|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
Hah.Nie mam co robić,tylko naprawiać simsy,instalować od nowa dodatki i robić odcinek.Ale jest,może nie wspaniały bo to początek ale jest.
![]() Oto Ginny Coleman.Młoda dziewczyna od małego miała pod górkę.Jej rodzice nie dogadywali się najlepiej.Jej ojciec pił.Przepijał wszystkie pieniądze,a było ich niewiele .Przez wszystkie jego "kredyty" naciągnęła się wielka suma.Mama dziewczyny zmarła na zawał,nie dziwi się skoro musiała spłacić tak wielki dług,takich pieniędzy to ona w życiu nie widziała.Po śmierci matki,długi spłacić musiała Ginny.Z pomocą przyszedł wtedy jej chłopak,Paul. No właśnie,Paul. ![]() Paul Barley.Niezły przystojniak.Niestety jego serce jest już zajęte przez Ginny.Kochał ją nad życie,wiedział co przechodziła dlatego chciał jej pomóc. Z pomocą przyszły dwie dziewczyny,Lucy i Carolyn. Bogate dziewczyny,które znikąd się pojawiły.Paul myślał,że to z dobrego serca,inaczej jego narzeczona.Wiedziała,że to dlatego,bo podoba im się Paul.Ale nie miała wyboru,gdzie by się podziała?Już dosyć wyznaczyła krzywdy Paulowi. ![]() A o to właśnie Carolyn. Bardziej opanowana od swojej siostry,ale szalona. ![]() I o to Lucy.Ginny jej nie cierpiała.Wszystko robiła na złość,gdy tylko nadarzała się okazja wbija nóż w plecy.Jej ulubionym zajęciem było ośmieszanie Ginny przed Paulem. ![]() Jakie zakochańce.Byli dla siebie stworzeni,naprawdę się kochali.Lubili okazywać publicznie uczucia.Przeszkadzała to tylko Lucy i Carolyn. ![]() -Musimy porozmawiać-odparła Carolyn -o Czym?Nie mam ci nic do powiedzenia,jestem zajęta-odparła złośliwie mając nadzieję,że siostra da jej spokój. -Lucy!Usiądź-Odparła pokazując na kanapę. ![]() -Wiem,że podoba ci się Paul,mi też.I któraś z nas powinna ustąpić.Ty i tak miaś wielu chłopaków,a ja ani jednego.I to dla ciebie jest zwyczajny chłopak,a takich jest wielu-powiedziała trochę zakłopotana. -I myślisz,że co? Ustąpię ci?Mylisz się.Kto pierwszy ten lepszy,kochanie-szybko odpowiedziała,a następnie wstała i wyszła. ![]() -Co tam porabiasz?-szepnęła Lucy,jakby nie chciała by ktoś ją usłyszał. -A nic wiesz,szukam Ginny nie widziałaś jej może?Od rana jej szukam-zapytał z przejęciem. -Nie.A może po prostu ma nas już dosyć-zaśmiała się. -Na pewno.Ale martwię się.No cóż idę jej poszukać-zdążył powiedzieć a już go nie było. ![]() Wieczorem oczywiście nie odbyło się bez spotkania.Paul nie mógł się uwolnić,a usłyszał jak weszła Ginny. ![]() -Witaj skarbie-przywitał się,a następnie położył się koło Ginny,całując ją w czoło. -Przepraszam,że się nie odezwałam,ale telefon mi się rozładował,mogłeś się martwić-powiedziała przejmująco. -Martwiłem się,ale jeśli mi to wszystko wynagrodzisz to nie będę się gniewać-powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy kładąc rękę na jej biodrze. Nagle otworzyły się drzwi,a do pokoju weszła Lucy.Paul speszony,szybkim ruchem zabrał rękę i wyszedł z pokoju. ![]() -Cholera jasna,nie można już mieć prywatności w własnym pokoju?-wrzeszczała Ginny.Myślała,że zaraz wybuchnie. -Przepraszam,chyba pomyliłam pokoje...-powiedziała jak gdyby nigdy nic,co bardzo zezłościło Ginny.Dobrze,że Lucy zdążyła już wyjść,zanim Ginny wygramoliła się z łóżka. ![]() A gdzie mogła pójść Lucy?Oczywiście,że za Paulem. -Bardzo przepraszam ,że weszłam wam do pokoju.Chyba wam przeszkodziłam-zawołała,podbiegając do chłopaka. -Nic się nie stało-odpowiedział oschle. -Jak myślisz będzie się gniewać?-zapytała zbliżając się coraz bliżej. -Nie wiem,ale na pewno jest teraz na ciebie zła-odparł leniwie,a następnie poszedł do góry. ![]() -O nie tak nie będzie.Jeszcze będziesz mój,zobaczymy-pomyślała po czym poczuła senność i poszła prosto do swojego łóżka. ![]() Paul wszedł po cichu,chciał zaskoczyć swoją księżniczkę. -Chyba była zmęczona,nie dziwie się -pomyślał,po czym po cichu wślizgnął się tuż koło dziewczyny. ![]() Carolyn próbowała zaskoczyć czymś obiekt swoich westchnień i próbowała zrobić jakieś śniadanie. ![]() Nie powiem, rozruszała go. ![]() Śniadanie oczywiście musiała przygotować biedna Ginny. Chłopak chciał jej pomoc,ale oczywiście został obtoczony przez dziewczyny,które opowiadały jaki to on odważny,że nie spanikował i zadzwonił na straż pożarną. ![]() Dla Ginny wszystko było jasne.Obie dziewczyny podkochiwały się w jej narzeczonym.To dlatego mogła tu swobodnie mieszkać,gdyby nie to na pewno byłaby już pod mostem.Z zamyśleń wyrwał ją pocałunek. ![]() Odrazu poznała ten słodki zapach.To był Paul. -I jak tam kochanie,gotowa do pracy-zapytał kładąc swoje ręce na jej biodrach. -Jasne-odparła-No to co ruszamy? ![]() Po powrocie z pracy,jak zawsze Paul zasiadł do telewizora.Lucy wykorzystała moment i go przytuliła. -Wiesz,jakoś źle się czuje-odparła a następnie wtuliła się w jego ramie. Owszem,chłopak czuł się niekomfortowo,ale nie mógł wyrwać się.Co jak co,dziewczyna miała siłę. ![]() Oczywiście nie dało się bez okazywania czułości.Zakochani nie czuli się skrępowani.W Lucy coś pękło. ![]() Kiedy tylko Paul wyszedł,rzuciła się na Ginny. -Co ty sobie wyobrażasz?-krzyczała,była bardzo zdenerwowana. -Ale o co ci chodzi?-odpowiedziała lekko zdezorientowana. ![]() -Działasz mi na nerwy jak nikt.Myślisz,że co?Jesteś tu,bo ktoś cię lubi albo ma dobre serce?To wszystko ze względu na Paula! Wydało się.Ginny już wiedziała.Ale co ma zrobić?Nie może się wyprowadzić,no,bo gdzie by zamieszkała? ![]() Z zamyśleń wyrwał ją cios wykonany prosto w jej twarz. Dziewczyna nie zastanawiała się co dalej robić,bez zastanowienie wybiegła z pomieszczenia. Dopiero teraz Lucy uświadomiła sobie,że źle zrobiła.Teraz pewnie poleci do Paula i wszystko mu powie.A on jej uwierzy,bo jak inaczej. ![]() -Co się stało kochanie-zapytał z troską,gdy tylko zauważył Ginny z szklankami w oczach. Oczywiście wydobył z niej,co się stało,był zszokowany. -Wiem,że po tym nie chcesz tu być.Ale jeśli nie tu,to gdzie?Mamy tu światło,ciepło,wszystko.Obiecuję,że jeśli się dorobimy kupimy jakieś mieszkanko.Tylko my,no i może nasze przyszłe dzieci-powiedział uśmiechając się do niej szeroko. ![]() -Oczywiście,rozumiem.Kocham cię-szepnęła mu do ucha-A teraz chcę się już położyć,to był ciężki dzień. ![]() Lucy nagle usłyszała pukanie do drzwi,do pokoju wszedł Paul.Lucy wiedziała,że przyjdzie,dlatego przebrała się w krótką piżamę. -Słucham w czymś ci pomóc-zawołała wesoło-Czyżbyś się zgubił?-zażartowała. ![]() Paul przedstawił sytuacje.Oczywiście Lucy przeprosiła,powiedziała,że nie wie dlaczego to zrobiła,nakłamała ile mogła.Ale Paul uwierzył. ![]() -Tak bardzo cię przepraszam.Jutro zrobię Ginny niespodziankę.Przecież mieszkamy razem,nie możemy żyć w kłótni. ![]() Ginny nie mogła spać.Myśli nie dawały jej spokoju.A jeśli Paul zakocha się w niej?Jeśli ją zostawi,wyrzucą ją stąd i będzie zupełnie sama.Niemożliwe jej ukochany nie jest taki.Oby w końcu było normalnie-zażyczyła sobie.
__________________
I waited for you ... |
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Supermoderator
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
|
Ale zołzy z tych lasek, biedna Ginny
A Paul jest strasznie naiwny, nie mogę się doczekać aż się wyprowadzą..Historia zapowiada się ciekawie, czekam na więcej
__________________
Mam łopatę.
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: 19.04.2012
Skąd: Papeete
Płeć: Kobieta
Postów: 619
Reputacja: 10
|
Szkoda mi jej i dała się spoliczkować, nikt nie ma prawa nikogo bić
Mam nadzieję, że jej się ułoży ![]() Czekam na next
__________________
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
Odcinek może wydawać się krótki,ale historia się powoli przesuwa
![]() ![]() Kiedy Carolyn myła zęby,otworzyły się drzwi.To była Lucy.Dziewczyna stanęła za siostrą i zaczęła się uśmiechać. -O co ci chodzi?-spytała Lucy,która w tym samym momencie płukała zlew. -Mi?O nic.Po prostu mam plan,dzięki któremu Ginny wyniesie się stąd,a ja przejmę jej miejsce.Dlatego dzisiaj mam taki cudowny humor-odpowiedziała po czym podeszła bliżej do siostry. -Lepiej rusz się i przygotuj śniadanie.Tak to może się po coś przydasz. W tym momencie uśmiech zniknął z twarzy Lucy.Wzięła szczotkę z półki i wyszła. ![]() -Jakie plany na dzisiaj-powiedziała z entuzjazmem dziewczyna. -Mam dla ciebie niespodziankę,ale jak powiedziałem to niespodzianka-zdąrzył powiedzieć a już złożył na jej ustach pocałunek. ![]() Jak zawsze po śniadaniu, każdy miał rozejść się w swoje strony. Ginny czekała,aż Paul skończy posiłek,mieli przygotowywać się do pracy.Oczywiście został zatrzymany przez Lucy pod głupim pretekstem,ewidentnie z nim romansowała.Nie podobało się to na pewno Ginny,która zaraz po złapaniu przez Lucy jej chłopaka za ręke,wyszła. ![]() Na nieszczęście kiedy Paul poddał się na chwilę urokowi Lucy,weszła Ginny.Nie mogła uwierzyć,wzięła szybko torbę i poszła na własną rękę na przystanek. ![]() -Widać,że bardzo jesteś z siebie zadowolono-powiedziała zaraz po wyjściu Paula za Ginny. -Ja z siebie?Nie mam powodu.Chłopak się marnuje,tyle w tym temacie.Nie powinno cię to interesować-odpowiedziała zgryźliwie. -Powinno,bo zaczynam ją lubić i mnie też by denerwowało jakby obca baba lepiła się do mojego faceta!-wykrzyczała. Lucy chciała już odejść,ale Carolyn złapała ją za rękę. -Zostaw mnie!A nie pamiętasz,że sam ci się podobał?Sama chciałaś jej dopiec, nie zgrywaj dobrej dziewczynki-syknęła ![]() -I jak wszystko gotowe?-zapytał. -Tak,teraz musisz ją tylko przekonać-chciała złapać go za rękę,ale weszła właśnie Ginny. ![]() Paul wszystko powiedział Ginny,ta ucieszyła się,że będzie mogła wyjść w końcu ze swoim narzeczonym i pobyć z nim sama na sam. ![]() -Z nimi?Ty chyba zwariowałeś,to miała być miła niespodzianka a nie jaką kara-krzyczała. Jednak zgodziła się na pójście na plaże,chociażby dla Paula. ![]() Już na plaży Carolyn zaczęła flirtować z Paulem,gdy w tym czasie pozostałe dziewczyny przebierały się w stroje kąpielowe. ![]() -Wydaję mi się,że moja siostra odbija ci narzeczonego-powiedziała skrępowana,w końcu sama niedawno chciała zrobić to samo. -Wiem,ale co mam poradzić.Powiem ci,że niedługo mamy wynająć coś własnego-szepnęła,nie chciała by Carolyn usłyszała,może znowu nie zawahałaby się by podnieść na nią rękę. ![]() Podczas pływania Carolyn wiedziała,że musi coś zrobić. Chodź by nawet i ją utopić.Podpłynęła do niej,i zaczęła podtapiać.Dosyć blisko był Paul i pomógł wydostać się jej spod wody. ![]() ![]() Ginny nie mogła wytrzymać.Nie chciała więcej być upokarzana,nikt nie ma na to prawa.Najchętniej uciekłaby najdalej,razem z Paulem,najdalej od tych dziwaczek. ![]() -I jak się czujesz kochanie?-zapytał z troską a następnie położył się tuż obok niej. ![]() -Zapytaj Carolyn-powiedziała niby stanowczo,ale głos się jej załamywał.Chciała płakać. -Nie bądź o nią zazdrosna.Kocham ciebie,no proszę cię. Do domu wracali w ciszy. ![]() -Kochanie,proszę nie obrażaj się-prosił Paul-Wiesz,że tylko ciebie kocham,naprawdę-powiedział po czym położył się obok niej. ![]() -Chodź tu do mnie-powiedział po czym ją przytulił-Kocham cię i dlatego chcę wziąć z tobą ślub! -Naprawdę?-spytała ocierając łzy. -Tak.Kocham cię,i chcę z tobą spędzić resztę życia.Niedługo się wyprowadzimy,obiecuję. ![]() Po czym namiętnie ją pocałował. NIE DO NICZEGO NIE DOSZŁO,ŻADNYCH DZIECI.
__________________
I waited for you ... Ostatnio edytowane przez Misiaa12 : 11.12.2012 - 17:40 |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Supermoderator
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
|
Carolyn zmienia front?
Ale mnie ten Paul wkurza, nie wiem czemu. Ale kurczę, on naprawdę nie widzi co się dzieje? Lucy to małpa, mam nadzieję, że Ginny jakoś z nią wytrzyma i wyprowadzi się z Paulem jak najszybciej Tylko te teksty są jak dla mnie trochę za bardzo chaotyczne, poza tym jest ok
__________________
Mam łopatę.
|
|
|
|
|
|
#6 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
Przepraszam,za akcje.Wszystko dzieje się szybko,ale dużo grałam i muszę wam wszystko wyjaśnić
![]() ![]() -Kochanie,boże życie się do nas uśmiecha!-wbiegł jak oparzony i zaczął skakać po pokoju jak małpka. -Co się stało?-zapytała Ginny,o co mu może chodzić? -Pamiętasz jak wysyłałaś zawsze kupony na wygraną,wygraliśmy 400 tys! -Żartujesz sobie-nie mogła uwierzyć,czy to rozwiąże wszystkie problemy? ![]() -Kupimy dom,nie będziemy żałować niczego-powiedziała i ze szczęścia wskoczyła mu w ramiona. ![]() Minął miesiąc.Dom był wybrany,tylko czekać na lepsze życie.W końcu będą naprawdę szczęśliwi.Wieczorem Paul usłyszał,że otworzyły się drzwi. Ginny była przecież w pracy więc kto?Strach go sparaliżował. -I jak?-odezwała się nieznajoma osoba.Paul nie chciał się obrócić,ale musiał. -Ginny?!-Nie poznał swojej narzeczonej,zupełnie się zmieniła. -A kto duch?-zaśmiała się-Powiedziałeś,że idziemy na kolacje do twojego szefa.Trzeba przecież stosownie wyglądać i kupiłam to i owo-wytłumaczyła. -Jasne, po prostu cię nie poznałem,ślicznie wyglądasz-odezwał się Paul. ![]() -A jak dom,byłeś tam dziś?-zapytała. -Byłem,meble już stoją,można się wprowadzać-odpowiedział. ![]() -Może chodźmy wziąć jakąś kąpiel?-zapytał po czym zaczęli się namiętnie całować zmierzając ku łazienki. ![]() Rano Paul musiał wyjść.Tłumaczył Ginny,że to przez pracę i,że niebawem wróci. ![]() -Chciałeś się spotkać-powiedziała zdziwiona. -Musimy pogadać,nic poza tym-poprawił ją. ![]() -Ale kochanie,nie mamy o czym.Lepiej chodźmy do mnie-odpowiedziała. -Co ty chcesz osiągnąć takim zachowaniem?Kocham ją,kocham słyszysz?-był bardzo zdenerwowany-I daj nam spokój.Układa nam się,więc nie wpier** się-nie zdąrzył odpowiedź,Lucy go pocałowała. ![]() Pech chciał,że Ginny przechadzała się po parku.Kiedy dostrzegła Lucy i Paula chciała podejść by go odciągnąć,ale ten pocałunek?Nie wiedziała czy płakać czy ich pozabijać. ![]() -Co tu się dzieje?-zaczęła wrzeszczeć-Tak właśnie pracujesz?-popchnęła go.-A ty dzi**?Zejdźcie mi z oczu!-nie mogła się opanować. ![]() Rzuciła się na nią.Chciała powyrywać jej wszystkie włosy i powiesić na łóżkiem.Lucy miała szczęście,że Paul je powstrzymał. -Kochanie to nie tak-tłumaczył się. -Nie mów tak do mnie,jesteś dla mnie nikim,rozumiesz?-odrzekła. ![]() -A tobie powiedziałam coś kiedyś-zwróciła się do Lucy-odpieprz się od niego,bo pożałujesz.Ale nie , musiałaś wszystko rozpieprzyć! Chciała powiedzieć coś jeszcze,ale była chrześcijanką,była niedawno w kościele. ![]() Paul próbował wszystko wytłumaczyć,ale Ginny nie chciała go słuchać. Dla niej był skończony. ![]() Wieczorem położyła się na kanapie.Nie mogła uwierzyć,dlaczego.Byli tacy zakochani,chcieli wziąć ślub.Co by było gdyby wtedy im nie przerwała?Może poszliby ze sobą do łóżka,o zgrozo! Nagle ktoś wszedł do pomieszczenia,miał czelność tu wrócić? ![]() -Jak masz czelność tu przychodzić-rozzłościła się Ginny. -Mieszkam tu, poza tym,kocham cię-odpowiedział. -Już tu nie mieszkasz!I bardzo mnie kochasz,może jeszcze chciałeś się z nią przespać?! Paul chciał powiedzieć jej,że zdradził ją już wcześniej,ale za bardzo ją kochał i bez żadnych tłumaczeń wyszedł. ![]() Ginny już się wyprowadziła.Gdyby wiedziała,kupiłaby coś mniejszego. Przepełniano ją wiele myśli.Nawet taka,co by było gdyby mu wybaczyła,cieszyli by się teraz nowiutkim domem.Nigdy w życiu!Dla niej,jest to skończony temat.Musi zacząć żyć od nowa,bez niego. ![]() "Jezus,jak ja wyglądam.Zmieniłam się dla niego,a on?Muszę się zmienić,jeszcze wszystkim pokaże!"
__________________
I waited for you ... |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Supermoderator
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
|
Uuuu, to się porobiło.. Wiedziałam, że prędzej czy później to się zdarzy. Teraz pozostaje pytanie, czy Paul ją przebłaga
__________________
Mam łopatę.
|
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|