|
|
#8 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Odc.7 "Złoty Interes"
Tom utratę tygodniówki przeżywał o wiele ciężej niż Laurent. Brakowało mu pieniędzy na tak oczywiste potrzeby, jak guma do żucia, resoraki, płyty pilśniowe i tym podobne artykuły. Ale od czego ma się przyjaciela! Chłopiec napotykając Laurenta na korytarzu zapytał go: - "Ej, Laurent! Pożyczysz mi ze dwa dolary?" - "A po co?" - zdziwił się Laurent. - "Ee... na kurtkę zimową, na święta dla babci!" - wypalił niedorzecznie Tom. - "He, he, he! Dobry żart, ale tu w Australii na święta mamy lato, no nie?" - zaśmiał się Laurent. - "Nie, stary. To nie był żart. Nie wytrzymam już ani jednego dnia bez kasy! Pomożesz mi jakoś ją zdybyć?" - wykrzyczał Tom. I wtedy w głowie Laurenta zrodziła się wspaniała idea: - "Hej! Mam pomysł! Ubijmy jakiś interes!" - wygłosił chłopak. - "Mm.. Co masz na myśli?" - zapytał go Tom. - "Otworzymy salon wróżbiarski! Podobno wróżki świetnie zarabiają, a dziewczyny, o ile wiem dzień w dzień czytają horoskopy!" - powiedział Laurent. - "No dobra, ale mamy trochę przeszkód: nie mamy kuli, ani czarnego kota, ani nie jesteśmy starymi babkami po siedzemdziesiątce!" - wykrzyczał Tom. - "Nie pękaj, Jabuko! To się da zrobić!" ![]() No i zaczęła się cięzka praca nad otworzeniem salonu wróżbiarskiego. Laurent szukał informacji w Internecie, Tom dostał od Ashley ksiązkę "Chiromancja i tarot dla początkujących". Ale później, oglądając "Odkryj magię z Johnem Paolinim" Tom postanowił: "Żegnaj, chiromancjo! Teraz ściągnę parę sztuczek od Paoliniego, i voila!" ![]() ![]() Budynkiem, gdzie owy salon miał się znajdować był stary opusczony budynek niedaleko szkoły. Był on cały w jakiejś dziwnej tapecie z metalu, toteż chłopcy właśnie tu postanowili ulokować miejsce do zbijania interesu: - "Ee... nie sądzisz, że wygląda trochę dziwnie?" - zasugerował Laurent. - "Co ty gadasz! Świetne miejsce!" - bronił swojego poglądu Tom. W końcu panowie doszli do porzumienia. Laurent wypożyczył stare świeczniki i klosz do lampy od dziadka, który ma sklep z antykami, Tom wziął sobie cztery fotele od pani Wahrenberg. A skąd je wziął? Ano, Tom wykorzystał moment, w którym nauczycielka była zmęczona, i szczęśliwym trafem pozwoliła mu je wziąć. ![]() Chłopcy nie znaleźli strojów czarnoksiężnika, dlatego też ubrali się w gajerki. Zaprosili dziewczyny na uroczyste otwarcie. Wtedy również wróżyli z domniemanej "Magicznej Kuli": "Widzę Johnattana! Johnattan dostanie jutro piątke z historii!" - wykrzyknął Tom. Dziewczyny oczywiście pełne podziwu uwierzyły w słowa naszych wróżbitów. ![]() Rano na historii pani Wahrenberg powiedziała: - "Poprosze Johnattana o zadanie domowe!" No i Johnattan przyniósł swoje zadanie. Nie, oczywiśćie nie jest samodzielne (bo któż w tej klasie robi zadania samodzielnie?). Johnattan ściągnął je z Internetu. Pani Johanna chwilę sprawdzała pracę i ogłosiła: "No dobrze, dostaniesz piątke". ![]() Dziewczynom szczęki opadły. Madison podeszła do Olivii i powiedziała: - "Jestem pod wrażeniem! Przepowiednia się sprawdziła!" - "Chyba jednak warto było dać te pięć dolców!" - mówiła równie zachwycona Olivia. ![]() No i oczywiście dziewczyny przychodziły po wróżbę codziennie. I tak chłopcy bogacili się coraz bardziej i bardziej. Pewnego dnia liczyli kabonę w kuchni: - "Niesamowite! W dwa tygodnie uzbieraliśmy 250 dolarów!" - Laurentowi zaparł dech w piersiach - "Yhy! Normalnie starczy mi na tyle płyt pilśniowych, ile tylko bedę chciał!" - Mówił podniecony Tom. W tej samej chwili Madison i Olivia oglądały powtórkę programu z Johnem Paolinim. Wtem coś przyciągnęło uwagę Maddie: - "Mads! Chłopacy stosują te same sztuczki, co Paolini!" - "Och, to im nie ujdzie na sucho" - uśmiechnęła się Olivia. Ollie poszła do kuchni i chwyciła Toma za rękaw: - "Tom, czy twoje tajniki nie są ściągnięte od pana Johnego Paoliniego?" - "E.. E.. E... Tak..." - wycedził przez zęby Tom. Olivia oczywiście zrobiła kwaśną, ale żartobliwą minę i poszła. ![]() Następnego dnia Tom przyniósł forsę do klasy i rozmawiał z Laurentem: - "No i oto cała nasza kasiora! Hi, hi, hi!" - uśmiechnął się. - "Ee... A po co ty ją trzymasz obok żelu do włosów?" - zdziwił się Laurent - "Ano, ten koszyk jest moją świętością!" - oznajmił Tom. Rozmowę usłyszała pani Wahrenberg: - "Tom, co ty tam masz? Och, pieniądze! I jescze je do klasy przynosisz! Świetnie, przyda się na nowe podręczniki do chemii". Chłopacy załamali się. ![]() ________________ Dalsze przygody klasy IIIa poznacie w odcinku ósmym... |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|