|
|
#11 |
|
Zarejestrowany: 27.07.2006
Skąd: ąbruje
Płeć: Kobieta
Postów: 1,151
Reputacja: 11
|
![]() Odcinek 10 ![]() Spojrzałam na niego znacząco. - Karola... wyprowadzam się - powiedział. - U... A mnie to ma obchodzić? - spytałam, chciałam być obojętna. Od tej chwili nienawidzę ojca. - Chyba powinno... - Chyba nie... Odwrócił się do mnie tyłem, złapał za kubek z kawą i spowrotem się odwrócił, już przodem do mnie. - Tato... jak ty tak w ogóle możesz?! - byłam na niego zła. Wziął łyk kawy. - Karola, nie zaczynaj znowu... - A co ja zaczynam?! Nie rozmawiałam z tobą jeszcze na ten temat, więc nie udawaj... Jak ty w ogóle pozwalasz odejść takiej kobiecie jak mama...? Jesteście ze sobą od ponad piętnastu lat... Moje urodziny! Przypomniało mi się nagle, pojutrze kończę 16 lat, a oni robią mi taki numer. - Szesnastu, kochanie, szesnastu... Wściekłam się już na dobre. - NO WŁAŚNIE SZESNATSU, A TY JESZCZE ZGRYWASZ PANIENKĘ I UCIEKASZ DO JAKIEJŚ INNEJ...! - krzyknęłam, a gdy się uspokoiłam, dodałam - Pindy, z tipsami na kilomentr... - Karola, nie poznaję cię... - Najwidoczniej nigdy mnie tak naprawdę nie znałeś... - powiedziałam grobowym tonem, po czym poszłam na górę i trzasnęłam drzwiami. - Życie jest nie fair - powiedziałam sama do siebie. Po chwili pomyślałam, że zejdę na dół, udawając, że jestem głodna, może sam zacznie w końcu rozmowę? Zeszłam powoli po schodach, ojciec siedział w jadalni i czytał gazetę. Podeszłam do lodówki. Odgrzałam sobie obiad z wczoraj i usiadłam na przeciwko niego. Ignorowałam jego spojrzenie jak tylko mogłam. - Pojutrze jest sprawa rozwodowa, szybko ją rozpatrzyli.... - Super... nawet nie wiesz co jest pojutrze... - powiedziałam cicho. - Pojutrze jest... niedziela. ![]() - Sam to wymyśliłeś? Nie chodzi mi o dzień tygodnia! Wy chyba powoli zapominacie o moim istnieniu. Wiesz... kiedyś byłeś moim przyjacielem. Byłeś jedyną osobą, której dawałam założyć sobie buciki, gdy sama nie umiałam. Myślałam, że będziesz w porządku do końca, ale tobie się nagle odwidziało. Światowego życia się zachciało, co? Światowiec się znalazł... - to ostatnie zdanie wypowiedziałam najciszej, będąc już w kuchni. - Karola, nikt o tobie nie zapomniał... - O moje uczucia nikt nie dba, nie zwracacie uwagi nawet na to o której do domu wracam, gdzie się włócze, co robie, nikt nie pamięta nawet o moich urodzinach... Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność... - No dobrze... Może ostatnio trochę cię zaniedbaliśmy, ale zrozum, mieliśmy własne problemy... - O których nawet mi nie powiedzieliście. - Karola, chciałbym wyjść z domu jeszcze przed mamą, proszę cię... Porozmawiamy o tym kiedy indziej... - Kiedy indziej, to już nie będzie o czym rozmawiać. Powiedziałam i poszłam do pokoju. Jeny, co ten człowiek wygaduje?! Włączyłam sobie jakąś zamulającą piosenkę i powoli przestawałam o wszystkim myśleć. Liczyły się tylko słowa "listopadu" Comy. "Druga zero trzy, nie ma dokąd iść...". Gdy byłam już wyciszona i uspokojona zadzwonił telefon. Cholera, akurat teraz! Odebrałam. - Halo? - spytałam ostro. - Hej... co tak ostro? - usłyszałam głos Oli w słuchawce. - O siema... a nie wiem, myślałam że to ktoś inny... - Karol? - Nie... ![]() Zaczęłyśmy gadać o głupotach. Ola chciała wyciągnąć mnie na zakupy, w końcu się zgodziłam. Spotkałyśmy się na przystanku. Gdy dojechałyśmy do galerii, usiadłyśmy sobie w kawiarni IQ, zamówiłyśmy gorącą czekoladę i zaczęłyśmy rozmawiać. Ola wiedziała, że moi rodzice się rozwodzą, wiedziała o wszystkim. - Karola... ja... wiem kim jest ta kobieta... - Ta pinda, z którą najparwdopodobniej jest mój ojciec? - No... - A więc, kto to? - To... moja matka. Taki... nijaki ten odcinek. Nie wiem... chyba zaczynam pisać bezsensu... tracę mój rzekomy "talent" :< Oceniajcie...
__________________
![]() |
|
|
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|