Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > Opowiadamy jak sobie gramy

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 27.08.2012, 22:25   #1
Chewbacca
Guest
 
Postów: n/a
Domyślnie Odp: Miasteczko

Liv, nie słuchaj ich! Niech ona rzuci te studia i pójdzie z Kastorem. Weź no jej trochę życie skomplikuj, co?
  Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 28.08.2012, 15:54   #2
aniak99
 
Avatar aniak99
 
Zarejestrowany: 02.07.2012
Skąd: woj. zachodniopomorskie
Płeć: Kobieta
Postów: 101
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Jejku jakie wielkie drzewa genealogiczne i okolica! Jaka śliczna woda (eh mogę sobie o takiej tylko pomarzyć). Opowieści są wciągające. No cóż będe słodzić. Dawaj ciąg dalszy.
aniak99 jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 31.08.2012, 18:29   #3
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Miasteczko

I wszystkim Wam bardzo dziękuję za taką niesamowitą liczbę komentarzy!
A poniżej szczegóły:

Spoiler: pokaż
Cytat:
Napisał Meggie
I Chyba Tymon i Celina, a nie Nina
Nina, Nina ;] Tak zdrabniają jej imię
Cytat:
Podziwiam, że tak to wszystko ogarniasz i wszystkimi grasz
Niee, aż tak idealna nie jestem - mam parę rodzin, do których koniecznie muszę zajrzeć, ale wiecznie mi się nie chce.
Cytat:
Napisał Malin
No i to mi dało do myślenia, czy aby na pewno Kastor ją kocha aż tak, jak deklaruje.
Hm, ostatecznie czymś musiał ją przekonać, no nie? ; D
Ile w tym było prawdy, to on sam tylko wie.
Cytat:
A może raczej ma wobec niej jakieś niecne zamiary i jest mu do czegoś potrzebna?
Wtedy by się tak nie wysilał
Cytat:
Napisał marmolaaada
aż chciałabym poznać każdego z mieszkańców a chodziarz ich nazwiska i członków rodziny
Mogę zaopatrzyć obrazek w nazwiska i imiona Z pewnością wszystkich historii tu nie opowiem, bo mam też takie prozaiczne rodziny, ale pewnie ci, którzy oglądają moje zdjęcia ze "śmiesznych screenów..." kojarzyliby bardziej, kto jest kim
Cytat:
Napisał kalafjor
chętnie bym poznał historię pani Alicji Burk...
U niej bez żadnych ochów i achów Była po prostu bardzo kochliwą simką No i jako jedyna w okolicy miała 3 mężów xD
Cytat:
Pięknie, ale czy Twoja gra i komputer to wytrzymują
Skoro dalej gram i pojawiają się kolejne części "Miasteczka", znaczy, że tak
Cytat:
Napisał Orzechowo
Czy partnerów dla simów z tego rodu (?) "dorabiasz", czy może są urodzeni w jakiejś innej rodzinie?
Różnie. Jeśli nie potrafię wybrać nikogo z tych simów, których już mam, dorabiam. Aczkolwiek ostatnimi czasy staram się tego wystrzegać, bo grozi mi przeludnienie
Cytat:
Napisał Chewbacca
Liv, nie słuchaj ich! Niech ona rzuci te studia i pójdzie z Kastorem. Weź no jej trochę życie skomplikuj, co?
Hoho, jakby jej życie nie było wystarczająco skomplikowane xD
Nie no, wątek Kiry zapowiada się ciekawie - dzisiejszy odcinek to wstępniak do małej rewolucji
Cytat:
Napisał aniak99
Dawaj ciąg dalszy.
Proszę bardzo!


Jest to druga część losów rodzin Minorowicz i Jagódek. Pierwszą możecie przeczytać tutaj.

...

Ile tak naprawdę wiemy o Kastorze Jagódku? Ano, niewiele. A w zasadzie nic.
Nie jest on specjalnie rozmownym simem i nie uważa, że warto opowiadać o tym, co było. Ważniejsze raczej było to, co będzie...

Nie miał łatwego życia - przyszedł na świat jako efekt wpadki. Ojciec związany był z jego babcią, Felicją, jednak jedną z jego kochanek była najstarsza córka Felicji, Michalina. Tak naprawdę padła ona jego ofiarą i za cenę względnego świętego spokoju musiała spełniać jego zachcianki.
Kiedy na świat przyszła Malwinka, starsza siostra Kastora, matka wyrzuciła ją z domu. Dziewczyna miałam może wtedy 19 lat i była zdana sama na siebie... Znalazła nieduże mieszkanko w rozlatującym się budynku. Miało one kiepskie warunki, ale nie mogła sobie pozwolić na nic lepszego.
Miała nadzieję, że Anzelm w końcu da jej spokój, niestety jednak zdawało się, że dwie dziewczynki, które urodziła mu Felicja, były niewystarczające... A że Felicja nie chciała więcej dzieci, postanowił zrujnować ponownie życie jej córce. Kolejna ciąża skończyła się poronieniem, jednak jej prześladowca był nieustępliwy. Na świat przyszedł Kastor.
Niedługo potem pogrążona w rozpaczy i wyczerpana Michalina zmarła. Malwinka i jej mały braciszek byli zdani sami na siebie.



Na szczęście jednak z pomocą przyszli im dziadek Włodek i wujek Kazik, rodzina ich mamy. Oni wzięli na siebie wychowanie Kastora. I wywiązali się, bo bynajmniej wspomnienia z dzieciństwa spędzonego u nich należały do najszczęśliwszych w jego życiu.



Malwina wynajęła małe mieszkanko i niedługo później dołączył do niej jej przyjaciel i sąsiad z mieszkania obok, Zbyszek, który uciekł z piekła, jakim był jego dom.

Malwina Jagódek i Zbyszek Heblarek, których przyjaźń później przerodziła się w miłość, pobrali się mając zaledwie 20 lat.
Kastor zaś, gdy podrósł, usłyszawszy całą historię związaną z jego rodzicami, poprzysiągł zemstę na ojcu. Daleko było mu do wzorowego ucznia, jednak był świetnym materiałem na przestępcę. I w tym kierunku też poszedł.
Jako nastolatek wraz z Kazikiem przeprowadzili się do dzielnicy Nigdzie i zamieszkali w malutkim domku. On sam zaczął współpracować z Ewanem i resztą ekipy.

Resztę jego historii już znacie, aczkolwiek to nie wszystko ;]


...

Serce zabiło jej jak szalone. Usłyszała kroki dochodzące zza drzwi, a po chwili te się otworzyły.
Można było odgadnąć po jego wyrazie twarzy, że się jej tu nie spodziewał, jednak był mile zaskoczony.
- Zostaję - rzekła, uśmiechając się niewinnie. - Miałeś rację, to się nie mogło inaczej skończyć.
On z zadowoleniem wpuścił ją do środka.
Gdy tak stała i rozglądała się wokoło zrozumiał, jakim jest szczęściarzem. Mocno ją do siebie przytulił.



A ona nie wróciła na noc do domu.

Jakiś czas później zapytał ją, czy zostanie jego żoną. W sumie jej odpowiedź była oczywista, jednak chciał to usłyszeć z jej ust, zobaczyć jej radość.



Rodzice przyszłej panny młodej, w szczególności jej ojciec, byli zachwyceni. Dotrzymali słowa...



Dwa miesiące później Kira Minorowicz, niedoszła 19-letnia studentka, poślubiła Kastora Jagódka.













Tego samego dnia oznajmiła mężowi, że zostaną rodzicami...

Ciąża przebiegła spokojnie.



Wszyscy byli szczęśliwi, że tak się to skończyło. Gdyby Kira odmówiła, na pewno nie byłoby tak różowo.
Wydawała się promieniować radością, ale w głębi duszy czuła, że czegoś jej brakuje. No i jej małżeństwo z Kastorem praktycznie rzecz biorąc nie istniało - mieszkali osobno, widywali się raz w tygodniu albo rzadziej, rozmawiali też nieczęsto...
Wiedziała jednak, dlaczego, ale była bezsilna. Jak się niedługo po ślubie przekonała, w tym związku nie było miejsca na prawdziwe, szczere uczucie, o którym marzy każda dziewczyna. To on tu rządził i w większości przypadków musiała się podporządkowywać jego zachciankom. Dopóki jednak nie były to bardzo poważne sprawy, nie buntowała się. W zasadzie nadal byli przyjaciółmi, tylko już nie w takim stopniu jak kiedyś. No i sprawy "zawodowe" trzymał od niej z daleka. Chociaż próbowała nieraz coś z niego wyciągnąć, za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem. "Nie twoja sprawa", "Nie powinno cię to interesować", mówił jej często.
Ale w gruncie rzeczy kochali się i nie mogli się doczekać narodzin dziecka.



Rodzice Kiry dzielnie ją wspierali i cieszyli się na myśl, że będą mieć córkę i wnuka przy sobie.





Zastanawiali się też nad przeprowadzką do większego domu.

Nadszedł czas rozwiązania...



...i świat przyszedł Kryspin, przypominający swoją mamę, kiedy ta była w jego wieku.

Kalikstowi i Andrei stuknęło 25 lat po weselu. Jak widać, ciągle bardzo się kochali.





Ale życie rodziny i tak skupiało się wokół jej nowego członka









Któregoś wieczoru, kiedy Kira była sama w domu z dzieckiem, ktoś zadzwonił do drzwi. Nie spodziewała się nikogo, tym bardziej o tej porze.
Z mokrymi, nieuczesanym włosami, w cienkiej koszuli nocnej i ledwo otwartymi oczami poszła zobaczyć, kto ją odwiedził. Jakież wielkie było jej zdziwienie, gdy okazało się, że to pan Jagódek.
- Co ty tu robisz o tej porze? - zapytała, jednocześnie wpuszczając go do środka.
On jednak, jakby ignorując jej pytanie, skierował się do jej pokoju. Gdy po chwili do niego dołączyła (musiała zamknąć drzwi z powrotem na klucz), siedział na jej łóżku i wpatrywał się w łóżeczko, gdzie słodko spał malutki Kryspin.
Dopiero po chwili zauważyła, że płacze. Przyklękła wtedy przed nim i zatroskana spytała, o co chodzi.
- Byłem tam... - wyłkał.
- Gdzie? - z każdą sekundą wzrastało jej przerażenie. Wtedy jedna myśl przeszła jej przez głowę. Próbowała ją odgonić, ale zdawało się, że późniejsze słowa mężczyzny tylko potwierdzą jej obawy...

Ciąg dalszy nastąpił.


...

I jeszcze z rodzaju WIPów.
Zainspirowana zagraconymi do granic możliwości domkami Curio na BPS postanowiłam spróbować zrobić coś takiego w jednym z moich najnowszych domków. Najładniej wyszła sypialnia i chciałam się nią pochwalić








Ostatnio edytowane przez Liv : 29.01.2016 - 18:40 Powód: takie tam :P
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 31.08.2012, 18:50   #4
neville
 
Avatar neville
 
Zarejestrowany: 12.03.2011
Skąd: łóżko
Płeć: Mężczyzna
Postów: 1,444
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

kuźwa, podoba mi się jak zwykle, to fakt, sypialnia z ostatnich zdjęć (szczególnie słonik) też super, ale zawsze urywasz wszystko w najlepszym momencie i trudno się połapać co będzie dalej : DD

także czekam z niecierpliwością, a na gg mam przedpremiery : DD
__________________


I found my own way... :]
neville jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 31.08.2012, 19:07   #5
Cytryśnia
 
Avatar Cytryśnia
 
Zarejestrowany: 10.12.2011
Płeć: Kobieta
Postów: 1,062
Reputacja: 12
Domyślnie Odp: Miasteczko

No nareszcie! Pjęknie! Ślicznie i oczywiście mi się podoba Sypialnia też fajna, tylko ten fotel w rogu zbyt biały :/ I rzeczywiście fajnie byłoby gdybyś zrobiła taki "spis mieszkańców"
Cytryśnia jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 31.08.2012, 19:20   #6
kalafjor
 
Avatar kalafjor
 
Zarejestrowany: 09.09.2007
Skąd: Santa Bożena
Płeć: Mężczyzna
Postów: 1,442
Reputacja: 16
Domyślnie Odp: Miasteczko

Ciekawa przeszłość pana Jagódek.
Szkoda, że znowu takie podejrzane małżeństwo z jednym przestępcą.
Mam nadzieję, że chociaż dziecko będzie zdrowe i szczęśliwe.
Wydaje mi się, że Kastor zabił swojego ojca! Muahahaha!
No i sypialnia ładna.
Czekam na więcej! I na podpisaną mapę. Już kiedyś chyba zrobiłaś coś takiego. Teraz tamte mapy są niedostępne. A może jakąś parcelę publiczną planujesz? Ja ostatnio zrobiłem sklepik rybny. Rzadko kiedy cokolwiek robię, bo wychodzi to masakrycznie, a teraz chyba nie jest źle. XD
Dziękuję, że dodałaś coś nowego i jak zwykle czekam na więcej!
kalafjor jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 02.09.2012, 18:56   #7
Master of Disaster
 
Avatar Master of Disaster
 
Zarejestrowany: 08.01.2006
Skąd: Dziwnowo
Wiek: 19
Płeć: Kobieta
Postów: 1,322
Reputacja: 26
Domyślnie Odp: Miasteczko

No nie, jak mogłaś! Obrarzam siem! <foch> błędy zamierzone, jakby co
Ale tak serio - nie podoba mi się, że Kira rzuciła studia dla tego cwaniaczka. Jak kocha, to poczeka, zawsze to powtarzam Choć przyznam, że motyw "masz porzucić studia i wyjść za mnie" jest dość ciekawy... No i jak zwykle urywasz w najlepszym momencie Oj, ciekawe, co dalej...
Master of Disaster jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 14.09.2012, 16:58   #8
Unknown_Girl
 
Avatar Unknown_Girl
 
Zarejestrowany: 28.03.2010
Skąd: Wyspy
Wiek: 29
Płeć: Kobieta
Postów: 166
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Bardzo podoba mi sie jak piszesz, Liv ale jeszcze nie polapalam sie we wszystkich imionach no i zgadzam sie z innymi, ze urwalas w najlepszym momencie.
Postaram sie tu czasami zagladac
__________________

Unknown_Girl jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 22.09.2012, 13:26   #9
Gold_Chocolate
 
Avatar Gold_Chocolate
 
Zarejestrowany: 05.05.2009
Skąd: Najmilsze miasto.
Wiek: 28
Płeć: Kobieta
Postów: 773
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Zebrałam się w sobie i przeczytałam wszystko od początku do końca - jestem zachwycona.
Po pierwsze - zdjęcia. Są po prostu genialne, wszystko ładnie objęte, dopracowane. Super (ah,kiedy ja tak będę umieć? :C)
Po drugie - tekst. Pewnie wiesz już doskonale, że genialnie piszesz,więc nie będę tego powtarzać. Powiem tylko tyle, że przy mało którym tekście jest tyle emocji co przy Twoich opowieściach.
No i generalnie, jestem zachwycona tym, jak bardzo rozbudowana jest Twoja gra, drzewa genealogiczne genialne. (A ja się cieszyłam kiedy Gienek i Patrycja Gołoledź z Kwitnących Wzgórz doczekali się wnuków )
Na pewno będę tu zaglądać Pewnie nie tak regularnie jak reszta,ale jednak będę
__________________
Gold_Chocolate jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 30.09.2012, 14:55   #10
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Miasteczko

Cytat:
Napisał kalafjor
Wydaje mi się, że Kastor zabił swojego ojca! Muahahaha!
Ciekawe podjerzenia ;]
Cytat:
Napisał MoD
Jak kocha, to poczeka
A miłość jest ślepa
Cytat:
Choć przyznam, że motyw "masz porzucić studia i wyjść za mnie" jest dość ciekawy...
Teraz się raczej takich sytuacji nie spotyka i może to dlatego

Dzięki za komenty
Mapkę zrobię jak już wszyscy mieszkańcy będą mieć swoje domki.
Ostatnio remontuję swój najstarszy zachowany blok (a w zasadzie buduję od nowa ;]) i, miejmy nadzieję, wszyscy się w nim zmieszczą

Dzisiaj bardzo dużo tekstu (nazwałam sobie tę opowiastkę "the big story" ;]).
O rodzinie (cóż, w sumie trudno to nazwać rodziną...) Ławeckich wspominałam coś niecoś w ostatnim poście, aczkolwiek ten dzisiejszy w całości poświęcę im.

A następnym razem smaczki studenckiego życia, bo jest o czym opowiadać xD Bardzo ciekawie sobie grałam miesiąc temu ;]

...

Nie myliła się. Jego słowa były dla niej jakby wyrokiem, ciosem - zbyt mocnym, by nie ugiąć się pod jego siłą.

Próbowała sobie wyobrazić, jak to się wszystko stało, jeszcze zanim on sam w wielkim skrócie opowiedział jej, jak udało mu się dostać do domu i zrobić to. Wiedziała, że w gruncie rzeczy nie miał wyrzutów sumienia, tylko po prostu to było dla niego trudne, szczególnie, że nie wyobrażał sobie, że miałby tak jak jego ojciec potraktować swojego synka i jego matkę.
Ale z drugiej strony Kastor - w przeciwieństwie do Anzelma - kochał swoją rodzinę.
Ojciec zaś był kanalią, która w końcu musiała ponieść karę za swoje czyny.

Stojąc parę metrów od drzwi o niczym innym nie myślał.




...

Anzelm Ławecki i Felicja Jagódek mieli dwie córki - starszą, Jesikę i młodszą, Roksanę. Obie były blondynkami, aczkolwiek do najpiękniejszych nie można było ich zaliczyć.
Po śmierci matki i wypadku samochodowym, w którym ich ojciec uszedł z życiem jako kaleka, to one musiały zajmować się domem. W dodatku renta staruszka nie wystarczyła na wszystko, więc Jesika starała się dorabiać. Jej marzeniem były też studia prawnicze, jednak ze względu na sytuację rodzinną nie mogła sobie na nie pozwolić.
Jednak to nie były jedyne kłopoty, z jakimi borykała się najstarsza z dziewczyn. Jej nastoletnia siostra nie dość, że niechętnie się uczyła, to dodatkowo miała kilkoro podejrzanych "znajomych".



W gruncie rzeczy byli to koledzy ich ojca, dużo starsi od niej, jednak to zdawało się jej nie przeszkadzać w budowaniu więzi, które po jakimś czasie stały się dla niej "miłością".
Jesika wiedziała, że to fikcja i ostrzegała siostrę, by nie zrobiła czegoś głupiego, ta jednak ją ignorowała lub też odpyskiwała.
"Co ty możesz o tym wiedzieć? Przecież nigdy nie miałaś nawet chłopaka!".
Wypominanie jej samotności raniło dziewczynę doszczętnie. Zawsze chciała poznać kogoś mądrego, inteligentnego, z którym nie musiałaby klepać biedy i bać się, jednak wiedziała, że ze swoim statusem społecznym zawsze będzie poza zasięgiem takich chłopaków. Nie miała sobą nic do zaoferowania - nie była ładna, nie miała szans na dalszą edukację, była uwiązana przez obowiązki i odpowiedzialność za najbliższych...
Dlatego też chciała, żeby Roksanie się udało w życiu. Tej jednak nie obchodziło to, co myśleli inni.
Któregoś dnia obróciło się to przeciwko niej.


Przybiegła do siostry z płaczem i powiedziała, co się stało. A stało się to, czego Jesika najbardziej się obawiała.



Roksana miała zostać mamą, a co najgorsze, nastoletnią...
Dziewczyna zaczęła przepraszać i błagać ją, żeby nie wyrzucała jej z domu i zarzekała się, że odda dziecko do adopcji... W pierwszej chwili to jednak nic nie dało - nerwy wzięły górę nad Jesiką.



Nie na tyle jednak, żeby znienawidzić winowajczynię.
Doskonale wiedziała, że będzie miała teraz jeszcze więcej obowiązków, będzie jeszcze bardziej zmęczona i sfrustrowana, jednak mimo wszystko postanowiła dzielnie wspierać młodą mamę.



I w żadnym wypadku nie pozwoli, żeby jej siostra musiała oddać dziecko w obce ręce.

Zupełnie inna była natomiast reakcja przyszłego dziadka. Zdawało się, że wnuk albo wnuczka będzie dla niego towarzystwem lepszym od telewizora i szachów, przed którymi przesiadywał całymi dniami.



Z każdym miesiącem młoda mama stawała się spokojniejsza. Wielka panika nastąpiła tuż przed porodem, a ten odbył się, ku zaskoczeniu wszystkich, trzy tygodnie przed terminem.

Dziewczynka, która się urodziła, była co prawda chorowita, jednak bynajmniej nie z tego powodu, że przyszła na świat za wcześnie, tylko raczej przez to, że w takiej rodzinie... Otrzymała imię Zenobia, w skrócie Zeni.



Opieka nad nią zajmowała dużo czasu. Roksana zostawała zazwyczaj sam na sam z córeczką. Z początku było ciężko - trzeba było ciągle mieć na nią oko, dmuchać i chuchać na nią, byle by nie złapała jakiegoś wirusa... Było to o tyle ciężkie, że mieszkali w dość starej chatce pod lasem i nie było pieniędzy na remont, a w szczelności na wymianę okien, która była niezbędna...
Z dnia an dzień jednak młoda mama stawała się coraz pewniejsza. I w końcu zaczynała rozumieć, że miłość to coś więcej niż puste słowa...









Zdawało się jednak, że i Jesika miała nareszcie na własnym przykładzie się o tym przekonać.
W sąsiedztwie pojawił się ktoś nowy.



Chłopak w jej wieku, zwykły budowlaniec, bez żadnego wykształcenia, bez wielkiej urody, ale mający to coś... Zachowywał się co prawda jak typowy przedstawiciel niższych warstw społeczeństwa, ale coś w jego charakterze nie dawało jej spokoju. Postanowiła go bliżej poznać.
Dużo rozmawiali. Miron Nikoniecki okazał się być wrażliwym, inteligentnym mężczyzną, którego życie również zmusiło do rezygnacji z marzeń. Nie potrafił się jednak odnaleźć w swoim dotychczasowym środowisku i postanowił przeprowadzić się.
Szybko zostali przyjaciółmi, jednak ze względu na nadmiar obowiązków widywali się rzadko. Jeśli już jednak do spotkań dochodziło, zazwyczaj siadali u niego na kanapie i dyskutowali. O wszystkim, ale przede wszystkim o życiu.
Jesika dość szybko spostrzegła, że jest w nim zakochana, ale bojąc się zniszczenia ich przyjaźni starała się ukrywać te uczucia.
Nie mogło to jednak trwać w nieskończoność. Skończyło się dziwnie - po jakimś czasie Miron oświadczył się jej.



Czuł, że razem dają radę, że jeszcze będą szczęśliwi... Nie mogła odmówić, w końcu o tym właśnie marzyła.

Niedługo potem narzeczeni stali się małżonkami.







Ślub był bardzo skromny ze względu na brak pieniędzy. Przez jakiś czas postanowili mieszkać oddzielnie - w domku Ławeckich nie było miejsca, a Jesika nie chciała zostawiać siostry, siostrzenicy i taty, którzy ciągle potrzebowali jej pomocy. Na szczęscie Miron to rozumiał i obiecał, że będzie im pomagał, jak to tylko będzie możliwe.

Z maleńkiej Zeni robił się mały urwis - pod nieobecność mamy ona czmych! do kałuży. I taplanko do upadłego





Na pewno taka sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby urządzenia w domu nie były przestarzałe - dość często w wyniku awarii któregoś łazienka dosłownie tonęła... Same nie potrafiły sobie z tym poradzić, na mechanika nie było ich stać (a co dopiero na odnowienie domku), a mąż Jesiki nie zawsze miał czas, żeby do nich wpaść.
Oczywiście uwaga wszystkich domowników skupiona była wokół najmniejszej panny Ławeckiej. Na szczęście jej początkowo wątłe zdrowie odchodziło w niepamięć.





Wszyscy w gruncie rzeczy byli szczęśliwi. Żyli co prawda bardzo ubogo, jednak mieli siebie...
Atmosferę spokoju trochę zachwiało pewne niespodziewane wydarzenie. Otóż okazało się, że państwo Nikonieccy zostaną rodzicami!



Ich radość była niezmierna, aczkolwiek przyćmiewała ją niemal zupełnie obawa - co teraz z nimi będzie? Teraz, gdy lada moment na świat miało przyjść ich dziecko musieli coś zmienić. Jesika nie wyobrażała sobie dalszego mieszkania oddzielnie, ale równocześnie czuła, że wyprowadzając się od siostry nie będzie miała żadnej pomocy przy dziecku - jej mąż, żeby powiązać koniec z końcem, musiał zacząć dorabiać...



- Zostanie po staremu - oznajmił jej któregoś dnia Miron. - Jeśli uda mi się odłożyć odpowiednio dużo pieniędzy, wtedy zrobię to tak, ze wszyscy będziemy razem.
- Co masz na myśli? - zapytała jego żona.
- Wyremontuję stary dom. Mam już jeden na oku. Jest na tyle duży, że wszyscy się w nim zmieścimy.
- Ale...
- Kwestię finansową zostaw mnie. Wiem, że nie obejdzie się bez kredytu, ale nie ma innego wyjścia. Czas nagli, Jesi. Chciałbym wreszcie mieć was przy sobie.
- Wiem... Pomożemy ci, jak tylko się będzie dało. Teraz, kiedy Zeni jest już trochę większa, Roksana rozgląda się za pracą.
- Zostawi cię samą z dwójką dzieci i niepełnosprawnym ojcem?
- Poradzę sobie...
- Jesteś pewna?
- Chyba nie mam innego wyjścia.

W ciągu tych kilku miesięcy rozpoczął się remont domu. Dzięki znajomościom i własnej, ciężkiej pracy Mirona udało się zmniejszyć koszty do minimum. Ponadto pewne rzeczy w domu nie musiały być wymieniane. Kafelki w łazienkach były w dość dobrym stanie, tak samo szafki kuchenne.
Bardzo natomiast ucierpiał wtedy związek Jesiki i Mirona - nie widywali się prawie wcale. Było im z tego powodu bardzo ciężko - on miał wyrzuty sumienia, że ją zaniedbuje, jej brakowało wsparcia. I oboje zastanawiali się, ile są jeszcze w stanie wytrzymać...

W końcu po tylu miesiącach oczekiwania, na świat przyszło pierwsze dziecko Mirona i Jesiki. Otrzymało ono imię Lesław, po zdobieniu - Sławek. Turkusowe oczy odziedziczył po tacie i miał blond włosy jak jego rodzice.



Macierzyństwo dodało Jesice skrzydeł. Nawet zmęczenie nie było dla niej takie straszne.
Mama Zenobii zaś wychodziła do pracy wieczorami, by w dzień pomagać siostrze. Natomiast młodemu tacie zaproponowano zmianę pracy. Ten zgodził się - jego doświadczenie i umiejętności zostały dodatkowo wycenione na więcej niż kiedyś. W dodatku po odbyciu kursów miał szansę awansu.
No i przede wszystkim miał więcej czasu na pracę przy remoncie domku i na odwiedzanie swojej powiększonej rodziny.





Oprócz spędzania czasu z domownikami, nieraz zajmował się nieszczelnymi kranami, psująca się lodówką i innymi usterkami...



Dzieci rosły jak na drożdżach i w mgnieniu oka Sławek skończył roczek. Zeni zaś była nie tylko na tyle duża, żeby spokojnie bawić się z małym kuzynem, ale także, by iść do przedszkola.
Wtedy także Roksana zmieniła pracę. A młoda mama...
Jakkolwiek jej pierwsza ciąża była dla wszystkich sporym zaskoczeniem, tak druga była jeszcze większym...
Wtedy jednak nie było powodów do obaw - mieli się wkrótce wprowadzić do nowego domu, pieniędzy było więcej, Sławek był bardzo spokojnym dzieckiem...
Mimo to Jesika czuła, że coś jest nie tak.


...

- W zasadzie to nic nie zrobiłem - mówił drżącym głosem. - Wjechał do środka na tym swoim pożal się Boże wózeczku, ja mu wtedy zakneblowałem usta, żeby nie ryczał jak opętany. Wziąłem go za fraki, coś mu powiedziałem i z całej siły rzuciłem nim o podłogę. Jeszcze głową zarył o brzeg kibla. Kiedy się nad nim nachyliłem, nie oddychał, więc otworzyłem okno i zwiałem stamtąd.
- Tylko tyle? - zapytała z przejęciem dziewczyna.
- Tak.
Powiedziawszy to wyszedł z pokoju, a potem z domu.


...

Pewnej nocy ni stąd ni zowąd obudziła się. Wydawało jej się, że w łazience słyszy kapanie wody z niedokręconego kranu. Poszła sprawdzić, czy wszystko w porządku. Zastanowiło ją jednak włączone światło, widoczne przez niedomknięte drzwi. Miała nadzieję, że to tata o nim zapomniał, gdy wyjeżdżał.
Gdy weszła do środka, serce zamarło jej z przerażenia.




Otwierając oczy zorientowała się, że jest w szpitalu. Jak się potem okazało, zemdlała i przez dłuższy czas nie można było jej ocucić.
Podczas późniejszej rozmowy Roksana wyjaśniła jej, co się tak naprawdę stało. To nie był zwykły wypadek. Ktoś z premedytacją zabił ich ojca.

Przesłuchaniom zdawało się nie być końca. Obie były zmęczone ta sytuacją tak samo jak i tym, że co chwilę jakiś umundurowany człowiek kręcił się po ich domu i po raz setny "zbierał dowody". W dodatku trzeba było zorganizować pogrzeb, co spadło na młodszą z sióstr. Jesika nie była w stanie o tym nawet myśleć. Ciągle prześladował ją widok leżącego bez ruchu ojca.

Pewnej nocy kobieta obudziła się z krzykiem.



Wyglądało na to, że lada chwila zacznie rodzić... Mała Zeni poleciała po pomoc do sąsiadów, a gdy ci przyszli, jej mama i ciocia szybko odjechały. Do szpitala. Obie kobiety obawiały się najgorszego...
I najgorsze nastąpiło.


Po tygodniu pani Nikoniecka wróciła do domu. Wyglądała tak, jakby uszło z niej całe życie.



Wmawiała sobie, że to jej wina - nie cieszyła się z drugiego dziecka, więc je straciła. Nie była w stanie spojrzeć niedoszłemu starszemu braciszkowi w oczy. A ten tak bardzo chciał do mamy...




- Miron? - zapytała Roksana, słysząc znajomy głos w słuchawce.
- Tak, to ja. Co z nią? - zapytał zniekształcony głos.
- Boję się o nią - wyłkała Roksana. - Nie chce jeść ani pić, nie śpi po nocach i cały czas powtarza, że to jej wina...
- Wspominała coś o mnie?
- Nie. I nie wiem czemu... Ale proszę cię, przyjdź jak najszybciej.
- Myślisz, że to coś da?
- Nie wiem, Miron, ale musisz chociaż spróbować z nią pogadać.
- Boję się jej reakcji... Ale dobrze, zaraz będę.

Jego obawy się potwierdziły. Nie dość, że Jesika nie chciała z nim porozmawiać, to jeszcze kazała się mu wynosić i nigdy nie wracać...

Szedł do domu ze złamanym sercem. Wszystko zrobił dla niej, cierpliwie wyczekiwał dnia, w którym skończą się ich problemy i żył nadzieją, że jest coraz bliżej.
Łzy kapały na chodnik, a on nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Najchętniej spakowałby walizki i uciekł stąd jak najdalej. Nie chciał już więcej cierpieć. Za dużo sił wpakował w podtrzymywanie tego związku, który i tak pewnie miał się wkrótce oficjalnie rozpaść...


To były bardzo trudne dla wszystkich miesiące. Roksana przekonywała go, żeby nie zostawiał tak tego, starała się go pocieszyć, natomiast sama zgłosiła się o pomoc do psychologa. W zasadzie to nie ona sama potrzebowała pomocy, tylko jej siostra.
Na efekty trzeba było jeszcze trochę poczekać, ale opłaciło się. Któregoś dnia Jesika wyszła z pokoju i po prostu zapytała, gdzie jest Sławek. Kiedy ten znalazł się w zasięgu wzroku swojej mamy i nieśmiało do niej podszedł, ta ze łzami w oczach mocno go przytuliła.
Tego samego dnia na prośbę Roksany w domu zjawił się Miron.

Widząc żonę siedząca ze spuszczoną głową, zwątpił. Musiał jednak spróbować.
- Jesi, pamiętasz mnie? - zapytał, starając się spojrzeć jej w oczy.



- Miron... - powiedziała słabo. - Tęskniłam za tobą. Gdzie byłeś?
- Miałem ostatnio dużo pracy - powiedział, powstrzymując się od płaczu. Nie mógł jej przecież powiedzieć prawdy...
- A jak tam dom?
- Jest gotowy.
- Kiedy się przeprowadzamy?
Zdziwiło go to, jak łatwo może rozmawiać z nim na takie zwykłe tematy. Jak bardzo wydobrzała...
- Kiedy tylko będziecie miały ochotę - oznajmił.
- Oh, nie mogę się doczekać! - uśmiechnęła się.
- Jesi...
- No?
- Ja też strasznie za tobą tęskniłem.
- Ale teraz już będzie dobrze, prawda? - zapytała z dziecięcą naiwnością.
- Tak, na pewno...
- Na pewno powiedziałam ci coś niemiłego kiedyś i dlatego nie przychodziłeś - wypaliła nagle. - Nie chciałam, żeby to tak wyszło.
- Wiem, kochanie. Nie jestem na ciebie zły.
- Przepraszam.
- Nie przepraszaj, przecież mówiłem ci...
- Mimo wszystko. To było dla nas wszystkich trudne i nie chcę, żeby drugi raz się coś takiego wydarzyło. Nie wiem, co bym zrobiła bez was.
- Jesteśmy twoją rodziną i zawsze będziemy przy tobie.
- Siostra na pewno mnie nie zostawi, ale małżeństwo może się w każdym momencie rozpaść... Nie wybaczyłabym sobie, gdybyś nie chciał się więcej ze mną zobaczyć - łzy zabłysły w jej oczach.
- Jeśli dwoje ludzi się kocha, nie ma takiej możliwości. Zresztą... Skoro nasze przetrwało taką próbę, przetrwa i kolejne.



- Mimo wszystko? - gdy zadała to pytanie, od razu pojął, o co jej chodzi.
- Mimo wszystko - odpowiedział, po czym ją przytulił.



Chociaż wtedy tak o tym nie myślał, właśnie wygrywał walkę o swoje małżeństwo.

Miesiąc później przy cieście truskawkowym i butelce wina dorośli członkowie rodziny uczcili pierwszy dzień w nowym domu.
Kiedy oni beztrosko rozmawiali i śmiali się do woli, dzieciaki bawiły się razem w nowym, większym saloniku.



- Dziękuję ci za wszystko, Miron - powiedziała Jesika, gdy zostali sam na sam. - Jesteś dla nas wszystkim.
- A wy dla mnie nawet więcej, niż wszystkim - odpowiedział uszczęśliwiony Miron.



Więc warto było...

Ciąg dalszy nastąpił.


...

Ostatnio edytowane przez Liv : 08.04.2016 - 19:18
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 
Narzędzia wątku
Wygląd

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 10:22.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2026, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023