosłupa… i jeszcze tak dziwnie pomrukuje – Shun wygrzebał z kieszeni banknot i podał go przyjacielowi. – Leć mistrzu, sprowadź ratunek dla mego żołądka!
– Tak, tak… śpiesz się, bo zaczyna zagłuszać muzykę – rzuciła czerwonowłosa, opadając z westchnieniem na kanapę.
– Zawsze mogę schrupać ciebie – odpowiedział uśmiechając się diabelsko.
– Bylebyś nie dotykał mojej gitary, bo stracisz jaja – zagroził Kei kierując się na schody. Kiedy wyszedł, Shun usiadł na kanapie i pogłośnił muzykę lecącą z laptopa, a następnie otworzył sobie piwo stojące na podłodze i pociągnął dwa duże łyki. Sanae przeglądała mangę leżącą na szafce, jednak po chwili odłożyła ją na miejsce i odwróciła się w stronę chłopaka.
– Coś sobie w brew zrobił? – zapytała przysuwając się bliżej, aby odgarnąć mu włosy z czoła. – Znowu trening?

– Tak, ale to nic takiego. Małe zadrapanie – mruknął robiąc lekceważący ruch dłonią. – Za dwa tygodnie mam zawody. Przyjdziesz?
– Oczywiście, chociaż wiesz co o tym sądzę… – westchnęła.
– A tam. Nic mi nie będzie.
– Skąd wiesz? Zrobią ci krzywdę! Złamią ci nos, narobią siniaków… przecież od tego nawet wstrząsu mózgu można dostać! – zmarszczyła brwi i zaczęła kolejny ze swoich wykładów, którymi dzieliła się z przyjacielem przed każdymi zawodami.
– Sanae! – przerwał słowotok, zasłaniając jej usta dłonią. – Wiem co mi grozi, naprawdę, ale będzie dobrze. Zresztą, co cię tak wzięło? Nigdy nie wygłaszałaś mi wykładu z takim zawzięciem.
– Martwię się głupku! – warknęła uderzając go z pięści w ramie. – Nie chcę żeby coś ci się stało, to chyba oczywiste! – spojrzała na niego gniewnie, jednak na widok jego uśmiechu, westchnęła głośno i oddaliła od siebie nerwy.
– Nienawidzę kiedy tak robisz – pożaliła się, poprawiając włosy. – Wrr… wkurzasz mnie.
– Lubię. Jesteś seksi kiedy się irytujesz. – Zaśmiał się na widok jej krzywego uśmieszku. – No teraz już nie… haha.
Nastała cisza. Nadal patrzeli na siebie, jednak nikt się nie odezwał. Po chwili zastanowienia, Shun odważył się podnieść rękę i odgarnąć jej włosy z czoła, na co przez jej ciało przebiegł dreszcz. Nachylił się. Sanae wybałuszyła oczy, czując szybkie bicie serca – pewnie byłoby je nawet słychać. Łomotało tak, jakby chciało utorować sobie drogę na zewnątrz.
Położył jej delikatnie dłoń na policzku, a ona poddała się i zamknęła oczy czekając, aż ją pocałuje. Wtedy usłyszeli trzask drzwi u góry i stukot butów na drewnianych stopniach. Odskoczyli od siebie jak poparzeni, jakby zapomnieli, że ktoś prócz nich jest jeszcze w domu. Zaraz do piwnicy wszedł Kei z dużym kartonowym pudłem.
– Pizza!



A teraz lece na szamanko
Vipera jest offline  

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 07.02.2012, 16:29   #22
Kethael
 
Avatar Kethael
 
Zarejestrowany: 18.03.2011
Skąd: Sweet dreams
Płeć: Kobieta
Postów: 1,117
Wpisy bloga: 6
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

Cytat:
– Wstawaj! – krzyknął nie ruszając się z miejsca.
Przed ''nie'' powinien być przecinek.

Cytat:
nauczyciela od japońskiego.
^w^ <3

Fajnie się zaczyna Sanae jest prześliczna Ma genialne włosy i ich kolor
No, ale przejdźmy do rzeczy. Tekst jest fajnie i lekko napisany, w zasadzie jak każdy twojego autorstwa. Nie mam pojęcia, co jeszcze napisać.
Podobała mi się scena z braciszkiem Sanae. Krasnal przypomina mi moją młodszą siostrę
Shun jest zakochany w Sanae... powiem szczerze, ze się tego nie spodziewałam.
W szkole Sanae rozmawiała z Kei'em? Jakoś mi to umknęło.

Pozdrawiam
__________________
Kethael jest offline  
stare 07.02.2012, 16:57   #23
Silver
 
Avatar Silver
 
Zarejestrowany: 23.05.2011
Skąd: Nowogrodziec
Płeć: Kobieta
Postów: 131
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

Jej. Niby nic szczególnego się nie działo a ja mam ochotę pochłonąć całą resztę w trybie natychmiastowym Sanae jest śliczna, tylko mi fryzura nie pasuje.

Co do treści to mam pustkę w głowie i nie mam pojęcia co napisać ;/ chyba tylko tyle, że bardzo mi się podoba i co najważniejsze zaciekawiło.
czytało mi się zbyt szybko, ale długość jak najbardziej mi odpowiada ^^ nie zauważyłam błędów, ale znając życie i tak ktoś się do czegoś doczepi.
No i szkoda, że nie ma zdjęcia sceny miłosnej

No to mam nadzieję, że szybko dodasz następny docinek i...smacznego
Silver jest offline  
stare 07.02.2012, 17:12   #24
rudzielec
 
Avatar rudzielec
 
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 9
Płeć: Kobieta
Postów: 1,864
Wpisy bloga: 2
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

@up: wiesz jak ja bym chciała Wam napisać tutaj kilka rzeczy, żebyście przestały żyć w nieświadomości? ale niestety lub stety, nie będę taka łaskawa, bo Vip, by mnie zabiła xD

Cytat:
Nastała cisza. Nadal patrzeli na siebie, jednak nikt się nie odezwał.
patrzyli

nie mogę się doczekać występu w klubie <3
doinformowani wiedzą dlaczego, niedoinformowani dowiedzą się w swoim czasie xD

oczywiście czekam na next z nieubłagalną niecierpliwością
__________________
Mój profil na WATTPAD
rudzielec jest offline  
stare 07.02.2012, 17:41   #25
Malin
 
Avatar Malin
 
Zarejestrowany: 09.12.2008
Skąd: moje własne Idaho
Płeć: Kobieta
Postów: 856
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

No no, przyznaję, że zaskok jest, bo nastawiałam się na jakiś gotyk wręcz, a tu historia jak najbardziej współczesna :D Tym bardziej mnie intryguje, co za opowieść z wampirami we współczesnym świecie szanowna autorka stworzyła. ;)
Sanae jest śliczna, ma kolor włosów, o jakim zawsze marzyłam, i jaki swego czasu nosiła połowa Simek w mojej grze. xD Podoba mi się, a to dobrze, bo jeśli ma występować u boku boskiego Vincenta, to po prostu nie może być inaczej... : D
A tak technicznie - bardzo ładnie piszesz, przystępnie, masz "lekkie pióro". Tworzysz świetne opisy; np. w tym zdaniu:
Cytat:
Napisał Vipera
(...) Ptaki ćwierkały, latając między koronami drzew, a wiatr głaskał policzki przechodniów. (...)
totalnie się zakochałam... Ogromnie podoba mi się Twój styl pisania. Nie stwierdziłam błędów, no może jakiś przecinek gdzieś po drodze, ale bardzo szybko o nim zapomniałam, bo wciągnęła mnie treść.
Jedyne, co mi tam zgrzyta, to te japońskie imiona, ale to już niestety mój problem, bo osobiście nie lubię mangi/anime i całej tej japońskiej otoczki... Ale nic to, ważne, że "Vincent" brzmi (i wygląda..................) bosko, "Sanae" też wyjątkowo ładnie, więc przeboleję ;) Zwłaszcza, że to FS mnie zaciekawiło, więc takie błahostki jak imiona, nie zepsują mi zabawy. O, i jeszcze jedno - zdjęcia bardzo ładne.

Kurczę, jest super noo... :) Zostaję w tym temacie, czekam na więcej, czekam na tego obłędnego łamacza serc niewieścich, krwiopijcę VINCA, mam nadzieję, że wkrótce się pojawi :P (wiem, marudzę, ale nie trzeba było tworzyć bonusów z nim, to bym nie oszalała na jego punkcie, haha! >:D).
Pozdrawiam ;)
Malin jest offline  
stare 07.02.2012, 17:48   #26
Extranjera
 
Avatar Extranjera
 
Zarejestrowany: 07.07.2010
Skąd: mmz
Płeć: Kobieta
Postów: 89
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

Jak wcześniej, czyli nieziemsko! Czy tylko ja mam takie wrażenie, że Sanae jest jeszcze ładniejsza? W każdym bądź razie prosimy szybko kolejną część, aż pojawi się Vincent <3
__________________
Extranjera jest offline  
stare 07.02.2012, 17:50   #27
Kethael
 
Avatar Kethael
 
Zarejestrowany: 18.03.2011
Skąd: Sweet dreams
Płeć: Kobieta
Postów: 1,117
Wpisy bloga: 6
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

@Rudzia- nie gadaj mi tu o jakichś scenach, bo nie wytrzymam do następnej części xD Podsycasz moją ciekawość, ruda jędzo! ^^ Nie ładnie
__________________
Kethael jest offline  
stare 07.02.2012, 17:54   #28
revive
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

O.M.G to jest cudowne
nie wiem co jeszcze mam powiedzieć o mam : Czekam na kolejny odcinek
 
stare 07.02.2012, 18:10   #29
Fallen
 
Avatar Fallen
 
Zarejestrowany: 27.02.2011
Skąd: Mystic Falls
Płeć: Kobieta
Postów: 1,305
Reputacja: 11
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

Uwielbiam Melodię! Chociaż wcześniej nie czytałam cieszę się, że teraz mam okazję. A wychodzi na to, że bardzo będzie mi się podobało
A ja chciałam, żeby się pocałowali... Ehh xD
Sanae jest prześliczna! Dłuuugie włosy <3
Szczerze? Nie mam co pisać. Zakochałam się w tym FS ^^

Cytat:
A teraz lece na szamanko
Smacznego
__________________
Fallen jest offline  
stare 07.02.2012, 18:35   #30
Mroczny Pan Skromności
 
Avatar Mroczny Pan Skromności
 
Zarejestrowany: 01.04.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 2,497
Wpisy bloga: 6
Reputacja: 13
Domyślnie Odp: Melodia Strachu

No cóż, moją opinię już znasz, powiem tylko, że również nie mogę się doczekać występu Nie żebym jakoś specjalnie uwielbiał wiadomo kogo, ale ten moment będzie bardzo interesujący
Mroczny Pan Skromności jest offline  
Zamknięty Temat


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 01:37.

Partnerzy

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2012