|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: 31.07.2013
Wiek: 28
Płeć: Kobieta
Postów: 80
Reputacja: 10
|
|
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: 25.07.2013
Płeć: Kobieta
Postów: 128
Reputacja: 11
|
Ooo juz mi lepiej
zatem juz tworze kolejny odcinek ![]() Reszte tez zapraszam do komentowania. Nie bądźcie tacy anonimowi :p Wiecie z czasami jeden wyraz motywuje? ))Pozdrawiam Was LS |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: 25.07.2013
Płeć: Kobieta
Postów: 128
Reputacja: 11
|
http://imageshack.com/a/img20/8260/82e2.jpg
.... Brad: Amy kochanie kto to jest do jasnej cholery?! – Brad zupełnie nie wiedział co się dzieje. Był zdenerwowany. Dennis: Amy, przedstaw mnie. Mhmm to może ja sam? Amy: Dennis proszę. Idź, czego Ty chcesz? Dennis: tego o czym mówiłem Ci podczas naszego ostatniego spotkania. Chcę tego co prawie ostatnio dostałem - Ciebie. ![]() ![]() ![]() ![]() Brad gdy to usłyszał wpadł w szal. Był tak zły ze wydawało mi się ze zaraz wybuchnie. Brad; Amy. W tej chwili idź do domu. Sam to załatwię. ![]() ![]() ![]() O matko zostawić ich samych we dwoje? A jeśli Dennis o czym nazmyśla a jeśli Brad w to uwierzyć? Jednak nie dal mi dojść do słowa. Spojrzał na mnie surowym stanowczym wzrokiem. Niech się dzieje co chce - pomyślałam ostateczne i po prostu weszłam do domu. Kate robiła kolację dla Lili, Thomas składał łóżeczko malej wiec ja postanowiłam wziąć prysznic i zająć malutka. Może choć na chwile przestane patrzeć w stronę drzwi. Nie wiem o czym rozmawiali, przecież minęło już sporo czasu. Dennis to osoba która zawsze stawia na swoim nie ważne jakimi metodami. Potem gdy wyjrzałam zza rogu. Oczom nie mogłam uwierzyć. ![]() http://imageshack.com/a/img198/918/01ed.jpg ![]() Brad i Dennis się bija. Matko!!! Kate i Thomas udają ze niczego widza.?! Niech ktoś cos zrobi !! Wtuliłam w siebie Lili tak aby nic nie zobaczyła. http://imageshack.com/a/img40/5779/3oz1.jpg Amy: chłopaki przestańcie. Co Wy wyprawiacie – krzyknęłam, ale kto by mnie usłyszał. Po chwili Brad wyrzucił Dennisa z domu. ![]() Zobaczyłam ze idzie w moja stronę. Nigdy jeszcze nie widziałam go w takim stanie. Bałam sie go! Podszedł do mnie i zaczął krzyczeć. ![]() Brad: zadowolona? O to Ci chodziło? Robisz ze mną co Ci się tylko podoba! Amy: Kochanie uspokój się. Zaraz Ci wszystko wytłumaczę. Brad: co? Co chcesz mi tłumaczyć.? Już swoje wiem. Odłóż dziecko! O matko chce mnie uderzy ? Czy po prostu nie chce aby mała była świadkiem takich wrzasków? Odłożyłam. Lili trochę zaczęła płakać. Wzięła ja Kate. Spojrzała na mnie tylko po czym spuściła wzrok w podłogę. Usiadłam na kanapie. Brad już na mnie krzyczał. Zaczął mówić spokojniej. I chyba to zabolało mnie jeszcze bardziej. ![]() ![]() ![]() Powiedział, ze jeszcze nigdy przez żadną kobietę nie było mu tak wstyd jak dziś. Ze go nie szanuje, nie liczę się z jego zdaniem. Ze po tym co usłyszał i zobaczył nie wie co dalej. Nie dal mi nic wyjaśnić. Choć w sumie co mam mu wyjaśnić. Miał racje.popełniłam błąd. Powinnam była mu o wszystkim po prostu powiedzieć. O tych telefonach, mailach, sms, o spotkaniu w siłowni, o tym objęciu. Dopiero wtedy, gdy widziałam w jego oczach złość pomieszana ze zwyczajnym…kurcze….smutkiem- zrozumiałam, ze gdybym to wszystko rozegrała inaczej dziś tego by nie było. Chciałam dotknąć jego twarzy. Chwycił moja dłoń. I powiedział, ze wychodzi. A potem usłyszałam Brad: i nie czekaj na mnie. Nie wiem kiedy wrócę. Rozgościcie sie wszyscy. ![]() Wyszedł. Naprawdę wyszedł. Zostawił mnie i moja rodzinę w swoim domu. W tej sytuacji tez nie byłam ok. Gdy pytałam czy mogą przyjechać od razu automatycznie założyłam ze On musi się zgodzić. Patrzyłam jak idzie. Głowę i spojrzenie nią skierowane w podłogę. Wziął kluczyki od samochodu i bez słowa po prostu zniknął. Łzy zaczęły mi płynąć po policzkach. Zaczęłam iść do łazienki. W tym samy czasie otrzeźwiała z nadmiaru emocji Lisa zaczęła się ubierać. Lisa: Na mnie już pora, Amy. http://imageshack.com/a/img36/5453/39dm.jpg Tak. Czyli jednak się nic nie zmieniło. Zapewne pójdzie za Bradem w roli pocieszycielki. Nie miałam chęci nawet o tym myśleć. Chcesz to leć – pomyślałam. ![]() Patrzyłam w lustro : coś ty nawyprawiała? – pomyślałam. Nagle do łazienki weszła Lisa. Zaskoczyła mnie bardzo. Popatrzyła na mnie i powiedziała: ![]() Lisa: Amy skarbie, wszystko się ułoży. Nie płacz. On Cię przecież kocha. ![]() ![]() Przytulia mnie. Poczułam ulgę. Została, nie poleciała za nim. Choć jedna dobra decyzja, w końcu prawie jej wybaczyłam. Gdyby nie Brad przecież bym tego nie zrobiła i znowu zaczęłam płakać.Lisa powtarzała mi cichutko: ”Będzie dobrze” – to bez wątpienia słowa, w które tak bardzo pragnęłam wtedy wierzyć. Chyba nikt nie umie bardziej skomplikować sobie życia niż ja. Po co mi to było, co powiedział Bradowi Dennis. Kiedy Brad wróci? No i co z moimi gośćmi? …. komentujcie, zaglądajcie, oceniajcie! @Kędziorek: Za duże zdjęcia Ostatnio edytowane przez Kędziorek : 06.02.2014 - 21:49 |
|
|
|
|
|
#4 | |
|
Zarejestrowany: 28.03.2008
Skąd: Dolny Śląsk
Wiek: 40
Płeć: Kobieta
Postów: 4,172
Reputacja: 10
|
Cytat:
![]() Ale jadka. No cóż, Amy musi wypić piwo, które sobie nawarzyła. Inaczej być nie mogło. W ogóle to Dennis jest strasznie podobny do Brada Jeden dobry aspekt tej kłótni - Amy pogodziła się z Lisą (która, notabene, szybko wytrzeźwiała )Jest trochę literówek w tekście - przede wszystkim zjadasz ogonki
|
|
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zarejestrowany: 25.07.2013
Płeć: Kobieta
Postów: 128
Reputacja: 11
|
Amy Tomson - diary c.d
Lisa szybko wyszła. Dostała sms od tego swojego chłopaka, o którym tyle słyszymy za każdym razem, kiedy u Nas jest. ![]() ![]() Lili i Thomas, zasnęli. Kate krzątała się po kuchni. Kiedy wyszłam z łazienki. Kate spojrzała na mnie zaniepokojonym wzrokiem. ![]() Kate: Amy, nie chce się wtrącać, ale co się tu dzieje? No bo chyba nie powiesz mi, że wszystko jest ok. No tak, teraz to właściwie nic nie jest ok. Pomyślałam. Nie mam pracy, mieszkam u faceta, który właśnie gdzieś zniknął, nie wiadomo gdzie. Przyjaciółka od lat szkoły, knuła za moimi plecami, teraz niby jest ok., ale zaufania dalej nie umiem jakoś odbudować. Mój były chłopak na siłę chce mnie odzyskać, burzy mi tym samym wszystko to co próbuję sobie poukładać. Moja siostra z rodziną przyjechali, tak po prostu. Choć nie wiem o co tu chodzi tak naprawdę, to przecież dotychczas nasz kontakt był minimalny. Moja mama praktycznie ze mną nie rozmawia, nawet nie wiem co się u niej dzieje. Kiedy to wszystko mi się tak popsuło? ![]() Spojrzałam na moją starszą, poukładaną siostrę. Jak Ona to zrobiła? Ma męża, dziecko, kupili dom, który teraz remontują (stąd ich wizyta u mnie). Za kilka dni będą moimi sąsiadami. O ile zostanę w tym domu. Nie wiem co zadecyduje Brad. Poddałam się. Udawanie, że wszystko jest ok., teraz nie miało już najmniejszego znaczenia. Usiadłyśmy z Kate i zaczęłam jej opowiadać, to wszystko. ![]() Kate, momentami nie dowierzała. Patrzyła na mnie z pełnym skupieniem. Kate: No ale wytłumacz mi proszę. Ty coś czujesz do tego Dennisa? Po co taiłaś te jego zaloty? ![]() Amy : Nie wiem. Chcę być z Bradem. Ledwo zaczęło się Nam układać, a tu znowu coś. Boję się tego, co powiedział mu Dennis. To człowiek, który do idąc do celu nie patrzy na nic. Kate: Ale z drugiej strony, nie uważasz, że Brad powinien zapytać tez Ciebie o to co się zdarzyło? W końcu jest w związku z Tobą i to Tobie powinien wierzyć. Amy: No niby tak, ale… Kate ja jeszcze nigdy nie widziałam go tak zdenerwowanego. Jak Wy to robicie z Thomasem. Macie idealny związek. No i jeszcze malutka. Zazdroszczę Ci. Nigdy nie ułożę sobie tak życia. Mam nieopisaną zdolność do komplikowania sobie wszystkiego. Kate: Amy. To nie jest zawsze tak jak wygląda z zewnątrz. Czasami związek dwojga ludzi lepiej wyglądają z zewnątrz. A to, co jest w środku... pozory często mylą. Uwierz mi, nie chciałabyś wiedzieć jak to u Nas czasami jest. Amy: Jak to? Co się dzieje? Kate: Czasami lepiej jest coś przemilczeć Amy, bo to co mogłoby być wypowiedziane głośno po prostu fatalnie brzmi. I tu mnie zamurowało. Idealny model ułożonej perfekcyjnej siostry. No w sumie nie ma małżeństwa bez kłótni, ale jej słowa wypowiedziane były takim tonem … jakby faktycznie coś się działo. Może kiedyś mi powie. Nie naciskałam. Rozmawiałyśmy do bardzo późnej godziny. Tuż przed zaśnięciem, przypomniałam sobie, że na 9:00 rano jestem umówiona na rozmowę w sprawie pracy w salonie piękności. W dobie wydarzeń ostatnich godzin, zupełnie wyleciało mi to z głowy. Zasnęłam szybko. Choć nie ukrywam, bardzo martwiłam się o Brada. ![]() Poranek, przywitałam w pośpiechu. Oczywiście wstałam za późno, ale nie ma się chyba czemu dziwić, spałam w śpiworze na podłodze, a moja siostra z mężem w naszym łóżku. ![]() Makijaż, śniadanie? Ja nie byłam głodna, ale zrobiłam śniadanie moim gościom, a następnie wyszłam. ![]() ![]() ![]() Przed wyjściem oczywiście napisałam do niego – 25ty sms o treści: przepraszam, wróć już. Czas porozmawiać” – ale niestety. On chyba tak nie uważał. ![]() ![]() Brad zabrał samochód. Wzięłam swój stary, rzadko z niego korzystaliśmy. Wyjechałam na podbój świata, tym razem spróbuję szans w świecie mody. Może brak doświadczenia nie będzie tu az tak bardzo przeszkadzał? Ale gdzie w kącie mojej głowy i tak królowała jedna myśl - Gdzie On się podziewa? ![]() ************************************************** *** Gdy Amy wyszła z domu. W drzwiach pojawił się Brad. Był lekko zażenowany, bo Kate chodziła po domu w krótkiej koszulce nocnej. Brad pytał o Amy. ![]() Kate: Pojechała w sprawie pracy. Do jakiegoś salonu. Brad. Zostajesz prawda? Już koniec tych dziecięcych żartów. Zachowujcie się jak dorośli. ![]() Brad: Słucham? Doradzasz mi? Kate? Widzisz mnie może drugi raz w życiu, a uważasz, że możesz mi mówić co mam robić? ![]() Kate: Ciebie nie znam, ale znam moją siostrę. I widzę jak dręczy ją to co się stało. Brad: To co się stało jest konsekwencją działań twojej siostry. A z tym , ze ją znasz – wstrzymałbym się. Bo Amy mówiła coś zupełnie innego. ![]() Kate nie powiedziała już nic. Brad odwrócił się i bez słowa wyszedł. Kate poczuła ogromną ilość negatywnych emocji, które aż kipiały od Brada. ************************************************** ******* Dotarłam na czas. Weszłam do tego pięknego budynku i rozglądałam się dookoła. Byłam pod wrażeniem. ![]() ![]() Miałam kierować się na 1 piętro, pokój 105. Zapukałam. Usłyszałam głos mężczyzny, który zezwalał na wejście do środka. ![]() ![]() Moim oczom ukazał się mężczyzna o tak magnetycznym wyglądzie, że chyba nie jestem w stanie tego wyrazić. Był idealny. Taki, o jakim marzy każda kobieta. Władczy, szalenie bogaty, przystojny. Amy uspokój się – krzyknęło do mnie moje drugie ja. Głosem drżącym i niepewnym, przedstawiałam się. Kevin MacDream – tak nazywał się właściciel sieci salonów. Zaczął przeprowadzać ze mną rozmowę kwalifikacyjną. Nic z niej nie pamiętam. Mówił tak stanowczo i zarazem spokojnie. Co się ze mną dzieje!!! Nogi miałam jak z waty. Stres? Nerwy? Czy hormony? – chyba wszystko po trochu. ![]() ![]() Mówiłam do niego, ale nawet na mnie nie patrzył. Czułam się tak, jakby już z góry wiedział, że się do tego nie nadaję. Czułam, że nie ma sensu się starać bo i tak nic z tego. Nie nosze markowych ciuchów, nie skończyłam akademii artystycznej, nie pracowałam jako stylistka, nie mam znajomości w świecie mody – jedyne co mam do osobiste predyspozycje i chęci, ale to przecież nic w porównaniu z całą resztą wymogów, których nie spełniałam. Dopiero na tym krześle to do mnie dotarło. Potem dostałam do wypełnienia kilka arkuszy. Podsunął mi je bez słowa. ![]() ![]() ![]() I nagle ta sekunda. Kiedy jego dłoń przez zaledwie sekundę dotyka mojej, a ja czuję jak moje ciało przeszywa dreszcz. Nie wiedziałam co piszę. Kevin zobaczył, że drżą mi dłonie. Spojrzał mi w oczy i uwaga, uśmiechnął się delikatnie. Wtedy, już zupełnie nie wiedziałam gdzie jestem i co się ze mną dzieje. Nigdy, jeszcze nigdy nie reagowałam w ten sposób, na żadnego mężczyznę. Głęboki oddech, i niewzruszenie udawałam, ze panuję nad sytuacją. ![]() A na koniec, usłyszałam, ze mój brak doświadczenia i wykształcenia w kierunku w jakim jest praca, o którą się staram – świadczą o moim dość infantylnym podejściu do tematu . A potem dodał, albo o dużej odwadze, a On lubi ludzi odważnych. Cóż mogłam powiedzieć. Uśmiechnęłam się, podziękowałam za poświecony czas i zwyczajnie wyszłam. ![]() Stałam na korytarzu, tego zimnego, ale bardzo eleganckiego wnętrza. Emocje z pokoju obok, zostawiłam za sobą. Wrócił świat, zaczęłam oddychać, powróciło czucie w nogach. Wyjęłam telefon. Chciałam zadzwonić do Brada, ale wiedziałam, że nie odbierze. Tylko On umie kilkoma słowami podnieść mnie na duchu. Wybrałam numer do Kate. ![]() Muszę pamiętać, że ludzie czasami wychodzą z pokoi, a ja powinnam częściej rozglądać się dookoła, gdy zamierzam mówić coś poufnego. ![]() Co usłyszał mój niedoszły zabójczo pociągający pracodawca.? Amy: Kate, o matko, przeżyłam piekło! Czułam się jakbym rozmawiała z bogiem. Z bogiem bogactwa i seksu. Kate: Amy, Lili mi płacze bardzo, chyba ma gorączkę – przepraszam Cie nie mogę rozmawiać. A chwilę potem, podszedł do mnie Kevin. ![]() Kevin: Piekło? No to zapraszam na kawę, może ochłoniesz? Amy: O matko, słyszał Pan wszystko? Kevin: można tak powiedzieć, choć nie ukrywam, że ta druga część wypowiedzi podobała mi się znacznie bardziej. Chodźmy Amy, tu obok jest kawiarnia. Zwykła, nie wiem czy bogowie tam zaglądają, ale ja dziś mam ochotę. ![]() Przecież takiemu człowiekowi się nie odmawia. Jak to jest, że jedna ściana potrafi tak zmienić człowieka? Tam w pokoju, zimny, wręcz ignorant, a teraz? On po prostu zaczął być miły i czyżby miał poczucie humoru? ![]() Chwilę później siedziałam przy stole z szalenie bogatym i przystojnym człowiek, który jeszcze 30 minut temu nawet na mnie nie patrzył. To On zadecyduje, czy będę u niego pracować, choć szczerze ani odrobinę już na to nie liczyłam. Obok niego siedziała jego asystentka. Zero relacji. Zero rozmów. Odbierała jego telefony i bezustannie sprawdzała w kalendarzu za ile minut mają następne spotkanie. Wiec jestem zapełnieniem luki w rozkładzie dnia – kto by się spodziewał. ![]() ![]() Nagle odezwał się mój telefon. Zobaczyłam na wyświetlaczu, ze dzwoni Brad. Szybko wstałam i poszłam odebrać połączenie. Nie wierzyłam, a telefon szybko przypomniał mi, o moim uczuciu. ![]() ![]() ![]() Brad: Spotkajmy się dziś. Kończę pracę o 18. O 18:50 będę w naszej kawiarence. Amy: Dobrze kochanie. Będę. Rozłączył się. A ja… szalałam w środku z radości. Nic mnie już nie obchodziło, znowu najważniejszy był On. Wróciłam do domu. Od razu zajęłam się maleńką Lili. ![]() ![]() Faktycznie, miała temperaturę. A jej rodzice, zamiast zająć się dzieckiem, woleli zajmować się sobą. ![]() ![]() Zezłościło mnie to. Thomas miał przecież dokańczać remont. A tym czasem… siedzą w domu i nie robią nic. I wtedy postanowiłam zadzwonić do mamy. Dawno z nią nie rozmawiałam. Chciałam wypytać o Kate i ten ich dom. Bo chyba powoli przestawałam Wierzyc w ten remont. ![]() Dom jest, mama zdrowa, ucieszyła się Dy mnie usłyszała. Obiecałam sobie i jej ze będę dzwoniła częściej. Potem poszłam się wykąpać i przebrać. ![]() O 18:00 byłam już gotowa na spotkanie z moim kochanym obrażalskim. ![]() Weszłam do naszej kawiarenki. Zobaczyłam go i od razu podeszłam. kochani, komentujcie proszę. Podobało się? |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|