Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > The Sims Fotostory

Komunikaty

Zobacz wyniki ankiety: Jak podoba Ci się moje trzecie FS ?
SUPER !!!! Może Cię wymienię jako kandydatkę do nagrody dla twórcy najlepszego fs ? 3 30.00%
Fajne. Jednak nie wyróżnia się spośród innych. 3 30.00%
Hym... Hym... Hym... Nawet, nawet... 3 30.00%
Słabe... Nie podoba mi się. 0 0%
Takie... Co będę owijać w bawełnę... KICHA ! 1 10.00%
Głosujących: 10. Nie możesz głosować w tej sondzie

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 09.07.2005, 12:30   #1
Delicate
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odcinek 3

Dodaje trzeci odcinek, bo w poniedziałek wyjeżdżam i nie będę mogła dodać kolejnego przez dwa tygodnie. Przepraszam !!!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Po pobudce, Lucy miała nadzieję, że Syriusz nie będzie zaprzątał jej głowy spotkaniem.

Jak wielkim zdziwieniem była wiadomość w ICQ od... Syriusza ! Ponownie błagał aby się spotkali. Niewiele myśląc kobieta przystała na propozycję. Umówiła się z mężczyzną w nowo otwartej restauracji „Mokino” cieszącej się dużym powodzeniem. Zupełnie zapomniała o panu Koszmarku i jego bezradności w stosunku do leków. Zapomniała, że owy staruszek nie wie jak dawkować tabletki i najprawdopodobniej ich nie weźmie, co może zagrozić jego zdrowiu. Nie pamiętała o niczym, jedynie łkanie Clementine przywróciło jej odrobinę zdrowego rozsądku. Po raz kolejny nakarmiła dziewczynkę, następnie obudziła przyjaciółkę i uznała, że nie zaniedbała swoich obowiązków. Utwierdziło ją to również w tym, że radzi sobie w dorosłym życiu, czego zawsze się obawiała. Lubiła z dumą rozmawiać o codziennych problemach, które w jej przypadku nie stanowiły żadnej bariery. Można by uznać, że jest szczęśliwa. Jednak okropne wspomnienia i tęsknota za miłością były silniejsze. Wracając do życia naszej bohaterki dodam, że nie zniszczyła swojego rytułału siedząc przy stole i zajadając płatki.
Jeszcze raz przemyślała sprawę kolacji i postanowiła zaryzykować. Był takim romantykiem, że każda dziewczyna skusiłaby się bez wahania. Dalej zadumana pomaszerowała do sklepu wraz z Trudy aby wybrać coś wyjątkowego na ten wieczór. Cóż, Lucy rzadko odwiedzała sklepy, ponieważ bała się tłumu i wysokich cen. Powiedzmy, że była trochę inna niż jej rówieśniczki. Zero szaleństwa, jedynie stanowczość i posłuszeństwo. Przeglądała się w lustrze, w coraz to gustowniejszych i droższych kreacjach. Było dość wcześnie, więc ekspedientka nie była ani trochę skoncentrowana na swoim kliencie.

Podawała jedynie ubrania, co wprawiało blondynkę w zły humor. Ostatecznie zdecydowała się na jeansową spódnicę i ciemny top. O godzinie dwunastej była gotowa do wyjścia. Była podekscytowana pierwszą randką od kilku lat. Już wyobrażała sobie ich pogaduszki i wyznania, a następnie czułe dotykanie rąk. Nagle poczuła ból. Znów wróciło do niej wspomnienie o pamiętnej jesieni, złotej jesieni... Otarła mokry policzek i poprawiła makijaż. Z utęsknieniem czekała na jakiś sygnał od Syriusza. W końcu odpisała mu na ICQ :"Proszę, bądź u mnie już o 17:30. Adres : Walley Street 8”. Przypomniała sobie o artykule na temat niebezpiecznych czatów, który kiedyś czytała w gazecie. Niestety, było już za późno, bo wiadomość została wysłana. Nieoczekiwanie, „ukochany” zrobił się dostępny. Natychmiast odpisał dziewczynie i zapewnił, że nie spóźni się nawet sekundę, co wywołało uśmieszek na twarzy naszej bohaterki. Tak bardzo chciała Go zobaczyć. Wyobrażała sobie bardzo dużo możliwości, zapominając o bożym świecie.
-Lucy, ugotowałam obiad !!! Słuchaj, nie mam nic przeciwko zajmowaniu się twoją córką, ale ty się lenisz, a ja spieszę do pracy ! Chyba to lekka przesada, nie sądzisz ?!-wrzasnęła Trudy.
-Słucham ?-spytała lekko przytomna dziewczyna.
-Co ty dzisiaj tak bujasz w obłokach ?! Musiałam umyć twojego bachora, usypiać Go...
-Jeszcze przed chwilą mówiłaś, że nie masz temu nic przeciwko-zaśmiała się- Rozumiem. A odnośnie mojego stanu, to powiedzmy, że poznałam kogoś wyjątkowego.
-Tak ? Uuuu, to zmienia postać rzeczy. No, proszę jeszcze się rumienisz !
-Przestań... Tylko widzisz to moja pierwsza randka od...
-Nie tłumacz się, tylko ciesz !-przerwała jej- Może i jestem murzynką, co ma serce z kamienia, ale na takich rzeczach to się znam !
Lucy tylko ponownie się zaśmiała i usiadła na krześle zajadając obiad. Nagle z godziny dwunastej zrobiła się piąta. W tym przypadku czas nie mijał nieubłaganie. Tak jak obiecał Syriusz był dokładnie na czas. Zajechał zwyczajną taksówką, co zaskoczyło trochę rozkojarzoną blondynkę.
Mężczyzna był naprawdę przystojny i schludny. Był ubrany w śliczny garnitur i wręczył naszej bohaterce bukiet róż. „To wszystko jest jak sen !”- pomyślała i weszła do auta.
Po chwili byli przed restauracją. Tak jak mówiła ulotka, budynek był piękny. Jeszcze te fontanny a’la Pan Koszmarek... Nie, on nie mógł zakłócić tej romantycznej chwili. To był zdecydowanie dzień jego pracownicy !

(tutaj kratki są specjalnie, taka a'la trawiasta płyta"
Więc powróćmy do fascynacji urodą Syriusza. Kiedy już usiedli przy stoliku, młoda kobieta podała im kartę dań. -Słuchaj, jak ty masz naprawdę na imię ? Bo ja Lucy- zaczęła.
-Cóż za piękne imię ! Mam na imię Sebastian, ślicznotko !-powiedział i puścił oko do kelnerki, po czym ta przyniosła im wino.
-Hym, widzę że jesteś tu znany, w przeciwieństwie do mnie.
-Nie, po prostu to moja... koleżanka. Nieważne, lepiej powiedz mi na co się zdecydowałaś.
-Co powiesz na te roladki w sosie własnym ? Ja przepadam za tym typem dań, nie wiem jak ty.
-Cóż, zaskoczyłaś mnie. Na randkach, panie koncentrują się głównie na sałatkach, co przyprawia mnie o mdłości. No dobrze, wybieram to samo !
-No proszę, a ja nie spodziewałam się, że mężczyzna wybierze roladki...
Po złożeniu zamówienia i spożyciu dań, Sebastian zaproponował dziewczynie przechadzkę po tamtejszym ogrodzie. Ta zgodziła się licząc na pocałunek.

Tym razem nie stało się nic innego, mężczyzna pocałował ją, doprowadzając siedzące w pobliżu panie do omdlenia. Z zazdrością spoglądały w stronę pary, plotkując na temat ubioru Lucy.
-To było... cudowne- odezwała się blondynka.
-Zgadzam się. Ślicznotko, możemy to powtórzyć ?-odpowiedział, chcąc uniknąć złych wibracji.
Kobieta nie czekała ani chwili dłużej, tylko odwdzięczyła się mu tym samym. Czuła, że odnośnie pieszczot, które może zapewnić mężczyźnie jest w dobrej formie.
-Dziękuję-odparł i pociągnął ją za rękę, nakłaniając do zabawy. Długo kręcili się w koło i przytulali. Innym mogłoby się to wszystko wydawać dziwne, patrząc na to ile się znają. Jednak dla naszej bohaterki było jasne, że ta znajomość będzie czymś więcej niż głupim zauroczeniem dwudziestolatków. Chciała poznać bliżej ciało Sebastiana, kochać się z Nim. Wpadła jak śliwka w kompot (czyt. Zakochała się). Poczuła, że może być taka jak jej rówieśniczki. Pozwolić sobie na szaleństwo i miłość. Była pewna, że od dnia dzisiejszego rozpoczyna się najpiękniejszy okres w jej życiu.
---------------------------
PS: Sorry, że nie napisałam jeszcze co tak dręczy Lucy, ale za szybko napisałam tą zapowiedź, bo to dopiero w czwartym odcinku musi zostać ujawnione !!!!

----------------------------
Oby się spodobało... Chcę żebyście tylko wiedzieli, że ja bardzo dużo myślę i pracuję nad każdym odcinkiem. Staram się !!!! Napiszcie co jest nie tak, bo ja już nie wiem co robić !!!!

Ostatnio edytowane przez Delicate : 09.07.2005 - 21:38
  Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 01.08.2005, 18:35   #2
Delicate
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odcinek 4

No to jak tak mnie popieracie, to napiszę
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Minął tydzień od pierwszego spotkania Lucy i jej chłopaka. Teraz kochankowie widywali się po kilka razy dziennie, aby miło spędzić czas przed powrotem kobiety do pracy u p. Koszmarka. Odnośnie jej chlebodawcy to unikała Go jak tylko mogła. Co prawda Trudy wspominała coś o kilku telefonach, ale przecież co taki staruszek znaczy przy Sebastianie ? No właśnie. Nic. Dzisiaj nasza bohaterka czułą się na siłach by wyjawić swemu lubemu swoja tajemnicę narodzin Clementine. Chciała utwierdzić się w tym, że jej partner naprawdę ją kocha. W tą środę nie liczył się strój i sztuczny uśmieszek. Mimo wszystko blondynka wybrała to samo ubranie, co podczas ich pierwszej randki. Znowu poczuła smak ust ukochanego i trzęsące się z podniecenia ręce. Uśmiechnęła się do bawiącej się córeczki i pogładziła ją po główce. Zaraz nadejdzie ta chwila… Zamówiła taksówkę i poprawiła makijaż. Nie, jednak musi wyglądać dobrze. Umówili się tam, gdzie za pierwszym razem. Wszystko miało przypominać świętowanie miesięcznicy przez dwójkę małolatów. Nie wysiadając jeszcze z taksówki od razu zauważyła, że jej kochanek ma ten sam garnitur,co wtedy. Uśmiechnęła się i przypomniała sobie program w tv o odczytywaniu czyichś myśli. Ta sytuacja wydawała się przykładem dla przejętej pani psycholog z telewizyjnej dwójki. Zapatrzyła się w tą kelnerkę, która tego pamiętnego dnia ich obsługiwała. Wszyscy mężczyźni nie mogli obejść się ze smakiem obserwując jej ponętne usta i długie nogi. Była chyba spełnieniem ich erotycznych marzeń.
-Proszę pani !!!-wrzasnął kierowca- Bo pani policzę za dodatkowy postój !
-Aaa, przepraszam. Ile płacę ?-zapytała półprzytomna kobieta.
- Dwadzieścia złotych się należy. Stoimy tutaj pięć minut !!!
-Ach, niech pan nie przesadza. Siedemnaście i ani grosza więcej !!!
-Niech pani pozna moje dobre serce. Miłego wieczoru.
-Tak, dziękuję…
Blondynka wysiadła z samochodu i poprawiła top. Podeszła do Sebastiana niczym modelka chodząca po wybiegu.
-Witaj kochanie !-powitała Go, dalej spoglądając na czarnowłosą piękność.
-Cześć Lucy!!! Nawet nie wiesz, jak bardzo się za Tobą stęskniłem !!!!

Usiedli przy stoliku patrząc sobie głęboko w oczy. Brunet nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Ona zaś złapała ukochanego za rękę i przyłożyła ją do piersi.
-Kochanie, chciałam poruszyć pewien temat. Jest to dla mnie bardzo ważne i nie wyobrażam sobie, żebyś o tym nie wiedział- zaczęła mówić z miną tak poważną, jakby ta wiadomość była sprawą życia i śmierci.
-Nie krępuj się, mów…-odpowiedział jej.
-Więc…-westchnęła- Wczoraj zapytałeś się mnie czy wiąże mnie coś poważnego z ojcem mojej córki. Zrobiłeś to bardzo delikatnie, ale stwierdziłam, że jestem gotowa ci wszystko opowiedzieć…
-Nie musimy poruszać tego tematu… Wystarczy, że zapewniłaś mnie, że to był jeden jedyny raz, że to była zwyczajna wpadka… Zdarza się i ja to rozumiem.
-Wiesz, to nie do końca było tak. Rodzice kazali mi się wyprowadzić z domu, matka powiedziała, że nie będzie utrzymywać dorosłej baby w domu, że zabieram jej ostatnie pieniądze... Byłam zdruzgotana, bo matka nigdy nie skarżyła się na problemy finansowo, jej dwa sklepy były najczęściej odwiedzane przez mieszkańców naszego miasteczka. Zawsze mówiła mi jak to cudownie mieć mnie za córkę, jak mnie kocha. Wiedziałam też, że nie była pod wpływem alkoholu, bo go nie nawiedziła. Udałam się na dyskotekę i…
-Zaraz- przerwał jej- Mówiłaś, że to była wpadka. Że ty tego nie chciałaś, że nie byłaś świadoma tego co robisz !!!! Wiesz, zrozumiem to, że się upiłaś, ale wiedziałaś, że decydujesz się na przespanie z jakimś facetem !!!!
Wszyscy klienci popatrzyli na nich ze zdziwieniem. Zaczęli szeptać pomiędzy sobą i ponownie spoglądać na kłócącą się parę.
-Bo tak było !!!
-Nie kłam, nie mów, że było inaczej !!! Nie wykręcaj się, rozumiesz !!! Zrozumiem wszystko, ale brak szczerości, a szczególnie w sprawach tej wagi to o wiele za dużo !!! W ogóle jak śmiesz teraz ze mną być ?! Nie czujesz się onieśmielona, zdegustowana ?!
- Czuję, bo zostałam zgwałcona, rozumiesz ?! Widzę, że ta twoja zakichana miłość do mnie to tylko jakaś niewybaczalna zagrywka !!!
- Lucy…-zaczął mężczyzna chcąc ją przeprosić.
- Zostaw mnie !!! Teraz już każdy wie, każdy !!!-wrzasnęła i pobiegła przed siebie. Chciała się zabić. Co za wstyd, co za wstyd… To miała być ich tajemnica. Jej i Sebastiana, a nie pół trzeźwych facetów, kierowców tirów i głupich, przesłodzonych rodzinek !!! Biegła przed siebie, nie mogąc pozbyć się poczucia niepotrzebnej. W końcu otworzyła drzwi głośno sapiąc.
Ominęła dumną ze swojej pierwszej szarlotki przyjaciółkę i zamknęła się w pokoju. Clementine zasnęła, więc nie może jej obudzić. Położyła się i znów zaczęły j ą dopadać okropne myśli.

Właśnie, to przez nią to wszystko ! Nie, Boże jak ona może tak myśleć ?! Jak tą malutką dziewczynkę może o cokolwiek oskarżać ?! Jest złą matką, jest po prostu okropna. Nie ma się, komu wyżalić, nie ma ją, kto pocieszyć… Jest zupełnie sama. Zresztą zawsze tak było. I ona wreszcie złapała Boga za nogi, poznała cudownego faceta i teraz chce to zaprzepaścić przez jednego faceta ?! Jest głupia, wie o tym. Ale dlaczego zawsze się w tym utwierdza popełniając błąd ?! Przecież byłoby o wiele prościej, gdyby jej niski poziom inteligencji ujawniał się podczas rozwiązywania krzyżówki !!! Pojedzie tam, przeprosi Go i dalej będą razem. To anioł, wybaczy jej, na pewno… Wybaczy te okropne słowa, zepsucie mu opinii, wybaczy to wszystko…
Leżała jeszcze chwilę, użalając się nad sobą i obwiniając się. W końcu podniosła się, pełna energii na przeprosiny. Poprawiła makijaż i ponownie zadzwoniła po taksówkę. Nie będzie iść pieszo, znów popatrzy na te uśmiechnięte pary albo jeszcze ktoś ją rozpozna po tej akcji w restauracji… W końcu żółte auto z przyciemnianymi szybami podjechało pod jej dom. Zaraz skądś zna tego mężczyznę. No, nie… Na nieszczęście znów trafił jej się ten cwaniak.
Chwilę jechali w milczeniu, że kobieta stwierdziła, że kierowca zmądrzał, czy zauważył jej zły nastrój. Ale nie, on nie miał dość…
-No widzę, że pani się wygodnie tutaj siedziało…-zakpił sobie.
-Może sobie pan darować ? Nie mam nastroju to żartów…-parsknęła.
-A co? Skończyły się pieniążki na zapłatę za dojazd ? Wie pani, ja wszystko zrozumiem…
-Ja za taki dojazd to dziękuję-przerwała mu-O, proszę się tu zatrzymać.
Zapłaciła mu i mimo wcześniejszych postanowień przeszła ten kawałek na piechotę. I zgodnie z przypuszczeniami spotkała jednego z obserwatorów dzisiejszej sprzeczki. W końcu dotarła. Rozejrzała się i nie zauważyła swojego ukochanego…Czyżby minęli się po drodze i on zmierza do niej, aby powtórzyć ich rozmowę w normalnej atmosferze ? Zdecydowała się zajrzeć do środka. Tego z pewnością się mnie spodziewała…
Jej ukochany Sebastian całuje się z tą czarnowłosą kelnerką !!!

-Ty, ty…-powiedziała pół-wściekła, pół-rozżalona.
-Lucy, ty tutaj ?! Cholera jasna, że nie pomyślałem, że wrócisz …- powiedział.
-Zaraz o co chodzi ?!-spytała rozbawiona kelnerka-Powiedziałeś, że właśnie zerwaliście !
-A ty co się wtrącasz ?! Jak się nie jest pewnym takich rzeczy to się z kimś nie obściskuje !!!-wrzasnęła blondynka.
- Jestem Ashlee. Spokojnie lala, my już kręcimy ze sobą od początku waszej znajomości. Sebastian mówił, że chce zobaczyć jak to jest być z dwiema babkami na raz, a że ja jestem trochę zwariowana i w ogóle to mu na to pozwoliłam- dodała kelnerka.
-Czyli byłam tylko twoją zabawką ?!- krzyknęła zdumiona Lucy.
-Nie liczysz się. Od początku byłaś przegrana…-odpowiedział Sebastian.
-Nienawidzę Was!
Cała roztrzęsiona, blondynka wyszła z budynku i złamał jej się obcas.
„Cholera jasna jeszcze to!!!” -pomyślała i zatrzymała taksówkę. Przynajmniej tym razem nie trafiła na tego żartownisia. Dojechała na „Lawendową 5” i o mało nie wyrwała drzwi z zawiasów.

-Ooo, Lucy dobrze, że jesteś...-zaczęła Trudy.
-A niby dlaczego ?!Wybacz, ale mam już wszystkiego dość-odpowiedziała.
-Yyy... Bo dzwonili ze szpitala i powiedzieli, że Koszmarek jest w szpitalu...
-Co ?!
  Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 18:19.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023