Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > The Sims Fotostory
Zarejestruj się FAQ Społeczność Kalendarz

Komunikaty

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
Prev Previous Post   Next Post Next
stare 17.11.2013, 00:38   #1
Volturia
 
Avatar Volturia
 
Zarejestrowany: 29.10.2008
Skąd: Trójmiasto
Płeć: Kobieta
Postów: 876
Reputacja: 10
Domyślnie F**ktheGods


Pierwsze fotostory opublikowałam na tym forum dobre 5 lat temu. Szczerzę mówiąc właśnie wspominajac 'Why me?', chyba postanowie do niego powrócić, zastanawiam się jednak by pozmieniać, zbudować akcję od nowa, ale z drugiej strony może lepiej kontunuować staroć ( jak zauważyla Libby ) no ale kto by pamiętał stare wątki, kto ze starych użytkowników chciałby wracac. Jak zrobic nowe, przybliżone do utraconych, postacie? Rzecz tudna.

Natomiast w związku z moim zainteresowaniem historią, a szczególnie starożytnością, postanowiłam spróbować swoich sił w czymś innym, nowym. Tak dawno nie pisałam, że mi tego brakuje.
Nie mam szczerze mówiąc historii ustalonej na wszystkie odcinki, zamierzam improwizować - co z tego wyjdzie? Zobaczymy.
Chcę by nie było to długie, ale co do objętości jeszcze nie mam pojęcia.
Obiecuje Obiecuje, że tym razem FS dokończe, nie wiem w jakim tempie w związku z nawałem na uczelni, aczkolwiek dokończę!
Zapraszam do lektury po tym ogromnym wstępie z dygresjami





I Niezwykły I


Wiesz... człowiek nie potrzebuje istnienia samemu sobie... Żaden człowiek nie będzie kochał natury, bogów, żywiołów, kwiatów, siebie samego tak, jak dopełnienia siebie, wypełnienia pustej przestrzeni przy jego boku przez drugiego człowieka. Jedynie pytam: dlaczego? Dlaczego nasze oczy i serca muszą wybierać dopełnienia, które nigdy nie będą pragnęły nimi być?
Pytam Cię, mogę Ci rozkazać, zmusić do wszystkiego, ale nie chcę więcej, bo pozornie to nie Ty jesteś niewolnicą mojej woli, to ja jestem niewolnikiem Twojej.
Nie chcę byś mnie nienawidziła. Nie chcę Cię zabijać...





Słońce zakreślało łuki na ziemskiej glebie, kierowało się ku drodze za horyzont- na drugą stronę, zostawiając w Kalemantii czerwoną poświatę. Ptaki chwytały umykające żywe kolory nieba nisko, jakgdyby zapowiadały dawno oczekiwany deszcz. Tak nieczęstego gościa w tej części kraju rzymianie przywitaliby z otwartymi ramionami, a gdyby mogli poiliby go winem jak Boga...

- Kiedy tatuś wróci? – spytała drobna dziewczynka o oczach jak dwa węgielki, kobiety która wplotła ręce w jej równie czarne włosy, układając je starannie.

- Nie wiem tego niestety – odparła cicho druga – nie ruszaj się proszę, bo cała moja praca pójdzie na marne.

Dziewczynka posłusznie wyprostowała głowę, skierowała wzrok w płomień pochodni, który tlił się naprzeciw, muskany wiatrem z tarasu. Lubiła być czesana przez swą towarzyszke, mimo że nie rozumiała po co jej wszelkie wyszukane uczesania, buntowała się im.

- Chciałabym być Tobą, nie czesano by mnie co chwile i nie musialabym sie wiecznie stroic – to mówiąc mała założyła demonstracyjnie ręce na piers.

Kobieta uniosła kącik ust w ledwie zauważalnym usmiechu, mimo to twarz miała niezwykle pogodną.

- Oj malutka uwierz mi, nie chciałabyś żyć jak ja...– powiedziała niemal szeptem, przekładając pasma włosów przez palce. Zmarszczyła czoło.



Minęła zaledwie chwila, gdy niebo zalało się granatem, a dziewczynka przymykała powieki sennie, jednocześnie z sobą walcząc i ogromnie przy tym marudząc. Kobieta nieśmiałym gestem nakazała małej iść do jej łoża.

Wtem z tarasu wyszła smukła postać, ubrana kunsztownie, z opracowanym makijażem i wyniosłoscią wymalowana na obliczu. Wyrwałaby martwego z wiecznego snu, wchodząc do kaplicy.


- Melanio, przygotuj olejki i dzbany z wodą, poczekam na męża w łaźni. - blond kosmyki, ktore wymsknęły się z upiętej fryzury, sprawiały wrażenie węży, niczym te zdobiące głowę Meduzy... – jeżeli nie pożarła go zwierzyna powinien łaskawie wrócić – dorzucila gniewnie.

- Tak pani – mrunęła nieśmiale dziewczyna.
Blondwłosa meduza jednak już była o kilka kroków za daleko, aby ją usłyszeć.


Przestronna i potężna posiadlość rodu Cerynius powoli zapadała w sen. Dziewczynka z długim lśniącym warkoczem również- na chwile przestała wyczekiwać powrotu ojca. Wszyscy krążyli monotonnie po izbach, zbierając się do upragnionego snu.

Melania wyszła samotnie na podwórze, by pogasić wysokie świece i lampiony, które pani życzyła sobie rozpalić po zmroku. Mozolnie stąpała nagimi stopami po zimnej posadzce, chwilami zimny dreszcz dreptał po jej ciele. Za nią unosił się ledwie widoczny dym zgaszonych płomyków. Wzięła również kawałek płótna, by uprzątnąć posadzkę, która cierpiała momentami przez zabawy dziecka.

- Postradałeś zmysły Caeliusie! Tyle denarów za kolejną gębe do wyżywienia? - usłyszala podniosły głos pani domu, co oznaczało, że mąż nareszcie się zjawił, najwidoczniej nie sam. Odgłos kroków stał się bardziej słyszalny, wyrazisty, a głosy donośniejsze.

- Ta gęba moja droga jest nam potrzebna, by i nas wyżywić. – zagrzmiał mężczyzna - pozwoli nam na wieksze zbiory! Potrzebuje silnych mężczyzn do pracy.

Mimo stwarzanych pozorów, pozornej potęgi i władzy nad swą żoną, Caelius miał co do niej miękkie serce, a ona z naturą wybitnego manipulanta umiała to doskonale wykorzystać. On oczywiście zawsze widział w niej niewinną, niegroźną istotę, która tylko w nerwach zamieniała się w władczą owce.

- Ah – westchnęła kobieta, zorientowana i zawiedziona racją męża. – Dobrze, ale konsultuj ze mną wcześniej brak ludzi i nie wydawaj majątku już więcej tak pochopnie. – pozwoliła mu jednak myśleć, iż ona nigdy się nie myli.

Melania ujrzała ją pierwszą wyłaniającą się z łuny światła na podwórze, z zgorzkniałą miną. Miała nadzieje, że uratuje jej bolące już kolana po dniu prac i pozwoli w końcu uciec w kraine snu. Za nia podąrzał zakłopotany mąż i nieznany mężczyzna o postawnych ramionach.

Staneli tuż obok niej, blondynka przyglądała się nowemu ‘nabytkowi’ śledzona wzrokiem męża.
Z czasem gdy delikatne światło muskało jego postać, uniosła kąciki ust w zadowoleniu.

Melania wiedziała dokładnie dlaczego, podniosła się z kolan. Nad nią stał dostojny, młody mężczyzna. Oczy miał głębokie i tak błękitne, wydawać by się mogło, że może mieć również blękitną krew.


Rozczochrane brązowe włosy, opadające na szerokie ramiona, zmarszczone czoło. Był młody, miał na oko z dwadzieściadwa lata... Młody Bóg, który zerknął na nią kątem oka, wówczas opamiętała się i skierowała go z powrotem na blondynkę.

- No dobrze, jak cie zwą? – ta spytała zaś, unosząc podbródek z udawaną obojętnością.

- Sewerius – odpowiedział niskim, nieco zachrypniętym tonem, gdy pan domu spojrzał na niego wymownie, ponaglajac do odpowiedzi. Gdy to mówił w jego oczach widać było poczucie własnej wartości i pogardę dla nowego ‘pana’. Sprawiał wrażenie niezwykłego niewolnika, który przerasta parę z wyższych sfer błyskotliwością i inteligencja.




____________________________________________




Tak oto dobrnęliśmy do końca 1 części, zapewne następne będą dłuższe i bardziej wyczerpujące ( przynajmniej mam taka nadzieję, że nie zawiodę )
__________________
Well well well...

Ostatnio edytowane przez Volturia : 19.11.2013 - 13:48
Volturia jest offline   Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
 


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:42.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2024, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023