|
|
|
|
#1 |
|
Guest
Postów: n/a
|
- Romana, co ci powiedział lekarz? – Basia weszła do sali.
- Przepraszam, ale nie mam ochoty o tym gadać. – powiedziała smutna. - Dobrze, przepraszam. - Basiu, ty pracujesz jako pielęgniarka tak? – spytała po dłuższej chwili. - Tak, ale nie tutaj dojeżdżam do szpitala na drugim końcu SimCity. - A czy pacjent może się wypisać, sam? - Masz na myśli wypisanie na własną prośbę? - No. – kiwnęła głową. - Jeśli stan nie jest krytyczny, lekarz nie ma prawa zatrzymać pacjenta. - A powiedz tak z ciekawości na przykład ja, mogła bym się wypisać? - Myślę, że chyba tak... ale Romana ty chcesz się wypisać? – podniosła głos. - Nie, no co ty. – uśmiechnęła się. - To dobrze, ja uważam, że tacy pacjenci to są głupi i nieodpowiedzialni. – powiedziała. Romana udawała, że śpi, w sali można było tylko słyszeć świergot skowronków za oknem. Podłużne, czarne auto stanęło przed szpitalem. Henryk szybkim krokiem wszedł na hol, gdzie spotkał lekarza. ![]() - Dzień dobry. – powiedział lekarz. - Dzień dobry doktorze. – odpowiedział - Proszę pana chciałbym z panem pomówić. - O co chodzi, Romana źle się poczuła? – spytał zaniepokojony. - Nie, nie proszę się nie martwić, chodźmy może do pokoju lekarskiego mam teraz przerwę. – uśmiechnął się poczym obaj panowie skierowali się w stronę pokoju. - Proszę usiąść kawy, herbaty? – spytał. ![]() - Nie dziękuję. - Proszę pana rozmawiałem dzisiaj z panią Romaną na temat jej polisy ubezpieczeniowej, niestety ubezpieczenie tej pani zostało przerwane w skutek nie płacenia składek. Dzień w szpitalu kosztuje około pięciuset złotych, pani Romana nie ma takiej sumy. Zaproponowałem jej, aby złożyła podanie o rentę, bo nie ma innego wyjścia ale szpital potrzebuje tych pieniędzy od zaraz. Leki, sprzęt, jedzenie. Sam pan rozumie. ![]() - Dobrze porozmawiam z nią, a potem zapłacę tą sumę. – odpowiedział, po czym wyszedł, chwilę potem był już w sali z numerem 8. - Dzień dobry panią. – powiedział grzecznie. - Dzień dobry, pójdę się przejść. – Basia uśmiechnęła się i wyszła. - Dzień dobry. – ocknęła się Romana. ![]() - Przepraszam, że nie przyszedłem wczoraj, ale miałem ciężki dzień. - Nic się nie stało - uśmiechnęła się. - Rozmawiałem z lekarzem. – oznajmił. Zapadła cisza, Romana wstydziła się, że przerwano jej ubezpieczenie z powodu nie płacenia składek. - Chodzi o pani polisę, niech się pani nie martwi ja zapłacę. – wziął głęboki oddech. - Co nie, nie zgadzam się pan nie może płacić moich składek. – krzyknęła. – sama znajdę pieniądze i zapłacę za to leczenie, które jest i tak zbyteczne. Po co mnie pan wyniósł z tego pożaru? Zginęła bym i przynajmniej nie miałabym tylu problemów! – rozpłakała się. - Niech pani tak nie mówi, przepraszam. - Proszę stąd wyjść! Jeśli zapłaci pan za mnie choć jeden simoleon to... nie wiem co panu zrobię! Słyszy pan?! - Przepraszam. – powiedział ze smutną miną i wyszedł. - I jak? – ktoś krzyknął z oddali. ![]() - A to pan, nie zgodziła się powiedziała, że sama zapłaci za leczenie. - Ach... trudno. – lekarz był wyraźnie przygnębiony. - Proszę pana, czego wam najbardziej brakuje? – spytał. - Wydaje mi się, że jedzenia. – odpowiedział - To jest myśl! Dziękuję panu do widzenia. – krzyknął i pobiegł do auta. - Do widzenia, do widzenia. – powiedział, ze zdziwioną miną. - Halo, pani Ulu proszę przygotować ciężarówkę mięsa. ![]() - Boże ale pan ubił interes! Kto za tyle zapłaci. – pytała zdziwiona sekretarka hrabiego. - Ja! – krzyknął wesoło hrabia. – wyślij ciężarówkę pod szpital im. gen Franciszka Kleberga. – powiedział i odłożył słuchawkę. - Pani doktorze! – wszedł z powrotem do szpitala. – Gdzie jest stołówka? - Po lewej stronie budynku, ale o co chodzi? - Macie wolne lodówki? - Panie Henryku i to jeszcze ile. – uśmiechnął się krzywo. - To bardzo dobrze! – krzyknął i wyszedł na ulicę. ![]() Lekarz i reszta personelu gapiło się na hrabiego jakby był z innej planety. - Co mu odbiło? – rozmawiali między sobą – cieszy się, że mamy pusto w lodówkach. Nagle przed szpital nadjechała wielka ciężarówka z mięsem. ![]() - Dobra Tomek bierzcie się za rozładowywanie! – krzyknął hrabia. - Co się dzieje pani Henryku. – spytał lekarz. - Romana zabroniła mi płacić za nią simoleonami, a że nie macie jedzenia moja masarnia ofiaruje wam ciężarówkę świeżego mięsa. – uśmiechnął się. - Romana, kobieto zbudź się!!! – krzyknęła Basia patrząc przez okno. ![]() - Baśka co jest? – spytała - Nie uwierzysz co pan hrabia przywiózł do szpitala. – powiedziała z przejęciem. - No co? - Ciężarówkę mięsa, jacyś ludzie rozładowują je do naszej stołówki. - Jak to? - No tak, poczekaj pójdę po lekarza może nam coś wyjaśni – Basia wybiegła z sali. ![]() - Słucham pani Romano? – powiedział lekarz. - Co to ma znaczyć? - Chodzi pani o hrabiego? - Tak, co on wyrabia? - Szpital potrzebuje jedzenia dlatego hrabia przywiózł nam za darmo ciężarówkę mięsa. - Naprawdę? - Tak, niech pani go sama spyta. Podekscytowana Basia pobiegła po Henryka. ![]() - Witam pani Romano. – po chwili hrabia był już w środku. - Co to ma znaczyć? – spytała - Zabroniła mi pani płacić simoleonami, to płacę mięsem. – uśmiechnął się Romana nie mogła wyjść z podziwu. – To wszystko dla mnie? - Tak....- odpowiedział. C.D.N |
|
|
|
|
|
#2 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Wydawałoby się, że Romana i Henryk bardzo się do siebie zbliżyli. Rozmawiali ze sobą już dłuższą chwilę, gdy nagle zadzwonił telefon hrabiego.
![]() - Słucham... Adwokat? Rozprawa? – biznesmen był bardzo zdenerwowany. - Przepraszam pani Romano, muszę iść. – powiedział z przejętą miną. - Dobrze. – odpowiedziała. Hrabia wybiegł na zewnątrz. - Na komisariat! – krzyknął do kierowcy. Po chwili czarny samochód był już na miejscu. - Dzień dobry, czekałam na pana. – krzyknęła młoda policjantka. - Dzień dobry. – odpowiedział. - Zapraszam. – uśmiechnęła się poczym weszli do środka jakiegoś pokoiku. ![]() - Proszę pana wszystko wskazuje na to, że wysypisko podpaliła pani Joanna. – oznajmiła. - Jak to?! – krzyknął. - Niestety nie mogę panu pomóc, zostanie pan wezwany do sądu jako świadek. – powiedziała. - Co to nie może być prawda! – krzyczał nadal. - Jedyne, co może pan zrobić to znaleźć adwokata dla pani Joanny. - Boże, święta Urszulo! Dobrze, mogę porozmawiać z Asią? – spytał. - Myhy, Marek pana zaprowadzi. – kiwnęła głową. - Proszę, ma pan 10 minut. – powiedział i wskazał celę, w której siedziała starsza kobieta. - Aśka! – krzyknął i przytulił aresztowaną. ![]() - Henryku, to nie ja nie wiem jak mogę to panu udowodnić. – powiedziała zrozpaczona. - Nie martw się ja ci ufam, pamiętasz pana Bartłomieja Adamskiego? – spytał. - Tak, on bronił pana w sądzie na rozprawie o masarnię. - No właśnie, a teraz, co mam tą przetwórnię już wiele lat. – uśmiechnął się – poza tym wszyscy go chwalą, dlatego on wyciągnie cię z tego. - Dziękuję... - Proszę pana musi pan już wyjść. – oznajmił policjant. - Dobrze już idę. - Asiu, nie bój się wszystko będzie dobrze zaraz zadzwonię do pana Bartłomieja wszystko się ułoży. – pocałował kobietę w policzek i wyszedł z celi. ![]() - Ta suka z wysypiska jeszcze zobaczy, niech tylko Henio wyciągnie mnie z tego bagna. – popatrzyła na celę z obrzydzeniem i zaczęła się śmiać. Zmęczony hrabia przystał na chwilę w holu komisariatu i zatelefonował do adwokata. Ten zgodził się, aby bronić Joanny, Henryk umówił się z nim jeszcze tego samego dnia. Po szybkim obiedzie w jakiejś restauracji hrabia pojechał na spotkanie z Bartłomiejem. ![]() - Dzień dobry. – powiedział. - Dzień dobry. – powiedziała uśmiechnięta kobieta. - Byłem umówiony z panem Bartłomiejem. – powiedział. - Tak pan Adamski czeka na pana proszę tędy. – młoda kobieta wskazała ręką drewniane drzwi. - Dzień dobry. – powiedział wchodząc ![]() - A witam panie Henryku, proszę usiąść. – odpowiedział adwokat. - Chodzi o moją pokojówkę Joannę. – oznajmił - Tak wiem, ostatnio było o tym głośno. - Ach teraz przed tymi dziennikarzami nic się nie ukryje. – powiedział zdenerwowany. - Dobrze ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, jutro pójdę na komisariat. - Proszę pana wie pan chciałbym, aby ta sprawa szybko się odbyła jestem gotów zapłacić kaucję. – powiedział półszeptem. - Postaram się to załatwić. - W takim razie do widzenia. - Do widzenia panu. - Psik, szpitalowi ofiarowuję jakieś mięso, kaucję chce płacić? Boże ile on może mieć kasy... – dziwił się młody mężczyzna. – a mówią, że to adwokaci zarabiają kupę kasy. No nic trzeba będzie na nim zarobić, zależy ci na tej kobiecie proszę bardzo. – to mówiąc wykręcił numer posterunku policji... ![]() Henryk czytał właśnie książkę i rozmyślał raz o Romanie, raz o Joannie. Ciszę upalnego wieczoru przerwał dźwięk telefonu hrabiego. ![]() - To wspaniale! Panie Bartku jest pan wspaniały! Dziękuję. – biznesmen był bardzo rozradowany. Rzucił książkę i pojechał na komisariat. - Witam ponownie! – krzyknął do stojącej na holu policjantki. ![]() - Czy pan wie, że postępuje pan nieodpowiedzialnie i głupio. - Proszę pani pozwoli pani, że to ja będę decydować o losie moim i Joanny. Mogę po nią iść? – spytał - Taak. – powiedziała z głupią miną. – Wie pan gdzie jest cela. ![]() - Asiu. - w mrocznej celi dało się słyszeć głos starszego mężczyzna. – Nie mogę znieść myśli, że tu jesteś dlatego do rozprawy będziesz mogła być w domu. - Naprawdę jesteś kochany. – krzyknęła. Po pół godzinie w domu hrabiego było jak dawnej, Asia krzątała się po kuchni, a Henryk jadł kolację. ![]() - Dziękuję Joasiu było pyszne. – uśmiechnął się hrabia. Joanna podeszła do staruszka. – Bardzo proszę, nie wiem jak mam ci dziękować. – W kuchni zapadła głucha cisza. Joanna przytuliła się do hrabiego, jej czerwone usta pocałowały jego policzek, a potem namiętnie drżące usta... ![]() - Przepraszam... – powiedziała zawstydzona i pobiegła do swojego pokoju. Oszołomiony hrabia stał jak wryty w kuchni. Nie wiedział, co ma o tym myśleć. Usiadł przy stoliku... C.D.N |
|
|
|
#3 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Na zegarze wybiła północ spocony hrabia miotał się łóżku. Nie mógł zasnąć.
![]() Dlaczego to zrobiła? Czy mogę z nią dalej mieszkać? Zadawał sobie tysiąc pytań, na które nie był w stanie opowiedzieć... Joanna siedział w swoim pokoju obmyślając plan, jak zdobyć Henryka. ![]() – On jest po prostu boski... Nikt i nic mi już nie przeszkodzi... – myślała. Henryk przyrządzał sobie śniadanie, gdy nagle usłyszał czyjeś kroki. ![]() - Ja chciałam cię przeprosić, za wczoraj byłam taka wdzięczna, że nie muszę już siedzieć w tej okropnej celi. – tłumaczyła się. – Ale dlaczego robisz sam śniadanie, daj mi to. - Nie chciałem cię budzić. – burknął. - Jesteś na mnie zły... Rozumiem to, może lepiej będzie jak wrócę na komisariat. – powiedziała ze smutkiem w głosie. - Ależ Asiu, nie gniewam się na ciebie. Rozumiem, że byłaś po prostu szczęśliwa. – wydukał nie mogąc patrzeć, na zapłakaną kobietę. - Dziękuję... – uśmiechnęła się - O boże to już ósma. – krzyknął patrząc na zegarek wiszący na ścianie. – Do zobaczenia. – wybiegł z domu... ![]() - Romana, ale mamy szczęście, że ten cały hrabia przywiózł to mięso. Palce lizać. – rozkoszowała się Basia. – Nareszcie porządny schabowy, a nie jakaś tłuste resztki dla psów. ![]() - Oj Basiu, Basiu. – uśmiechnęła się. - A ty, dlaczego nic nie jesz, kochana pomóc ci? – spytała patrząc na koleżankę. - Nie, dziękuję... – odpowiedziała. - Cały czas o nim myślisz? - O kim? – udawała zdziwioną. - Romana, nie udawaj wydaje mi się, że ktoś wkradł ci się do serca... – uśmiechnęła się - Przestań. – po chwili obie kobiety śmiały się razem. ![]() - To powiedz mu to! Gdyby był wobec ciebie obojętny nie ofiarował by tego mięsa, nie przychodził by tu codziennie i dowiadywał się o twoim stanie zdrowia. – powiedziała przejęta. - Myślisz, ale ja się boję... - Romana no wiesz! Jeśli tu dziś przyjdzie powiesz mu. – powiedziała donośnym głosem. ![]() - Gośka, ja nadal uważam, że robienie artykułu o wiecznie zapracowanym staruszku nie ma sensu. – powiedziała wkurzona dziewczyna. – Poza tym, gdy robiłam z nim wywiad powiedział parę bezsensownych zdań i musiał iść do masarni. - Wysłałam do jego willi najlepszego paparazzi w mieście, musi coś przechwycić. – powiedziała młoda brunetka. - Dobrze, ale jeśli nie zobaczę tego artykuły najpóźniej w piątek ten temat odpada. – oznajmiła i wyszła. ![]() Nagle rozbrzmiał głośny sygnał telefonu stojącego na biurku. - Redakcja tygodnika „Ojej” słucham. – powiedziała cichym głosem. - Gośka mam dla ciebie rewelke! Nigdy nie uwierzysz co sfotografowałem. – powiedział podniecony głos w słuchawce. - Niech zgadnę hrabia kupił sobie świnkę morską. – zakpiła. - Ej dziewczyno, co ty taka nie w sosie, zaraz będę w redakcji. - Ja mam dużo pracy... – chciała się wykręcić, ale usłyszała tylko cichy sygnał telefonu. - Jeszcze mi tego brakuje. Naczelną nie obchodzi mnie czy hrabia kupił sobie kota perskiego czy owczarka niemieckiego, bo ostatnio tylko z takimi rewelacjami do mnie przychodzisz. A ja cię tak bronie „najlepszy paparazzi w mieście” może faktycznie zrezygnować... – myślała. Po chwili do redakcji wpadł roztrzepany mężczyzna. – No cześć. ![]() - Nie krzycz tak, głowa mnie boli. – powiedziała z krzywą miną. - Lepiej zobacz, co dla ciebie mam. – uśmiechnął się i wysypał jakieś fotki na biurko... ![]() Dziewczyna poprzeglądała zdjęcia i zaczęła się śmiać. – A co to nowe zwierzątko pana Nowickiego. - Jakie zwierzątko? – zdziwił się. - A co na tych zdjęciach robi ta śliczna foczka. – uśmiechnęła się. - O boże to nie te, sory. – zawstydził się. – No jest już proszę to na pewno te. Dziewczyna zakrztusiła się. – To........ Nowicki? A to jego pokojówka?! - I co mówiłem. – powiedział z dumą. - Stasiu! Jesteś kochany. – Rozradowana kobieta wybiegła z redakcji... C.D.N Co tak ucieszyło dziennikarkę? Dowiecie się w następnym odcinku! Sory może troch krotki ten odcinek. |
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|
Podobne wątki
|
||||
| Temat | Autor wątku | Forum | Odpowiedzi | Ostatnia wiadomość |
| Jak pozować ? | Hunter666 | The Sims 1: Rozszerzenia | 9 | 30.06.2003 21:38 |