Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > Opowiadamy jak sobie gramy

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 09.02.2015, 13:27   #1
Muse
 
Zarejestrowany: 31.12.2009
Płeć: Kobieta
Postów: 249
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Nie śledzę tematu od samego początku, ale lubię tu zaglądać, bo zawsze masz jakieś ciekawe pomysły. Chciałabym tylko napisać, że podziwiam Cię za to, że wszystko jest przejrzyste, staranne i przemyślane.
I tak dużo dzieci. Wszędzie są dzieci.
__________________
No, your love's not what I need
So don't give it to me
Muse jest offline   Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 19.02.2015, 17:59   #2
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Miasteczko

Spoiler: pokaż
MOD - jesteś tu zawsze mile widziana
Cytat:
Chyba czegoś nie doczytałam bo nie rozumiem, co przeszkadzał Ewerkinowi i Jagódkowi związek ich starszych dzieci.
Skoro umówili się, że to ich młodsze dzieci mają się pobrać, to tak będzie i koniec!
Cytat:
mam nadzieję, że śmierć Kastora będzie widowiskowa
Będzie sprawiedliwa, ale nie widowiskowa. No i - paradoksalnie - będzie najgorszym, co tę rodzinę może spotkać.
Cytat:
Weronika niby to żałowała rozstania z Patrykiem, ale jakoś szybko rzuciła się w objęcia Wacława...
Weronika żyje chwilą ;]
Patryk NIE CHCIAŁ tego naprawiać.
Cytat:
Anizja, Anizja... jak to było z tą Anizją, nie pamiętam już. Natomiast jej ojciec - kolejny do odstrzału.
To są ostatnie odcinki xD Poza tym zgadzam się, że Ewerkin do odstrzału! Obawiam się jednak, że pożyje na tym świecie trochę dłużej niż jego przyjaciel Kastor.
Cytat:
Napisał LP23
A nie możesz zrobić takiego posta (jeżeli można prosić), w którym pokazałabyś kilka domów z Nieznanowa Wyspy i do tego historię czyjąś?
Ja wszystko mogę
Cytat:
Napisał Annetti
Michasia i Kira mają chyba nawet taki sam kolor oczu, ale głowy za to nie dam
Nie, Kira ma ciemniejsze ;]
Cytat:
Ooo.. I do czego ma się przydać index? Rozbudziłaś moją ciekawość
No do zgadywania kto jest kim =D
Cytat:
* Ja bym się chciała dowiedzieć czegoś o wnuczce Tymka i Lindy xD
Składam do kupy zdjęcia, ale mam z tym mały problem, bo obecnie ciekawie gram sobie kuzynką Franka i Elinory (jej historia też w sumie jest warta opowiedzenia...) i chciałabym to jakoś poukładać, tylko jeszcze nie bardzo wiem jak xD
Cytat:
* Albo co u Klemensa Himlera
Będzie o nim =D Już dzisiaj nawet xD
Cytat:
* O, albo jeszcze lepiej co u dzieci Longina Seppiego
Jeden z jego synów będzie związany z jedną z głównych bohaterek tej historii xD
Cytat:
* Albo rodziny Jagódek/Heblarek
Tu nie ma za dużo do opowiadania. Historię rodziców Jagódki wspomniałam już gdzieś na forum, natomiast Bartosz Roklin to syn pewnej femme fatale, Klary Roklin, która każdego syna ma z innym facetem xD Jej najstarszy to przyrodni brat Grety Gawrońskiej, znanej Wam jako żona Wacława Fraszkiewicza i kochanka swojego teścia.
Przed narodzinami Cezarego, Klara wraz z Bartoszem i Adamem mieszkała w tym samym bloku co rodzina Heblarek - w ten sposób B. i J. się poznali Potem wzięli ślub i zamieszkali w bloku obok tego ich rodzinnego. Ta na świat przyszła ich córeczka, Adrianna. Młodzi małżonkowie postanowili kupić i jako-tako (biedni są) wyremontować dom, w czym pomogli im rodzice Jagódki. Obie rodziny zamieszkały razem, a obecnie państwo Roklin oczekują narodzin małego Alberta =D Ada Roklin to obecnie nastolatka ;]
Cytat:
* Rycerze też ciekawie wyglądają, więc wiesz, zawsze to ich można wrzucić na tapetę.
Tu też nie ma za bardzo co opowiadać xD Zwyczajna rodzinka z zabawkowym biznesem =D
Cytat:
* O Tischnerach wydaje mi się, że też byłoby fajnie posłuchać.
Których Tischnerach? Bo jeśli chodzi o Bernarda i Deborę, to jest to kolejna zwyczajna rodzinka, podobnie ich dzieci (no, przynajmniej Brunon, bo Diana na swój ślub musi jeszcze poczekać - ha, nawet jeszcze nie jest zaręczona!)
No chyba że chodzi o historię Diany Tischner i Mikołaja Koralika - rodziców Bernarda. To wtedy... Czemu nie? W sumie Bernard ze swoim ojcem pojawili się na pierwszym bannerze w tym temacie xD (drugie zdjęcie na górze, po prawej od Tobiasza i Miny).
Cytat:
Napisał Shattered
Niech ją zatłucze wreszcie, sama bym ją zatłukła
Jesteś taka okrutna =(
Obrus jest prawdopodobnie stąd.
Cytat:
gdzie zastał rozklejoną Karolinę mam nadzieję, że mają dobry klej

Cytat:
Ale Sławuś w dupce chyba to ma, pewnie liczy na bara bara..
Ej, nie rób mi jakiegoś lowelasa ze Sławka
Pan rolnik pogodził się z losem albo zrobił to na pokaz! (bo nie wypada nie być na zdjęciach ślubnych córki).
Cytat:
Dziewczyna była zaradna, dzielna, bardzo sympatyczna i uwielbiała dzieci totalne przeciwieństwo mnie
Ty, droga Shattered, wydajesz się być dzielna i zaradna jak mało kto :> I dasz się lubić Na podstawie samej siebie zaś mogę Cię zapewnić, że podejście do dzieci może się zmieniać z wiekiem ;]
Cytat:
Rośniesz razem z nimi
O taaak =D
Cytat:
Jak już wspomniałam, ona nie umarła
Ale umarła ważna część jej samej.
Muse, MsAnonymous - cześć dziewczyny =) Jednym z celów tego tematu jest też inspirowanie innych, bo ja sama od czasu do czasu lubię się oderwać od miasteczka i poczytać, jak inni prowadzą życie swoich simów =) Pomysłów nigdy za wiele =D Co do organizacji gry - ja i poza komputerem lubię mieć wszystko poukładane i wcześniej zaplanowane. Chaos jest tylko w mojej głowie ;]


Dziękuję Wam bardzo, a teraz, jako że dzisiaj mój ostatni dzień ferii =(, pozwólcie, że przedstawię Wam kolejną cześć perypetii Michasi i Izaaka (tu wcześniejsza) i coś niecoś z życiorysu Anastazji Czajkowskiej.

...


Michasia poszła na studia. Między zajęciami obowiązkowymi (i nie tylko) i nauką potrafiła jednak znaleźć chwilę czasu dla swojego chłopaka.











http://i1068.photobucket.com/albums/u451/KLiv27/snapshot_5e6a1239_3e8ac4c9_zps0c828534.jpg



Z początku dziewczyna nic nie wiedziała o nałogu Izaaka - dopiero po jakimś czasie zaczął zachowywać się bardzo dziwnie - przestał dbać o siebie, chodził z głową w chmurach i coraz częściej spotkania z nim były dla jego sympatii po prostu przykre. Doszły też do niej słuchy, że zaczął pożyczać pieniądze od znajomych mimo że - według jej obliczeń - z jego dwóch pensji spokojnie wystarczyłoby mu na życie. Szybko jednak pokapowała, co się święci.
On nie potrafił jej okłamać, chociaż wiedział, co to będzie dla niego oznaczało. Nie był jednak świadom, że jego ukochana jest tak w niego zapatrzona, że zamiast odejść od niego, będzie starała się wyciągnąć go z tego bagna.

Po uzyskaniu tytułu magistra stosunków międzynarodowych panna Ramonow postanowiła wrócić do rodzinnego domu i porozglądać się za pracą.



- Jakie są twoje plany w związku z Izaakiem Kernerem? - zapytała ją matka.
- Myślę, że niedługo mi się oświadczy - odparła bez namysłu. - Tyle czasu już ze sobą chodzimy...
- Mam nadzieję, że nie zamierzasz przyjąć tych oświadczyn - zasugerowała Milena.
- Niby dlaczego?



- Michalino - zaczęła starsza pani poważnie. - Nie po to ja i twój ojciec przez tyle lat łożyliśmy na twoje wychowanie i wykształcenie, żebyś się zmarnowała przy pierwszym lepszym narkomanie!
- Skąd wiesz...?
- Wszyscy wiedzą. Wszyscy oprócz ciebie zdaje się.
- Nie znacie go! Nie macie prawa go oceniać...



- Och, doprawdy? Czyli uważasz, że szczęście naszego dziecka powinno nam być obojętne?
- Ale ja jestem z nim szczęśliwa! - broniła się. - Z nikim innym nie będzie mi lepiej.
- No tak - mieszkanie-melina, zaćpany na śmierć, bezrobotny i zadłużony facet, ty sama z dzieckiem... Szczyt szczęścia, doprawdy!
- Nie, mamo - zanegowała. - Nie masz racji. Wyciągnę go z tego, choćby siłą.
Kobieta zaśmiała się szyderczo.
- Kochanie, jesteś jeszcze taka naiwna - stwierdziła. - Dlatego moim obowiązkiem jest uchronienie cię przed tym marginesem. Chyba nie chcesz mnie i twojemu ojcu złamać serca na starość, Michalino...
- Mamo, proszę...
- Zostawiam to twojemu sumieniu - powiedziała. - Ale mam nadzieję, że przy najbliższej okazji dasz mu do zrozumienia, że między wami koniec.

Dziewczyna zniknęła w swoim pokoju. Usiadła na łóżku, popłynęły łzy.



Chwilę później zadzwonił Izaak.


Po wyrażeniu przez Michasię zgody na jutrzejsze spotkanie, zabrał się do roboty.



Uprzątnięcie mieszkania zajęło mu sporo czasu, jednak efekt nadal go nie zadowalał. Nie wyobrażał sobie, że będzie patrzył na tę schludną, pochodzącą z bogatej rodziny dziewczynę na tle wypłowiałych, 15 lat niemalowanych ścian. Nie wyobrażał sobie, że będzie musiała jeść z nadtłuczonego talerza i siedzieć na krześle, które równie dobrze za chwilę mogłoby się rozlecieć na kawałki...
Jednym słowem, nie wyobrażał sobie, że ona miałaby w pełni stać się częścią jego życia - nie tylko w chwilach dobrych, ale i w najgorszych, zupełnie jej niegodnych...
Ale skoro przez rok udało mu się nie przećpać pieniędzy odkładanych na pierścionek zaręczynowy i ślub z nią, to znaczy, że jest kimś, na kim naprawdę mu zależy i dla kogo chce się zmienić mimo świadomości, że nigdy nie będzie ideałem...

Był tak zdenerwowany, że całkiem zapomniał u przygotowaniu czegoś do zjedzenia na ciepło. Na szczęście ona pomyślała o tym mimo że była jego gościem... Było mu niesamowicie głupio, ale ona zdawała się nie przejmować.
Ten wieczór był miły jak nigdy.









Ale najgorsze miało nastąpić.
Bardzo się zdziwiła, gdy uklęknął przed nią.



- Michasiu - zaczął. - Czy mimo tego, że wiesz, jak złym simem jestem i że nigdy nie dam ci tego, na co naprawdę zasługujesz...
- Izaak...



- Wyjdziesz za mnie?
- Tak! - odparła bez namysłu.




- COŚ TY NAJLEPSZEGO ZROBIŁA?! - krzyczała. - Niewdzięcznico, jak mogłaś przyjąć jego oświadczyny?!
- Mamo, daj spokój - odparła. - Powiedzcie, ile chcecie, a WSZYSTKO wam zwrócę, ale dajcie Izaakowi szansę!
- Wiesz, że nie o pieniądze tutaj chodzi - odparła Milena. - Tu chodzi o twoje życie, dziecko!



- Chcesz, żebym została starą panną tak jak ty?



- Nie porównuj mnie do siebie - skarciła ją matka. - Mój chłopak zdradził mnie przed ślubem, więc nie wpakowałam się w żadne bagno! Ale dzięki temu poznałam później twojego ojca i byłam szczęśliwa!
- Ja wpakowałabym się w bagno, gdybym NIE wyszła za Izaaka - odpowiedziała bojowo dziewczyna.
- Nie znasz życia - skąd możesz wiedzieć, że to właśnie on jest twoim "tym jednym"?
- Tak czuję i to mi wystarczy. Ale bądź spokojna - będziecie ostatnimi osobami, do których się zwrócę, jeśli będzie się źle działo w moim małżeństwie. Na ślub też nie musicie przychodzić!
- Michalino!!!
Ale ona zamknęła za sobą drzwi.

Myślał, że to ona mu otworzy. Nic bardziej mylnego! Przyszła teściowa wyglądała tak, jakby przymierzała się do jego zabójstwa.
- Dzień dobry - przywitał się nieśmiało.
- Jak śmiesz tu przychodzić, wstrętny ćpunie?! - naskoczyła na niego.
- Eeee... Zastałem Michasię?
- Dziwne, że nie ma jej u ciebie!
- To ja już pójdę...
- Jeszcze z tobą nie skończyłam!



- NIE ŻYCZĘ SOBIE, żebyś zadawał się z moją córką! - krzyknęła.



- Jeśli naprawdę ją kochasz, zerwij te cholerne zaręczyny! Przecież ona się przy tobie zupełnie zmarnuje! No i kto to widział, żeby ktoś taki jak ty żenił się z taką śliczną, mądrą, bogatą i dobrze wykształconą dziewczyną jak Michalina?! Tylko ją tym krzywdzisz!
- Całe szczęście, że nie jest pani biologiczną matką Michasi... I współczuję jej takiej matki i pani mężowi takiej żony.
- Jak śmiesz?!



- Niech pani da sobie spokój. - warczał Izaak. - Skoro pani cudowna, ukochana córeczka postanowiła wyjść - według pani - za ćpuna i zrujnować sobie życie, to nic pani do tego! Wiedziała, na co się pisze i skoro wtedy powiedziała "tak", to powie mi to jeszcze raz przy ołtarzu! A teraz żegnam panią.
Starsza pani czym prędzej zniknęła w domu chcąc powstrzymać łzy. Izaak zaś, gdy znalazł się na schodkach, usłyszał swoje imię.
- Wszystko słyszałam - powiedziała, gdy znalazł się naprzeciw niej.
- Też miałaś taką jazdę, prawda?
- Tak... I to niejeden raz.
- Przykro mi.
- Spodziewałam się tego. Ale jeśli nie potrafią zaakceptować tego, że mam prawo do własnych decyzji, to...
- Boją się o ciebie.
- Ale ja się o siebie nie boję - odparła. - Oni po prostu nie chcą mi zaufać. Mam nadzieję, że z czasem się z tym pogodzą...
- A ja mam nadzieję, że my na starość nie będziemy musieli ingerować w życie naszych dzieci.
- Och, Izaak! - zaśmiała się.



Narzeczeni wybrali sobie bardzo nietypową porę na swój ślub - północ. Mimo tak późnej godziny w kapliczce pojawiło się kilkoro simów. Rodziców Michasi jednak zabrakło...

Michalina Ramonow + Izaak Kerner
11 VIII 2013















Młoda para - chcąc nie chcąc - swoje gniazdko postanowiła uwić w małym mieszkaniu Izaaka.



Gdy sim miał wolne popołudnia a Michasia w tym czasie była w pracy, oddawał się swojemu hobby.





Życie z półprzytomnym mężem okazało się jednak trudniejsze, niż Michasia sobie wyobrażała. Często po powrocie do domu zastawała mieszkanie w nieładzie, a Izaaka śpiącego (chociaż np. powinien być w pracy) albo zamkniętego w łazience. Ale to, że nieraz znikał na całe dni zostawiając mieszkanie w nienagannym stanie, wcale nie było lepsze...
Wtedy żałowała tego wszystkiego i obiecywała sobie, że w końcu postawi mu ultimatum - "albo prochy, albo ja". Kiedy jednak wracał do niej - z włosami w nieładzie, przepoconym ubraniu, nieogolony, ale ze szczerymi przeprosinami na ustach - złość znikała. Gdy zaś stawał przed nią czysty i zawstydzony swoim zachowaniem, ona zapominała o wszystkim. Znów był jej i tylko jej.



Pierwszy rok ich małżeństwa pełen był zlotów i upadków. Drugi... Drugi malował się w jeszcze ciemniejszych barwach...
Pewnego poranka oznajmiła mu głosem dalekim od radosnego, że spodziewa się dziecka.



To wyznanie przeraziło Izaaka.



Był ostatnim simem na całym świecie, który nadawałby się do roli ojca.
W odpowiedzi tylko ze smutkiem pokiwał głową.

Stało się. Ona wiedziała, że urodzi i wychowa to dziecko, a do niego coraz bardziej docierało, że czas dorosnąć i skończyć z tym.

Maleństwo rosło w siły.



Jego ojciec zaś w końcu zebrał się na odwagę, żeby odstawić te świństwa i zająć się swoją rodziną.



Okazywało się jednak, że "domowe" odwyki niewiele dawały i Izaak znowu spadał na samo dno... Co najgorsze, wszystko wskazywało na to, że prośby, groźby i płacz żony przestały robić na nim wrażenie.



- Małe dziecko nie może mieszkać w takich warunkach! - próbowała mu przemówić do rozsądku. - MUSIMY znaleźć większe mieszkanie!
- Skro tak ci jest tu źle, to wyprowadź się! - odparł. - Droga wolna!
Jej przestraszone, nierozumiejące spojrzenie sprawiło, że natychmiast pożałował tego, co powiedział. Chciał to odwołać, ale ona była szybsza.
- Masz rację - przyznała smutno. - Nic tu po mnie.

Wynajęła za przyzwoite pieniądze umeblowane, trzypokojowe mieszkanie z kuchnią i łazienką. O całej akcji dowiedzieli się przyszli dziadkowie, którzy, zdjęci litością, postanowili pogodzić się z córką i pomóc jej.
W nowym miejscu Michasia rozkwitała.



Z mężem utrzymywała tylko telefoniczny kontakt, jednak któregoś dnia - niedługo przed porodem - postanowił w końcu zebrać się na odwagę i odwiedzić żonę. Gdy oprowadzała go po mieszkaniu, nagle odeszły jej wody.



- Izaak! - krzyczała. - Szpital!
Na szczęście jego samochód stał nieopodal.

W nocy rodzina Kernerów powiększyła się o śliczną i zdrową Izabelę.
Dziewczynka natychmiast stała się oczkiem w głowie swojej mamy...



... i największym wyrzutem sumienia jej ojca.

Ciąg dalszy nastąpił.


...

Lucynka Sylwin



i Alan Czajkowski



byli parą, która świata poza sobą nie widziała.











Powołali oni do życia pewną uroczą blondyneczkę - Anastazję Czajkowską.







Więcej zdjęć małej Nastki tutaj.



Nastka postanowiła swoją przyszłość związać ze swoją największą miłością - tańcem.





Co nie znaczy, że taniec był jedyny w jej życiu Na wyróżnienie zasługują także dwa stworzenia. Piesek Cookie



i Leon Jaskierczyk, sąsiad Czajkowskich.





Jakkolwiek w jej własnym, kilkunastoletnim życiu układało się całkiem nieźle, tak jej ojciec miał coś niecoś na sumieniu...



I w końcu prawda wyszła na jaw.



- Jak mogłeś zdradzać mamę?! I to przez tyle lat! - pytała (retorycznie) wściekła dziewczyna. Nie dość, że niedawno zmarła jej ukochana babcia Marta, to jeszcze rodzice mieli się rozwieść!
Wyprowadzka ojca zburzyła cały porządek w jej życiu. Zaczęła wagarować, o czym wkrótce dowiedziała się jej matka.



Dziewczyna pozwalała sobie na za dużo w stosunku do niej. Tej w końcu któregoś dnia puściły nerwy...



Gdy Nastka widziała, że nie może liczyć na rodziców, porady i pociechy szukała u przyjaciółek - Anabelle i Iwetty...



... ale obok był też Leon, dla którego stawała się najważniejszą osobą na świecie.







Niczego jej nie odmawiał.



Nagle w życiu Lucyny pojawił się ktoś nowy. Był to Klemens Himler, producent muzyczny i kompozytor.



Gdy jednak dziewczyna połapała się, że między nim a jej matką nie ma nic prócz przyjaźni i że rodzicielkę niewiele obchodzi jej życie, stwierdziła, że bliższa znajomość z kimś takim jak Klemens Himler zapewni jej dobry początek kariery.
Bardzo mile zaskoczyło ją to, że on myślał tak samo.



Jego natomiast to, że mimo młodego wieku dziewczyna nie jest już dziewicą.



Ich schadzki sprawiły, że Nastce kompletnie przestało zależeć na Leonie. Pewnego razu chłopak postanowił zapytać ją, co jest powodem zmiany jej podejścia do niego.



- Gdybym tylko chciała, mogłabym mieć tysiące takich jak ty, a nawet lepszych - stwierdziła. - Kiedy ostatnio zabrałeś mnie do kina albo chociaż kupiłeś coś ładnego?
- Jeszcze niedawno mówiłaś, że nie przeszkadza ci mój brak kasy - odparł Leon.
- Zmieniłam zdanie. Co jest fajnego w chodzeniu z biednym chłopakiem?
- Nastka, nie poznaję cię...
- Najwyraźniej musisz się bardziej postarać, żeby mnie zadowolić. Bo póki co...
- Tak? No to najwyższy czas zakończyć ten związek, skoro przez kilka najbliższych lat nie będzie mnie stać na twoje zachcianki.



- Leon, chciałam, żebyś się bardziej postarał, a nie...
- Ty już nie jesteś tą samą Nastką, w której się zakochałem - stwierdził. - Żegnaj.
Wyszedł. Kilka sekund później jednak usłyszał jej płacz dochodzący zza drzwi i postanowił wrócić.
Patrzył na nią przez chwilę.



Wtedy też zrozumiał, że ta pofarbowana na rudo dziewczyna w mini, której do szczęścia potrzeba pieniędzy i drogich prezentów nie jest tą, z którą mógłby się kiedyś ożenić.

Lucyna Czajkowska zaś zdawała się całkowicie zapominać o tym, że złamane i zagubione serduszko Nastki może jej potrzebować. Gdy wciągu dnia oddawała się bez reszty pracy, tak w nocy męczyły ją sny, w których jej mąż do niej wracał.



Kilka miesięcy później stało się najgorsze, co mogło się w tym momencie stać.
Płacz córki zaniepokoił panią Czajkowską. Zazwyczaj ignorowała jej wybuchy złości i płaczu - sama w młodości nieraz ryczała z byle powodu - ale tym razem intuicja (instynkt macierzyński?) kazała jej zajrzeć do pokoju latorośli.
Zawartość biurka powiedziała jej wszystko.
"To chyba nie test ciążowy?!" - przeraziła się kobieta. Przyjrzała się. Wynik był pozytywny...



- Nastka - dotknęła roztrzęsioną dziewczynę. - Nastka, czy to ty zrobiłaś ten test?
- Tak, ja - wyszlochała. - Idź sobie, proszę...
- Kto ci to zrobił?! - zapytała podniesionym głosem.
- Powiedziałam: IDŹ SOBIE!!! Jesteś ostatnią osobą, którą powinna obchodzić moja ciąża!
To powiedziawszy wyrwała się z maminego objęcia.

- Kochanie, przepraszam - powiedziała nagle Lucyna słabym głosem. - Tyle razy nawalałam i byłam dla ciebie złą matką, ale chcę to zmienić.



- Nie prościej wyrzucić mnie z domu?
- Nastka... Jak mogłaś o czymś takim pomyśleć?! Która kochająca matka wyrzuciłaby z domu swoje dziecko?
- Jestem już dorosła i nabroiłam...
- Nie zostawimy cię z tym samej - obiecała. - Nie bój się.
- Dobrze, tylko nie pytaj, kim jest ojciec - odparła dziewczyna. - Nie chcę o tym mówić.
- Nie będę. Nigdy.
- Dzięki, mamo. I przepraszam.



- Ciii - szepnęła, tuląc córkę.

Postanowiła też wykonać jeden ważny telefon.



- Czajkowski, słucham?
- Cześć, mówi Lucyna. Możemy się jutro spotkać? To ważne.
- Lucyna?! Jasne.... O 13 w Blue Cafe?
- Mhm. Dobranoc.
- Dobranoc.

- Tata?! - zapytała Nastka z niedowierzaniem wchodząc do kuchni.



- Pogodziliśmy się z twoją matką i postanowiłem wrócić.
- NAPRAWDĘ?! Tak się cieszę!



- No i uznaliśmy, że najwyższy czas cię wychować. Nie bardzo nam to ostatnio wychodziło, ale to się zmieni, obiecuję.
- Mama ci o wszystkim powiedziała, prawda?
- Tak. Nie musisz się tłumaczyć.
- Jesteś na mnie zły?
- Jedyną osobą, na którą jestem zły, jestem ja sam.
- A dalej jesteś z tamtą...?
- Anastazjo, wyjaśnijmy sobie coś raz na zawsze - jedynymi kobietami w moim życiu jesteście ty, twoja matka i moja wnuczka, o ile takowej się doczekam. Zrozumiano?
- Zrozumiano. Tato... Ja naprawdę bardzo się cieszę, że wróciłeś.
- Uwierz mi, Nastuś, ja też się cieszę. Tak naprawdę niczego bardziej nie chciałem od tego...

- Mamo, podjęłam decyzję.



- Jaką decyzję?
- Oddam dziecko do adopcji i pójdę na studia.
- Przecież mówiliśmy, że ci pomożemy z dzieckiem...
- Nie będziecie musieli. Tak będzie najlepiej. Nie czuję się gotowa do bycia mamą.
- Jak uważasz.
"Może jeszcze zmieni zdanie", pomyślała Lucyna z nadzieją. Już się oswoiła z myślą, że będzie babcią...

W tych dniach, w których Nastka miała badania i nie mogła być w szkole, zaległości (szczególnie z matmy) pomagały nadrobić jej przyjaciółki.





Miały też okazję do poplotkowania, ale nie tylko.



Rodzice przyszłej mamy zaś odbudowywali swoje małżeństwo.













Niedługo przed rozpoczęciem roku akademickiego zaś...





... na świat przyszła Liliana.



Ale widok córeczki nie rozpalił w Nastce matczynych uczuć.



- Mam nadzieję, że będziesz miała kochających rodziców - szeptała Lilianie krótko przed ich rozstaniem.

Pani z opieki społecznie bardzo ucieszyła się widząc, że dziewczynka nie jest wychudzona i zaniedbana.



A pewna samotna kobieta była przeszczęśliwa biorąc małą Lilianę w ramiona.







Tak bardzo przypominała jej niedawno zmarłą córkę, gdy ta była niemowlęciem...

Ciąg dalszy nastąpił.


...

Ostatnio edytowane przez Liv : 20.03.2016 - 12:57
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 01.03.2015, 08:57   #3
Shattered
 
Avatar Shattered
 
Zarejestrowany: 10.06.2012
Wiek: 31
Płeć: Kobieta
Postów: 519
Reputacja: 22
Domyślnie Odp: Miasteczko

Aj, biedna Michasia..
Ja na jej miejscu, gdybym go kochała, nigdy bym go nie zostawiła..

Oo, i już pracy szuka, od razu po studiach.A gdzie wakacje? Tyle lat harówy przed nią, niech odpocznie sobie

Ale skoro przez rok udało mu się nie przećpać pieniędzy odkładanych na pierścionek zaręczynowy i ślub z nią, to znaczy, że jest kimś, na kim naprawdę mu zależy i dla kogo chce się zmienić mimo świadomości, że nigdy nie będzie ideałem...
Dlaczego mnie nikt tak nie kocha?

Jezu, to to musi być okropne. Kochać chłopaka, którego nie akceptują rodzice.. Ale może mają rację, ale co tam. Miłosć najważniejsza.. Potem najwyżej będzie mogła rozpaczać przy piosenkach Lany Del Rey

No to faktycznie nietypowa pora

No nie I wzięła ten ślub, nie pogodziła się.. A jednak głupia jest... Ślub nie zając, a jak tak niby się kochają, to ślub mogą wziąć kiedy chcą...
No chyba, że ta kluska się boi przyszłości.

Znów był jej i tylko jej. Na myśli przyszła mi piosenka Karmah - Just be good to me

Michasia podczas odwiedził Izzaka, ma taki ładny strój

Iza.. Kiedyś przyjaźniłam się z taką dziewczyną.. A teraz ona wyjechała..


Lucynka jest śliczna. Alan wygląda jak nerd

Chyba bym się zabiła gdyby zdradził mnie facet, którego bym kochała...
Już bym wolała aby zdradził mnie z facetem, wtedy bym wiedziała że po prostu lubi facetów, a nie dlatego że jestem stara czy brzydka

Aj małpiaczka, she wants to **** her way up to the top

Wyszedł. Kilka sekund później jednak usłyszał jej płacz dochodzący zza drzwi i postanowił wrócić No nie, manekinie! Nie wracaj!

Wtedy też zrozumiał, że ta pofarbowana na rudo dziewczyna w mini, której do szczęścia potrzeba pieniędzy i drogich prezentów nie jest tą, z którą mógłby się kiedyś ożenić.


No ja bym szczurzycę wyj.... z domu.. Nigdy bym nie mogła tolerować mojej córki, która by była łajdaczką puszczającą się... Najpierw ma zapewnić sobie przyszłość, a potem może się bawić.

http://i1068.photobucket.com/albums/...psfa72f159.jpg

Ale widok córeczki nie rozpalił w Nastce matczynych uczuć. Co się dziwić, szczeniara od ziemi nie odrosła..

No cóż, ta samotna kobieta, wydaje się być jakaś podejrzana
__________________
Shattered jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 19.02.2015, 21:00   #4
Libby
Administrator
 
Avatar Libby
 
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,864
Reputacja: 15
Domyślnie Odp: Miasteczko

Kurcze, szkoda, że jednak nie udało się Michasi wyciągnąć Izaaka z nałogu... Mam jednak nadzieję, że to nie koniec i coś dotarło do niego i się weźmie za siebie. Niech Iza nie będzie tylko jego wyrzutem sumienia, ale celem w jego życiu. Mam nadzieję, że zejdą się jeszcze z Michasią. Mała potrzebuje obojga rodziców.
Nie dziwię się, że rodzice Michasi byli przeciwni jej związkowi. Pewnie większość rodziców tak by się zachowała.

Ciekawa historia. Anastazja to śliczna simka i ma świetny pokój . Serio była taka głupia, żeby polecieć na Klemensa ze względu na jego kontakty...? Szkoda trochę Leona... Mam nadzieję, że ułożył sobie później życie z kimś fajnym .
Alan spaprał. Miał fajną żonę i córkę, to zachciało mu się romansów. :/ Cieszę się, że ostatecznie Czajkowscy do siebie wrócili . Myślałam, że zatrzymają Lilianę i wychowają jako własne dziecko... Szkoda, że ją oddali. Ciekawa jestem, kto adoptował małą .
Alan był przystojnym simem, zwłaszcza jako dorosły. Z tymi ogromnymi zakolami już średnio wygląda.
__________________
Libby jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 27.02.2015, 20:40   #5
Annetti
 
Avatar Annetti
 
Zarejestrowany: 09.05.2013
Wiek: 29
Płeć: Kobieta
Postów: 218
Reputacja: 33
Domyślnie Odp: Miasteczko

Najpierw odniosę się do edita! Jak widzisz, nie będziesz musiała pisać stricte posta pod postem, bo w najgorszym wypadku oddzielać będzie je mój komentarz Poza tym bardzo chętnie ujrzę to coś bardziej zasobnego w treść i zdjęcia
No to z Alana też niezłe ziółko :o Nie spodziewałam się, że aż tak rozrabiał w życiu
Śliczne drzewo Wszyscy burmistrzowie na jednym miejscu, jak miło O matko, siwy Klemens O_o Trochę dziwnie... Ale cóż... Starość nie radość! Na bannerze znajduje się też Liliana z Marcysią, nie? Już niewiele zostało mi do odgadnięcia Lawenda ma teraz ładną fryzurę A co u Bazylego? Znalazł tą nową miłość? A i tak całe moje serce skradł Czarek Cudny chłopak, mała ikonka a nie mogę się napatrzeć! No i Błażejowi do twarzy w garniturze i krawacie. Panowie Domańscy niewątpliwie potrafią skraść całe show
No i na koniec jeszcze raz wszystkiego najlepszego dla Nieznanowa Śliczne jest i fajnie je zagospodarowałaś. Aż poczułam chęć pokombinowania z moim otoczeniem
Annetti jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 01.03.2015, 22:44   #6
Irbis
 
Avatar Irbis
 
Zarejestrowany: 09.08.2007
Płeć: Kobieta
Postów: 859
Reputacja: 14
Domyślnie Odp: Miasteczko

Michalina jest bardzo podobna do mojej koleżanki, na niektórych zdjęciach wygląda wręcz dokładnie jak ona, aż niepokojące
Tak coś czułam, że związek z narkomanem nie będzie tak łatwy, jak się Michalinie wydawało. Wiedziałam też, że im bardziej matka będzie przeciwna temu związkowi, tym bardziej młodych będzie ciągnęło do siebie. Psychologia
Izaak jest przystojny, może jeszcze się opamięta, pójdzie na leczenie i ocali swoje życie tym samym nie niszcząc życia swojej córki, no i przy okazji żony.
Michalina na swoim ślubie wyglądała przepięknie

Lucynka na tym zdjęciu: http://s1068.photobucket.com/user/KL...0dd3e.jpg.html wygląda jakby jej się oczy zapadły wgłąb czaszki
Anastazja jest prześliczna
Gdy patrzę na Leona mam w głowie jedną myśl: "Leon uczesz grzywę"
Co ta Nastka wyprawia? Najpierw zdradza Leona, a później płacze, gdy on z nią zrywa?
Po kolorze włosów widać, że mała Liliana nie jest córką Leona

Cytat:
potrafiła jednak znaleźć chwilę czasu dla swojego chłopaka.
Powinno być: znaleźć trochę czasu, albo znaleźć chwilę. "Chwilę czasu" to to samo co "masło maślane", bo chwila jest określeniem czasu. Ten błąd jest notorycznie popełniany przez ludzi: "chwilę czasu", "okres czasu", "przez rok czasu" itp. itd.. Tak się nie pisze i nie mówi, to znaczy nie powinno się.

Podziwiam Twoje miasteczko i zazdroszczę. Długo i namiętnie grałam w TS2, ale przez różne sytuacje ciągle traciłam moje wielopokoleniowe rodziny. Gdyby udało mi się je wszystkie zachować miałabym miasteczko niemal tak rozbudowane jak Twoje, stąd też ta zazdrość
__________________
OJSG: Życie simów według Irbis *** Trzeci dom Patrycji i Antoniego. *** Życie rodziny Wichura: Część 22
Irbis jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 08.03.2015, 06:27   #7
LepkiePaluszki23
 
Zarejestrowany: 08.02.2014
Płeć: Mężczyzna
Postów: 609
Reputacja: 41
Domyślnie Odp: Miasteczko

Klara- taka typowa puszczalska pani. Stoi po latarnią i czeka na swoje kolejne dziecko do wychowywania. Hrabina ma taką słodką twarz Chłopaki mam nadzieję wezmą się w garść i nie skończą tak jak ich matka. Już chyba masz dwóch Czarków w otoczeniu. Który zaczaruje nas bardziej? Bartosz i panna Heblarek jako małżeństwo z dziećmi. Brawo Bartek, że nie skończyłeś jak twoja matka! Teraz jeszcze tylko Adam i Czarek. A o którą fryzurę ci chodzi Liv, jeżeli można wiedzieć? Skąd ja znam te pływająco-latające simy? Ciąża to taki gratis jak magnez w danonkach. Noi Wasyli stracił oparcie w żonie Dobrze, że syn go przynajmniej odwiedza. Zakop Bazylego żywcem. Świnia z niego i tyle. Jeden wielki zły piksel A Dora to jakaś idiotka jest. Zaczynam tracić w niej nadzieję, że w końcu będzie normalna. Mam nadzieję, że o ucieczce byłego historyka z więzienia nikt się nie dowiedział. Jeżeli byłaby taka możliwość to chciałbym w następnym odcinku zobaczyć więzienie. Proszę
LepkiePaluszki23 jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 08.03.2015, 16:25   #8
Shiver
 
Avatar Shiver
 
Zarejestrowany: 17.04.2009
Skąd: z Księżyca
Wiek: 27
Płeć: Mężczyzna
Postów: 1,223
Reputacja: 21
Domyślnie Odp: Miasteczko

A mnie się wydaje, że Klara jest bardziej zagubiona i pod wpływem tego co przeżyła niż puszczalska... Jasne, ma troje dzieci z różnymi facetami, ale nie powiedziałbym, że to taka czarno-biała sytuacja. No i równie dobrze mogłaby usunąć ciąże albo oddać dzieci do adopcji a jednak tego nie zrobiła.
Imo te platynowe włosy i brązowe oczy u Adasia () to takie mało prawdopodobne rozwiązanie. No chyba, że się farbuje

Cytat:
Napisał Liv
(pozdrawiam wszystkich hejtujących tę fryzurę!)
Dziękuję, wzajemnie
Chociaż Adasiowi akurat nawet w miarę pasuje

Ada jest śliczna! Tylko znowu się jakaś baba (w sensie matka) wtrącać musi... :/ Jak znam Ciebie to kolorowo nie będą mieli, a szkoda bo dobrana z nich para

Całe życie spędzić ze sobą i nie wierzyć tej drugiej osobie? No co to w ogóle jest, zamiast się wspierać to się jeszcze kłócą...
No przynajmniej Marcin poszedł po rozum do głowy. Chociaż, ze złej strony się za problem zabrał. Lepiej jakoś z ukrycia działać, a nie wciągać w to młodego Domańskiego, przecież to musiało w końcu wyjść na jaw.
Bardzo ładne mają to więzienie w Nieznanowie tak btw
Teosia jest cudowna, omamusiuboska Szkoda tylko, że taka naiwna...
No teraz to zaszalałaś, jak on niby wyszedł z tego więzienia? O.O Uciekł? Dostał przepustkę? Wynika, że raczej to drugie, a to chyba nie jest takie łatwe
Mam nadzieję, że jakoś się wszystko ułoży, szkoda by było takiej fajnej rodzinki
__________________
Shiver jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 21.03.2015, 17:54   #9
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie

Po raz kolejny dziękuję Wam za (w większości) miłe słowa! Kilka z nich wzięłam pod lupę:
Spoiler: pokaż
Cytat:
Napisał Irbis
Twoje simy są bardzo ładne.
Zdaję sobie z tego sprawę, ale zawsze miło czytać, że ktoś podziela moje zdanie ^^ Dzięki!
Ja każdego z nich lubię za coś innego. Bartek jest odpowiedzialny i bardzo kocha swoją rodzinę, Adam to wyrośnięty urwis, a Czarek trochę pogubił się w życiu. B.i A. obecnie się wyrobili, ale za to C., który został ojcem nawet szybciej niż jego starszy brat, jest bohaterem dla swojej córeczki. W gruncie rzeczy żaden z nich nie jest zły ;]
Cytat:
Marcin dużo bardziej mi się podoba z krótkimi włosami.
Mi też :> Wcześniej był stylizowany na takiego "ciamajdę" =D Ale wyrósł z tego =)

Irbis, użyłam słowa "hejtować" zgodnie z jego przeznaczeniem - i w tym kontekście ma ironiczne zabarwienie. Jestem czepialskim i niepokornym stworzeniem, a niektóre opinie odreagowuję właśnie w taki sposób.
No i hej, przecież ja też jestem wielbicielką poprawnej polszczyzny! ;]

Zgadza się - bardzo lubię tę fryzurę
Cytat:
Chyba powinno być "którego".
Ale wtedy zdanie musiałoby się zaczynać od "Piwa...". Więc w tej kwestii nie zgadzam się z Tobą.
Cytat:
Napisał Annetii
Widzę, że nie tylko ja mam dalekosiężne plany
Och, uwielbiam sobie tak planować :>
Cytat:
Fajnie zaczęłaś odcinek
Owszem =D
Cytat:
Skąd jej się wzięła taka awersja do małżeństwa?
Może Klara to feministka...?
Cytat:
No i wagary? No wiesz co! Zaraz wyjdzie na to, że omijają mnie najlepsze rzeczy w życiu, bo na nie nie chodzę
Jeszcze są studia ;>
Cytat:
Nie wiem czemu ale strasznie mnie to bawi
Bo to ma bawić, ale chyba mi nie bardzo mi wychodzi :<
Cytat:
Coś czuję, że Bazyli nie pozostanie w pamięci mieszkańców Nieznanowa jako ten ulubiony burmistrz
To miałaś co do tego wątpliwości?!
Cytat:
No w końcu mieszkał z Antonim, nie?
No tak, tak. Ale wiesz - dziadkowie Błażeja też byli zabiegani i nie zawsze znajdowali czas, żeby poopowiadać wnukowi o starych dziejach.
Cytat:
Czemu ja takich fajnych nie mam w szkole?
Też nie miałam czegoś takiego w szkole Aczkolwiek kiedyś w podstawówce mieliśmy za zadanie przygotować folder o naszej miejscowości. W celu poszukiwania informacji umówiłam się nawet z dwójką moich kolegów i poszliśmy z tym do księdza =D (a w mojej pamięci pozostała taka jedna anegdotka - tak się rozsiedliśmy w kancelarii, że wyglądało to tak, że jeden kolega był księdzem, a ja i ten drugi... narzeczonymi =D Któryś z nich to zauważył i zrobiło się taaak głupio xDD A - żeby było śmieszniej! - jakiś czas później zakochałam się w tym "narzeczonym" xD
Cytat:
Hah, scena jak z horroru
Tak ją chciałam wystylizować.
Cytat:
Napiszesz mi co z historią Michasia Żarko/Tycjanowskiego?
Dla Ciebie wszystko =D
Cytat:
Napisał Libby
Wypuść Marcina, zamknij Bazylego
Bazyli już jest jedną nogą w więzieniu - przecież ma wyrok w zawieszeniu =D
Cytat:
Napisał LP23
Klara- taka typowa puszczalska pani. Stoi po latarnią i czeka na swoje kolejne dziecko do wychowywania.
Trochę zbyt surowo ją oceniłeś ;<
Cytat:
Hrabina ma taką słodką twarz
Masz na myśli pyszczek?
Cytat:
Już chyba masz dwóch Czarków w otoczeniu. Który zaczaruje nas bardziej?
Tak mi teraz przyszło na myśl, że to pytanie powinno brzmieć "który rozczaruje nas bardziej?"! xD
Cytat:
A o którą fryzurę ci chodzi Liv, jeżeli można wiedzieć?
O te długie włosy w ogonku - fryzura dorosłego Adama.
Cytat:
Ciąża to taki gratis jak magnez w danonkach.

Cytat:
Jeżeli byłaby taka możliwość to chciałbym w następnym odcinku zobaczyć więzienie.
Chwilunię - zdjęcia mam już dawno zrobione - tylko je przerobię, wgram i edytuję posta =)

Shiver - masz rację, Klara jest trochę pogubiona i nie jest takim do końca czarnym charakterem. W zasadzie mało który sim taki jest.
Wielu moich simów ma mieszankę typu jasne włosy+ciemne oczy. Nie wiedziałam, że to coś złego : | (w rzeczywistości co jakiś czas spotykam ludzi o takiej urodzie)
Cytat:
Chociaż Adasiowi akurat nawet w miarę pasuje
A widzisz! =D
Cytat:
Tylko znowu się jakaś baba (w sensie matka) wtrącać musi... :/
Ale Ada z goryczą będzie wspominać jej słowa.
Cytat:
Całe życie spędzić ze sobą i nie wierzyć tej drugiej osobie?
Daniela wierzyła DO CZASU.
Cytat:
No co to w ogóle jest, zamiast się wspierać to się jeszcze kłócą...
Ludzie na starość tak mają.
Cytat:
Bardzo ładne mają to więzienie w Nieznanowie tak btw
Widziałeś tylko salę odwiedzin (i kawałek celi) co najwyżej =D Niemniej jednak dziękuję.

Jak Marcin uciekł z więzienia i jak dowiedział się o zdradzie? - powiedzmy, że zadziałały tutaj znajomości i trochę sprytu ;] Plotki też zrobiły swoje.


Dawno mnie tu nie było, hm? No ale przybywam (wraz z wiosną ), i to z nowościami!
Na początek zapoznam Was bliżej z Michasiem Żarko. Druga część posta to kontynuacja losów Ady i Adama - chociaż na tym etapie mogłabym już pisać Ady i Adamów =D
Dla przypomnienia - 1, 2.

...


Po zerwaniu z Hirkiem Andżela wróciła "na stare śmieci". Pracowała i równocześnie wychowywała synka - Michasia.



Nieraz było ciężko, ale w takich momentach mogła liczyć na pomoc sąsiadki - Tekli Pierwszy



i jej córeczki, Mariki.
Ta od razu złapała kontakt z o kilka miesięcy młodszym od niej synem panny Żarko.



Zabawy stały się jeszcze fajniejsze, gdy byli starsi.







Łączyło ich ze sobą więcej, niż sobie wówczas uświadamiali. Na przykład to, że ich mamy zawsze szukały towarzystwa dorosłych simów, chociaż każda z nich z innego powodu.



A tym samym żadne z nich nie znało swojego ojca.

Marika, gdy nie myślała o swoich własnych sprawach albo Michasiu i innych jej przyjaciołach, martwiła się o swoją mamę.
Dziewczynce zawsze się wydawało, że stan błogosławiony to sama radość w życiu kobiety. Jej własna mama, bardziej przygnębiona i zmęczona niż zwykle, była tego wyraźnym zaprzeczeniem.



Ale jak można się całkowicie smucić mając pod dachem takie dobre i pogodne dziecko jak Marika?



Ale i ona czasami musiała zapomnieć o tym, kim jest.



Częściej jednak w tym celu po prostu pukała do drzwi "baraku" obok =)

Później urodził jej się braciszek.















I mama poważnie się rozchorowała...

Wiecie, że nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła z tej dwójki pary ;]







Los jednak był przewrotny i jedna ze zdrowych komórek Andżeliki postanowiła się zbuntować, co objawiło się jej niekontrolowanymi podziałami i naciekaniem na inne tkanki...
Ta wiadomość oczywiście załamała i ją, i jej syna, ale postanowiła, że będzie dzielna i da z siebie wszystko - rak NIE MOŻE jej pokonać!
Zdawała sobie jednak sprawę z tego, że któregoś dnia będzie musiała zrezygnować z pracy, a czas spędzony w szpitalu będzie okupiony zaniedbaniem obowiązków domowych i... Michała.

Chłopak - kilkakrotnie zbyty przez nią w przeszłości - ostatecznie nie dowiedział się, kim jest jego ojciec i wydawało się, że pogodził się z tym, że nigdy go nie pozna.
Teraz inicjatywa wyszła od niej samej.



- Michał - zaczęła poważnie. - Gdyby coś mi się stało, musisz wiedzieć, do kogo się zwrócić.
- Jest przecież mama Mariki, nie? - zapytał, nie rozumiejąc, do czego zmierza matka.
- Tekla ma swoje własne problemy i to nie ją mam na myśli.
- Więc kogo?
- Hieronima Tycjanowskiego.
- Co niby miałby mieć ze mną wspólnego jakiś tam milioner z Nieznanowa? - zapytał z irytacją.
- Gdyby coś mi się stało, to on powinien się tobą zająć.
- CO?! - krzyknął, wytrącony z równowagi.
- To twój ojciec, Michał, i to jemu musisz zaufać.
Chłopak wyszedł. Nie chciał kłócić się z nią, bo to nie miało sensu. Po co ona w ogóle mu o tym mówiła?! Czemu nie wyznaczyła mu ewentualnego prawnego opiekuna wśród jednego z jej przyjaciół? Co za nonsens, żeby jakiś tam bogaty snob, z którym pewnie tylko raz w życiu się widziała, miał się nim zająć?!
Postanowił zapomnieć o Hieronimie Tycjanowskim.
Postanowił nie myśleć o tym, że po tylu latach dowiedział się, że jego ojciec żyje.
I tak nie zamierzał skorzystać z tej wiedzy.

Któregoś dnia postanowił dłużej zostać u kolegi. Napisał mamie smsa, ale nie odpisała. Może zapomniała, uspokajał się. Gdy jednak zobaczył ciemność w oknach domu, przeraził się nie na żarty. Komórka mamy zadzwoniła w jej sypialni. Dom wyglądał tak, jakby jego właścicielka dosłownie się rozpłynęła - na stole stał niedokończony obiad, telewizor grał, część okien była uchylona, a worek ze śmieciami stał na podłodze czekając na wyrzucenie...
Szpital.



Kobieta po drugiej stronie na szczęście nie potwierdziła jego najgorszych obaw - mama żyła, ale ciągle była nieprzytomna i jej stan był ciężki. Takie informacje z jednej strony uspokoiły go, z drugiej zaś zdał sobie sprawę, że na jakiś czas został sam.
Całkiem sam na tym świecie.

Gdy wracał z dworu (wyniósł śmieci) do domu, gdzie czekało go jeszcze zmywanie naczyń i odrabianie lekcji, nagle stanął pośrodku salonu i najzwyczajniej w świecie zaczął płakać.



Nie tylko tęsknił za mamą, ale zaczął się martwić, jak sobie poradzi bez niej. Co prawda wielu rzeczy go już nauczyła, ale tu chodziło o coś więcej. Pusty, smutny dom napawał go lękiem.
I nie miał pojęcia, jak długo to potrwa.

Minęło kilka dni, w których próby złapania kontaktu z Andżeliką kończyły się fiaskiem - nadal nie wróciła do niej świadomość. A obowiązki domowe zaczęły go przerastać, co odbiło się na jego samopoczuciu i, niestety, na ocenach w szkole i relacjach z rówieśnikami, dla których stał się nagle wrogi i niedostępny. Wiedział, że dłużej nie wytrzyma.


...

Do rodziny Tycjanowskich dołączyła pewna młoda, czarująca osoba.



Ojciec dziewczynki nadał jej polski odpowiednik imienia jego najlepszej przyjaciółki. Przed Wami Katarzyna Tycjanowska, w skrócie Kati:



Natychmiast została "córeczką tatusia" :>





Co nie znaczy, że mama i babcia pozostawały na dalszym planie.





Dziękuję ci za Kati, mówił Hirek, tuląc i całując mamę swojego maleństwa.



Wraz z młodymi rodzicami narodziny dziecka świętowały także przyjaciółki rodziny - Katia Winkler i jej córka Larysa.



Tak, to jej panna Tycjanowska zawdzięcza to, że nazywa się tak, a nie inaczej!



Fakt, że sama miała małą córeczkę, nie przeszkodził jej w znalezieniu specjalnego miejsca w sercu dla małej Kati.





A Larysa koniecznie chciała się zapoznać z maleństwem =) Miała tylko nadzieję, że mała Kati w przyszłości będzie bardziej podobna do Hirka.



Później pani Winkler mogła z pełnym przekonaniem pogratulować młodym rodzicom tego małego cudu.





Pewnego dnia jednak ktoś nowy postanowił znaleźć schronienie pod ich dachem.

- Dobry wieczór, jestem Michał Żarko - przedstawił się nieznajomy. - Muszę pilnie zobaczyć się z panem Tycjanowskim. Mogę? - zapytał, zerkając do środka.
Pytanie to wydało się Marii Magdalenie bezczelne, ale pozwoliła chłopakowi wejść. Kazała mu zostać w korytarzu, a sama pobiegła zawiadomić Hirka. Po chwili wróciła na dół.



- O czym właściwie chciałbyś pomówić z moim mężem? - zapytała, z czystej ciekawości.
- Szczerze mówiąc... - zamyślił się przez chwilę. - O mnie. O mojej przyszłości.
- Nie rozumiem - nagle w jej głosie pojawiła się nieufność zmieszana z wrogością. Co sobie ten dzieciak, do licha, wyobraża?!
- Pani mąż jest póki co jedyną najbliższą mi osobą - wyjaśnił. - Moja mama jest chora na raka i leży w szpitalu...
- Ale co to ma wspólnego z Hieronimem? - przerwała mu.
- To mój ojciec.
Gdyby nie nagłe pojawienie się obiektu ich rozmowy, chłopak zapewne wyleciałby za drzwi, a odprowadziłyby go jej ostre i niemile słowa, których miał być adresatem.
- Hirek, ten chłopak właśnie powiedział... - zaczęła pani Tycjanowska z pretensjami.
- Słyszałem, co powiedział - odparł jej mąż spokojnie. - Mogłabyś zostawić nas samych?
Kobieta, co prawda bardzo niechętnie, udała się do sypialni.

- A teraz wytłumacz mi, młody człowieku, kim jesteś i co to wszystko ma znaczyć - zaczął mężczyzna.



- Nazywam się Michał Żarko, chociaż domyślam się, że niewiele panu to mówi...
- Mylisz się - odparł, ku zaskoczeniu jego rozmówcy. Tak dawno nie słyszał tego nazwiska...
- Nie wiedziałem, że znał pan moją mamę, to znaczy...
- Przez jakiś czas byłem z nią zaręczony.
- Ojej - to sprawiło, że chłopak stracił wątek. Zaczął inaczej postrzegać tego sima, ale i jego własną matkę.
- Czy dobrze zrozumiałem, że powiedziałeś mojej żonie, że ja jestem twoim ojcem? - zapytał Tycjanowski po chwili krępującego milczenia.



- Tak, proszę pana. Moja mama zachorowała na raka i kazała mi się do pana zgłosić, gdyby coś jej się stało. Podobno to tak jest, że dopóki nie pozbawi się kogoś praw rodzicielskich, ten ktoś je ma w przypadku swojego dziecka. A mi jeszcze trochę brakuje do pełnoletności i... - speszył się na widok niewzruszonej, surowej twarzy kogoś, kto miał być jego ojcem. - Musiałem chociaż spróbować z panem porozmawiać, ale chyba źle się za to zabrałem. Przepraszam.
- Czego właściwie chcesz? Pieniędzy?
- Nie, nie! - zaprzeczył. - Zresztą, sam nie wiem... Niepotrzebnie zabrałem panu czas. Naprawdę przepraszam. Pójdę już.
Przegrany i upokorzony, niemal ze łzami w oczach, spuścił głowę i skierował się ku wyjściu.
- Michał... - usłyszał za sobą.
- Tak, proszę pana? - zapytał, podnosząc ostrożnie wzrok. Czarnowłosy podszedł do niego.
- Siedemnaście lat temu twoja mama zrywając ze mną powiedziała coś, z czym długo nie mogłem się pogodzić - powiedział ściszonym głosem.
- Co takiego?
- Powiedziała, że chłopiec, którego ja już zdążyłem pokochać i na którego tyle lat czekałem, nie jest moim synem.
Michałowi odebrało mowę. Czy on na pewno miał na myśli...?
- Nawet poparła to testami na ojcostwo.
Chłopak pragnął zapaść się pod ziemię. Był zły na matkę, że go tak podpuściła i naraziła na taki wstyd!
- Nie wiedziałem o tym - głos załamał mu się od płaczu. Wiedział, że mu nie uwierzy. Nawet nie byli do siebie zewnętrznie podobni! - Przepraszam, BARDZO pana przepraszam! Nie chciałem pana oszukać, naprawdę...
Ledwo postawił pierwszy szybki krok w kierunku drzwi, jego ramię zatrzymał silny uścisk ręki.
- Powtórzymy te testy - oznajmił starszy z nich. - Jestem niemal pewny, że były sfałszowane.
Chłopak odwrócił się i wbił w niego zapłakany, zdziwiony wzrok.
- Jesteś bardziej do mnie podobny, niż ci się zdaje, Michał - powiedział nieoczekiwanie, patrząc mu prosto w oczy. - A ja nie pozwolę na to, żebym drugi raz stracił syna. Ale... Gdzie dokładnie leży twoja matka?
Chłopak odpowiedział mu ze szczegółami, po czym zakończył swoją wypowiedź słowami:
- Dziękuję panu.
- To ja ci dziękuję, Michał - odparł. Chwilę później - zupełnie odruchowo - przytulił tego jeszcze przed godziną kompletnie obcego mu młodzieńca...



I modlił się w duchu, żeby okazało się, że ma rację.

Andżelika w końcu wróciła do świata żywych. Wtedy też - po raz pierwszy od 17 lat - rozmawiała z byłym narzeczonym i, jak się później okazało, rzeczywistym, biologicznym ojcem jej dziecka. Wiedząc, co ją jeszcze czeka, poprosiła go o zaopiekowanie się Michałem, co Tycjanowski obiecał niezwłocznie uczynić. Nie tyle we względu na nią samą, co na tego chłopaka.

Wraz ze zmianą miejsca zamieszkania, syn Hirka zmienił też nazwisko - na takie, jakie od początku miał mieć.
Z ojcem układało mu się dobrze.



Macocha zaś ostatecznie zaakceptowała i polubiła go, i to ze wzajemnością. Ale Kati? Ona wręcz szalała za swoim starszym bratem =D Również ze wzajemnością!



















Nowe życie Michała sprawiło jednak, że niemal całkowicie odciął się od tego "starego". Najbardziej ucierpiał na tym jego związek z Mariką, o samej Marice nie mówiąc...
Ale o tym w bliżej nieokreślonej przyszłości.

No i jeszcze taki bonusik. Wiecie, co się stało z Weroniką Szopen, wiecie też, jak się zaczęło życie najmłodszego dziecka Marii Magdaleny, ale co z tym średnim?

Hugo Szopen, trzeba przyznać, nie mógł się lepiej ustawić w życiu.
W ojczymie znalazł przyjaciela.



Na studiach się zakochał



a po ich zakończeniu kupił dom i poślubił swoją sympatię.







Ale żeby zdradzać swoją żonę w myślach z... Frankiem Stankiem? : |

Kiedy już hajs się zgadzał, trzeba było ożywić trochę ten dom!





Swoją drogą musicie przyznać, że Erin (Ernestyna) Szopen to też szczęściara =D
Marka - ich pierworodnego - możecie obejrzeć tutaj =) Drugie dziecko jest w fazie planowania =D

U Weroniki zaś spokojnie póki co :> Ale wiedzcie, że to cisza przed burzą.


...

]Adam patrzył na nią przestraszonymi oczami. Czyżby chciała mu oznajmić, że to koniec? Skupiony czekał na jej słowa.



- Adam... Przeholowaliśmy trochę. Bo... Ja... Ja jestem w ciąży.
Nagła radość wstąpiła w jej chłopaka - często potem się zastawiał, dlaczego tak zareagował na tą wieść.
- Ojej! - powiedział zaskoczonym głosem. - Trochę szybko, ale... Cieszę się! Strasznie się cieszę!



Niemniej zaskoczona była Ada. Nie widziała ukochanego - jeszcze - w roli ojca, ale może za szybko go oceniła?



Tak bardzo chciała się na nim nie zawieść...

Zamieszkali razem w akademiku dla młodych rodzin.
Entuzjazm nadal trzymał się Adama.





Ale ciąża w końcu musiała się skończyć.



Młoda mama postanowiła nazwać swojego synka imieniem jego ojca. Dla ułatwienia jednak przyjęto, że młodszy Adam Roklin będzie po prostu Adasiem =)
Chłopiec odziedziczył kolor oczu po dziadku Longinie, a włosów - po mamie.





Pierwsze spotkanie Adamów





Tata Adasia z początku bał się, że zrobi mu krzywdę, ale później zabawa w samolocik była na porządku dziennym =D
Mimo wszystko Adam wolał jednak, żeby to Ada zajmowała się dzieckiem.



Niestety, nie zawsze to było możliwe.
Czasami młodzi rodzice mogli liczyć na pomoc współlokatorów - młodych małżonków Ala i Fiony Marksów.



Sama Fiona wówczas "trenowała" na Adasiu.



Za co jednak jego mama była jej bardzo wdzięczna.



Bowiem Adamowi zaczęły ciążyć obowiązki ojca.







Gdy Ada wracała zmęczona z wieczornego wykładu i zastawała obu Adamów w nie najlepszym stanie, bardzo się wściekała. Szybko usypiała synka



żeby potem zająć się jego ojcem.



- Nie potrafisz się nawet zająć WŁASNYM dzieckiem! - krzyczała przyciszonym głosem. - Czy to takie trudne wykąpać, przebrać, nakarmić i położyć spać maluszka?



- Jeśli ty uważasz, że to takie łatwe i oczywiste, to sama się nim zajmuj! - wybuchnął jej chłopak.
- Jasne, zawalę studia, bo mój syn ma ojca-niedorajdę, który nie potrafi nawet wykonać prostych czynności przy dziecku! Co by było gdyby tak Adaś zachorował... Umarłby przy tobie!
- Teraz przegięłaś - oznajmił rozzłoszczony Adam. - Wychodzę.

Niestety, mały Adaś stał się kością niezgody między nimi. Wkrótce Adam wyprowadził się z powrotem do starego akademika i coraz rzadziej odwiedzał swoją rodzinę.
Po zakończeniu studiów, kiedy ich synek skończył roczek, również zamieszkali osobno. Ada i Adaś wrócili do jej rodzinnego domu. Tam czekała na nich Marcjanna.










Więcej zdjęć Adasia z tego okresu tutaj.

Adam wynajął kawalerkę.
Gdy miał na to czas (i ochotę), zaglądał do nich.



Chciał być obecny w życiu syna.







Ale co do jego matki... Sam nie wiedział. Coś się między nimi zmieniło - on był tego świadom i akceptował to, zaś Ada próbowała udowodnić sobie, że jej obawy co do rychłego rozstania z Adamem są niesłuszne.
Rozmawiali jak gdyby nic.



A później on zostawał u niej na noc.





Jedno było pewne - przestał traktować ją poważnie. Wokół było tyle innych rzeczy do robienia i tyle innych simek, które mógł owinąć sobie wokół palca.











Tylko czasami dopadała go refleksja - czy takiego życia naprawdę chciał?



Jedyne, co wiedział, to to, że następnego wieczoru znowu wpadnie zobaczyć się z synkiem i jego matką - z nim się beztrosko pobawi, z nią się niezobowiązująco prześpi.
I tak w kółko.

Czekało go jednak zaskoczenie.



Błagam, żeby to tylko nie było to..., płakała. Gdy poczuła się troszkę lepiej, nadeszła chwila prawdy.
Wybuchła jeszcze większym płaczem. Znowu była w ciąży. Znowu ojcem dziecka był Adam.

Gdy ten już położył synka spać, zawołała go na dół. Tam jednak zamiast kolacji zastał ją - przygnębioną i zmęczoną jak nigdy.

- Adam - zaczęła z powagą w głosie. - Musimy coś zrobić z naszym życiem.
- Czemu nie? - odparł z entuzjazmem. - Może krótkie wakacje we trójkę? Znam jedno fajne miejsce.



- Nie, Adam. Nie o to chodzi... - pokręciła głową. - Jestem w ciąży...
To go zamurowało. Przecież pamiętał o...
- Adam! - wyrwała go z rozmyślań. - Czy ty w ogóle kiedykolwiek zamierzasz się ze mną ożenić?



- Nie myślałem o tym... - odparł zgodnie z prawdą, po czym zrozumiał, jaki cios zadał jej tymi słowami.
Oczekiwała innej odpowiedzi.
- Jak mogłam być taka ślepa? - rozpłakała się nagle. - Przecież odkąd urodził się Adaś nigdy nie powiedziałeś mi, że mnie kochasz!
Patrzył na nią, niezdolny wykrztusić z siebie choćby słówka.
- Tak dać się wykorzystać! Być taką naiwną!
- Ada, to... - próbował ją powstrzymać, ale ona była szybsza.
- Masz rację - jak ktokolwiek mógłby kochać taką idiotkę jak ja?
- Nie jesteś...
- Odejdź, proszę - wyłkała. - I nie wracaj. Nigdy. Tej rozmowy nie było.
Wyszedł. Zresztą jakim prawem mógłby teraz pocieszać ją, tym samym przecząc samemu sobie?
Kochała go, ufała mu i wierzyła, że to doprowadzi ich do czegoś wielkiego i pięknego. Zostawił po sobie dwójkę dzieci i jej złamane serce.



A ona była pewna, że już nikogo nigdy nie pokocha tak jak jego.

Ciąg dalszy nastąpił.


...


Ostatnio edytowane przez Liv : 03.03.2016 - 17:40 Powód: oooj tam!
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 22.03.2015, 17:57   #10
Irbis
 
Avatar Irbis
 
Zarejestrowany: 09.08.2007
Płeć: Kobieta
Postów: 859
Reputacja: 14
Domyślnie Odp: Miasteczko

Co do piwa:
Spoiler: pokaż
Cytat:
Ale wtedy zdanie musiałoby się zaczynać od "Piwa...". Więc w tej kwestii nie zgadzam się z Tobą.
Bardzo mi miło, że się ze mną nie zgadzasz, mnie się jednak nadal wydaje (po licznych przemyśleniach), że powinno być "którego" Być może obie formy są poprawne. Musimy napisać do profesora Miodka
Tak naprawdę jest to mało istotne, bo to nic rażącego, niezależnie od tego czy zła jest Twoja czy moja wersja. Problemem jest, gdy ktoś pisze lub mówi w stylu "wyszłem, przyszłem", albo kompletnie nie potrafi składać prostych zdań, z czym, jestem pewna, nie raz spotkałaś się choćby na tym forum
Czasami zastanawiam się, czy ludziom sprawia ból posługiwanie się poprawnie ojczystą mową?

Zanim zaczęłam czytać nowy odcinek zauważyłam, że jest strasznie długi. Nie przeszkadza mi to, tylko zastanawiam się jak Ty to robisz Ja mam tak mało czasu na grę Czasami aż boję się, że żeby mieć o czym pisać, będę musiała siedzieć po nocach i grać resztkami sił

Biedny Michał.
Spotkanie ojca z synem jest naprawdę wzruszające. Tylko żona nie była zadowolona. Dobrze, że ostatecznie się z tym pogodziła, bo inaczej jej życie stało by się nieznośne.

Ada i Adam zapowiadali się tak pięknie jako kochająca i wspierająca się para. No cóż, wygląda na to, że Adam nie dorósł do bycia ojcem. Nie mogę uwierzyć, że Ada nie kopnęła go porządnie w siedzenie. Jednak nie tak łatwo stłumić w sobie miłość. Pozostaje życzyć Adzie, żeby spotkała kogoś lepszego od Adama, kogoś, kto na nią zasługuje i kto pokocha ją oraz jej dzieci, a ona będzie umiała odwzajemnić to uczucie
__________________
OJSG: Życie simów według Irbis *** Trzeci dom Patrycji i Antoniego. *** Życie rodziny Wichura: Część 22
Irbis jest offline   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 18:39.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023