|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
W końcu wyszło na jaw o Rocco! Nic mu teraz nie pójdzie płazem,
wyniki już są! Oby teraz go tylko nie odbili, niech bd już spokój. BARNEY! Myślałam, że się zmienił a teraz... Romansuje sobie! Wcale nie kocha Giny, boże! Niech powie Ginie szybko, a ona da mu kopa i go zostawi!
__________________
I waited for you ... |
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: 25.05.2011
Skąd: Wrocław
Wiek: 31
Płeć: Kobieta
Postów: 3,184
Reputacja: 11
|
hmm, tak jak obiecałam, przeczytałam wszystkie odcinki, więc komentuję. mimo że sama w pisaniu nie mam jakiegoś większego doświadczenia, to postaram się zwrócić uwagę na jak najwięcej rzeczy.
najgorzej jest zacząć, później już jest coraz lepiej i Ty jesteś tego najlepszym przykładem. początkowo nie było za dobrze. kulało to trochę stylistycznie, momentami czytało mi się trudno. miałam wrażenie, że nie nie czytasz całości tekstu przed publikacją i nie poprawiasz go, a dodajesz "z marszu", tak jak go napisałaś. jednak w każdym kolejnym odcinku widać było poprawę. porównując ostatni odcinek z tym pierwszym widać znaczącą różnicę. zapewne jest to kwestia wdrożenia się, zdobycia doświadczenia, (komentarzy? nie wiem, bo szczerze nie czytałam żeby się nie sugerować, ale myślę że pojawiały się wskazówki i rady), wiedziałaś już o co chodzi i da się to odczuć. z początku fabuła również nie zachwycała, była monotoniczna: wszystko sprowadzało się do scen miłosnych oraz do picia i tańczenia w klubie, co mnie lekko irytowało, ale w pewnym momencie zaczęłaś wprowadzać coś innego, nowego i to sprawiło że całość stała się o wiele bardziej interesująca. kolejną rzeczą, która uległa poprawie, są zdjęcia. w początkowych odcinkach było ich sporo, nie zachwycały treścią, denerwowało mnie, że na kilku obrazach przedstawiane były mało znaczące sceny, np. rozmowy na kanapie. z każdym kolejnym odcinkiem zaczęło się to zmieniać, pojawiało się więcej fajnych kadrów, co umilało mi lekturę. następna kwestia, to przewidywalność akcji. z tym bywało różnie, zdarzały się momenty, że nie byłam zaskoczona w ogóle, bo spodziewałam się danej sytuacji, ale były też i takie, że faktycznie mnie zaskakiwałaś. nie da się jednak stworzyć czegoś zupełnie nieprzewidywalnego, więc tym się nie przejmuj, bo jest całkiem nieźle. hmm, co jeszcze. o, dialogi. tutaj w sumie mam mieszane uczucia, bo moim zdaniem bardzo często są mało realistyczne, za słodkie. chodzi mi w tym momencie o rozmowy par. ciągle sobie słodzą, mówią jak bardzo się kochają i w ogóle wszystko jest cudownie, co odbiera temu wszystkiemu autentyczności. wszystkie rozmowy, które nie kończą się całowaniem albo łóżkiem, są dobre, prawdziwe, reszta natomiast jest zbyt cudowna, nie wiem, nie mam teraz na to słowa. trochę jakby nienaturalna. ujęłabym trochę tego słodzenia sobie nawzajem. wprowadziłabym więcej dramatyzmu, bo wszystko co tyczy się bohaterów, jest za idealne. co do samej fabuły i bohaterów, tu nie mam co się przyczepić, jest podział na tych dobrych i złych, pomysł miałaś, jest okej, pojawiają się nowe postacie i nowe wątki. chociaż w sumie akcja trochę za wolno się rozkręca. no, to tyle ode mnie jak na razie. wow, trochę się rozpisałam ![]() ps. wiedziałam że Barney nie pozostanie długo wiernym. ciekawe tylko czy Gina się dowie i jeśli tak, to co z tym zrobi. i mam pewne podejrzenia co do zachowania Noah, ale poczekam na dalszy rozwój wydarzeń.
__________________
[IMG]http://i57.************/2sbss35.jpg[/IMG]
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: 19.04.2012
Skąd: Papeete
Płeć: Kobieta
Postów: 619
Reputacja: 10
|
Witam serdecznie, dziękuję Wam bardzo za komentarze.
![]() Nowy odcinek rodziny Kent ( nr 57 ) Mia i Noah pojechali na wieś do Appaloosa Plains. Rodzina Mii, państwo Lawrence posiadało skromny domek, otoczony malowniczą roślinnością. W trakcie jesieni, drzewa zmieniały kolory liści z jasnożółtych do ciemnoczerwonych. Urocze otoczenie. ![]() Brat Mii, Adam Lawrence z żoną Arati. ![]() ![]() Rodzice Mii, Diana i David Lawrence. ![]() Śliczna córeczka Adama i Arati, Nakisha. ![]() Ich malutki synek, słodziak Daniel. Tatuś kocha swojego synka nad życie. ![]() ![]() ![]() Cała rodzina zebrała się w salonie, rozmawiali o zaistniałej sytuacji, Mia powiedziała, że do czasu pogrzebu chcieliby tu z Noah zamieszkać. Rodzice się oczywiście zgodzili, zawsze wspierali swoją córkę, a Noah wprost uwielbiali. ![]() Noah siedział z małym Danielem i przysłuchiwał się rozmowie. Nie wtrącał się, w głowie krążyło mu wiele myśli. Po tym jak się dowiedział, że ojciec zostawił mu extra furę i dom w Bridgeport o niczym innym nie myślał. Planował, jak się uwolnić spod władzy rodzicielskiej Mii i wyrwać się na wolność. Ojca nie ma, jest panem samego siebie. Mia nie jest jego matką, ma 18 lat, więc prawnie jest wolny i może robić co chce. Co prawda kochał Mię jak własną matkę i wiedział, że sprawi jej tym ogromną przykrość, ale nie miał wyjścia. Był świadomy, że Mia go nigdzie nie puści, bez skończonej szkoły i później studiów, nie ma co myśleć o wolności. Nie chciał czekać latami, chciał być wolny już teraz. Pomyślał o zwykłej ucieczce i zaszyciu się gdzieś w jakiejś odległej miejscowości. O pieniądze się nie martwił, bo miał swoje pieniądze. Po skończonych osiemnastych urodzinach, otrzymał dostęp do konta, które ojciec mu założył, gdy się urodził. To była wieloletnia lokata z wysokim oprocentowaniem. Do tej pory przez osiemnaście lat uzbierała się nie mała sumka dwustu pięćdziesięciu tysięcy dolarów. Nie korzystał z niego, bo nie było takiej potrzeby, ale w tej sytuacji na pewno skorzysta. Z ćwierć milionem dolarów na koncie jest dużo możliwości. Będzie mógł pojechać gdzie chce. ![]() Musiał obmyślić plan szczegółowo. Zaraz po pogrzebie chciał go wcielić w życie. Mia podeszła do niego i wyrwała z rozmyślań, odłożył małego Daniela na podłogę, jego siostra od razu zaczęła się z nim bawić. Kochała swojego malutkiego braciszka. Zresztą, jak go nie kochać. - Noah, posłuchaj ja pójdę do pokoju się położyć, jeżeli jesteś głodny to poproś babcię, żeby ci zrobiła coś do jedzenia albo Arati. Dobrze? - Ok, ale jeszcze nie jestem głodny, pójdę pograć w kosza na podwórku. - W porządku kochanie - powiedziała i poszła na górę. ![]() Noah poszedł na dwór ćwiczyć wsady do kosza. Starał się dać z siebie wszystko. ![]() Kotki też czuły się tutaj wspaniale, niczym królowe na zamku. ![]() *** Barney zupełnie stracił głowę, całował Ashę i nie mógł przestać, dziewczyna działała na jego wszystkie zmysły. Ręce zaczęły wędrować po jej wdziękach. Asha tylko lekko wzdychała i poddawała się tej przyjemności. Przestali na chwilę i popatrzyli na siebie zdyszani. Oczy im błyszczały, ledwo łapali powietrze. - Barney, tylko ty potrafisz mnie rozgrzać, czekałam na tą chwilę. Pójdziemy na górę? - zapytała z rozmarzonym uśmiechem Asha. - Asha, jesteś moją fantazją i zaraz znowu ją spełnię, możliwości mamy dużo, tu na dole też jest sypialnia. – Całował ją po szyi, a po chwili znowu wracał do ust. - Już nie ma, na dole jest tylko salon, siłownia i dwie łazienki, wszystko pozmieniałam, no i oczywiście kuchnia. - Mówiła pomiędzy kolejnymi pocałunkami. - Barney, uwielbiam jak to robisz. - Asha, nie ważne, możemy nawet tutaj. Jestem otwarty. - Wolę w sypialni, zanieś mnie. - Szepnęła. - Asha …. - Spojrzał na nią, pragnął jej jeszcze bardziej, jak nigdy przedtem. Już chciał ją chwycić na ręce i zanieść do sypialni, ale nie zrobił tego, nagle w głowie śmignął mu obraz Giny, jak ją trzyma w ramionach. Pojawiła się cała scena ich pierwszej nocy w Starlight Shores. Głos natury nie chciał dać za wygraną, jednak wziął nad nim górę i się powstrzymał. Wziął głęboki wdech i głośno wypuścił powietrze. Zapanował na sobą. - Nie, nie mogę. - Możesz, jesteś taki silny. … Barney … co się stało? Czemu przestałeś? - Asha, …. - Cały czas byli blisko siebie, obejmował ją w talii. Dotknął jej twarzy. Patrzył na jej pełne usta, jakby mu się żal zrobiło, że już ich więcej nie pocałuje, przejechał po nich palcem, przez chwilę się zawahał, jednak powiedział. - Nie mogę, o mały włos byłabyś największym błędem w moim życiu. ![]() - Co!? - Wrzasnęła i wyrwała się. - Błędem? Ja jestem błędem?! Ja?! - Uspokój się dziewczyno! - Krzyknął zaskoczony jej wybuchem. - Nie musisz się wydzierać. Powiem ci jaka jest sytuacja. Asha, muszę ci coś powiedzieć. - Nie interesuje mnie to, co kombinujesz? Ten goguś Ortis cię tu przysłał? Wiem już o co chodzi! Nie wyniosę się stąd! - Ashanti, spokojnie, Ortis mnie nie przysłał, sam przyjechałem, a to nie jest twoja własność, niestety musisz się wyprowadzić. - Powiedział do niej powoli. Sam się zdziwił, że po tym wszystkim potrafi tak spokojnie mówić. - Nie! Nigdzie się nie wyprowadzę! - Krzyczała. ![]() - Nie masz wyjścia, zaraz przyjedzie prawowita właścicielka tego domu. - Sam sobie też uświadomił, że w każdej chwili może przyjechać Gina. „O Boże!” Aż mu ponownie ciśnienie skoczyło. Dziwne, że nie miał udaru mózgu. „Ale idiota ze mnie, mam więcej szczęścia niż rozumu.” - Kto?! - Gina Kent. To córka Fabiana. - Co?! Nigdy, po moim trupie! - Dalej wrzeszczała na całe gardło. - Nie odbierze mi tego! ![]() - Nie histeryzuj, wiesz, że nie masz żadnych praw. Jaka jest twoja sytuacja? Pracujesz gdzieś? Co robisz? Asha, z czego się utrzymujesz? W razie coś, to pomogę ci - Próbował jej przemówić do rozumu. - Nic, od ciebie nie wezmę, całe serce włożyłam w ten dom, to moja zasługa, że tak wygląda! - Tsssa, za pieniądze Fabiana. - Skwitował. - Asha posłuchaj, nie możesz tu dłużej mieszkać, cały dom został przepisany Ginie, a ten niesamowity samochód należy do Noah. - Nic mnie to nie obchodzi, wezmę go przez zasiedzenie! - Cha cha cha, ty nawet nie wiesz o czym mówisz. Musiałabyś tu mieszkać przez 20 lat i założyć sprawę o prawa do nieruchomości, która wg ciebie jest twoją własnością. Tu jest sprawa jasna, jest księga wieczysta i prawowita właścicielka. Ale jesteś naiwna. - Potrafił być złośliwy, Barneyowi całkowicie odeszło zauroczenie piękną Ashą, ta dziewczyna to nic więcej jak tylko piękne ciało, teraz spojrzał na nią z innej perspektywy, pokręcił głową, wydało mu się to takie żałosne i aż nie prawdopodobne, że mógł latami o niej fantazjować i marzyć. - Dziewczyno, musisz spojrzeć prawdzie w oczy, miałaś szczęście, że Fabian wziął cię z ulicy i dał gdzie mieszkać. Skorzystałaś na tym, ale już się skończyło. Czas wracać, tam skąd przyszłaś. - Jakieś bzdety mi mówisz o prawie, nie łykam tego. Ja wiem jakie mam prawa. Nigdzie nie pójdę! - Asha, jesteś piękna i inteligentna, na pewno coś sobie znajdziesz. - Uśmiechnął się. Właściwie do siebie. - Nie jestem panienką do wzięcia! Ty chamie, nigdy ci tego nie daruję. - Nie przesadzaj! Niczego takiego nie powiedziałem. - Barney się trochę zdenerwował, jak mu zaczęła wymachiwać palcem. ![]() - Powiedziałeś! Ja nie jestem taka! Z Fabianem łączyła nas prawdziwa miłość. Ty nawet nie wiesz co to jest. Jesteś cynikiem i myślisz tylko o jednym. Myślałeś, że dam ci to? - Wskazała na swoje ciało. - Nigdy, choćbyś błagał! - Przestań, jakbym chciał ... to już bym cię miał. Jesteś bardzo prostej konstrukcji. - Lekko z niej zadrwił, to ją doprowadziło do szału. Chciała się zamachnąć na Barneya, ale on był szybszy i złapał jej rękę. - Uspokój się, Asha to do niczego nie prowadzi. Porozmawiajmy spokojnie. - Nigdy! Puść mnie! - Krzyknęła, wyrwała się i wybiegła z domu. - Asha, zaczekaj! - Krzyknął za nią, ale ta ani się obejrzała i pobiegła dalej. Barney stał przez chwilę analizując co tutaj zaszło. Zobaczył torebkę damską leżącą na blacie. „To pewnie jej, zapomniała, zaraz się wróci.” Pomyślał i podszedł do lodówki, wyciągnął małą butelkę wody. Napił się, zaschło mu w gardle od tych emocji. „Ale jestem idiotą, jak mogłem narazić związek z jedyną kobietą, którą kocham? Ta sytuacja mi pokazała, jak jestem podatny na szybkie podniecenie, zobaczę jakiś tyłek i już mnie nosi. Swoją drogą nie byle jaki tyłek.” Zaśmiał się do siebie. Odstawił butelkę na kontuar i spojrzał na zegarek. „Dopiero minęło pół godziny? A myślałem, że świat się zatrzymał. Ale huśtawka. Poczułem ulgę, chyba jestem oczyszczony. Ona była moją największą słabością. Zawsze pragnąłem ponownego spotkania. Może dlatego, że Fabian mi wtedy zabronił, przez nią o mały włos, a byśmy skończyli współpracę ze sobą. On też miał na jej punkcie hopla. Co te baby potrafią zrobić z człowiekiem. Dobra nie ma co czekać, jadę do Giny.” W tym momencie weszła Asha. - Wróciłam, bo czegoś zapomniałam, nie myśl, że do ciebie. - Powiedziała złośliwie. - Wiem, tu leży. - Wskazał na torebkę. Zerknęła w to miejsce, ale zaraz podeszła do niego. Położyła mu ręce na ramiona. - Barney, możemy się jeszcze dogadać. Wiele nas łączy. Ty i ja. - Zaczęła, ale Barney nie pozwolił jej skończyć, wyswobodził się z jej rąk. - Ashanti, nie ma nas i nigdy nie będzie. - Powiedział zdecydowanie. - Niby czemu, widzę jak na mnie patrzysz. - Uśmiechnęła się zalotnie. - Przyznam, jesteś bardzo pociągająca i zawsze byłaś moją słabością. Jak nie miałem o czym myśleć, to myślałem o tobie. Wyobraźnia podpowiadała mi wiele sytuacji, wspominałem każdy nasz numer. Miałem wiele kobiet, z żadną to nie było jednak tak ekscytujące, jak z tobą. Wybacz, ale czar prysł. Już na mnie nie działasz, mam wyższe cele, musisz sobie znaleźć nowego wielbiciela. - Powiedział patrząc jej w oczy, chyba sam sobie chciał to powiedzieć na głos. Asha popatrzyła na niego, mina jej zrzedła, prychnęła lekceważąco, chwyciła torebkę i skierowała się do wyjścia. ![]() ![]() - Asha, zaczekaj. - Wiedziałam. - Odwróciła się z uśmiechem. - Więc, jednak? - Oddaj mi kluczyki do BMW. - Ty świnio. - syknęła i sięgnęła do torebki, znalazła i rzuciła na podłogę. - Jeszcze tu wrócę! - W to akurat nie wątpię. - Krzyknął za nią i podniósł mały pilot z kluczykiem. Pokręcił głową. „Wiem, że nie będzie z nią łatwo. Uporam się z tym jakoś, najważniejsza jest teraz Gina.” Wyszedł na zewnątrz. Zrobił klik i drzwi auta uniosły się do góry. Barney wydał z siebie ciche westchnienie i usiadł za kierownicą. Ruszył ostrożnie, ale jak wyjechał za bramę od razu przygazował mocniej. ![]() - Dajesz Barney! - Krzyknął do siebie i zaśmiał się głośno i radośnie. - Cha cha cha, żadna kobieta mi tego nie da! Żadna! Nabrał rozpędu i śmigał po małych dróżkach. Położył swojego iPhone'a na stacji dokującej w samochodzie i powiedział. - Gina. - Telefon błyskawicznie wybrał połączenie. *** Właśnie wychodziłam z Urzędu Miejskiego, gdy zadzwonił do mnie Barney. - Słucham cię, kochanie moje. - Odebrałam specjalnie w ten sposób. Stęskniłam się za nim, mimo, że minęło tak mało czasu odkąd się widzieliśmy, to moje myśli były przepełnione Barneyem, cały czas o nim myślę, nie wyobrażam sobie ani chwili spędzonej bez niego, to jest prawdziwa miłość? - Gina, zawsze czekam na takie słowa od ciebie. Nic nie robiłem tylko zastanawiałem się czemu nie poszedłem z tobą, czemu tracimy czas? Tu jest tak pięknie. Ale już nie ważne, zaraz to nadrobimy. Mam dla ciebie niespodziankę. Jadę sobie extra wozem i mogę być tam koło ciebie w pięć sekund. - Jakim wozem? - Zapytałam, bo nie załapałam o co mu chodzi. Wynajął jakiś samochód? - BMW, który dostał Noah w spadku. - Co? Tutaj jest? - Tak, stał sobie przed domem, to wsiadłem i jadę po ciebie. - Dobrze, jestem przed urzędem. Czekam. - Odpowiedziałam i się rozłączyłam. Ciekawe, co to za wóz? Kolejne BMW? Chyba nie zrozumiałam jaki samochód miał dostać Noah. I co on tu robi? Ojciec go tutaj sprowadził? Wyszłam z urzędu i skierowałam się na parking. Szłam sobie spokojnie, jak mi śmignął jakiś futurystyczny biało-niebieski samochód. Zobaczyłam w nim Barneya, zatrąbił na mnie. Zatrzymałam się i kopara mi opadła. To jest ten wóz? Noah ma nim jeździć? Jezu. ![]() ![]() ![]() Barney zaparkował i wysiadł z samochodu. Podeszłam i przez dłuższą chwilę oglądałam samochód. - To jest to auto? - Wreszcie zapytałam. - Tak, istne cacko, to jest przyszłość motoryzacji. - Powiedział z podziwem w głosie. - Może chcesz się przejechać? ![]() - Nie, boję się, jakby Mia go zobaczyła, nigdy by się nie zgodziła na taki zakup. Nie dziwię się, że go ukrywał. Wiedziałeś o nim? - Spojrzałam badawczo mu w oczy. - Nie patrz tak na mnie, nie wiedziałem. Serio nic nie wiedziałem. Znam ten model, bo wiesz, że kocham BMW. Dowiedziałem się o nim dopiero w trakcie czytania testamentu. Uwierz mi byłem w szoku. - Wierzę, teraz ja jestem w szoku. - Spokojnie, świetnie się prowadzi, nauczę młodego i będzie ok. - Uśmiechnął się do mnie. - Dobrze, że ciebie mam, ty znasz się na wszystkim. ![]() - To ja się cieszę, że ciebie mam, cudownie upięłaś włosy, pięknie wyglądasz. Stęskniłem się. - Dziękuję, ty zawsze wiesz co powiedzieć. ![]() - Gina, ja cię po prostu kocham, nie mogę takich rzeczy nie zauważać. - Wziął mnie za ręce. - Dla mnie jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie. - Dziękuję. - Kocham cię z całego serca. - Ja ciebie też. ![]() Pocałował mnie mocno i bardzo długo, nie patrzyliśmy co się wokół nas dzieje, jakiś facet się na nas patrzył, a my w ogóle nie zwracaliśmy na to uwagi. Zamknęliśmy oczy i byliśmy tylko my we dwoje. ![]() Przytrzymał moją głowę. Wsunął mi rękę we włosy i delikatnie poruszał palcami. Patrzył mi prosto w oczy. - Gina, naprawdę kochasz mnie? - Oczywiście, już ci to mówiłam z tysiąc razy. - Powiedz, że mnie kochasz i nigdy nie zostawisz. - Mówił z uczuciem w głosie. ![]() - Kocham cię. Dlaczego miałabym cię zostawić? Głuptasie, nie ma takiej możliwości. - Jesteś tylko moja? Bo ja jestem tylko twój i tak już zostanie na zawsze. - Barney, oczywiście. - Trochę się wystraszyłam, zerknęłam na niego, ale nic nie wyczytałam z jego pięknych jasnych oczu i spojrzałam w dal na plażę. Zastanowiłam się. Co on mi chce przez to powiedzieć? ![]() Koniec tego odcinka. Proszę o komentarze.
__________________
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zarejestrowany: 14.04.2012
Skąd: z Ziemi Obiecanej
Płeć: Kobieta
Postów: 902
Reputacja: 10
|
No Mia ma ładną rodzinkę. Bardzo podobna jest do matki (przynajmniej według mnie). Wprost się zakochałam w szwagierce Mii. Jej, ten Adam to naprawdę ma szczęście, że znalazł taką żonę
I dzieci też są śliczne... Cała rodzina jest śliczna.Noah już kombinuje jak tu nawiać. W sumie się nie dziwię, stał się dorosły i chce decydować sam o sobie. Mia powinna po części go zrozumieć, bo w końcu sama kiedyś była młoda. Z drugiej jednak strony, po otrzymaniu takiego spadku może mu woda sodowa uderzyć do głowy i chyba tego się Mia właśnie obawia... No ale zobaczymy co będzie. Za to Barney... już myślałam, że dojdzie do konsumpcji, a tu proszę, Barney się opamiętał. Naprawdę ciężko mi uwierzyć w Barneya i w jego sumienie, które posiada jak się okazuje. No i ciekawi mnie ten koniec... bo tak zaczął się pytać jakby chciał jej powiedzieć prawdę... ciekawe czy się odważy :p czekam na kolejny ;p |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zarejestrowany: 02.03.2013
Skąd: Bayview <3
Płeć: Kobieta
Postów: 634
Reputacja: 10
|
Jak to dobrze, że Barney się uspokoił i zostawił Ashę. Jednak jakiś głos na szczęście przemówił mu do rozumu. Ale jakoś tak zraziłam się do niego, choćby z tego powodu, że jednak był z Ashą tak blisko, wcześniej się nie opanował. I szkoda mi też z tego powodu Giny. Wierzy, ufa mu, jednak to zdarzenie z Asnathi może mocno odcisnąć się na ich związku ( o ile Gina się dowie... )
Mia ma słodką rodzinkę :3 Tacy wszyscy są mili i sympatyczni. A Noah trochę mnie zaczyna wkurzać. Myśli tylko o spadku, mieszkaniu i samochodzie? Rozumiem, jest młody i nie może się tego doczekać, ale tak jakoś... nie takiej reakcji się spodziewałam... Niefajnie by było, jakby Gina z Barneyem zamieszkali w tym domu, będzie mi się zawsze niemiło kojarzył z Ashą :< No ale, pewnie Gina się ucieszy z takiej chaty ^^. A co do tego tempa akcji... wg mnie jest dobrze, bo wszystko potrzebuje odpowiedniego wprowadzenia i wytłumaczenia. Czekam na dalszą, ciekawą część
|
|
|
|
|
|
#6 |
|
Supermoderator
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
|
Ta chata to niby ten "skromny domek"?!
![]() Daniel jest słoodkii ![]() ![]() Uroczy chłopiec ![]() Zachowanie Noah jest.. dziwne.. Na jego miejscu jedną z ostatnich rzeczy o których bym myślała w takiej chwili, to jak się uwolnić spod władzy macochy i poczuć się naprawdę "wolnym".. A on myśli teraz głównie o tym i o spadku, który otrzymał (a przynajmniej zdaje mi się, że tak jest..) Oj, Asha, Asha.. Złość piękności szkodzi, zrobią ci się zmarszczki i nici ze ślicznej twarzyczki Hah, jak zaczęła nawijać o prawie własności i co jej się należy to się zaczęłam śmiać jak głupia, szczególnie, że takie osoby, które "znają swoje sprawa" najczęściej nie mają o nim zielonego pojęcia, a ich wiedza pochodzi najwyżej z serialów typu "Sędzia Anna Maria Wesołowska" ![]() Dobrze, że Barney się opamiętał, nie zmienia to jednak faktu, że jest głupkiem :\ Najpierw całuje się z jakąś laską, a później leci do swojej Giny jak gdyby nigdy nic.. Zastanawiam się iloma kłamstwami już ją poczęstował, a związek oparty na takich oszustwach jest kruchy i może się rozpaść łatwo jak domek z kart. Dorosły facet a zachowuje się jak dziecko we mgle. Prędzej czy później Gina dowie się o niektórych jego kłamstewkach, tego jestem pewna i ciekawi mnie, co Barney wtedy zrobi.. A, i Ginie jest ślicznie w tych włosach ![]() czekam na więcej
__________________
Mam łopatę.
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Zarejestrowany: 25.05.2011
Skąd: Wrocław
Wiek: 31
Płeć: Kobieta
Postów: 3,184
Reputacja: 11
|
eh, a już myślałam, że Barney da się ponieść... ;d
Ashanti ma kosmiczny kolor włosów!;d ciekawe co ta dziewczyna wymyśli...:>
__________________
[IMG]http://i57.************/2sbss35.jpg[/IMG]
|
|
|
|
|
|
#8 |
|
Zarejestrowany: 02.11.2011
Płeć: Kobieta
Postów: 506
Reputacja: 10
|
Ahahahahaha, dobrze tej Ash.
![]() Wiem, że jestem nieco wredna, ale ja jej nienawidzę. Dobrze jej tak, bardzo dobrze. A Barney mnie trochę wkurzył swoim zachowaniem. Pierw tak o sobie Ashę całuję, a potem do Giny tak słodko... i coś przeczuwam oświadczyny, ojajajajajajajajaj ! 33333 Jeśli tak, to mu wybaczę ten incydent i niech mi obieca, że tak nie zrobi w życiu ! Rodzina Mii jest przefajna, Daniel jest przeuroczym maluszkiem, przepięknie się prezentuje z nowymi obiektami ze Store ! :333 Domek mały, piękny. *o* A ta Arati bardzo mi się podoba, nawet w tym hinduskim (dobrze myślę ?) stroju i wyglądzie ! Nakisha ma ładne kości policzkowe, przepiękne simowe dziecko szkolne ever ! Mia jest strasznie podobna do swojej matki, nic po ojcu haha Czekam na następny odcinek, i myślę, że ta Ashanti nie zepsuje związku Giny i Barneya !
__________________
|
|
|
|
|
|
#9 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
Dobrze, że Barni się opamiętał i nie doszło do niczego więcej.
Ale i tak już zranił Gine i kiedy się dowie, przecież "się zmienił" To jedyne dla niej oparcie, facet na całe życie. Fajna rodzinka Mii. Asha coś wykombinuję, zemści się. A ja Barniemu nie wybaczę tej zzdrady. Gina przepiękna w tym ubraniu i włosach!
__________________
I waited for you ... |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 13.09.2012
Skąd: Poznań
Wiek: 26
Płeć: Kobieta
Postów: 374
Reputacja: 10
|
A Asha pewnie wróci...
Urocza, wiejska rodzinka, urocza kuchnia, w której Barney migdali się z różnymi laskami. xD Dobrze, że do "niczego" nie doszło pomiędzy Ashanti i Barneyem. Ale Gina powinna się dowiedzieć, bo Barney cały czas ją okłamuje i to jest niefajne. czekam na next
__________________
[IMG]http://i40.************/2vxnev4.gif[/IMG] |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|