|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: 11.05.2014
Płeć: Kobieta
Postów: 84
Reputacja: 11
|
Patrzę z przerażeniem na swój katalog ze zdjęciami i zastanawiam się kiedy ja to uporządkuję, najlepiej będzie zacząć od czegoś łatwego, więc zaczynamy
![]() Rodzina Lombard Część IV Nadszedł wielki dzień - urodziny Karoliny. Martyna od rana krzątała się po domu pilnując, by impreza była idealna. Wykonała mnóstwo telefonów, raz po raz upewniając się czy goście na pewno przyjdą, czy mieszkający w sąsiedztwie żywieniowiec nie zawiedzie itp. ![]() Pomimo nieustannych potwierdzeń i tak postanowiła na wszelki wypadek sama przyrządzić tort i kilka potraw. Wielką pomocą okazała się być Natalia, która wpadła przed południem. Wspólnie szybko uporały się z gotowaniem. ![]() ![]() Gdy tylko skończyły przekonały się, że Natalia niepotrzebnie się zamartwiała. Bob Pancakes wpadł jak było ustalone i opanował kuchnię. Później pogadał trochę z panią domu, jednak szybko się zmył do siebie. Nic dziwnego, czekały tam na niego obowiązki związane z niedawnym przyjściem na świat jego pierworodnych. ![]() ![]() W końcu impreza się rozpoczęła. Oczywiście nie mogło zabraknąć na niej kuzynki, a zarazem najlepszej przyjaciółki Karoliny - Barbary. Zostało zaproszonych również kilkoro kolegów ze szkoły (jeden wydawał się być szczególnie zainteresowany tortem, na szczęście ciocia Natalia miała na niego oko). W końcu nadszedł najważniejszy moment wieczoru - zdmuchnięcie świeczek. Muszę przyznać, że dziewczyna ma niezłe płuca, z takiej odległości dmuchać ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ogólnie urodziny uważam za bardzo udane, jedna z imprez, którą lepiej udało mi się zorganizować. Przyznam, że i ja sama w tym całym rozgardiaszu się troszkę pogubiłam i zapomniałam młodej zdobyć ostatniego przyjaciela do zaliczenia dziecięcej aspiracji, ale to już trudno. Tylko... kto jutro ogarnie ten cały bałagan? ![]() ------------------------------------------- Dziękuję za uwagę. Zapraszam również na kolejny odcinek. Mam nadzieję, że tym razem pojawi się nieco prędzej
Ostatnio edytowane przez Effie : 04.04.2015 - 09:53 |
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: 11.05.2014
Płeć: Kobieta
Postów: 84
Reputacja: 11
|
Rodzina Kaliente
Część II Siedział w jej ulubionym fotelu i delikatnie się uśmiechał. Do tego te zielone oczy. Patrzył na nią już tak wcześniej... - I widziałam jeszcze takie piękne krzewy róż kiedy ostatnio byłam we Wierzbowej Zatoczce. Nie mam pojęcia co to za odmiana, ale chciałabym też mieć takie tutaj - dotarło do uszu Niny, kiedy rano schodziła na śniadanie. W holu stała jej matka i właśnie instruowała nowego odnośnie ogrodu. - Mogłaby pani jakoś opisać te krzewy? Może skojarzę co to. - Hmm... takie krzewy gdzieś pół metra wysokie, czerwone kwiaty wielkości pięści... - matka usiłowała sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów, ale zdawała sobie sprawę, że ten opis mógł dotyczyć conajmniej pół tuzina gatunków. Wtem zauwazyła córkę. - Nino! Cieszę się, że w końcu wstaś. Mam do ciebie dzisiaj prośbę. Pamiętasz te piękne róże we Wierzbowej Zatoczce? Pojedź tam z panem Lothario i pokaż mu je, tak będzie najprościej. ![]() I w ten sposób Nina wylądowała w dzielnicy willowej Wierzbowej Zatoczki wraz z niesamowicie przystojnym mężczyzną. - No... to dokąd teraz? - zapytał po opuszczeniu tramwaju. Coś w jego sposobie bycia ją onieśmielało. Coś sprawiało, że nie mogła wydobyć z siebie słowa. To nie tak, że nie znała odpowiedzi. Po prostu nie umiała znaleźć słów, które najlepiej ją wyrażą. W związku z tym machnęła tylko ręką w kierunku pobliskej uliczki i zaczęła podążać w tamtym kierunku. Don posłusznie ruszył za nią. ![]() Za domem po lewej stronie był mały park. Nina nie pamiętała dokładnie, w którym miejscu rosną róże, więc musieli trochę po nim pokrążyć. Cały czas w ciszy, żadne z nich się nie odzywało. Kiedy już zaczęła zastanawiać się czy nie pomyliła parku, dostrzegła znajome kwiaty. Odetchnęła z ulgą, że nie wyszła na głupią i odwróciła się w kierunku Dona. - To... - zamilkła. "I co dalej?" ![]() - Ach... O te róże chodziło - na szczęście Don zdawał się nie zauważyć, że się zacięła. - Też bardzo lubię ten gatunek. Bardzo ładnie się prezentują, a jednocześnie są stosunkowo mało wymagające w hodowli - pochylił się nad krzakiem i szybko zerwał jeden kwiat. "Co on wyprawia? Przecież ktoś się namęczył nad tym, żeby tak wyglądały, a on ot tak sobie je zrywa. Już ja mu..." nie zdążyła wymyślić co mu zrobi, bo mężczyzna wstał z różą w ręku i spojrzał na nią. "Ma takie zielone oczy..." - Proszę, piękne róże to jedyna rzecz jaka może konkurować z kobiecą urodą. Nina poczuła, że jej twarz robi się czerwona. - To już wiesz o jakie róże chodzi. Dalej dasz sobie radę - odwróciła się i poszła w kierunku wyjścia z parku. "W końcu coś powiedziałam, ale... chyba zabrzmiało to trochę za ostro..." pomyślała. ![]() ![]() --------------------------------------------------- Tak się skupiłam na Donie zrywającym róże, że ucięłam Ninie głowę, ale chyba i tak w miarę to zdjęcie wyszło Dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejny odcinek
Ostatnio edytowane przez Effie : 09.04.2015 - 11:29 |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|