Wróć   TheSims.PL - Forum > Zdjęcia z gry > The Sims Fotostory
Zarejestruj się Blogi FAQ Społeczność Kalendarz

Komunikaty

Zamknięty Temat
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 07.06.2010, 21:06   #1
rudzielec
 
Avatar rudzielec
 
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 9
Płeć: Kobieta
Postów: 1,864
Wpisy bloga: 2
Reputacja: 10
Blush Belle Rose

Liv edit: Temat został wyczyszczony. Nie dawałam już warnów/banów za spam, bo chyba pół forum by poleciało. Pilnujcie się, bo następnym razem Wam nie odpuszczę. Poleciała prawie połowa postów, poubywało trochę Wam na licznikach, więc radzę się pilnować.


Ok, więc chciałabym wam pokazać moje dzieło. Nie będę się dużo rozpisywać, po prostu poczytajcie i oceńcie

ZE WZGLĘDU NA ZAWARTOŚĆ TREŚCI EROTYCZNEJ, DODAJĘ INFORMACJĘ, ŻE OPOWIADANIE JEST OD LAT 18

ROZDZIAŁ 1:
Część druga: Plan doskonały?
Część trzecia: Piękna róża.
Część czwarta: Lód, który stopniał.

ROZDZIAŁ 2:
Część pierwsza: Złodziej o gorącym sercu.
Część druga: Ucieczka.
Część trzecia: Gorzki płacz.
Część czwarta: Bolesna prawda.

ROZDZIAŁ 3:
Część pierwsza: Pojednanie.
Część druga: Cierpienie.
Część trzecia: Owoc miłości.
Część czwarta: Zapomnienie.

ROZDZIAŁ 4:
Część pierwsza: By odzyskać miłość.
Część druga: By znów z tobą być.
Część trzecia: Trudna decyzja.
Część czwarta: Obsesja.

ROZDZIAŁ 5:
Część pierwsza: Mój skarb.
Część druga: Zemsta, słodka zemsta...
Część trzecia: Chwilowa słabość?
Część czwarta: Załamanie.

ROZDZIAŁ 6:

Część pierwsza: Przelana krew.

Część druga: Ciężkie starcie.
Część trzecia: Ból i rozczarowanie.
Część czwarta: Zaskakujące zakończenie.

ROZDZIAŁ 7:
Część pierwsza: Dlaczego?
Część druga: Nowe życie.
Część trzecia: Zapomnieć o przeszłości.

ROZDZIAŁ 8:
Część pierwsza: Efekt zaskoczenia.
Część druga: Za(d)ufanie.
Część trzecia: Poświęcenie.
Część czwarta:Chwila na śmierć.

ROZDZIAŁ 9:
Część pierwsza: Powrót do przeszłości?
Część druga: Kilka wyjaśnień...
Część trzecia: Kolejne rewelacje.
Część czwarta: Szron okalający serce.

ROZDZIAŁ 10:
Część pierwsza: Ocalenie.
Część druga: Chwila na miłość.
Część trzecia: I love the way you lie.
Część czwarta: Początek końca.
Część piąta (OSTATNIA): Pożegnanie.


BONUSY:
"Snickers"
Foty Marco
Inspiracja
Kolejne foty Marco + foty Mei ^^
"Raj z wodospadem" + bonus dla chrupka
Foty Colina




ROZDZIAŁ 1:
Część pierwsza: Czekając na ojca.


Obudziła się wcześnie tego ranka i ze zdumieniem odkryła, że ogarnęło ją uczucie dobrze spełnionego obowiązku. Wczorajszy dzień, tak jak kilka poprzednich,nie należał do najłatwiejszych w jej życiu. W dniu dwudziestych trzecich urodzin siwa staruszka, która była jej matką, zapadła na poważną chorobę, przez co wszystkie domowe sprawy i bolączki spadły na nią niespodziewanie. Wówczas pojawił się strach przed nieznanym. Nigdy nie musiała zajmować się domem, wręcz wcale nie zaprzątała sobie tym głowy. Jej ojciec był znanym wszystkim w Bruegel* inwestorem, który dorobił się fortuny na złożach ropy naftowej, tak więc o pieniądze nigdy się nie martwiła. Nie była to jednak zwykła dziewczyna, rozpieszczana przez rodziców. Zawsze przejmowała się losem biednych i kiedy mogła starała się im pomagać. Siwy staruszek, dzięki któremu miała wszystko, był dla niej wzorem, uważnie słuchała jego rad i starała się zastąpić mu syna, którego nigdy nie miał.

- Całe szczęście że mama czuje się już lepiej - pomyślała - mam tak nabitą głowę tym wszystkim o czym musiałam pamiętać, że dzisiaj zapewne by mi się to kompletnie pomieszało - przeciągnęła się w łóżku, spychając nogami kołdrę na podłogę - idę do mamy - postanowiła nagle i wręcz zeskoczyła z materaca prosto na dywan. Jeszcze raz leniwie rozprostowała kości, po czym wyszła w piżamie na korytarz. Porozglądała się czy nikogo nie ma i utwierdzona w tym przekonaniu, zaczęła szybko biec w stronę pokoju rodziców.

- Panienko Li Mei! - zatrzymała ją nagle pokojówka, gdy dziewczyna była już prawie u celu - boso, z rozczochranymi włosami i na dodatek w piżamie? Matka panienki na pewno nie będzie zachwycona takim widokiem.



Czarnowłosa ślicznotka wiedziała że służąca ma racje. Staruszka mimo choroby, wymagała od swoich córek nienagannego wyglądu. Sama dbała o swój wizerunek przez wszystkie lata i mimo podeszłego wieku nawet na chwile nie pozwoliła sobie, by o tym zapomnieć.

- Czy Alia już wstała? - spytała drapiąc się po głowie
- Tak, siostra panienki przebudziła się jakieś piętnaście minut temu. Właśnie się przygotowuje.

Alia czyli szlachetna i wzniosła. To znaczyło jej imię. A ta młoda niewiasta właśnie taka była. Prawie idealna kopia swojej rodzicielki. Zawsze miała wszystko dopięte na ostatni guzik, a uśmiech nigdy nie schodził jej z twarzy. Jedyne czego brakowało jej do ideału, to fakt, iż czasami język splątywał słowa, które usta wypowiadały głównie w nie bardzo odpowiednich momentach. Uwielbiała również niewybredne żarty swojej starszej o siedem lat, lekko pokręconej siostrzyczki Li Mei, która wręcz uwielbiała stawiać się matce. Lecz teraz kiedy staruszka leżała schorowana w łóżku, nawet taka buntowniczka jak ona, czuła że nie powinna jej tego robić.


- No dobrze.. - odparła z niechęcią, kierując się z powrotem do siebie - już idę się upiększyć.

****

- Jak się dzisiaj czujesz, mamuś? - spytała szesnastolatka siadając przy łóżku staruszki.
- Dobrze moje dziecko - uśmiechnęła się siwowłosa kobieta - a gdzie twoja starsza siostra? Myślałam że przyjdzie z tobą.
- Już jestem matko – odparła dziewczyna, zjawiając się w pokoju.

Starsza pani uniosła głowę, by spojrzeć na córkę.



Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że wygląda tak, jakby tego sobie właśnie teraz życzyła – włosy starannie uczesane i upięte, delikatny makijaż no i sukienka! Tak, czarnowłosa ich nienawidziła, uwielbiała spodnie, co wcale nie podobało się matce.

- Ciesze się, że jesteś. I że pamiętałaś o odpowiednim stroju. Dzisiaj, jak wiesz, ma przyjechać książę Dante, a to porządny chłopak z dobrej rodziny. Myślę, że powinnaś dać mu szanse moje dziecko. On tak bardzo zabiega o twoje względy.
- Mamo.. - jękła z niezadowoleniem Li Mei, siadając przy łóżku staruszki - Dante to palant.. Zachowuje się tak, jakby świat kończył się na czubku jego garbatego nosa.

Alia zaśmiała się spoglądając w stronę siostry. Jej niewybredne teksty czasami potrafiły sprawić że śmiech dziewczyn, dało się usłyszeć na drugim końcu korytarza.

- Ona ma całkowitą racje - przytaknęła - A jego brat to już w ogóle jakaś totalna porażka! Zauważyłam, że czasami kiedy mówi zbyt szybko, to zdarza mu się pluć.. Dosłownie, jakby miał ślinotok lub dziurawe usta!
- Moje biedne uszy! - uniosła się nagle starsza pani. - „palant” ? „totalna porażka” ? Dzieci, jakich wy słów teraz używacie?! - mówiąc to złapała się za głowę.
- Oj mamo.. Przecież nie żyjemy w czasach średniowiecza - tłumaczyła się starsza z córek, równocześnie broniąc siostry. Znów wymsknęło jej się naganne słownictwo, którego rodzicielka nie tolerowała - Poza tym rozmawiamy tak tylko na osobności, wiesz przecież, że w towarzystwie jesteśmy grzeczne jak aniołki - uśmiechnęła się od ucha do ucha, dając siwowłosej do zrozumienia że wszystko jest pod kontrolą.
- Oj no dobrze, już jestem cicho - westchnęła - Ale musisz przyjąć Dantego. Pamiętaj, że póki prowadzimy interesy z jego wujem, masz być dla niego miła, moja ty uparta buntownico. Chociaż nie ukrywam że chciałabym żeby to nie był jedyny powód, dla którego nie traktujesz go tak samo jak nazywasz.
- Obiecałam że będę grzeczna i dotrzymam słowa – chwyciła matkę za rękę i spojrzała na nią ciepło – I proszę cię, nie licz na jakiś nagły odruch miłosny z mojej strony, dobrze wiesz co myślę o tym.. facecie – dokończyła zważając tym razem na delikatny słuch staruszki.

Gdy tylko zamknęła usta, rozległo się pukanie do drzwi.

- Wejść!- Wykrzyknęła Lidia. Matka dwóch dziewczyn nie lubiła swego imienia ani trochę, dlatego zawsze przypominała mężowi, by nie zwracał się tak do niej przy córkach. Musiała to robić, bo sam Jerrod nigdy o tym nie pamiętał, miał na głowie wiele ważniejszych spraw w postaci interesów z kontrahentami.

- Panienko Li Mei, książę Dante już przybył i oczekuje na panienkę w gabinecie – oznajmił lokaj, który wyłonił się zza potężnego skrzydła drzwiowego.

Dziewczyna usłyszawszy te słowa wstała, poprawiła sukienkę i wyprostowała zgarbione plecy, wypinając piersi do przodu.

- No to czas przywitać tego cholernego nudziarza – spojrzała na siostrę i puściła do niej oczko.
Alia złożyła usta w uśmiech, wyobrażając sobie w myślach, co przejdzie za chwile ów książę.


****

Gdy Li Mei weszła do gabinetu, Dante stał przy oknie i wpatrywał się w piaszczystą plaże, znajdującą się tuż za posiadłością.



Czarnowłosa nigdy go nie lubiła. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że go nienawidziła. Kiedy spotkała go wtedy w salonie z ojcem, pierwszym określeniem, jakie przyszło jej na myśl było słowo „lizus”, drugie zaś brzmiało „dupek”. Reszty epitetów, padających pod jego adresem, pozwolę sobie nie cytować. Zastanawiało ją zawsze, co jest takiego w tym facecie, że jej ukochany staruszek tak bardzo go lubi? Minęło już kilka miesięcy od momentu, kiedy po raz pierwszy zadała sobie to pytanie i jak dotąd, chociaż czasem próbowała, to nie znalazła na nie odpowiedzi. Spojrzała na niego. Myślą numer jeden, jaka zrodziła się w jej głowie, było to, że w tym stroju przypominał Batmana z kreskówek, jakie oglądała, kiedy była jeszcze małą dziewczynką. Obcisłe leginsy na nogach i ten okropny frak, którego tył sięgał mu do kolan.
„No Batman jak żywy!", pomyślała. "Tylko stojące uszy mu doczepić. Może wtedy usłyszałby jak wchodzę do gabinetu, bo póki się nie odezwę to chyba nie mam co liczyć, na to, iż sam się zorientuje, że tu jestem.” - zachciało jej się śmiać kiedy dokończyła sobie w myślach zdanie, które przed momentem zrodziło się w jej głowie.

Nie mogąc dłużej tak stać i opracowywać coraz to nowszych określeń na temat swojego gościa, chrząknęła głośno, by ten odwrócił się w końcu w jej stronę.

- O, już jesteś – odparł zaskoczony, po czym skierował się w kierunku dziewczyny – Wybacz moje roztargnienie, zamyśliłem się.
- W czym ci mogę dziś pomóc, mój drogi książę? - spytała z uśmiechem na ustach, spowodowanym tylko tym, o czym wcześniej pomyślała.
- Moja piękna Li Mei, chciałem zapytać o twojego ojca – przeszedł od razu do rzeczy – ile jeszcze potrwa zanim wróci z Argonii*? Wuj Thomas się niecierpliwi a interesy gonią. Wielkimi krokami zbliża się też dzień, w którym upływa termin dostarczenia waszej ropy do naszych magazynów. A twego staruszka jak nie było, tak nie ma.
- Drogi Dante – kiedy to powiedziała ogarnęło ją obrzydzenie do samej siebie – Czas może mija, ale jeszcze przecież upłynął. Skoro mój ojciec obiecał dostarczyć ropę w tym tygodniu, to tak będzie. Twój wuj doskonale powinien o tym wiedzieć, bo to przecież nie pierwszy interes, jaki wspólnie robią. Nie wiem, kiedy dokładnie się zjawi, ale dobrze ci radzę, pohamuj swoją niecierpliwość i uspokój wujaszka, a masz moje słowo, że interes przebiegnie bez problemów.

Książę zmierzył ją wzrokiem. Była ubrana w obcisłą suknię uwydatniającą jej wdzięki. Makijaż dodawał jej seksapilu, a kruczoczarne włosy lśniły od słońca, wpadającego przez okno. Od zawsze mu się podobała i marzył, by zaciągnąć ją do łózka. Był bardzo pewny siebie. Tak samo jak tego, że kiedyś zostanie jego żoną.

- Dobrze – odparł – Postaram się uspokoić wuja.
- Bardzo mnie to cieszy – uśmiechnęła się Li Mei i usiadła na kanapie.

Dante spojrzał jej w oczy. Były czarne jak węgiel, pełne chłodu i powagi, lecz piękne zarazem.



Miała je po ojcu. Było w nich coś, czego kompletnie nie mógł odczytać, chociaż bardzo się starał za każdym razem, kiedy ją spotykał. Tym razem również mu się to nie udało. Westchnął głęboko, po czym usiadł obok niej i objął jej rękę. Nadal nie przestawał się na nią patrzeć. Dziewczyna nie była z tego faktu zadowolona, ale postanowiła, że jeszcze przez te trzy miesiące powstrzyma się od zmieszania go z błotem i wykopania za drzwi.
„Wytrzymaj... wytrzymaj... – powtarzała do siebie w myślach, kiedy się do niej zbliżył - tylko dla ojca.. potem będziesz mogła zrobić co zechcesz, nawet złamać mu ten garbaty nos.”

- Kiedy tak patrze na twoją śliczną buzie, to zaczynam za dużo myśleć – mówił coraz bardziej się do niej przytulając.
- A o czym tak myślisz? - spytała ze sztucznym uśmiechem na twarzy, którego nawet nie zauważył.
- Myślę o tym, że bardzo chętnie bym cię pocałował – powiedział, zbliżając się do jej ust.
- Ależ proszę – znów się uśmiechnęła i nastawiła policzek.

Mężczyzna westchnął cicho po raz drugi, po czym złożył pocałunek na delikatnym skrawku jej twarzy.
„Nie jęcz tak", pomyślała. "Powinieneś się cieszyć, że w ogóle dałam ci się pocałować ty krowi placku”.

Ledwo co skończyła swoją myśl, do gabinetu wszedł wysoki staruszek o siwych włosach.
- No kto by pomyślał, że zastanę akurat tak cieszący mnie widok – powiedział.

Czarnowłosa spojrzała w kierunku dobiegającego głosu.
- Tato, wróciłeś! - krzyknęła i wyrywając się z objęć księcia, podbiegła do staruszka, rzucając mu się na szyje.



- Moja kochana córeczka – odparł tuląc ją do siebie – tęskniłem za tobą i to bardzo.
- Spróbowałbyś nie tęsknić – zażartowała.
- Jak mama? - spytał z entuzjazmem w głosie.
- Dobrze. To znaczy lepiej niż wczoraj. Dzisiaj chociaż leży w łóżku, to już wydaje polecenia i zwolniła mnie z obowiązku zajmowania się wszystkim. A właśnie, byłabym zapomniała – to mówiąc wrednie uśmiechnęła się pod nosem -
Dante ma do ciebie sprawę.. Chodzi o jego zniecierpliwionego wujaszka.



- Zniecierpliwionego..? - staruszek zmarszczył czoło. Nigdy nie lubił, kiedy się go pogania w interesach, a jego córka właśnie dała mu do zrozumienia, że w tym wypadku tak jest.
- Niech pan wybaczy – wyrwał się chłopak, tłumacząc się od razu – Mój wuj jest po prostu w gorącej wodzie kąpany, denerwował się, że może nie zdąży pan wrócić do końca tygodnia. A umawialiście się, że do jutra dobijecie transakcji.
„Jeden do zera dla mnie” - ucieszyła się w myślach Li Mei.
- Ojcze, to ja zostawię was samych, żebyście mogli sobie wszystko spokojnie omówić – odparła z zadowoleniem w głosie.

Dante spojrzał na nią, jakby chciał jej powiedzieć żeby nie wychodziła i nie rzucała go na pożarcie głodnemu lwu.



Niestety, dla niego dziewczyna wcale nie miała zamiaru robić mu przysługi, choć doskonale wiedziała, o co mu chodzi.

- Dobrze córciu idź, musimy omówić parę ważnych spraw.
„Dwa do zera dla mnie” - pomyślała znowu – miłej pogawędki! - wyszczerzyła zęby, po czym zeszła po schodach na dół i skręciła do pokoju mamy.

- I jak rozmowa? - spytała staruszka widząc w drzwiach swoją córkę.
- Bardzo udana – czarnowłosa odparła z zadowoleniem – Wiesz że tato już wrócił?
- No pewnie. Kiedy poszłaś na górę, przyszedł się przywitać ze swoją starą żoną – uśmiechnęła się Lidia.
- Czyli zrobił mi psikusa, bo kiedy się z nim widziałam, to spytał mnie „jak tam mama?”
- Wiesz jaki jest ojciec, zapytać również ciebie, żeby upewnić się że nie kłamie mu co do swojego zdrowia.
- No fakt.. - Li Mei zamyśliła się na chwilę. Przypomniała sobie nagle, co usłyszała kiedyś, będąc u Dantego – muszę coś załatwić, mamo – zanim staruszka zdążyła otworzyć usta, dziewczyna wybiegła z pokoju i ruszyła po schodach z powrotem do gabinetu, w którym rozmowa nadal się toczyła. Zatrzymała się na bezpiecznej odległości uznając, że słyszy wystarczająco głośno i usiadła na stopniu.



- Twój wuj powinien mieć więcej zaufania co do mojej osoby – odparł ze zdenerwowaniem siwowłosy mężczyzna
- Tak, wiem, panie Temperton. Proszę mu wybaczyć, jak już mówiłem, jest w gorącej wodzie kąpany. Jego również gonią terminy. Czyli transport dojedzie na określony czas? - upewniał się książę.
- Wystąpiły pewne komplikacje, ale nie przewiduje kolejnego poślizgu.
- A co się stało, jeśli można spytać?
- Klan jakichś przebierańców napadł na jeden z transportów przewożony w beczkach. Niestety, moim ludziom nie udało się go odzyskać, dlatego załatwiłem już kolejny transport i pokryłem wszelkie koszty związane z dostawą. Towar jest już w drodze do portu w Argonii.
- Nie uważa pan, że jeśli zdarzyło się już coś takiego, niebezpiecznie jest przewozić kolejny ładunek tą samą trasą?
- Chłopcze, z tego, co zdążyłem się dowiedzieć, ci ludzie działają w określony sposób. Nie obrabiają dwa razy tego samego inwestora. Poza tym, kiedy beczki będą na statku, już nic nie zdołają zrobić.
- No tak. Mimo wszystko było tego dosyć sporo, pewnie sprzedadzą ropę na czarnym rynku...
- Tak łatwo im nie pójdzie. Mam zamiar odzyskać ładunek.
- W jaki sposób? Jeśli można wiedzieć?
- Wiemy, kim jest przywódca tego klanu. To syn tego człowieka, który dziesięć lat temu został złapany przez twojego wuja i skazany na śmierć, za namawianie ludzi do buntu przeciwko niemu.
- Syn Takedy?! Trzeba go złapać!
- Spokojnie Dante, moi ludzie już go szukają. A kiedy go znajdą, zażądam zwrotu swojej ropy od jego klanu w zamian za niego. I uprzedzając twoje kolejne pytanie, odpowiem ci, że wcale nie mam zamiaru oddać im tego człowieka...

Li Mei nie słuchała dalej. Wstała i stąpając na palcach, po cichutku zbiegła ze schodów.
„Klan.. ciekawe co to za jedni – pomyślała - muszą być nieźli, skoro potrafili odbić tak dobrze strzeżony transport. Właśnie takich ludzi mi potrzeba. Muszę pomóc ojcu.”

****

*nazwy miast są fikcyjne
-obiecuje że następnym razem zdjęcia będą lepszej jakości i wielkości
to chyba tyle
__________________
Mój profil na WATTPAD

Ostatnio edytowane przez rudzielec : 02.10.2012 - 20:17
rudzielec jest offline  

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 08.06.2010, 14:55   #2
Vipera
 
Avatar Vipera
 
Zarejestrowany: 17.07.2008
Skąd: Łodź
Płeć: Kobieta
Postów: 1,324
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

Noo... podoba mi się
Li Mei ma niezły charakterek i bardzo dobrze! Niech trzyma krótko napaleńca.
Błędów nie zauważyłam, właściwie nie zwracałam uwagi na jakieś literówki lub brak polskich znaków, bo to mało istotne.
Zaciekawiłaś mnie, a więc czekam na kolejny odcinek
Vipera jest offline  
stare 08.06.2010, 16:43   #3
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,083
Reputacja: 49
Domyślnie Odp: Belle Rose

Zgodnie z zapowiedziami
Cytat:
Obudziła się wcześnie tego ranka i ze zdumieniem odkryła, że ogarnęło ją uczucie dobrze spełnionego obowiązku.
Cytat:
W dniu dwudziestych trzecich urodzin [bez przecinka] siwa staruszka, która była jej matką, zapadła na poważną chorobę, przez co wszystkie domowe sprawy i bolączki spadły na nią jak grom z nieba
Cytat:
- Panienko Li Mei! - zatrzymała ją nagle pokojówka, gdy dziewczyna była już prawie u celu
Cytat:
Czarnowłosa ślicznotka wiedziała, że służąca ma racje. Staruszka mimo choroby [bez przecinka] wymagała od swoich córek nienagannego wyglądu.
Głupie to zdanie...
Nie dawałabym tutaj porównania.
Cytat:
Siwy staruszek, dzięki któremu miała wszystko, był dla niej wzorem, uważnie słuchała jego rad i starała się zastąpić mu syna, którego nigdy nie miał.
Cytat:
- Całe szczęście, że mama czuje się już lepiej - pomyślała - mam tak nabitą głowę tym o czym musiałam pamiętać przez te wszystkie dni, że dzisiaj zapewne by mi się to kompletnie pomieszało
Nie podoba mi się to... wtrącenie?
Cytat:
Jeszcze raz leniwie rozprostowała kości, po czym wyszła w piżamie na korytarz.
Cytat:
Sama dbała o swój wizerunek przez te wszystkie lata i mimo podeszłego wieku [bez przecinka] nawet na chwilę nie pozwoliła sobie, by o tym zapomnieć.
Po co to "te"?
Cytat:
Alia, czyli szlachetna i wzniosła (...) Zawsze miała wszystko dopięte na ostatni guzik, a uśmiech nigdy nie schodził jej z twarzy.
Cytat:
Jedyne co dzieliło ją od ideału, to fakt, iż czasami jej język splątywał słowa, które usta wypowiadały głównie w nie bardzo odpowiednich momentach.
"Dzieliło" to najbardziej nieodpowiednie słowo, jakie mogłaś w tym momencie wybrać
Przedobrzasz...
Cytat:
Uwielbiała również niewybredne żarty swojej starszej o siedem lat, lekko pokręconej siostrzyczki Li Mei, która wręcz ubóstwiała stawiać się matce.
Co to znaczy?
Cytat:
- No dobrze.. - odparła z niechęcią, kierując się z powrotem do siebie - już idę się upiększyć.
PRZEDOBRZASZ!!!
Brdę to powtarzać do znudzenia.
Albo raczej: Moja nagana jeszcze wiele, wiele razy, swoim srogim i niezbyt pochlebnym tonem zabrzmi w Twojej głowie, tak, że być może w pewnej krótkiej chwili zdasz sobie sprawę z występków, które masz czelność popełniać przy kreowaniu tekstu tejże opowieści.
Tak, nerwy mi puszczają.
Cytat:
- Jak się dzisiaj czujesz, mamuś? - spytała szesnastolatka, siadając przy łóżku staruszki.
Cytat:
- Dobrze, moje dziecko - uśmiechnęła się siwowłosa kobieta - A gdzie twoja starsza siostra? Myślałam, że przyjdzie z tobą.
Cytat:
- Już jestem, matko – odparła dziewczyna, nagle zjawiając się w pokoju.
Nikt nie usłyszał otwieranych drzwi? Kim ona jest, duchem, że nagle się zjawia?
Cytat:
Starsza pani uniosła głowę do góry, by spojrzeć na córkę.
To mozna unieść głowę w dół? Ciekawych rzeczy się dowiaduję...
Cytat:
Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła, że wygląda tak, jakby tego sobie właśnie teraz życzyła
Cytat:
Tak, czarnowłosa ich nienawidziła, uwielbiała spodnie, co wcale nie podobało się matce.
Albo mi się zdaje, ale mama dziewczyn ma ubrane spodnie...
Cytat:
- Ciesze się, że jesteś.
Cytat:
Dzisiaj, jak wiesz, ma przyjechać książę Dante, a to porządny chłopak z dobrej rodziny. Myślę, że powinnaś dać mu szanse, moje dziecko. On tak bardzo zabiega o twoje względy.
Wtf?!
Cytat:
Jej niewybredne teksty [BEZ PRZECINKA!] czasami potrafiły sprawić, że śmiech połączonych więzami krwi dziewczyn
PRZEDOBRZASZ po raz kolejny.
Cytat:
A jego brat to już w ogóle jakaś totalna porażka! Zauważyłam, że czasami, kiedy mówi zbyt szybko, to zdarza mu się pluć.. Dosłownie, jakby miał ślinotok lub dziurawe usta!
OMG.
Cytat:
Dzieci, jakich wy słów teraz używacie?!
Cytat:
- Oj mamo.. Przecież nie żyjemy w czasach średniowiecza
Cytat:
Znów wymsknęło jej się naganne słownictwo, którego rodzicielka nie tolerowała
Cytat:
wiesz przecież, że w towarzystwie jesteśmy grzeczne jak aniołki - uśmiechnęła się od ucha do ucha, dając siwowłosej do zrozumienia, że wszystko jest pod kontrolą.
Cytat:
- Och no dobrze, już zamykam swoje pomarszczone usta
Zamiast tego mogła powiedzieć:
"Dziatwy wy, moje drogie,
Na litośc boską, uciszcie żesz się obie!"
<pluje sarkazmami>
Cytat:
Pamiętaj, że póki prowadzimy interesy z jego wujem, masz być dla niego miła, moja ty uparta buntownico.
Cytat:
- Obiecałam, że będę grzeczna, i dotrzymam słowa
Cytat:
Gdy tylko złączyła wargi, rozległo się pukanie do drzwi.
PRZEDOBRZASZ już któryś raz z rzędu...
Cytat:
Matka dwóch niewiast[?!] nie lubiła swego imienia ani trochę, dlatego zawsze przypominała mężowi, by nie zwracał się tak do niej przy córkach.
Cytat:
Dziewczyna usłyszawszy te słowa wstała, poprawiła sukienkę i wyprostowała zgarbione plecy, wypinając pierś do przodu.
Tylko jedną? xD
Cytat:
Alia złożyła usta w uśmiech, wyobrażając sobie w myślach, co przejdzie za chwile ów książę.
Dobra, na resztę nie mam siły. (a tu jeszcze tyle tego!)

W takim razie komentarz do tego fragmentu FS.
Nie podoba mi się. Na siłę chcesz upiększać to opowiadanie i przez to wychodzą cuda na kiju. To nie wiersz, żeby sypać jakimiś głupimi upiększającymi wyrazami! PRZEDOBRZASZ, Bóg jeden raczy wiedzieć po co.
Głównej bohaterce dałaś jakieś imię rodem z mangi, a cała reszta rodziny ma te "normalniejsze". Matka dziewczyn wydaje mi się być... lekko stuknięta. A jak zobaczyłam na fotkach strój KSIĘCIA Dantego, to już nie wiedziałam, w której epoce dzieje się akcja. Anyway, czy książęta się tak teraz ubierają?!
Nie podobają mi się również ramki, które stosujesz przy obrabianiu fotek.
A czytając ten tekst (z wielkim trudem mi to przychodziło...) miałam wrażenie, że nigdy nie miałaś w ręku książki. Żeby nie wiedzieć jak się stawia przecinki?! OK, rozumiem kilka sporadycznych przypadków, mi samej też się zdarza, ale żeby trzeba było poprawiać każde zdanie?!
Niedopracowany tekst. Nie sądzę, żeby w drugiej części było lepiej.

5/10

Zjechałam na Twoje własne życzenie, zdaje mi się.
Druga część komentarza wkrótce.


EDIT 9.06
Reszta poprawionych błędów. (ładnie, prawie 2 strony samych cytatów...)

Cytat:
Kiedy spotkała go wtedy w salonie z ojcem, pierwszym określeniem, jakie przyszło jej na myśl
Cytat:
Reszty epitetów, padających pod jego adresem, pozwolę sobie nie cytować.
Cytat:
Zastanawiało ją zawsze, co jest takiego w tym facecie, że jej ukochany staruszek tak bardzo go lubi.
Cytat:
Ogarnęła go wzrokiem.
Spojrzała na niego.
Cytat:
Myślą numer jeden, jaka zrodziła się w jej głowie, było to, że w tym stroju przypominał Batmana z kreskówek, jakie oglądała, kiedy była jeszcze małą dziewczynką.
NAGMINNIE NIE STAWIASZ PRZECINKA PRZED "ŻE", CZEGO WYBITNIE NIE UMIEM ZROZUMIEĆ!
Cytat:
"No, Batman jak żywy!", pomyślała. "Tylko stojące uszy mu doczepić. Może wtedy usłyszałby jak wchodzę do gabinetu, bo póki się nie odezwę to chyba nie mam co liczyć na to, iż sam się zorientuje, że tu jestem.”
Cytat:
- W czym ci mogę dziś pomóc, mój drogi książę? - spytała z powagą w głosie i uśmiechem na ustach, spowodowanym tylko tym, o czym wcześniej pomyślała.
Jak można być jednocześnie poważnym i mieć uśmiech na ustach?
Cytat:
Wuj Thomas się niecierpliwi, a interesy gonią.
Cytat:
A twego staruszka jak nie było, tak nie ma.
Cytat:
Skoro mój ojciec [bez przecinak] obiecał dostarczyć ropę w tym tygodniu, to tak będzie.
Cytat:
Nie wiem, kiedy dokładnie się zjawi, ale dobrze ci radzę
To chyba jedyne zdanie, w którym przecinki (oprócz mojego dopisanego) są postawione tak jak trzeba!
Cytat:
Była ubrana w obcisłą suknię
Cytat:
Od zawsze mu się podobała i marzył ["wręcz" niepotrzebne], by zaciągnąć ją do łózka.
Cytat:
Było w nich coś, czego kompletnie nie mógł odczytać, chociaż bardzo się starał za każdym razem, kiedy ją spotykał.
Cytat:
Westchnął głęboko, po czym usiadł obok niej i objął jedną z rąk.
Jej rękę... To, co Ty napisałaś, brzmi bardzo sucho. W tego typu sytuacjach można trochę poprzedobrzać.
Cytat:
Wytrzymaj.. wytrzymaj..
Wielokropek=trzy kropki.
Cytat:
„Nie jęcz tak – pomyślała – Powinieneś się cieszyć, że w ogóle dałam ci się pocałować, ty krowi placku”.
Źle zacytowane.
Cytat:
Ledwo [bez przecinka] co skończyła swoją myśl, [bez "a"] do gabinetu wszedł wysoki staruszek o siwych włosach.
Cytat:
- No kto by pomyślał, że zastanę akurat tak cieszący mnie widok – powiedział.
Cytat:
To znaczy lepiej niż wczoraj. Dzisiaj, chociaż leży w łóżku, to już wydaje polecenia
Cytat:
Nigdy nie lubił, kiedy się go pogania w interesach, a jego córka właśnie dała mu do zrozumienia, że w tym wypadku tak jest.
Cytat:
denerwował się,[!!!] że może nie zdąży pan wrócić do końca tygodnia, jak się umawialiście.
Wywnioskowałam z tego fragmentu, że umawiali się, że ojciec Li Mei nie wróci do końca tygodnia
Cytat:
Niestety, dla niego [pudło, tu nie ma być przecinka =)] dziewczyna wcale nie miała zamiaru robić mu przysługi, choć doskonale wiedziała, o co mu chodzi.
Cytat:
Wiesz, że tato już wrócił?
Cytat:
Wiesz jaki jest ojciec, zapytać również ciebie, żeby upewnić się że nie kłamie mu co do swojego zdrowia.
Nielogiczne.
Cytat:
Muszę coś załatwić, mamo
Cytat:
Zatrzymała się na bezpiecznej odległości uznając że słyszy wystarczająco głośno i usiadła na stopniu.
Zgadnij, gdzie jest błąd
Cytat:
Tak, wiem, panie Temperton.
Cytat:
Proszę mu wybaczyć, jak już mówiłem, jest w gorącej wodzie kąpany.
Cytat:
- A co się stało, jeśli można spytać?
Cytat:
- Klan jakichś przebierańców [bez przecinka!!!] napadł na jeden z transportów przewożony w beczkach
Cytat:
Niestety, moim ludziom nie udało się go odzyskać
Cytat:
- Nie uważa pan, że jeśli zdarzyło się już coś takiego, niebezpiecznie jest [bez przecinka...] przewozić kolejny ładunek tą samą trasą?
Cytat:
- Chłopcze, z tego, co zdążyłem się zorientować, ci ludzie działają w określony sposób.
Złe wyrażenie.
Cytat:
Poza tym, kiedy beczki będą na statku, już nic nie zdołają zrobić.
Cytat:
- Wiemy, kim jest przywódca tego klanu. To syn tego człowieka, który dziesięć lat temu [bez przecinka!!!] został złapany przez twojego wuja i skazany na śmierć [też bez przecinka! ] za podżeganie ludzi do buntu przeciwko niemu.
Namawianie?
Cytat:
wcale nie mam zamiaru [bez przecinka] oddać im tego człowieka.
I teraz mogę powiedzieć, że na początek FS nie wciąga.
A Tobie radzę przypomnieć sobie "interpunkcję w zdaniach złożonych".
W dalszym ciągu jestem na nie z tym odcinkiem. Ocena bez zmiany.

Aha, wybacz, ale muszę to napisać. To Ty w ogóle miałaś jakąś wprawę? A może opowiadania Twojego autorstwa oceniali mniej "wtajemniczeni" i nie mieli się czego przyczepić?
Jeśli tak, to chociażby ze mną będziesz miała ciężko. Nie jestem żadną polonistką, nawet nie mam podstawowego wykształcenia, ale o pisaniu coś niecoś wiem.
Także się pilnuj, bo potrafię pisać gorsze komentarze
__________________
Miasteczko Nieznanowo
Simblr

Ostatnio edytowane przez Liv : 09.06.2010 - 15:26
Liv jest offline  
stare 08.06.2010, 16:48   #4
Mroczny Pan Skromności
 
Avatar Mroczny Pan Skromności
 
Zarejestrowany: 01.04.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 2,497
Wpisy bloga: 6
Reputacja: 13
Domyślnie Odp: Belle Rose

Niezłe, nawet mnie wciągnęło. Trochę mnie tylko dziwi to wszystko tak ogólnie. Bo niby nie żyją w średniowieczu, a zachowują, jakby właśnie żyli w średniowieczu. Ten język, jakaś etykieta, książę... Wszystko na to wskazuje. Ale może to się wyjaśni. Więcej zastrzeżeń nie mam,wypatrzyłem kilka błędów, tylko nie chce mi się ich wypisywać. Na razie 10/10
Mroczny Pan Skromności jest offline  
stare 08.06.2010, 17:58   #5
rudzielec
 
Avatar rudzielec
 
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 9
Płeć: Kobieta
Postów: 1,864
Wpisy bloga: 2
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

LIV: Dobra przyjęłam wszystko "na klate" jak to sie mówi, postaram się kolejnej części nie upiększać na siłe. Z przecinkami zawsze miałam problem, to nie jest moja mocna strona. Troche namieszałam z tymi księciami, imionami itp. Co do imienia bohaterki po prostu pasuje mi do opowiadania a dalej wyjaśni się czemu ma tak na imię a nie inaczej. Wszystkie błędy poprawie(a jeśli nie to chociaż się postaram), ze zdjęciami też zrobie porządek.
Wiem że sama sie prosiłam o krytyke ale o to mi chodziło, bo baaaardzo długo nie pisałam i już wyszłam z wprawy. Chciałam żeby ktoś mi pokazał co jest nie tak i wgl.
Dzięki za czas poświęcony na napisanie tego komentarza, bardzo mi się przyda
Reszcie za komenty również dziękuje
__________________
Mój profil na WATTPAD
rudzielec jest offline  
stare 08.06.2010, 18:11   #6
Searle
 
Avatar Searle
 
Zarejestrowany: 28.03.2008
Skąd: Dolny Śląsk
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 4,134
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

Mnie również średnio się podoba. Przede wszystkim razi brak (lub nadmiar) przecinków i literówki. Niektóre wypowiedzi zaczynasz z małych liter. Źle to się czyta. Zawsze przed wstawieniem sprawdzaj tekst.

Fabuła mało wciągająca. W sumie po pierwszym odcinku nie można stwierdzić o czym będzie to FS.

Nie podoba mi się też to, ze zdjęcia nie są tej samej wielkości. Ramki nawet mogą być, ale na jednym zdjęciu jej nie dałaś. To też psuje efekt.

Oczywiście to nie znaczy, że nie przeczytam kolejnego odcinka. Mam nadzieję, że będzie pozbawiony błędów i zarysuje się w nim jakaś akcja.

Cytat:
Wuj Thomas się nie cierpliwi
niecierpliwi
__________________
Searle jest offline  
stare 08.06.2010, 19:18   #7
rudzielec
 
Avatar rudzielec
 
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 9
Płeć: Kobieta
Postów: 1,864
Wpisy bloga: 2
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

Cytat:
Napisał Searle Zobacz post
Nie podoba mi się też to, ze zdjęcia nie są tej samej wielkości. Ramki nawet mogą być, ale na jednym zdjęciu jej nie dałaś. To też psuje efekt.
Co do zdjęć już tłumacze. Miałam mały problem z komputerem i wstawiłam takie fotki, jakie udało mi się odzyskać, dlatego tak namieszane. Następnym razem już nie będzie tego problemu (bynajmniej mam taką nadzieje) a co do tekstu to poprawiłam go trochę (to co wytknęła mi Liv i kilka rzeczy które sama znalazłam)

Przy następnym odcinku OBIECUJE, że bardziej sie przyłoże.
I dzięki za komentarz
__________________
Mój profil na WATTPAD
rudzielec jest offline  
stare 08.06.2010, 21:31   #8
Gold_Chocolate
 
Avatar Gold_Chocolate
 
Zarejestrowany: 05.05.2009
Skąd: Najmilsze miasto.
Wiek: 21
Płeć: Kobieta
Postów: 589
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

No cóż... Niby fajne, bawi mnie ta matka od nich i ten rygor choćby w średniowieczu..ale tak jakoś... Ciężko mi się to czytało Nie wiem czy to przez konstrukcje zdań , czy przez błędy ale niestety tak jest. Będę dalej czytać bo ciekawi mnie jak rozwinie się akcja.No i chętnie przeczytam kolejne wymysły tej chorej Lidi
__________________
Gold_Chocolate jest offline  
stare 09.06.2010, 18:04   #9
rudzielec
 
Avatar rudzielec
 
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 9
Płeć: Kobieta
Postów: 1,864
Wpisy bloga: 2
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

Gold Chocolate przysięgam oficjalnie na tym forum, że następna część będzie lepsza
__________________
Mój profil na WATTPAD
rudzielec jest offline  
stare 09.06.2010, 19:59   #10
Gold_Chocolate
 
Avatar Gold_Chocolate
 
Zarejestrowany: 05.05.2009
Skąd: Najmilsze miasto.
Wiek: 21
Płeć: Kobieta
Postów: 589
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Belle Rose

Trzymam Cię za słowo. Kiedy możemy spodziewać się next odcinka ? ; )
__________________
Gold_Chocolate jest offline  
Zamknięty Temat

Tagi
belle rose, colin, lofffu, rudzielec, vincent and marco, vorg


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 04:14.

Partnerzy

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2012