|
|
|||||||
| Zobacz wyniki ankiety: Jak oceniasz moje fotostory? | |||
| 5 gwiazdek - Odlotowe |
|
1 | 33.33% |
| 4 gwiazdki - Całkiem niezłe |
|
1 | 33.33% |
| 3 gwiazdki - Przeciętne |
|
1 | 33.33% |
| 2 gwiazdki - Zgroza |
|
0 | 0% |
| 1 gwiazdka - Strach się bać |
|
0 | 0% |
| Głosujących: 3. Nie możesz głosować w tej sondzie | |||
|
|
Narzędzia wątku | Wygląd |
|
|
#10 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Part 2 bez zbędnego wstępu. Krótki, bo się spieszyłam, 3 postaram się żeby był dłuższy. Czytajcie! I zapraszam do oceny...
________________________ W estetycznie, choć nie do końca efektownie urzadzonym pomieszczeniu siedziały dwie kobiety. Czarnowłosa, krótko ścięta Hejla wydawała się dominować w tym posępnym duecie. Byłą kobietą wysmukłą, zwinną, inteligentną i przebiegłą. Kessa natomiast...była wielką zagadką. Poznały się rano - pod monopolowym w centrum. Kessa z powodów bardziej lub mniej oczywistych, odrazu się przyjeła. Nim się obejrzała, a już siedziała tu wraz z Hejlą i nawijała. ![]() -Hejla, jak on mógł ci to zrobić! Nikczemny... - mówiła Kessa -Zdradzał mnie z Kaśką, Izabelą, Moniką, Małgorzatą, Eweliną, Krystyną z osiedla i..i..z tą bezczelną pukwą z lumpexu za rogiem. Jak jej tam było? -Majka. -No właśnie, z nią. Jrobił mi dziecko a później zostawił. -Chodź, weźniemy Aby na spacer. Nastrój ci się polepszy. -Właśnie, gdzie Aby? Była z nami pod monopolowym!! -Była, ale nie ma. - Kessa uśmmiechnęła się szyderczo. -Co cię tak śmieszy, cwelu? - oparowała Hejla. -Nie, nic, coś zaklinowało mi się w trzonowcu. Zechcesz wydłubać? -Śnij dalej. Jesteś obleśna! Lepiej szukajmy Aby. ![]() Rozeszły się po całym pomieszczeniu. Szukały pod łóżkiem, za szafą, Kessa zajrzała pod deskę toalety. Aby nigdzie nie było. Hejla była wyraźnie zdenerwowana swoją nieuwagą i zastanawiała się, jak to się stało, że Aby im uciekła. Jesli uciekła... - O pierwiosnek! Małej nigdzie nie ma! - krzyknęła Hejla z drugiego końca pomeiszczenia. - A może...Leo... - zaproponowała dyskretnie Kessa. - Leo? Niemożliwe! Ej..nie mówiłam ci o żadnym Leo. - Ee..nieważne, chodź przejrzymy okoliczne śmietniki. - Wspaniały pomysł. Ty idź na Batorego. Ja zalicze Szewską i Dąbrowskiego. - Dalej nie mogła pojść. - Z nią to różnie bywa. ![]() * Tymczasem drzwi do małego, ciemnego pokoiku uchyliły się. Stanął w nich rosły młodzieniec o wspaniale ułożonych włosach i nonszalanckim wyrazie twarzy...króko mówiąc: stanął w nich Brojgel. - Siemasz Aby? - zapytał wyraźnie podchmielony Brojgel. - Zejdź mi z oczu ty fałszywy nicponiu! - odpowiedziała niegrzecznie dziewczynka. - Oj ty to odrazu musisz sie burzyć. Ja tu grzczny, miły, taki elegancki do córki przychodze z balonikiem w ręce. - Jedyny balon to ty masz w głowie! A ręce masz usmarowane...Boże!! Co to jest? - To? - Brojgel spojrzał na swoją dłoń - to ketchup...taki do wyciskania, w tubce, czaisz, czaisz? Hehe! - AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! To krew!! Świnia! Wypuść mnie stąd! - krzyczała dziewczynka. ![]() Za plecami Brojgla błysnęła stal. Słychać było już tylko głuchy krzyk dziewczynki niknący w oddali...Prawdopodobnie to guma do żucia, którą żuła od godziny utknęła jej w gardle. Te dziwną scenę z udziałem noża do krojenia ogórków przerwał Brojgel. - Leo! Jeszcze jeden taki wyskok, a urwę ci genitalia! - No już dobra, chciałem się tylko podroczyć... - odparował z marszu Leo. - Już ja wiem co chciałeś zrobić, cieciu malinowy! Chciałeś mi zadźgać jedyne dziecko! Prawowitego dziedzica Złotej Włóczki mojej praprababki, którą dostałem od matki, które przechodzi z pokolenia na pokolenie! Z którą dobrnąłem w złowieszczym fachu, aż do tego momentu!! Ty bucu! - Brojgel, jak zwykle histeryzujesz. Żeby policzyć wszystkie twoje dzieci potrzeba by kalkulatora. - Co to jest kalkulator? - zaciekawił się Brojgel , lecz jego towarzysz skarcił go bezczelnym i pełnym pogardy dla takiej głupoty spojrzeniem. Aby słuchała tej rozmowy i przyglądała się mężczyznom. - Ale z was ofiary! - znów odezwała się niegrzecnie. - Te, mała, sie lepiej zastanów do kogo mówisz, bo duży Leo, zrobi małej Aby KUKU!!! Muahuahuahauhauha - Leo też zbytnio się nakręcił. Po tych słowach został ogłuszony jedną nogą od krzesła, które jakimś cudem, utrzymało się na trzech. ![]() Leo obudził się w lesie. Otaczały go zewsząd choinki. Sam nie wiedział co ma ze sobą zrobić. Czuł się jak po 13 urodzinach Brojgla, kiedy to tak strasznie się zacpali. Ale teraz Brojgla nie było w pobliżu... Czyżby uciekł razem z dziewczynką..?
Ostatnio edytowane przez *Linka* : 02.04.2006 - 10:37 |
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|