Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > The Sims Fotostory

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 24.12.2009, 01:00   #1
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Szansa

XXVI
Co począć?


18 II


- Mamusiu, a psyjedzie dzisiaj dziadek?- ciche buczenie laptopa zostało przerwane przez dziewczęcy głosik.
- Tak, wpadnie na podwieczorek- odparła mama dziewczynki.
Dziecko, zrozumiawszy wypowiedź i nie mając więcej pytań, powróciło do przeglądania książeczki. Lily natomiast skierowała się w stronę kuchni, nagle przypomniawszy sobie o czymś.
Wbrew swoim obawom, miała jeszcze całą paczuszkę pierników. Cieszyło ją to bardzo, gdyż wyjątkowo w tym dniu nie chciało jej się wychodzić z domu.
Prawdę mówiąc, nie miała ochoty na nic. Wydarzenia zeszłej nocy wciąż oddziaływały na nią w dość silnym stopniu, przez co od samego rana była „nie do życia”. Nie uśmiechnęła się ani razu (dlaczego miałaby to zrobić?), jej gesty nie były ani trochę energiczne, wydawała się być wyjątkowo „przymulona”. Udało jej się jakoś zbyć córeczkę, mówiąc po prostu, że „mamusia się źle czuje”. Wszak mała Tania Teresa i tak nie zrozumiałby o co tutaj chodzi.
I jeszcze ta wizyta taty… Może powinna ją odwołać? Spodziewała się, że nie pochwali jej za to. Tylko nie wiedziała, czy zostanie skarcona czy raczej otrzyma dobrą radę. W końcu Wiktor Muchomorek też nie był wzorowym mężem dla jej mamy…
A ona dalej nie wiedziała, co począć w tej sytuacji.
Dzwonek do drzwi.
Zamarła.

***


- Przepraszam, że tak wcześnie się zjawiam, ale przejeżdżałem i do głowy wpadła mi myśl, żeby już teraz do ciebie wstąpić- tłumaczył się chwilę po tym, jak przywitał się z córką- Mam nadzieję, że nie przeszkadzam?
- Nie, skądże. Wejdź, proszę.
Ledwo co mężczyzna przekroczył próg dzielący werandę i korytarz, dopadła go (czujna, jak zawsze) wnuczka, nie dając mu nawet się rozebrać.
Mając tą króciutką chwilkę czasu i dziękując Bogu za córeczkę tak przywiązaną do swojego dziadka (który, niestety, po części zastępował jej ojca…), zaczęła gorączkowo myśleć nad tym czy w ogóle, a jeśli już, to jak mu to powiedzieć.

Oczywiste jest, że nie bała się tak jak w przypadku, gdyby miała stanąć oko w oko ze zdradzonym mężem, ale niemniej jednak obawiała się zdania swojego najbardziej zaufanego przyjaciela.
Nagle przez głowę przeleciała jej myśl, która okazała się ratunkiem. Skoro straciła już (prawie) wszystko, czego niby miałaby się bać?
Wiedziała, że to nie będzie proste, być może nawet pozwoli jej przygotować się na tą najważniejszą rozmowę z Dustinem (bo taka opcja na razie w większym stopniu wchodziła w grę), ale postanowiła spróbować.

***

- Pomysł Ani, by kupić Małej książeczkę o modzie, okazał się świetny!- powiedział z uśmiechem na ustach czterdziestolatek, wchodząc do żółtej kuchni- Twoja córeczka zapragnęła zostać modelką!
Nie mogła powstrzymać uśmiechu słysząc to. Wizja jej Maleństwa kroczącego w dziwacznych strojach po wybiegu wywoływała u niej wewnętrzny śmiech. Znacznie bardziej wolała, by poszła w ślady matki i babki, robiąc na przykład karierę piosenkarki. Ale nie modelki!
Szkoda tylko, że jej uśmiech szybko się ulotnił. Podała na stół talerzyk z łakociami, już ze swoją starą, zobojętniałą miną. Chwilę później doniosła jeszcze dwie filiżanki kawy. W tym krótkim czasie jej gość zdążył dokonać rozeznania. Widział, że coś ją martwi, ale pozwolił, by sama mu o tym powiedziała. Jak nie będzie miała na to ochoty- trudno. Ale znając jej możliwości wyśpiewa mu wszystko.
Bacznie ją obserwował. Była strasznie spięta, unikała jego wzroku. Jakby bała się mu o czymś powiedzieć...
- Tato- odezwała się w końcu- Gdyby mama oznajmiła ci któregoś dnia, że cię zdradziła- wybaczyłbyś jej od razu?
- Wiesz, że bardzo kochałem twoją mamę, chociaż nie okazywałem tego, ale…- zastanowił się przez chwilę- Wiesz, jaki jestem. Dlatego też od razu bym nie wybaczył. Dopiero po jakimś czasie.
- Czyli to jest możliwe?
- Oczywiście, o ile dwoje ludzi na tyle mocno się kocha… Zresztą, nie jesteś małą dziewczynką, żeby ci to tłumaczyć.
- Ale w pewnym momencie i dorosły staje się bezradny jak dziecko- powiedziała smutno, po czym się rozpłakała.
- Ja zrobiłam coś bardzo złego…
Nie musiała mówić nic więcej. Nie miała głupiego ojca, a przynajmniej nie takiego, który nie posiada krzty logiki w głowie. A że on miał jej niemało, zaraz zrozumiał, co chciała osiągnąć zadając mu te pytania.
Ale nie od razu do niego doszło, co jego córka tak naprawdę zrobiła- jak bardzo rozwaliła sobie życie…
Gdy jednak to sobie uświadomił…
Nie, nie był na nią zły. Po prostu było mu żal swojej jedynaczki. Nie chciał jej robić wykładów, jaka to jest zła i w ogóle, bo wiedział doskonale, że ktoś inny ją prześwięci.
Bo niby czegóż innego miał się spodziewać po swoim zięciu?
- Nawet nie wiesz, jak podle się teraz czuję- mówiła przez zaciśnięte gardło- Pomyśl tylko- twoja córka, z pozoru kochająca żona, okazała się większą zdzirą, niż można było sobie to wyobrazić. Ale wiesz, co jest najgorsze?
- Wiem. Straciłaś ukochanego, chociaż on jeszcze o tym nie wie.
- I w dodatku nie wiem, czy ma się dowiedzieć… Przecież on mi nie wybaczy! Ale z drugiej strony…
- Dlatego też powinnaś mu powiedzieć- odparł stanowczo- Najgorsza prawda jest zawsze lepsza niż kłamstwo.
- Ale ja nie chcę go stracić! Zostanę sama z dwójką dzieci…
- Jeżeli wasza miłość jest prawdziwa, to wybaczy. Na pewno nie od razu, ale myślę, że po jakimś czasie mu przejdzie. I jeszcze jedno- rozprawa jest czwartego o 15. Nie odwlekaj tego, bo będzie jeszcze gorzej.
- Mam nadzieję, że się zdobędę…
- Będę trzymał za was kciuki- zapewnił, po czym wstał i zasunął za sobą krzesło
- Dzięki, tato- ona zrobiła to samo, po czym mocno uściskała swojego ojca

- Nawet nie wiesz, jak bardzo mi tym pomogłeś.
- Wiesz, Lily, gdy miałem okazję po raz pierwszy z nim pomówić byłem przekonany, że to jest idealny mąż dla mojej córeczki.
- Dlatego gdy poprosił cię o moją rękę od razu się zgodziłeś.
Zaśmiał się.
- Widzę, że wiesz trochę więcej aniżeli bym cię o to posądzał… Ale masz rację- tak było. Obiecał mi wtedy, że się tobą zaopiekuje i myślę, że dotrzyma słowa.
Chwilę później Wiktor udał się do piwnicy (Lily raczej nie należała do kobiet, które same potrafiłyby zatroszczyć się o ciepło w domu- do tego potrzeba było fachowej, męskiej ręki), potem pomówili jeszcze parę minut za całkiem odmienne tematy, i w końcu rodzic tej ślicznej blondynki pojechał w swoje strony.
A ona zrobiła sobie mocno postanowienie- dzielnie wszystko zniesie, zerwie kontakt z Bartkiem i za wszelką cenę będzie próbowała ratować swoje małżeństwo.
Nawet do głowy wpadł jej pomysł jak wykręcić się z projektu. „Mam tylko nadzieję, że Rudek nie narzeka na nadmiar pracy”- pomyślała, po czym umówiła się z nim na spotkanie następnego dnia.

***

19 II

- Potrzebuję pomocy z tym- tu wskazała na zawartość teczki, na którą składało się kilkanaście drukowanych kartek*
Siedzieli właśnie w przytulnej kawiarence w miarę cichej, jak na Warszawę, okolicy, i przy herbacie omawiali poszczególne aspekty projektu.
Mężczyzna przeglądając zawartość stronic lekko się uśmiechnął. Uśmiech ten wróżył „pozytywne rozpatrzenie jej prośby”, i jak się później okazało, nie pomyliła się w jego interpretacji.
- Myślę, że w tydzień się z tym uwinę- odparł, cały czas się uśmiechając
- Ile byś za to chciał?
- Daj spokój z pieniędzmi- odparł- Po znajomości zrobię to za friko.
- Dzięki, Rudek. Ratujesz mi życie…
- Och, Lilka- czego się nie robi dla przyjaciół?
„No tak- zawsze nim byłeś. I tu nic się nie zmieniło…”, po czym zaśmiała się szczerze.

Chociaż Bóg zabrał jej matkę, postawił przy niej wspaniałych mężczyzn, na których zawsze mogła liczyć.
Chciała jeszcze tylko, żeby jednym z nich okazał się także Dustin.
A moment, w którym wszystko miało się rozstrzygnąć, zbliżał się nieubłaganie…

________________
*Nie, Rudek nie miał odwalić za nią całej roboty. To byłoby zbyt piękne ;]



Wszystkim czytelnikom życzę zdrowych, radosnych, pogodnych, spędzonych wśród najbliższych świąt Bożego Narodzenia a także wiele pomyślności w Nowym Roku
Mało oryginalne, ale szczere. Zresztą, 30 minut po północy to nie najlepsza pora na układanie zmyślnych wierszyków.
Prawdopodobnie ostatni odcinek w tym roku. Do 1 stycznia 2010 FS miało być skończone, a tu nici.
Zatem tak szybko nie skończy się Wasze utrapienie ze mną ;]

Ostatnio edytowane przez Liv : 24.12.2009 - 20:38
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 24.12.2009, 12:04   #2
Libby
Administrator
 
Avatar Libby
 
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,864
Reputacja: 15
Domyślnie Odp: Szansa

W końcu odcinek! Doczekałam się...
Ładnie Ci wyszedł, taki nastrojowy .
Było parę literówek np zobojętniają miną zamiast zobojętniałą miną, ale nie chce mi się wyliczać. Poza tym bylo ich kilka a ja się nie czepiam takich rzeczy .
Było też zdanie Gdyby mama cię zdradziłaby? Powinno być gdyby mama cię zdradziła. Bez tego "by" przy zdradziła .
Odcinek bardzo mi się podobał i tradycyjnie już piękne zdjęcia .
Napisz coś jeszcze przed końcem roku .
O tak, Dustin ją prześwięci. Podejrzewam jednak, że w końcu jej wybaczy, bo naprawdę ją kocha, ale najpierw rozsmaruje Bartka na ścianie . Fajnie mieć takiego szefa jak Rudek- odwali za Ciebie robotę i nie chce kasy.
Również życzę Ci Wesołych, Zdrowych a przede wszystkim Magicznych Świąt !
__________________
Libby jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 25.12.2009, 00:59   #3
Volturia
 
Avatar Volturia
 
Zarejestrowany: 29.10.2008
Skąd: Trójmiasto
Płeć: Kobieta
Postów: 953
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Szansa

No cóż, cholernie krótkie, za krótkie Mogłabyś po takim czasie jeszcze coś dodać.
Nie no zerwać kontakt z Bartkiem, moim Bartkiem? ty chyba żartujesz
Ciekawi mnie, czy Dustin jej wybaczy i będzie dla niej tym kochającym mężem. I wiem jak nie miałaś ochoty opisywać w ost. odcinku pocałunku Lily z Bartkiem, jednak mam nadzieję, że to nastąpi. (może wredną mam naturę, ale jestem całkowicie po str. Bartka)

Pozdrawiam no i kurczę blade - czekam na nast. część - niech wyjdzie jeszcze w tym rok Jak dodasz szybko coś nowego, nikt nawet się nie skapnie, że niedługo nowy rok ;p
__________________
Well well well...
Volturia jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 30.12.2009, 22:29   #4
Hnat
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odp: Szansa

Mam kilka złych wieści. Po pierwsze, znów się spóźniam z komentarzem. Po drugie, nie chce mi się wytykać błędów natury formalnej. Po trzecie, jestem trochę senny i oczy mnie bolą, więc będzie raczej krótko.

Swego czasu Leszek Miller (żaden tam mój idol) powiedział kiedyś, że "sztuką nie jest wybierać między dobrem a złem; sztuką jest wybrać mniejsze zło" (wybacz, jeśli się powtarzam). I właśnie wydaje mi się, że opcja proponowana przez ojca L. jest w tej chwili najmądrzejszym z rozwiązań. To coś mniej więcej w stylu zakładu Pascala:
1. L. powie mężowi o zdradzie:
a) on jej wybaczy (szczerość jako okoliczność łagodząca) - aczkolwiek znając Dustina, nie przyjdzie to łatwo (chyba że on ma podobny grzech na sumieniu - tylko dobrze zagrzebany :->) = L. wychodzi na na plus;
b) on zerwie z nią i wyjdzie z tego depresja u niej i frustracja u niego (a u dzieci to rysa w psychice głęboka jak Rów Mariański) = L. wychodzi na minus, i to poważny.
2. L. nie powie mężowi o tym wszystkim:
a) będzie udawać, że wszystko w porządku, co jest niemożliwe, bo takiej gratki to Szymon zapewne nie przepuści - a więc skończy się dramatem;
b) ucieknie przed mężem i też będzie trząść portkami - znowu minus;
c) zabije męża - i nastąpi ostateczna zagłada rodziny Wingów. :->
Wnioski są chyba proste.
Powyższe moje wywody mogą stać w pewnej sprzeczności z tym, co napisałem 23 października:
Cytat:
Poznanie smutnej prawdy boli dużo bardziej niż życie w pewnej nieświadomości - przede wszystkim dlatego, że z prawdą trudno polemizować.
Spieszę tedy z wyjaśnieniami. Postawmy się w sytuacji osoby, która ma tę trudną prawdę przedstawić. W tym przypadku (L.) będzie to dla niej najlepsze wyjście. Lepiej od razu wylać ten kwas niż pozwolić mu poprzez niedomówienia zżerać związek przez całe życie.

Podziwiam wyrozumiałość Wiktora Muchomorka, choć jednocześnie nie jest ona dla mnie jakaś nadzwyczajna. Moim zdaniem on się zachowuje tak jak powinien. Staje po stronie córki nawet w tak krytycznej sytuacji.
I ten Rudek... Czy to FS kryje w sobie jakąś tezę?

Naprawdę, przepraszam Cię za taki mizerny komentarz, ale no niestety nic lepszego z siebie wykrzesać w tej chwili nie mogę.
Pozdrawiam, życząc weny. Szczęśliwego Nowego Roku.
  Odpowiedź z Cytatem
stare 30.12.2009, 22:59   #5
Charionette
Admin Emeryt
Admin Kumpel
 
Avatar Charionette
 
Zarejestrowany: 28.03.2008
Wiek: 30
Płeć: Kobieta
Postów: 4,025
Reputacja: 18
Domyślnie Odp: Szansa

No i jak zwykle genialny odcinek
Ciekawe jak potoczą się dalsze losy Lily i Dustina. Na mój gust ten Bartek może jeszcze sporo namieszać

Pozdrawiam
Charionette jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 03.01.2010, 13:06   #6
Mikolea
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odp: Szansa

Bardzo spodobało mi się drugie zdjęcie.
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży, bo kibicuję związkowi Lily z Dustinem.
Świetny odcinek.
  Odpowiedź z Cytatem
stare 03.01.2010, 19:32   #7
ptasie mleczko
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odp: Szansa

Od 5 minut siedzę i zaczynam od nowa pierwsze zdanie. Dawno mnie tu nie było. Nie tylko w "Szansie" ale i na forum, toteż wyszłam nieco z wprawy i komentarz nie przychodzi mi już tak łatwo jak to kiedyś bywało. Przechodząc do sedna sprawy, wreszcie się zebrałam i nadrobiłam moje zaległości za jednym zamachem. Wiesz, że od samego początku bardzo kibicowałam Dastusiowi, ba, wręcz zostałam nawet okrzyknięta "Dastusiomaniaczką". Kibicowałam, również miłości Dastusia i Lilly. Powiem Ci, że srodze się na naszej blondi zawiodłam i nawet nie chodzi mi tutaj o tę zdradę. Wszak miłość, związek, małżeństwo to nie tylko dobre chwile, uniesienia itp., to także wszelkie zawirowania, kłopoty, codzienność, problemy, zwątpienie. Jak sama powiedziałaś, Dastuś był nieco odsunięty na bok w tej części. Rozumując prosto, bez zagłębiania się, kiedy przestał być potrzebny, kiedy to jego trzeba wspierać i trwać przy nim w potrzebie, został odsunięty, zastąpiony przez będącego zawsze we właściwym miejscu i o właściwej porze Bartka. Nie przeczę, to, że był zawsze pod ręką kiedy go potrzebowała było bardzo wygodne i mogło ją nieco zafascynować, odurzyć na chwilę. Nie podobało mi się jednak, to że Lilly pozwoliła mówić Bartkowi źle o Dastusiu. Wszak jego jedyną winą w tym wszystkim było to, że mocno kochał swoje dziecko i był nieco zbyt porywczy. Miłość wg mnie to przede wszystkim lojalność wobec tej drugiej osoby, trwanie przy niej bez względu na wszystko. Wierzę jednak, że to wszystko było po to by budować napięcie i dramatyzm, a Lilly i Dastuś wyjdą z tej próby zwycięsko. Wszak Lilly już zrozumiała swój błąd. W sumie nikt nie jest idealny i każdego mogą dopaść zwątpienie i bezradność, byleby nie trwały zbyt długo A co do samej zdrady hmm tutaj nie byłabym dla Lilly aż taka surowa. Bartek sprytnie wykorzystał jej chwilę słabości, trwające mgnienie oka wahanie, potrzebę bliskości i bezradność. Myślę że w tych sprawach najważniejsza jest szczerość. "Miłość Ci wszystko wybaczy"
Jeszcze jedno: co do wybuchu zazdrości Dastusia. Zaufanie zaufaniem, ale odrobina zdrowej zazdrości jeszcze nikomu nie zaszkodziła. A ten okrzyk "Kochasz go prawda?" -> czy wy nie widzicie że to okrzyk desperacji? Nie wyczuwacie w tym lęku, że straci swoją ukochaną? Każdy kochający mężczyzna zachowałby się tak samo, a nie spokojnie patrzył jak obok jego żony kręci się, nie oszukujmy się, dość przystojny i szarmancki mężczyzna. Dastuś ufa Lilly ale nie ufa Bartkowi. Zresztą jak się okazało słusznie. Dobra kończę bo się rozpisałam.
  Odpowiedź z Cytatem
stare 05.01.2010, 22:22   #8
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Szansa

Dzięki za wszystkie komentarze. I chociaż nie skomentowałam ich swoim zwyczajem tu, na forum, to jednak komentarze otrzymały, ale te pozostaną jawne tym razem tylko dla mnie ;]
W rekordowo krótkim czasie (niecałe dwa tygodnie- cud nad Odrą, normalnie!) pierwsza część odcinka.


XXVII
Najcięższa walka


Część pierwsza


4 III





Była w trakcie ostatnich przygotowań- poprawiała makijaż, po raz któryś jeszcze raz czesała włosy, pomimo że ledwo wyschnięte były puszyste, błyszczące i wcale nie wymagały tego wielokrotnego zajmowania się nimi. Podobnie było w przypadku umalowanych ust i oczu.
Ta pedantyczna wręcz dbałość o szczegóły została wywołana zapewne przez jej podenerwowanie. Za parę godzin miało wszystko stać się jasne - czy jej mąż będzie skazany i na jaki okres czasu, i czy on przypadkiem nie skaże jej na dożywotnią samotność. Bała się obu tych wyroków, jednak z oczywistych przyczyn tego drugiego najbardziej.
W końcu nerwy jej trochę opadły, spakowała dastusiątka do auta i pół godziny później oddała je w ręce swojej najbardziej zaufanej niani, Annie Wronie, z domu Muchomorek.

Gdy bordowy Renault minął tabliczkę z przekreślonym napisem „Halinów” wróciła dawna trema. Nie miała od razu pojechać pod sąd. Czekało ją jeszcze spotkanie z Bartkiem.
Rudek wyrobił się z tłumaczeniem w wyjątkowo krótkim czasie, ona sama postarała się o to samo ze swoją partią materiału. Kosztowało ją to wiele sił i nerwów, ale czego się nie robi dla słusznej sprawy? Szczególnie jeśli jej wagą jest dalszy los małżeństwa.
Wcześniej zawiadomiła swojego, hm… znajomego, że zamierza go odwiedzić. Uczyniła to poprzez krótką wymianę SMS-ów, bowiem nie miała ochoty z nim rozmawiać. Biedaczek co prawda próbował ją jakoś zagadać, ale ona wyraźnie dała mu znać, że nie ma na to ochoty i prawdopodobnie już nigdy nie będzie miała (ale czy to drugie przyjął do wiadomości pozostaje kwestią sporną).
Zaparkowała jak zawsze przed blokiem, gdzie mieściło się jego mieszkanie. Wysiadając, szybko złapała torebkę, po czym jeszcze szybciej zamknęła samochód. Miało to co prawda potrwać chwilę („Oddam mu to i spadam”), ale ostrożności nigdy za wiele. Wzięła głęboki oddech i żwawym krokiem podążyła w stronę wejścia.

***

Spodziewała się, że będzie jej oczekiwał, stało się jednak inaczej. Zanim łaskawie pojawił się w drzwiach minęły z dobre dwie minuty. Odetchnęła z ulgą gdy usłyszała zgrzyt zatrzasku w czarnych drzwiach. Przywitał ją z uśmiechem, mówiąc:
- O, cześć! Tak myślałem, że to ty.
- Cześć… Już myślałam, że cię nie ma. Tak długo nie otwierałeś…
- Wybacz, byłem w łazience kiedy dzwoniłaś.
- Dobra, nieważne. Proszę- w tym momencie wyciągnęła z torby ową teczkę z kilkunastoma kartkami zapisanymi aż po brzegi.
- Dzięki. Wiesz, nie myślałem, że zajmie ci to tylko tyle czasu… Może wejdziesz?
„Wiedziałam…”
- Nie, dzięki. Spieszę się. Za pół godziny mam być w sądzie.
- Tylko na chwilę… Usiądziemy, spokojnie pogadamy, bo ostatnimi czasy chyba nie miałaś na to zbytnio czasu.
- Owszem, i tak samo jest teraz.
- To pozwól mi się chociaż odprowadzić.
Zgodziła się. Nie miała nic do stracenia.
Gdy doszli do jej samochodu, Bartek ni stąd ni zowąd zawołał:
- Chyba złapałaś gumę…
Zdziwiło ją to i po troszku przestraszyło. Uważnie przyjrzała się temu kołu i stwierdziła, że miał rację. Ani grama powietrza.
- Jest stąd w najbliższym czasie jakiś autobus na Lipcową?*
- Właśnie w tym problem, że nie. Może dopiero za jakąś godzinę… Ale wiesz co? Mógłbym cię tam podrzucić, to żaden kłopot. Dobrze wiem, gdzie jest sąd.
Wiedziała, że to jedyne rozwiązanie, ale nie chciała się zgodzić. Gdyby to nie on proponował- bez wahania powiedziałaby „tak”. Ale jemu nie mogła do końca zaufać. Nie po tym co się stało.
- Wiesz co, to może wysadzisz mnie przy skrzyżowaniu ulic Lipcowej i 3 maja? Potem ja już sobie dojdę- uznała to za najlepsze wyjście.
- Tylko wiesz co, zdaje mi się, że robią tam teraz drogę. Będziemy musieli jechać troszkę naokoło.
- Dobra, byleby w ogóle tam dotrzeć- coraz bardziej martwiła ją ta cała sytuacja.
- To poczekaj tu chwilkę, ubiorę się i skoczę po kluczyki.
W międzyczasie ona postanowiła zawiadomić ojca. Wybrała jego numer po czym rozpoczęła rozmowę.



- No, co tam, córciu?
- Słuchaj, miałam taki mały wypadek- złapałam gumę. Stoję obecnie na parkingu przed blokiem Bartka i czekam na niego. Ma mnie dowieść pod sąd. Potem będę musiała zabrać się z tobą.
- OK, nie ma sprawy.
- Aha, mogę się troszkę spóźnić. Podobno drogę tam robią i są objazdy.
- Hm, nic mi o tym nie wiadomo, ale dobra. Na sali siądę gdzieś w widocznym miejscu, żebyś mnie widziała. Ewentualnie zobaczymy się na korytarzu.
- Dobra, jakoś cię tam znajdę. Pa!
- Pa!- odparł jej ojciec, po czym rozmowa została ostatecznie zakończona. W tym samym momencie dostrzegła mężczyznę z kluczykami. Wskazał jej ręką, żeby za nim poszła.
Z pewnym niepokojem w sercu wsiadła do auta. Torebkę dała na dół, między nogi i zapięła pasy. Podobnie uczynił kierowca, po czym samochód ruszył.

W pewnym momencie stwierdziła, że droga zaczyna się strasznie wydłużać, objazdu nie widać, a za parę minut miała być na miejscu.
- Spokojnie, jeszcze kawałek- pocieszał ją mężczyzna siedzący obok.
Już mieli skręcić w prawo gdy okazało się, że na tej długiej ulicy ciągnął się równie długi korek, co było o tej porze typowe dla stolicy.
- To może ja już wysiądę?- zapytała
- Daj spokój, znam inne skróty- powiedział, uśmiechając się
- No niech będzie, byleby jak najszybciej tam dotrzeć!
- Jak sobie życzysz…

***

14.55 - jeszcze jej nie ma.
Wiktor miał nadzieję, że jednak jej obawy co do spóźnienia okażą się niesłuszne. I z przykrością musiał stwierdzić, że tym razem to jego dziecko miało rację.
Sam się sobie dziwił, że się tak o nią martwi. Lily nie była małą dziewczynką, która potrzebowała nieustannej uwagi swojego taty. Skąd więc u niego takie dziwne obawy?
Już chciał wyciągnąć telefon, dzwonić do niej gdy stwierdził, że to głupie. Rzeczywiście pewnie zbyt się przejmuje. Przecież poradzi sobie - jest dorosła i wie co robi.



Jeszcze raz obejrzał się w lewo i w prawo czy żaden samochód nie nadjeżdża (stał przez budynkiem) i gdy stwierdził, że nic takiego nie ma miejsca, udał się do środka.

***

Rozprawa rozpoczęła się z pięciominutowym poślizgiem. Lily nadal nie było.
Teść oskarżonego, który siedział całkiem blisko niego bez problemu dostrzegł, że i on jest zdenerwowany. Rozgląda się nerwowo po sali wyszukując twarzy ukochanej. Im dalej zmierza jego wzrok, tym bardziej jest zawiedziony. Wiktor doskonale wiedział co on czuje. Na rozprawie, w której to on siedział na miejscu Dustina zachowywał się dokładnie tak samo chociaż wiedział, że nie zobaczy w pomieszczeniu żadnej znajomej twarzy.
W pewnym momencie oskarżony zatrzymał swój wzrok na nim. Ze zniecierpliwieniem widniejącym na coraz bardziej zawiedzionej twarzy bez słów pytał, gdzie jest Lily. Wiktor musiał ze smutną miną wzruszyć ramionami. Potem tylko z żalem obserwował jak jego zięć opuszcza głowę w dół i ciężko wzdycha.

A ona ciągle się nie pojawiała….


Koniec części pierwszej.
_________
* nazwy ulic wszędzie zmyślone

Ostatnio edytowane przez Liv : 27.02.2012 - 20:37 Powód: changes required
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 05.01.2010, 22:37   #9
Sandy
 
Avatar Sandy
 
Zarejestrowany: 30.01.2007
Skąd: Βιέννη
Płeć: Kobieta
Postów: 576
Reputacja: 12
Domyślnie Odp: Szansa

Pierwsza!
Sama nie wiem co myśleć. Z jednej strony nie sądzę, by Bartek miał jakiś diabelski plan porwania Lily, ale z drugiej nigdy nic nie wiadomo. Chociaż wydaje mi się, że obojętnie jak by nie było wypuszczą Dustin'a na wolność. To byłoby ciekawe, rozgniewany Dustin poszukujący porwanej przez swojego życiowego wroga żony.
Ogólnie jedyny błąd jaki wyłapałam to:
Cytat:
W końcu nerwy jej trochę opadły, spakowała dastusiątka do auta i pół godziny później oddała jej w ręce swojej (...)
Oddała je. A poza tym jest w porządku.
Cieszę się, Liv, że tym razem udało ci się w miarę szybko wstawić odcinek. Chociaż spodziewałam się czegoś nieco innego odcinek i tak jest świetny
__________________
Tragedy is when I cut my finger. Comedy is when you walk into an open sewer and die.
- Mel Brooks
Sandy jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 05.01.2010, 22:48   #10
Volturia
 
Avatar Volturia
 
Zarejestrowany: 29.10.2008
Skąd: Trójmiasto
Płeć: Kobieta
Postów: 953
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Szansa

Nie nie nie!!!
Ja chcę wiedzieć co się stało! ( między L. a B w samochodzie...? )
ohh, Livka. Teraz masz tydzień i czekam na część druga ;D
Szkoda, że tak krótko. Niech stanie się coś dramatycznego i zarazem pięknego ;]
Może być nawet korzystne dla małżeństwa naszej blondynki, niech stracę ;p
Ale liczę na Barka ( j a k i m p r a w e m n i e ma j e g o z d j ę ć !?)
Pisz kobieto, bo jeszcze nigdy tak ciekawa nast. odc. nie byłam!

Pozdrawiam i ponaglam, VOLT ;]
__________________
Well well well...
Volturia jest offline   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 17:36.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023