Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > The Sims Fotostory

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 24.10.2004, 16:31   #1
Fizzly
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie

Odcinek 2
*Szust* ...Co to? - zerwałem się z sofy
Co to było? A wogóle - która jest godzina? 3:12? :o Co może hałasować o 3 nad ranem w starym domu? - przełknąłem ślinę; Muszę to sprawdzić...

Wstałem i zrobiłem kilka kroków s tronę wyjścia, kiedy znowu usłyszałem ten podejrzany dźwięk. *Szust* Teraz sytuacja stała się mało zabawna. :\ Dźwięk dobiegał jakby z kuchni, więc tam też się udałem. Powolnym, cichym i zdecydowanym krokiem podreptałem do kuchni, wychyliłem głowę do drzwi, ale nic nie znalałem... *Szust* I znowu zrobiłem się blady. Tym razem dźwięk dochodziłraczej z góry, więc znowu postanowiłem to sprawdzić. Idąc po trzeszczących schodach nie słyszałem własnych myśli, więc weszłem po nich czym prędzej. Oczy same mi się zamykały, ale ten dźwięk nie dał by mi spokojnie spać. Sprawdziłem pierwsze drzwi, ale nic nie znalazłe, sprawdziłem drugie drzwi i... *Aargh* Przecież to nietoperz! :wacko: Zapomniałem o nim zupełnie... Leć, leć - powiedziałem otwierając okno na oścież; Teraz chyba wszystko się wyjaśniło? Miejmy nadzieję... :\ Zeszłem spowrotem na dół, umyłem się i położyłem się spać. Leżałem w łóżku, ale czułem się tutaj nie swojo. Teraz było tak przeraźliwie cicho... Nawet wiatru nie słyszałem... Bałem się... Postanowiłem się zabezpieczyć, więc wstałem i przekręciłem klucz w zamku do drzwi. Teraz już czułem się bezpieczniej, a noc minęła dość przyjemnie. Obudził mnie trzask do drzwi. Znowu się wystraszyłem, ale wiedziałem, że wszystko da się logicznie wyjaśnić, szczególnie w dzień. Sąsiedzi? - pomyślałem; Otworzyłem drzi wejściowe i znalazłem gazetę na wejściu i dziewczynę, która mi pomogła.
- Cześć! Pogadamy jutro, dziś mam trochę pracy. - zawołała z daleka i pomachała ręką
Zabrałem gazetę i spojrzałem na zegarek - była 9:07, trochę późno, bo dzis czekała mnie masa pracy, ale nic nie poradzę, że noc przebiegła trochę niespokojnie. Właśnie chciałem się wykąpać, gdy przypomniało mi się, że nie mam wanny... :closedeye To była ciężka decyzja, ale bez odświeżenia ani rusz. Za domem był mały staw, jeśli można to tak nazwać, więc chyba sę domyślacie, co było dalej?

Wykąpałem się szybko, żeby nie zwrócic na siebie uwagi sąsiadów. :smirk:
Zadzwoniłem po PIZZĘ, bo w brzuchu miałem już orkiestrę od wczoraj, a w kuchni ciężko było coś przyrządzić. Czekając na moje wymarzone jedzonko zabrałem się za sprzątanie ganku.

Odrapałem farbę z poręczy i okien, aby następnie je pomalować, tylko, że... Zapomniałem kupić farby... :\ Wiem! Zadzwonię do mamy, skro idzie dziśm na miasto to kupi mi farbę. Mam nadzieję, że niejest za późno? - pomyślałem i pobiegłem do telefonu.
- Mama?
- Cześć synku!
- Byłaś już w sklepie?
- Tak, a coś się stało?
- A to pech... - powiedziałem sam do siebie;
- Potrzeba ci czegoś?
- Właściwie to tak... Zapomniałem kupić farbę do odmalowania okien.
- Nie szkodzi, właśnie miałam do Ciebie iśc więc kupię farbę po drodze. Zaczekaj kochanie, będę za pół godzinki.
- Dobra, pa mamo!
No i wszystko znowu załatwione! Na mamę można liczyć. Mam jeszcze pół godziny więc wykorzystam jakoś ten czas, tylko co jeszcze mogę zrobić? Wiem! Zabrałem się za porządki w łazience, gdzie było trochę pracy. Gdy juz prawie kończyłem usłyszałem dzwonek do drzwi. To na pewno mama. - mówię; I nie pomyliłem się.
- Cześć, mamo!
- Tutaj masz farbę, kupiłam też pędzle w razie czego a tutaj masz torbę z jedzonkiem. Na pewno Ci się przyda.
- Mamo, ale ja mam kuchnię. Potrafię sam zrobić zakupy.
- Tak? Szkoda tylk oże narazie ciężko korzystać z tej kuchni a że potrafisz robić zakupy to się przekonałam, jakdo mnie dzisiaj dzwoniłeś. - wymądrzyła się mama;
- (Nic już nie powiedziałem...)
Mama położyła torbę zakupów na ławie w salonie i dała mi do ręki puszki z farbą i pędzle. Zabrałem się za malowanie!

- Gdzie ejst schowek z narzędziami?
- Niewiem, mamo. Chyba za domem.
Po co mamie schowek z narzędziami? - myślę; Po chwili coz zaczęło gruchać za domem. Co mama znowu wymyśliła? Zostawiłem na chwilę malowanie okien i poszedłem ukradkiem zobaczyć, co mama tam działa!? Mama z grabkami i motyką dziubała sobie w ziemi przy murze plewiąc zarośnięte rabatki. Cóż mogłem jej powiedzieć, skoro i tak jakoś by mnie zbyła. Wróciłem do mojej pracy, która okazala się trudniejsza, niż by się to wydawało. Na szczęście mama kupiła też rozpuszczalnik, dzięki czemu uniknąłem zakupu nowych szyb do okiennic. Prace jak i wczoraj ciągnęły się do wieczora...
Znowu nie czułem ani rąk, ani nóg. Już 7:34. Trochę późno, ale przynajmniej okna są już pomalowane. Uff... - westchnąłem; Poszedłem zobaczyć, co robi mama, a ona dalej dzierbała sobie motyczką w ziemi, choć już pewne nic nie widziała, bo ciemno już było.
- Mamo, choć już, wystarczy już.
Mama wstanęła, przeciągnęła się i z uśmiechem na twarzy odlożyła narzedzia do szopy.
- Mamo, czy nie ejsteś zmęczona?
- Zmęczona? Ee, bywało gorzej. - odpowiedziała; choć, zaprosisz mnie do swojego domu? Zjemy kanapki.
- Hehe - zaśmiałem się; Kupiłaś kanapki?
- Kupiłam? Zrobiłam nie kupiłam! Z serem i wędlinką. Takie jak lubisz.
Weszliśmy do domu, usiedli na starej sofie i zjedli przepyszne kromeczki domowej roboty.
- Mamo, nie wyganiam Cię, ale chcę Cię jeszcze odprowadzić do domu, a za godzinę muszę jechać do pracy. ;(
- Oh! Zapomniałam, wybacz. - mama wrzuciła szybko kromkę do ust; To może zadzwonię po tatę? Przyjedzie po mnie.
- Nie mamo, daj tacie spokój, pewnie też jest wykończony po pracy. Przejdziemy się, to przecież kawłek.
Mama mile się uśmiechnęła przerzuwając jeszcze kanapkę i zarzuciła na siebie swetr.
- To co, idziemy?
- Idziemy.

To be continued... (JEszcze dziś, tylko najpierw idę się pouczyć )
  Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 30.10.2004, 13:10   #2
Fizzly
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie

Kontynuacja odcinka 2

Wyszliśmy na zewnątrz, kiedy właśnie się rozpadało...
- No pięknie. - powiedziała mama z skwaszoną miną;
- Uh, zaraz przyniosę parasolki.
Po chwili poszukwiań przypomniało mi się, że nie mam parasolki.
- No trudno, troszkę nas zmoczy - z uśmiechem powiedziała mama;
Szliśmy mokrym chodnikiem, latarnie pobłyskiwały w deszczu i wszędzie było tak spokojnie i pięknie... Po drodze wspominaliśmy przeszłość. Gdy dotarliśmy na miejsce było jeszcze ciemniej, a pogoda znacznie się pogorszyła - "lało jak z cebra".
- Może wejdziesz na chwilę? - zaproponowała troskliwie mama;
- Nie mamo, muszę wracać, pzecież zaraz idę do pracy.
- No tak, znowu zapomniałam. Ale przecież chyba odwołają dzisiejszy patrol? Przy takiej pogodzie i tak nie wiele byście zdziałali. :\ Zadzwonisz do Steve'a?
- Nie mamo, dziekuję za troskę, ale naprawdę, idę już. *cmok*
- To może chociaż dam ci parasolkę?
- Nie, pobiegnę a przy okazji mnie trochę odświeży.
Bez parasolki biegłem czym prędzej w stronę domu, żeby się nie spóźnić.

Gdy już wchodziłem do domu wydawało mi się, jakby w górnym oknie, na piętrze ktoś stał przy oknie. *glurp*

Ale się najadłem strachu. :wacko: Tym razem postanowiłem sobie to logicznie wytłumaczyć i nie sprawdzać tego. Poprostu to tylko złudzenia po tym, jak nastraszył mnie ten nietoper. Weszłem do domku i zamknąłem drzwi na klucz, aby czuć się bezpieczniej. Oświeciłem lampy w salonie i zaraz czułem się raźniej. Spojrzałem na zegar, aby sprawdzić która godzina - było już po 7. Doszedłem do wniosku, że zanim przyjedzie Steve wrzucę "coś na ruszcik". :smirk: W kuchni nadal był nieporządek, ale udało mi się przygotować kanapki z chrupkiego pieczywa, które zostały jeszcze od wprowadzki. Jutro będę musiał przejść się w końcu do sklepu i zrobić zakupy na cały tydzień. Usiadłem przy stole i jedząc patrzałem przez okno, gdzie nadal lekko siąpił delikatnie deszczyk. Czułem się strasznie senny, ale mus to mus, do pracy pójść trzeba. *beep* Usłyszałem klakson tego zgrzybiałego gruchota, którym jeździ Steve. Przebrałem się w mój ciuszek do pracy i wyszedłem.

- Cześć stary.
- Nooo, wiec to jest ten nowy dom nawiedzonej staruszki? - zapytał entuzjastycznie Steve;
- No tak, jak widzisz nie jest ani nowy, ani nawiedzonej staruszki, chyba że już wyglądam tak staro?
- Nie, wiesz że nie oto mi chodziło - odparł; I jak się sprawdza?
- Poza kilkoma drobnymi szczegółami wszystko jest w porządku.
- Hehe, drobnymi szczegółami. Znalazłeś już wszystkie pokoje? - zaartował;
- Daj spokój stary, nie żartuj. Ten dom jest naprawdę w porządku. Może już pojedziemy?
- Ah, zagapiłem się. Znowu do roboty...
- A no, znowu... Nie martw się, to zaledwie 8 godzin.
- No i już chyba wiem, dlaczego jesteś moim najlepszym przyjacielem!?
Zaśmialiśmy się oboje i ruszyliśmy w stronę domu burmistrza, gdzie zwykle mamy nocną wartę. Przejeżdzając obok szkoły zobaczyliśmy dwóch młodzieniaszków, którzy dobierali się do jakiejś starszej pani.
- Co robimy? - zapytał Steve;
- Bierzemy go.
Postanowiliśmy zareagować, jako że policja jest zawsze ostatnia na miejscu zdarzenia. Wysiedliśmy z samochodu i sięgnęliśmy po pistolety krzycząc: "Stać! Nie ruszać się!". :smirk: Może i wyglądało to nieco śmiesznie, ale wszystko sie zmieniło, bo okazało się, że Ci dwaj tez mieli pistolety i zrobili dokłądnie to samo. Tej nocy na ulicy rozpętała się prawdziwa strzelanina. :wacko: Młodziki strzelali gdzie popadło raniąc Steve'a w nogę. Jako że nie mieliśmy zezwolenia od Policji, ale musieliśmy się chociaż bronić Steve wczołgał się za samochód, a ja postanowiłem interweniować. Schowałem się za koszem na śmieci.

Dzięki Bogu, że śmietniki w naszym miasteczku są solidne. Wychylałem się co chwila i oddawałem strzał starając się zranić w rękę jednego z nich, ale pogoda mi nie sprzyjała. Po dłuższej chwili raniłem srzalającego, który rzucił pistolet. Wszystko wyglądało na zakończone, kiedy wyszłem z "schronu", kiedy nagle podjechał samochód zabierając rannego i tego drugiego. Staruszka zdążyła zbiec. Odjeżdzając jeden z nich zdążył oddać strzał, który ranił mnie w bok...

Ten dzień zdecydowanie nie należał do tych najszczęśliwszych...

Koniec odcinka 2

Ostatnio edytowane przez Fizzly : 30.10.2004 - 23:14
  Odpowiedź z Cytatem
stare 25.11.2004, 21:26   #3
Fizzly
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie

Odcinek 3


Obudziłem się... Wszędzie dookoła było biało, więc to nie był dom. Zastanowiłem się chwilę, aby załapać sytuację i wreszcie zrozumiałem, co się stało. :smirk: Byłem w szpitalu. Ledwie zdążyłem pomyśleć kiedy już pielęgniarka weszła do pokoju. Olśniło mnie... Zastanawiałem się chwilę, co taka piękna dziewczyna tutaj robi!?
- Jak się pan czuje? - zapytała niby opiekuńczo, choć wiadomo że jest to też jej obowiązek;
- Całkiem dobrze, dziękuję. Co się właściwie stało?
- Jak to, nie pamięta pan? - uśmiechnęła się;
- Emm... Pamiętam tyle, że młodzież zaczepiła pewną staruszkę niedaleko szkoły, potem rozpętała się bujka i doszło do wymiany ognia, a co było dalej? Hmm... Jeden z napastników postrzelił mnie w bok i to był koniec moich działań.
- No widzi pan, pamięta pan wszystko doskonale! - zaśmiałą się ironicznie pielęgniarka;
- Długo tutaj zostanę?
- To zależy od pana, w sumie nic groźnego panu się nie stalo. Kula raniła w bok, ale na szczęście nie uszkodziła żadnych wewnętrznych narządów.
- Mam rozumieć, że wszystko jest w porządku?
- Tak, w porządku. Możemy pana wypisać jutro z samego rana, ale za dwa dni będzie pan musiał znowu przyjsć na tzw. oględziny do dr. Tumper'a.
- Huh, jest pani pielęgniarką czy doktorem?
- Hehe, pielęgniarką, ale interesuje mnie medycyna i poszerzam swoją wiedzę w miarę możliwości. - zaśmiała się sympatycznie; Cóż, nie chcę pana zanudzać. Musi pan wypocząć. Potrzeba panu czegoś?
- Hmm, może po pierwsze: przejdziemy na TY i... Jak ma pani na imię?
- Dlaczego nie, ale czy mogę ci zaufać? Hmmm, no dobrze. Mam na imię Agnieszka panie Michale. Więc... Potrzeba ci czegoś?
- Ehhh, widzę, że znasz już moje imię. Nie, dziękuję. Prześpię się tylko jeśli można. Trochę jestem zmęczony.
- W takim razie zostawię pana, pielęgniarka przyjdzie wieczorem a gdyby pan... Ojej, zapomniałam. Gdybyś czegoś potrzebował naciśnij, o ten, czerwony przycisk.
- Dzięki Aga. - odpowiedziałem wdzięcznie;
- Aga? - spojrzała na mnie; Tak mówią do mnie tylko przyjaciele, ale kto wie... - zaśmiała się znowu;
Agnieszka wyszła z sali i zostawiłą mnie samego, a ja pogrążając się w marzenaich patrzałem w okno i rozmyślałem nad moim żywotem... Przysnąłem...

Obudziłem się trochę później, bo za oknem było już ciemno i siąpił lekki deszczyk. Wstałem z łóżka bardzo powoli, bo jeszcze trochę kuło mnie w boku i usiadłem na łożku patrząc w okno. Kogo ujrzałem? Mama biegła ile sił w nogach a tata starał się za niąnadążyć z parasolką. Że też się nie domyśliłem... LEdwo położyłem si znowu, kiedy mama była już w sali.
- Synku, nic Ci nie jest? - zapytała z zadyszką mama;
- Nie mamo, jest dobrze, nic mi się takiego nie stało. Gdzie tata? Nie dogonił Cię?
- Hehe, jest w holu, rozmawia z dr. Tumper'em. - zaśmiała się mama; Nawet nieweisz, jak się najadłam strachu.
- Oj, mamo. Przecież jestem agentem ochrony.
- No właśnie, a propo Twojej pracy - Marta mówiła, że ten chłopak z Głównej 44 może załatwić nieźle płatną robotę za mostem w mieście. W sumie to niedaleko, a praca polega tylko na...
- MAMO! - przerwałem jej;
Mama tylko się uśmiechnęła i uścisnęła.
- Cześć synu, miałeś dużo szczęścia, wiesz?
- Tak, wiele już wiem.
- Jak to? Rozmawiałeś z doktorem?
- Hmm, właściwie nie, ale coś w tym stylu.
- Kochanie, nie zamęczaj go pytaniami, jest zmęczony, musi wypocząć. Przyniosłam Ci pączki z czekoladą, masz ochotę?
Pytanie... Zjadłem sobie pączusia. Rozmawialiśmy przed chwilę, kiedy przyszła pielęgniarka.
- Już czas opuścic salę, cisza nocna. - odparła grubym głosem;
- Oh, jak to zleciało... - mama spojrzała na zegarek;
- Wracajmy już kochanie, za niedługo może być strasznie na drodze. Za oknem ulewa jak nigdy.
- No tak, cześć synku. - mama uścisnęła mnie na porzegnanie;
- Cześć Michał, jutro Cię odwiedzimy. - tata też;
- Nie, nie trzeba, przecież rano mam wypis do domu. Wpadnijcie wieczorem.
- Ehm! - odchrząknęła gruba pielęgniarka;
- Tak, tak... Już wychodzimy. Pa synku.
- Przepraszam panią, czy Agnieszka skończyła pracęna dziś?
- Agnieszka? Chodzi Ci o tę nową pielęgniarkę?
- Tak, tak myślę.
- Skończyła z trzy godziny temu.
- Rozumiem, dziękuję.
- Jeszcze czegoś Ci trzeba?
- Nie.
- W takim razie, dobrej nocy.
- Wzajemnie.
Drzwi się zamknęły, światło zgasło, a ja znowu patrzałem na parking przez zamglone okno. Krople deszczu uderzały o szybę i dudniły mi w uszach...

Obudziłem się chyba nad ranem, w każdym razie za oknem było już jasno i pogodnie. Wcisnąłem czerwony przycisk.
- Już idę.
Usłyszawszy z korytarza ten uroczy, cieniutki głosik od razu wiedziałem, że to Agnieszka.
- Cześć, jak się dziś czujesz?
- Świetnie, dzięki.
- Wszystko jest w porządku? Nic Cię nie boli? okaż, obejrzę opatrunek.
Minęła chwilka...
- Możesz już wstać?
- Tak.
- Widzę, że wszystko jest w porządku. Zawołam doktora.
Minęło kilka linijeczek pamiętnika (rozmowy z lakarzem)...

Tylk oczęść, bo już późno, a jeszcze mam robotę.
To be continued...

PAMIĘTNIK BĘDZIE PISANY I NIE PORZUCĘ GO BEZ SŁOWA, JEŚLI JUŻ TO NA PEWNO WAS O TYM POINFORMUJĘ!

Ostatnio edytowane przez Fizzly : 25.11.2004 - 21:29
  Odpowiedź z Cytatem
stare 19.12.2004, 16:36   #4
Fizzly
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie C.d.

(Ciąg dalszy...)

Nie minęła chwilka, a za drzwiami widziałem już Agnieszkę, która rozmawia z doktorem, który po chwili wszedł do sali.
- Więc czuje się pan dobrze?
- Tak.
- Nic pana nie boli?
- Nie.
- Proszę wstać i przejść się.
Tak, widzę, że wszystko jest wporządku. Zostanie pan jeszcze do wieczora na obseracji a potem może pan się wypisać w recepcji.
- Dziękuję.
Chwilę czasu zabrała mi myśl: "Przecież gdybym tu został znowu spotkał bym się z Agnieszką.", ale wpadłem na inny pomysł.
- Agnieszka, czy może... ehh... czy masz wolny... :wacko:
- Hmmm? Czy mam wolny wieczór?
- ...Tak. Czy masz wolny wieczór i może poszłabyś ze mną na kolację?
- Bardzo chętnie. - uśmiechnęła się :smirk:
Uff... trema.
- Miło mi, kiedy możemy się spotkać?
- Może w środę? Skończę wcześniej - Marta bierze za mnie dyżur.
- Świetnie! O której?
- Jestem wolna o 18.
- Wpadnę po Ciebie o 19. Dobrze?
- Hmm, dobrze, ale dlaczego mamy iśc do restauracji? Może zaprosiłbyś mnie do siebie?
- [Glurp] ..., ależ dlaczego nie!
- Świetnie, więc jesteśmy umówieni u Ciebie.
- Zaraz... Skąd wiesz gdzie mieszkam?
- Jestem pielęgniarką, a ty byłeś moim pacjentem. :smirk:
- No tak, hehe, racja.
- Teraz może się zdrzemnij, nie będę Ci przeszkadzała.
- Ależ nie przeszkadzasz.
- No dobrze, mimo wszystko teraz wyjdę. Czegoś Ci trzeba? - zapytała
- Nie, nie.
- Więc do zobaczenia, miłej drzemki.
- Zaczekaj! Czy znowu przyjdzie tu ta kobieta?
- "Ta" kobieta?
- No... trochę starsza pielęgniarka...
- Aaa...! Chodzi Ci o moją wieczorną zmianę? Nie, dzisiaj ja zostaję do wieczora, ona dziś ma urodzinki i ma specjalny przywilej.
- Uff, miło.
Czasem żałuję, że niektórzy mają urodziny tylko raz w roku.

Minęło kilka chwil, a raczej godzin...
- I jak, wyspany? - zapytała jak zawsze troskliwa Agnieszka
- Oj, tak. Mogę się wypisać?
- Tak, włąśnie dlatego tutaj jestem. Chodźmy, zaprowadzę Cię do recepcji.
Idąc korytarzem Agnieszka trzymała mnie za rękę, to było bardzo miłe... :shy:
Wypisałem się z szpitala i zwolniłem do domu. Kazali mi odpoczywać jeszcze w domu przez dwa dni, co zwalnia mnie z pracy i daje więcej czasu dla siebie. Agnieszka pomogła mi ubrać kurtkę, bo rana sprawiała mi trochę kłopotów i posłała mi buziaka na pożegnanie. Szkoda tylko, że nie był prawdziwy. :\ :shy:
- Więc do środy, Michał!
- Pa... :rolleye:
Wybiegłem ze szpitala, aby zdążyć na taksówkę, która stała jeszcze przy drzwiach.

- Dokąd?
- Leśna 126
Jadąc do domu patrzałem przez szybę mijając coraz to kolejne latarnie uliczne i myślałem o Agnieszce... Po prostu nie mogłem przestać o niej myśleć!
- Proszę pana! Przepraszam!
- Hmm? - ocknąłem się
- 56 simoleonów!
- A tak... Przepraszam, zamyśliłem się.
Wyszedłem z taksówki i prosto do domu na kanapę, bez namysłu sięgnąłem po telefon i zamówiłem sobie pizzę. Nie miałem na nic siły więc klapnąłem na sofę i właczyłem telewizor.
Po chwili ocknąłem się słysząc dzwonek do drzwi. Byłem pewien, że to Pizza... ale się pomyliłem...
Przy otwartych drzwiach, których zapomniałem zamknąć stała Agnieszka! :smirk:


CIĄG DALSZY NIEBAWEM, NAJWCZEŚNIEJ W ŚRODĘ! (Sorka, że tak po kawałku piszę, ale mam nie wiele czasu...) AHA! TO NIE SĄODCINKI, TYLKO ODCINEK W KAWAŁKACH!

POZDRAWIAM

Ostatnio edytowane przez Fizzly : 19.12.2004 - 18:52
  Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 22:23.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023