|
|
|
|
#1 |
|
Zarejestrowany: 02.03.2013
Skąd: Bayview <3
Płeć: Kobieta
Postów: 634
Reputacja: 10
|
Dziękuję za komentarze, naprawdę, bardzo mi miło, gdy je czytam
Dzisiaj czas na odcinek 7.Był piątkowy wieczór. Wiatr wiał lekko, w domu zaś było ciepło – i przytulnie. Ray stał na środku pokoju i przyglądał się wnętrzu, które po drobnej modyfikacji wyglądało nieco lepiej. Kilka roślinek, obrazów i drobnych dekoracji ociepliło i ożywiło pokój. Nie było to mistrzowskie wykończenie, na pewno, jednak Rayowi i tak się podobało. ![]() ![]() Chanda leżała na łóżku w mniejszym pokoju. Obudziła się parę minut temu. Słyszała, jak Ray i ta dziewczyna rozkładali po domu jakieś rzeczy, ustawiali coś. To było bardzo denerwujące. Jak ten Ray się zachowywał?! Zamiast przyjść, przeprosić, to on z tą dziewczyną (!) przychodzi do domu i nawet się nie zainteresuje swoją partnerką! A dodatkowo – jak on mógł flirtować z tą typiarą? ,,Sama nie jesteś lepsza’’ – Chanda usłyszała w swojej głowie głos. ,,Racja – pomyślała – sama go zdradziłam... a mam pretensje do niego. Skoro woli tę dziewczynę ode mnie, to oznacza, że ze mną w związku nie jest szczęśliwy. A skoro tak... Och, co się ze mną dzieje, tu, w tym mieście?’’ Po paru minutach intensywnego myślenia Chanda postanowiła pogodzić się z Rayem. Nie wiedziała, dlaczego chce to zrobić. Coś tak w niej pękło, przełamała się i wyszła z pokoju. Zauważyła chłopaka stojącego tyłem do niej. Zawołała go i natychmiast rzuciła mu się w ramiona. http://img811.imageshack.us/img811/7...enshot9772.jpg - Chanda, o co chodzi? – spytał Ray z uśmiechem na ustach. Był szczęśliwy, to było widać. Ale jednocześnie chciał z Chandą porozmawiać na temat jej karygodnego zachowania względem Mariseli. Na razie jednak uznał, że lepiej będzie poczekać i nie przerywać miłej chwili. - Ray, wiesz, przepraszam...nie mam łatwego charakteru... - Wiem, w końcu dużo czasu z tobą spędziłem – oczy Raya śmiały się do Chandy. Postawił ją z powrotem na podłogę. - Chanda, kochanie, cieszę się, że się pogodziliśmy. Może się gdzieś wybierzemy? - Nie, nie... nie mam ochoty – odmówiła Chanda – ale, może zamówimy pizzę i obejrzymy jakiś film w tv? - Możemy... ![]() Podczas gdy Ray dzwonił po pizzę, Chanda, szczęśliwa, usiadła na kanapie i pstrykała pilotem poszukując odpowiedniego kanału. Na jakimś miał lecieć film nakręcony na podstawie książki ,,Gdzie podziała się Bella’’ czy coś w tym stylu, a więc zapowiadała się niezła zabawa. Ray nagle przysiadł się do Chandy i objął ją ramieniem. ![]() Zaczęli rozmawiać. - Wiesz, Chanda, dostałem swoją pierwszą wypłatę, 500 simoleonów, upiększyłem trochę nasz domek, co? - Rzeczywiście – Chanda rozejrzała się dookoła – nawet nie zwróciłam uwagi. No, ładnie teraz się wszystko prezentuje. - A ty... zostaniesz tą piosenkarką, czy nie? – zapytał brunet. - Wiesz, właśnie jutro idę na 12.00 na przesłuchanie. Mam nadzieję, że jakoś mi pójdzie. - No to super, że dostałaś szansę – ucieszył się Ray. - Tak – w tym momencie Chanda przypomniała sobie o wizycie Araceli – ale wiesz, jutro też przyjeżdża tu Araceli, i... - Cooo? – Ray odsunął od siebie Chandę i spojrzał na nią zdumiony. - Noo... przyjeżdża, tak mi napisała – odparła rudowłosa. ![]() - Co? Nie, ja nie wierzę – Ray pobladł i utkwił wzrok gdzieś w dal. - No ale o co ci chodzi właściwie? Ja też jej nie lubię, ale... – odezwała się Chanda. - Chodzi mi o to, że ona zakłóca nasz spokój – powiedział Ray z lekką złością – nie możesz jej odwołać? - Dobrze wiesz, ona jest uparta, nie mam na to siły. No cóż, napisała, że tylko na weekend, przeżyjemy jakoś, nie? ![]() Ray był zdenerwowany z powodu wizyty Araceli. Nagle usłyszał dzwonek i pobiegł po pizzę. Zaczęli jeść wspólnie z Chandą. Potem usiedli na kanapie. Akurat rozpoczął się jakiś film, więc oglądali go z zainteresowaniem. ![]() Jednak gdzieś tak w połowie zajęli się czymś nieco ciekawszym... ![]() http://img21.imageshack.us/img21/675...enshot9797.jpg Oboje wyglądali na szczęśliwych. Pewnie na przytulankach na kanapie by się nie skończyło, gdyby nie to, że Chanda musiała się na jutro wyspać. - Muszę się wyspać, Ray, muszę być wypoczęta, inaczej mi nie pójdzie dobrze na przesłuchaniu – oświadczyła. Pożegnała się z ukochanym i poszła spać. Przez jakiś czas Ray siedział na kanapie i rozmyślał nad wizytą Araceli. ,,Jeżeli Araceli przyjedzie aż na dwa dni, to Chanda siłą rzeczy się dowie... zwłaszcza, że Araceli uwielbia jej sprawiać przykrość...A jeśli tak będzie, to przyszłość naszego związku stoi pod wielkim znakiem zapytania.’’ http://img43.imageshack.us/img43/982...enshot9798.jpg Na dziś koniec
Ostatnio edytowane przez Kędziorek : 19.05.2014 - 17:37 |
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Supermoderator
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 33
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
|
Hę? Czy ja dobrze rozumiem, że Ray zdradził Chandę z jej własną siostrą? No nie.. To ja tak jechałam po tej lasce a tu się dowiaduję, że z Raya też wcale taki świętoszek nie jest.. Co oni jeszcze robią ze sobą, nie rozumiem. Już dawno powinni się rozejść.. Nie ma co, przyjazd Araceli mocno im namiesza, widzę na horyzoncie nadchodzące rozstanie naszej parki..
Swoja drogą Chanda mnie zaskoczyła, że pierwsza postanowiła wyjść do Raya i go przeprosić, w życiu bym się tego po niej nie spodziewała. czekam na więcej
__________________
Mam łopatę.
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: 24.08.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 142
Reputacja: 10
|
Ostro się dzieje
Chanda jest jakaś niezrównoważona, raz się obraża na cały świat a za chwilę wpada w ramiona swojego chłopaka... I jak mogła nie zauważyć, że Ray tak ładnie udekorował domek![]() Ciekawa jestem tej Araceli... ![]() Czekam na next
__________________
______________________________ ''Już tyle słońc wzeszło tylko jeden raz, Już z tylu stron zapłonęły ognie gwiazd, Już tyle miejsc zapomnienia pokrył kurz, Wiem, co to jest, lecz się nie zatrzymam już.'' |
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zarejestrowany: 02.03.2013
Skąd: Bayview <3
Płeć: Kobieta
Postów: 634
Reputacja: 10
|
Ooo, iness92 cieszę się że wreszcie skomentowałaś ^.^ no, widzicie, akcja się jeszcze rozkręci, nie znamy tak naprawdę dobrze bohaterów
Mam nadzieję, że parę razy uda mi się Was zaskoczyć
|
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zarejestrowany: 19.04.2012
Skąd: Papeete
Płeć: Kobieta
Postów: 619
Reputacja: 10
|
ja tez ciekawa jestem co z ta Aricella bedzie, moze niezle namieszac
![]() moi poprzednicy juz wszystko napisali, nie mam nic do dodania. Bardzo ciekawie sie rozwija twoja opowiesc, czekam na wiecej
__________________
|
|
|
|
|
|
#6 |
|
Zarejestrowany: 10.12.2012
Płeć: Mężczyzna
Postów: 174
Reputacja: 10
|
Chanda się poprawła..Aricela namiesza wiele.Ray jest taki brzydki że szkok nie lubie go za to i ma on takie dziwne policzki że normalnie...
|
|
|
|
|
|
#7 |
|
Zarejestrowany: 12.11.2012
Wiek: 24
Płeć: Mężczyzna
Postów: 527
Reputacja: 14
|
Chanda przeprosiła Raya
Tego to się nie spodziewałem...Ray był bardzo niezadowolony, gdy się dowiedział, że siostra Chandy przyjeżdża. Bardziej od Chandy. czekam na next |
|
|
|
|
|
#8 |
|
Zarejestrowany: 24.11.2012
Płeć: Kobieta
Postów: 256
Reputacja: 10
|
O i masz nową czytelniczkę.
Czytałam wszystko od początku i powiem tylko, że Chanda to @!#$%^&! Jak ona go traktuje, lalusia się znalazła. Jeszcze myśli, że to, że go zdradziła to jego wina! Ta dziewczyna ma coś z głową. Ta siostra namiesza, na bank. Chanda się poprawia? No cóż, nie wierzę.
__________________
I waited for you ... |
|
|
|
|
|
#9 |
|
Zarejestrowany: 02.03.2013
Skąd: Bayview <3
Płeć: Kobieta
Postów: 634
Reputacja: 10
|
Dziękuję Wam bardzo za komentarze
Dziś odcinek 8, w którym pomocy użyczył Słodki Pan Ciastek (chodzi o wstawianie zdjęć).Chanda nie mogła spać, obudziła się wcześnie rano. Była bardzo zdenerwowana przed przesłuchaniem. Zjadła lekkie śniadanie – płatki na mleku – i w ekspresowym tempie udała się do łazienki, by umalować i uczesać się. Na początku chciała umyć twarz, ale... popsuła się umywalka. - Cholera, jeszcze tego brakowało! – mruknęła ze złością. ![]() Poszła umyć twarz do zlewu w kuchni, a potem, już normalnie, w łazience się umalowała. Postawiła również na inne uczesanie – rozpuściła swe rude loki. Kto by pomyślał, że było ich tak dużo! Musiała się też zastanowić nad strojem. Wybrała szarą minisukienkę, na nią nałożyła jeszcze skórzaną kurteczkę, by dodać nowoczesności. Dobrała do tego ciemną biżuterię i czarne buty na koturnie. Tak przygotowana postanowiła trochę poćwiczyć śpiewanie. Nie zdążyła tak naprawdę zacząć, gdy z pokoju wyszedł Ray. - Chanda, daruj sobie, człowieka z samego rana budzisz – wyjęczał – i to akurat wtedy, gdy nie mam lekcji... - Nie przesadzaj – powiedziała Chanda, była lekko obrażona na chłopaka – właśnie ćwiczę, wiesz, że mam dziś przesłuchanie. - Aaaa, no tak – przypomniał sobie Ray – chodź tu, nawet cię nie uściskałem z samego rana, pięknie wyglądasz w tej sukience, no i ta fryzura... - Och... dziękuję – Chanda, szczęśliwa, przytuliła się do Raya. ![]() Właśnie tego potrzebowała. Uznania w męskich oczach i pochwały. Ray nadal ją komplementował: - W chłodnej gamie kolorystycznej tak ci do twarzy. A jakie ty masz piękne włosy! Powinnaś je częściej rozpuszczać – mówiąc to, głaskał swą dziewczynę po policzku. ![]() Chanda nic nie mówiła, rozkoszowała się tylko tym, co Ray mówił, jego pochwałami. Musieli jednak zaprzestać to szczebiotanie. - Słuchaj, muszę trochę poćwiczyć przed próbą, a ty, jakbyś mógł, bądź przez cały czas w domu, ok? Nie mam pojęcia, na którą przyjedzie Araceli. A jest parę minut po jedenastej i zaraz muszę wychodzić, jeśli chcę zdążyć – powiedziała dziewczyna. - Dobrze, zostanę w domu, ale... naprawdę nie jestem zadowolony z tej wizyty – westchnął Ray. - Przeżyjemy. – po tych słowach Chanda dała Rayowi buziaka i poszła ostatni raz zerknąć w lustro. ![]() Tymczasem do Raya zadzwonił telefon. Okazało się, że była to Marisela. - Hej Ray, co u ciebie? – usłyszał jej głos w słuchawce. - Hej, Mari, jest świetnie, pogodziłem się z Chandą, jesteśmy tacy szczęśliwi! – odpowiedział wesoło Ray. - Cieszę się, czy Chanda ma zamiar mnie przeprosić? - Yyyy.... - Ray nie chciał zbyt głośno mówić, by nie zdenerwować Chandy i nie wzbudzić jej podejrzeń – tak, na pewno niedługo to nastąpi. - No to się cieszę, bo wiesz, to, co zrobiła, nie było miłe, to było bezczelne. - Wiem, no ale, rozumiesz mnie, nie potrafię na nią wpłynąć. - Tak, hmmm, jak ci się podoba dom po zmianie – być może Rayowi się wydawało, ale w głosie Mariseli odczuł niejaki chłód. ![]() - Jest świetny, dziękuję, że mi doradziłaś – powiedział chłopak z wdzięcznością. - No, słuchaj, wpadłbyś dzisiaj do mnie? - Dziś? Nie moge. Mam gości na cały weekend – odrzekł z żalem Ray. - Aha, a kogóż to do was niesie? - Araceli, siostrę Chandy. Zresztą, opowiem ci w pracy, teraz nie za bardzo mogę rozmawiać – Ray chciał się szybko pożegnać, zobaczył, że Chanda wychodzi z łazienki. - Okey... do zobaczenia. ![]() - Z kim gadałeś? – zapytała Chanda. - Szefowa dzwoniła, jakieś sprawy związane ze stadniną – wykręcił się Ray. - Rozumiem. Ja już wychodzę - Chanda przesłała całusa chłopakowi i wyszła. Ray odetchnął głęboko. Cieszył się, że Chanda wyszła na dłuższy moment. ,,Mam szansę jakoś uprosić Araceli, aby nie mówiła jej prawdy. To może być dla niej wielki wstrząs. I pewnie po tej informacji mnie rzuci... skoro się dowie, że i ja wiedziałem. Ech, trzeba coś z tym zrobić, Chanda jest strasznie pamiętliwa i obrażalska. A po tej informacji może się totalnie załamać. Ona nie wie, jaka jest sytuacja. Tyle czasu żyła w kłamstwie.’’ Pomyślał. Nagle usłyszał dzwonek do drzwi. Otworzył je. - Araceli, tak szybko? Do środka pewnym krokiem weszła urocza blondynka o błękitnych oczach z uśmiechem na ustach. ![]() ![]() - Tak, tak szybko. Witaj, Ray. Witaj siostrzyczko! – krzyknęła na cały głos. - Chandy nie ma – odpowiedział pośpiesznie Ray. - Tak? To świetnie się składa - Arceli ucieszyła się z lekka. - Tak, bo chciałbym z tobą porozmawiać na temat tej tajemnicy. Proszę, nie mów nic Chandzie, bo... - Daj spokój – prychnęła blondi. – Daj mi umyć łapska, przecież jestem po podróży, gdzie jest łazienka? - Te drzwi... – odpowiedział zrezygnowany Ray. - A, no i zrób coś na obiad, może być surówka, bo się odchudzam – dorzuciła nie znoszącym sprzeciwu tonem i weszła do łazienki. ![]() Chłopak nie zdążył wyjąć składników z lodówki, gdy usłyszał wołanie rozkapryszonej istotki: - Hej, Ray, ty wzorze męskości, czemu nie raczysz w swoim własnym domu naprawić umywalki? A moja siostrzyczka szanowna, perfekcyjna pani domu, też nie chciała się tym zająć, co? - Już idę! – odkrzyknął Ray i poszedł znużony do łazienki z pakietem narzędzi. Zaczął naprawiać umywalkę. ,,Ciekawe, kiedy ona się zepsuła’’ – pomyślał. ![]() Tymczasem Araceli stała w rogu łazienki i z dezaprobatą przyglądała się czynności Raya. - Władzy w rękach to ty nie masz za grosz, nawet tak proste urządzenie jak młotek się ciebie nie słucha – stwierdziła blondynka. - Auu! – zawył z bólu chłopak. Młotek obsunął mu się na palce. Zabolało. - A nie mówiłam! – powiedziała Araceli z satysfakcją. - Nie bądź wredna – warknął Ray. – to na serio bolało. - Ach, ja wiem, widać, aż palce ci się zaczerwieniły. No cóż, bywa, na przyszłość uważaj zuźku drogi. - Zuźku? Co to w ogóle za zwrot? – krzyknął zirytowany chłopak. - Nie wiem, mój tata go wymyślił. A ja mogę go zdefiniować. Zuziek – kompletna sierotka, pozbawiona życiowego sprytu i humoru, choć w humor potrafi wprawiać innych swymi nieudolnymi czynami, wypowiedziami i tym podobne. - Boże... jaka ty jesteś wnerwiająca – jęknął Ray – można z tobą oszaleć, że też jeszcze wytrzymują z tobą w domu i w szkole. - W domu muszą, bo jestem ich dzieckiem, a ze szkoły już mnie wywalili – powiedziała beztrosko Araceli. Ray nie skomentował tego. Powiedział tylko: - O, już chyba się naprawiło. Woda nie cieknie. – i zadowolony z siebie wyszedł z przybytku higieny. Zajął się przyrządzaniem surówki, miał nadzieję, że udobrucha nieco gościa robiąc ,,zamówione’’ danie. ![]() - Kroisz, siekasz, mieszasz, dosypujesz, aż miło popatrzeć – odezwała się Araceli - Dziękuję, nie spodziewałem się komplementów od ciebie – Ray uśmiechnął się lekko. - Wspominałam ci coś o zuźkach? W humor potrafią wprawić swymi nieudolnymi czynami. Ty jesteś świetnym przykładem tego typu osoby. Kroisz, ale krzywo, siekasz, ale sobie po palcach, mieszasz, ale nie to co trzeba, i dosypujesz, ale sama nie wiem czego. Jakiejś podejrzanej substancji. - Zamknij się – wysyczał cicho Ray. Opanował się jednak. W piętnaście minut później danie było skończone. Kazał Araceli usiąść i postawił przed nią talerz z potrawą. ![]() - Pięknie – powiedziała zadowolona Araceli, zacierając ręce – to teraz możemy pogadać. Ray usiadł naprzeciwko niej i zaczęły się negocjacje. ![]() To tyle jak na razie Polubiliście Araceli? xD Jak myślicie, jaka jest ta tajemnica? I jeszcze jedno pytanko mam, może za często wstawiam odcinki? Może dawać je np. co 2-3 dni, a nie codziennie? Zapraszam do komentowania ^.^
|
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 12.11.2012
Wiek: 24
Płeć: Mężczyzna
Postów: 527
Reputacja: 14
|
To była przyjemność
![]() Czy polubiłem Araceli.... yyy... yhym... na ten temat to może się wyrażać nie będę. Choć... nie jest taka zła jak mi się wydawało... Ciekawe jak Chandzie pójdzie na przesłuchaniu Jeśli jej nie wyjdzie to na pewno siostra ją dobije ![]() Niedługo kolejne spotkanie Raya z Marisellą... jak ja lubię na nich patrzeć 3 Czekam na next |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|