|
|
#16 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Zong co jej sie stalo?? :unsure: :unsure:
odc.14 Kolejnego dnia przyszedł na jej adres anonim. Otworzyła dokładnie zaadresowaną kopertę. "kocham cię. i nic na to nie poradzę. Maciek". To ty! - pomyślała po przeczytaniu listu. Sięgnęła po notatnik: numer zgadzał się z podanym. Dalsze rozmyślanie uniemożliwiły jej Marilyn i Sylvia które przyszły by pomóc jej wykąpać małą. -Hej, gdzie Viki?- zapytała Sylvia od razu. - w pokoiku jak zwykle. - powiedziała Kathy ściągając płaszcze. - Nie ma jej we kołsycde. ZAni w wózku. KATHY!! Ktoś porywa Viki!! - zapiszczała Marilyn zpokoju. - MAXCIEK!! - wz\rzasnęła bez namyslu Kathy i wbiegła do pokoju. - Tak to ja. Chciałem zabić Victorię byś się mną zajęła. Teraz zajujeszz się tym bękratem- wybąkał chłopak układając dziecko w kołysce. - Chłopcze mam już 20 lat i dziecko. Trzeba było pomyśleć o tym zanim zabrałeś się do roboty - powiedziała Kathy i wzięła płaczącą małą na ręke. Wiesz w ogóle czym ją karmić? - zapytała. - nie. Jest mi głupio. Wybacz mi. - wyjąkał niezdecydowanie chłopak. - No dobrze. Nocujesz u nas?- zapytała Katrhy. -Tak kochanie.......- odparł on. Noc była cicha. Marilyn i Sylvia poszły do swoijego mieszkania, a Kathy uśpiła małą. Maciek czekał w łóżku. - Kochanie wybacz......-wyszeptał jej do ucha. - Wybaczyłam ci już - odparła ona i pocałowała go w policzek/ Rano Kathy obudziła się. W łóżku nie było Maćka. Zamiasy niego leżała kartka: zrobiłem to bo nie mogłem jej znieść. Kathy rzuciła się do łóżeczka. Jej córeczka oddychała ostatnimi sapami........ |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|