Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > Opowiadamy jak sobie gramy

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 27.03.2013, 23:25   #1
Mile
 
Avatar Mile
 
Zarejestrowany: 19.04.2012
Skąd: Papeete
Płeć: Kobieta
Postów: 619
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Simowe rodziny Mile18

Witam serdecznie, dziękuję za komentarze.

Zapraszam na nowy odcinek rodziny Kent ( nr 58 )

Pojechaliśmy do domu. Gdy go tylko zobaczyłam, nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Ojciec zbudował ogromny, nowoczesny dom. Poczułam się oszukana. Jak mógł? W porównaniu z tym, my mieszkaliśmy w malutkiej starej chałupce. Proszę bardzo, a on tu sobie przyjemnie spędzał czas. Faktycznie, jak tak się zastanowić przez ostatnie dwa lata praktycznie był nieobecny, wiecznie w rozjazdach. To była ta jego ciężka praca? Jakim cudem wracał wiecznie zmęczony. Jak chcieliśmy gdzieś razem jechać, to nigdy nie miał ochoty. Jasne on już wypoczął, po co miał z nami gdzieś wyjeżdżać.





Weszliśmy do przeszklonego salonu, nawet była fontanna w środku. Ale fanaberie. Rozejrzałam się, bardzo przyjemne otoczenie, gustownie urządzone. Ciekawe kto to tak urządził, zatrudnił stylistę?





Bezpośrednio z salonu było wyjście na tył domu, do ogrodu. Był piękny wieczór, z oddali słychać było delikatny szum oceanu z pobliskiej plaży. Od razu rzucił mi się w oczy basen, też w porównaniu z naszym był bardzo duży. Obok stały wygodne leżanki. Pewnie sobie tu leżał i sączył drinki, a my czekaliśmy na niego z utęsknieniem. Coraz bardziej narastała we mnie złość.
- Barney, zastanawiam się jak ojciec mógł ukrywać przed rodziną ten dom.
- Gina, nie wiem co powiedzieć, nie tłumaczył mi się.
- Widać, że dużo pracy ktoś tu włożył. Jak myślisz zatrudnił stylistę?
- Nie wiem, być może. Nie roztrząsał bym tego, lepiej chodźmy sobie popływać. Jest taki piękny wieczór. Skorzystajmy z tego, że tu jesteśmy.
- Ja bym wolała go obejrzeć.
- No dobrze, idź obejrzeć a ja w tym czasie wezmę szybki prysznic i przebiorę w coś lżejszego. Już mi się spodenki przyklejają do tyłka.







Nagle usłyszałam piskliwe szczekanie. Podbiegł do nas mały łaciaty szczeniaczek. Radośnie szczekał na nasz widok. Wzięłam go na ręce.
- A co to malutka kuleczka? Chodź do mnie, maluszku. Czyj ty jesteś? Barney, ten piesek tu mieszka? Ojciec ma psa? Niby miał uczulenie na sierść.
- Nie wiem, nie widziałem go jak tu byłem wcześniej, to pewnie jakaś przybłęda. - Odpowiedział równie zaskoczony.
- I co teraz z nim zrobić?
- Lepiej wypuść, może wróci do swojego pana.







- On jest za malutki, nie znajdzie swojego domku, na razie niech zostanie. Pójdę z nim do kuchni i dam wody, pewnie po tym upale chce mu się pić.





- Dam ci na imię Lucky, ty mój słodziusi malusi. - Poszłam do kuchni, była wielka i prawie cała czarna, wszystkie blaty na wysoki połysk, podoba mi się ten styl. Ojciec sam nie mógł jej tak zaaranżować. Dałam małemu wody. Pił łapczywie, ale musiał być spragniony biedaczek.
Wyszłam do ogrodu i zobaczyłam schody prowadzące w dół do piwnicy. Jak tylko zeszłam na dół włączyło się automatycznie światło i ruszyła woda z fontanny. Było to duże ciemno wykończone pomieszczenie ze szklanymi ścianami z luksferów, a w nim basen cały w ciemnoszarych płytkach, na ścianach wisiały obrazy kobiet. Co to w ogóle jest? Co tu się odbywało? Z boku zobaczyłam drzwi z kraty a przez nie saunę i prysznice. Dalej za szklaną ścianą było kolejne pomieszczenie w nim wielka wanna jacuzzi z ogromnym telewizorem na prawie całą ścianę, barek i stół do masażu. Wszystko w ciemnych kolorach, co stwarzało atmosferę intymności. Nie powiem, świetnie się tu musiał rozrywać. Ciekawe z kim?















Po drugiej stronie znowu za kratami i szklanymi ścianami była jakby winiarnia, stały maszyny do wyrobu wina. Podeszłam do jednej i wyjęłam butelkę. Pięknie, robił sobie nawet własne wino. Odłożyłam butelkę na stojak. Było w niej już dużo wina własnej roboty.







Nie, to było już ponad moje siły, kim był mój ojciec? To szok prowadził podwójne życie, nie zdziwiłabym się gdyby miał tu kochankę, która tu w dodatku cały czas mieszka. Może to ta Cassie Hutton? Z tej złości postanowiłam przeszukać każde pomieszczenie tego domu i zajrzeć do każdej szuflady. Znajdę najmniejszy ślad, tego kto tu bywał. Wszystkiego się dowiem. Wybiegłam wstrząśnięta z piwnicy. Natknęłam się na Barneya, który już był przebrany w kąpielówki.
- Gina, co jest? Nie przebierasz się?
- Jestem wściekła, widziałeś piwnicę?! - odpowiedziałam podniesionym głosem.
- Nieee, poczekaj zaraz pójdę. - Grzecznie odpowiedział.
- Idź i sam zobacz.
Poszedł, a ja usiadłam na leżance. Ściemniło się już, słońce zaszło. Pięknie tutaj jest. Przybiegł do mnie Lucky, polizał mi rękę i zaczął biegać dookoła, piskliwie szczekając, kochanieńki, co z nim zrobić? Muszę mu jakiś dom znaleźć. Ja przecież tu nie zostanę, … chyba. Wzięłam go na ręce i pogłaskałam. Z zamyślenia wyrwał mnie Barney.
- Gina, to jest genialne, mistrzostwo świata, widziałaś te obrazy? To prawdziwa sztuka. A jacuzzi? Wow, jeszcze takiej dużej nie widziałem i mnóstwo stojaków z winem. Można się tu nieźle zabawić. Ha ha ha. – Zaśmiał się. - Chodź pójdziemy do sauny. Rozgrzejemy się.
- Jakoś nie mam nastroju. Po tym dzisiejszym upale nie mam siły.
- Chodź, odprężysz się. Poza tym usiądziemy i porozmawiamy. Coś ci powiem.
- Co chcesz mi powiedzieć?
- W sypialni na samej górze, położyłem twoją walizkę z ciuchami, przebierz się i zejdź na dół, ja będę czekał.
- Ok. - Powiedziałam i poszłam na górę. Właściwie mogę posiedzieć w saunie, czemu nie.
Weszłam do pokoju, kolejne genialne rozwiązanie cała ściana ze szkła, miało się odczucie jakby cały pokój był na balkonie. Piękny widok na zatokę. Dom robił wrażenie, przy okazji obejrzałam balkon, ciągnął się naokoło prawie całej góry. Była nawet jakaś mechaniczna zabawka. Nie wiem co to było za ustrojstwo, na razie wolałam nie próbować.





Przebrałam się i zeszłam do sauny. Usiadłam obok Barneya.
- Powiedz co chciałeś mi powiedzieć.
- Jest taka sprawa … . - Zaczął tajemniczo.



***
Tymczasem w Twinbrook.
Dziewczyna nic nie powiedziała. Nie wiadomo czy nie wiedziała, czy była taka twarda. Po tym co zrobił jej Angel, każda by powiedziała wszystko żeby tylko przestał, ona jednak milczała jak grób. Zresztą niewiele jej brakowało, leżała wykończona na betonowej podłodze na złomowisku. Nad nią stał Angel i wydzierał się.
- Kretynko, tak ci na nim zależy? On ma cię w dupie! Zobacz co musiałem przez niego zrobić!
- Daj mi spokój, albo mnie zabij. - Powiedziała cicho. Zakaszlała. Potarła ręką usta, ale tylko rozmazała krew cieknącą jej z wargi, wyglądała żałośnie. Guz na rozciętym łuku brwiowym coraz bardziej pęczniał, a powykręcane ręce bolały przeraźliwie. Zaczęły się pojawiać siniaki.
- Na to przyjdzie czas. To jeszcze nie koniec. Powiesz mi gdzie jest Ted. Wycisnę to z ciebie choćby nie wiem co!
Lucy nic nie odpowiedziała tylko zamknęła oczy, już nie chciała więcej patrzeć na jego wykrzywioną gębę.
- Co?! Nie chcesz na mnie patrzeć? To nie patrz. Ja już dostałem to co chciałem, a teraz się zajmiemy tym co masz nam powiedzieć. - Zbliżył się do niej i mocno ścisnął jej rękę. - Mów, gdzie on jest i gdzie schowaliście pieniądze!


***
Ricco pojechał pod chałupę Teda i czekał na niego. Miał dać znać Angelowi jak przyjedzie. Usiadł na jakimś kawałku drewnianej kłody i obserwował. Nie wiadomo czemu zaczęły go dręczyć wyrzuty sumienia. Po tym co Angel wyrabiał z Lucy nie mógł się pozbierać. Sam nigdy nie był tak okrutny w stosunku do kobiet, Angel to jego przyjaciel, ale był wstrząśnięty. „Mam nadzieję, że nie posunie się do najgorszego. Chociaż z nim wszystko jest możliwe. Jest nieobliczalny. Ale cóż nie mogę z nim teraz zadrzeć. Najważniejszy jest Rocco. Musi mi pomóc.” Pomyślał i jeszcze raz rozejrzał się po okolicy. Było późne popołudnie, zaczęło się powoli ściemniać, było cicho, nikogo wokół. Tylko szum wody z oddali.
Nagle zobaczył taksówkę, szybko się schował w krzakach. Z samochodu wysiadł Ted, ledwo się wydobył, było wyraźnie widać, że jest zachwiany. „To nawet lepiej, będzie łatwiejszy.” Pomyślał Ricco i zadzwonił do Angela.
- Słuchaj, zostaw już ją, mamy go. Właśnie przyjechał, jest pijany, szybciej się z nim uporamy.
- Dobra, zaraz będę. A dziewczyną się nie przejmuj. Już nie ma czym.
- Co? Co zrobiłeś?!
- Nie chciała mówić, nie ważne, już jadę. - Rozłączył się.
Ricco, zaklął cicho do siebie i znowu zaczął obserwować dom. Po chwili zapaliło się światło. Ted zajął się sobą, mają trochę czasu. „Co on zrobił? Oszalał? Właśnie się tego bałem. Będę mu musiał teraz pomóc, cholera. Nigdy nie chciałem żeby do tego doszło.”
Po pół godzinie przyjechał Angel. Podeszli w pobliże chaty.
- Wywołajmy go. - Powiedział Angel i krzyknął. - Ted! Czekamy tu na ciebie!
Nikt nic nie odpowiedział, ale zaraz Ted zszedł na dół.
- Czego chcecie! Jak mnie tu znaleźliście?
- Mamy swoje sposoby, Ted możemy to załatwić po dobroci, oddaj nam nasze pieniądze i już nas nie ma. - Powiedział niezwykle spokojnie Angel.
- Nie mam żadnych pieniędzy! Spadajcie! - Odważnie spojrzał im w oczy.
- Nie, tak rozmawiać nie będziemy! - Krzyknął Ricco.



Ted wystraszył się i zaczął się tłumaczyć, że pieniądze zniknęły i on nie wie gdzie są.
- Nie, rób z nas idiotów, gdzie masz pieniądze? - Krzyknął Angel.
- Wziąłeś zaliczkę, to się teraz rozlicz. Uciekłeś przed rozprawą. - powiedział Ricco. - Mój ojciec jest strasznie wkurzony, kazał nam cię dorwać i wycisnąć jak cytrynę, po pierwsze powiesz dlaczego oszukałeś naszą rodzinę, a po drugie oddasz pieniądze.
- Chłopaki, ja się bałem co mi zrobicie jak Rocco nie wyciągnę, wiecie, że on jest już stracony - odpowiedział Ted drżącym głosem. Na te słowa Ricco nie wytrzymał i walnął go mocno pięścią w twarz. Ten się zachwiał i padł na ziemię. Angel zaczął się śmiać.
- Masz parę Ricco, a ty mów gdzie ukryłeś kasę! - Darł się nad nim Angel.
- Nie masz prawa tak mówić o moim bracie! - Zezłościł się Ricco, wszystko co dotyczyło jego braciszka strasznie go wkurzało. Po chwili dodał już spokojnie. - Zrobimy tak, jeżeli jednak nam pomożesz, to może darujemy ci te pieniądze. - Na te słowa Mosby się podniósł i trochę otrzepał z ziemi.
- Co? Nie ma takiej możliwości, on musi oddać calusieńką kasę! - Angel krzyczał teraz do Ricco.
- Angel, spokojnie potrzebujemy jego wiedzy, a pieniądze rzecz nabyta, w każdej chwili możemy je zdobyć. Muszę pomóc Rocco. - Odpowiedział łagodnie Ricco.
- Dobrze, ale co z nim teraz zrobimy?
- Zabieramy ze sobą. Będzie cały czas z nami, już nam nie ucieknie. Jedziemy z powrotem do Westerbergu.



- Ricco, lepiej pojedźmy do Sunset Valley, do mojego apartamentu, nikt o nim nie wie, bo kupiłem go dosłownie kilka dni temu, nawet mój ojciec. Możemy się tam zabukować na długi czas. A do Westerbergu to tylko trzy godziny w jedną stronę. - Powiedział Angel.
- Dobrze, ale wiesz, że będzie z nami Ted. Musimy go pilnować, nie mamy wyjścia.
- Ok, no problem. A tak swoją drogą, to masz fajną laskę Ted. - Powiedział z chytrym uśmiechem do Teda.
- Co z nią zrobiliście?
- Dowiesz się w swoim czasie, najpierw załatwimy sprawy dla Ricco.
- Jeżeli jej coś zrobiliście, to pożałujecie.
- Ted, nic się nie dzieje, ale może … o ile będziesz chciał współpracować. - Zapewnił Angel.
- Oddam wam całą kasę, tylko nic nie róbcie Lucy.
- O widzisz i teraz gadasz z sensem. - Angel uśmiechnął się i mrugnął okiem do Ricco. - A Lucy słodziutka.
- Angel, uspokój się i idziemy. - Zarządził Ricco i wsiadł do samochodu, za nim podążył Ted. Angel pogadał coś jeszcze, ale wreszcie i on usiadł w samochodzie. Ruszyli w stronę lotniska. Ustalili, że po ich samochody później przyjadą chłopaki z rodziny. Sami pojechali samochodem Teda, który wcześniej zabrali Lucy.



To wszystko na dziś, zapraszam do komentarzy.
__________________

Ostatnio edytowane przez Mile : 28.03.2013 - 00:56
Mile jest offline   Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 27.03.2013, 23:55   #2
Sqiera
 
Avatar Sqiera
 
Zarejestrowany: 14.04.2012
Skąd: z Ziemi Obiecanej
Płeć: Kobieta
Postów: 903
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Simowe rodziny Mile18

Kurczę, fajny ten dom! Jeśli to ty go urządzałaś to naprawdę masz talent
Piekne przestronne wnętrza, no i basen urzekł mnie najbardziej (ten w piwnicy). Zdjęcia też super! i widzę jeden znajomy obraz (tak tak, ten z wychodzącą poza ramę nogą)

no dobrze, Gina jest zła na ojca i w sumie jej sie nie dziwię. Coś czuję, że ta żałoba szybko im wszystkim minie, pewnie kolejne tajemnice Fabiana wkrótce wyjdą na jaw.

A pro po tajemnic... ostatni odcinek zakończyłaś w takim momencie jakby Barney chciał coś jej wyjawić. Już po ciuchu liczyłam na szczerość z jego strony, lecz się zawiodłam. Mam nadzieję, że nie stchórzy i ta rozmowa w saunie prowadzi do powiedzenia Ginie prawdy. Naprawdę jej się to należy.


A tymczasem w Twinbrook widzę mojego ulubionego mafioza w czarnej koszuli xD ... i Angela, tego, którego z chęcią bym załatwiła tak samo, jak on traktuje te inne kobiety (i teraz aż boję się pomyśleć co on im robił ).
Należy mu się, nad nim nie miałabym żadnych skrupułów.

Ricco zachowuje się jak prawdziwy włoski mafiozo... rodzina jest najważniejsza.

No i ciekawe jak im Ted ma teraz pomóc... no i co się naprawdę stało z Lucy, bo mam nadzieję, że ona jednak żyje...

no dobra, czekam na więcej
__________________
Sqiera jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 28.03.2013, 00:21   #3
Kędziorek
Supermoderator
 
Avatar Kędziorek
 
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
Domyślnie Odp: Simowe rodziny Mile18

Wygląda na to, że dowiadujemy się o Fabianie kolejnych ciekawych rzeczy.. Nie dziwię się Ginie, że się taka wkurzyła, w końcu to jej ojciec, a wydaje się, jakby w ogóle go nie znała. I te obrazy w piwnicy..

Cytat:
nie zdziwiłabym się gdyby miał tu kochankę, która tu w dodatku cały czas mieszka.
Kobieca intuicja jak zawsze niezawodna

Ale te ich reakcje na podziemne miłosne gniazdko mnie rozwaliły, były tak skrajnie różne, że aż śmieszne

Zauważyłam, że Gina ma słabość do zwierząt. Zobaczyła pieska, nie wie skąd, nie wie kogo, ale od razu nadaje mu imię.. To tylko sprawi, że jeszcze bardziej się do nie go przywiąże i trudniej jej będzie się z nim rozstać. chociaż zastanawiam się czy ten szczeniak nie należy do Ashy, chociaż z drugiej strony jakoś by mi to do niej nie pasowało, nie wiem czemu..

Ciekawi mnie, ciekawi, bardzo ciekawi, co też Barney chciał jej powiedzieć

Angel to kawał niezłego bydlaka jest. Dla niego zabicie kogoś to jak splunąć.. Zabił Lucy? Z jego słów nic innego nie mogę wyczytać niestety

A dla Ricco najważniejszy braciszek.. Taki plus, że przynajmniej kobiety nie uderzy. To go ratuje w moich oczach. Ale tylko troszeczkę
I Tedzia złapali, kolo pewnie zaraz po rozprawie zostanie kropnięty i tyle go będziemy widzieć..

czekam na więcej
__________________
Mam łopatę.
Kędziorek jest offline   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 06:53.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023