|
|
|
|
#2 |
|
Moderatorka Emerytka
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
|
Jej, byłam święcie przekonana, że tydzień minie jutro! =o Sandra, dzięki za tego posta!
VI Wielkimi krokami zbliżała się pierwsza rocznica ślubu Wiktora i Tanii. Do tej pory wszystko szło po ich myśli. Suma, którą musieli spłacić, sukcesywnie się zmniejszała, co najbardziej radowało Wiktora. W związku z tym nie trzeba było aż tak ciąć wydatków, co stanowiło niemały problem dla obojga, w szczególności dla młodej gospodyni domowej. Mogła odetchnąć z ulgą. W życiu młodego małżeństwa panował dobry okres. Jednym z milszych jego wydarzeń miała być celebracja rocznicy. Pomyślnie przeszli przez pierwszy rok, a przed nimi było co najmniej kilkadziesiąt kolejnych! Oboje patrzyli z nadzieją w przyszłość, tylko ostatnimi czasy Tania zdawała się być dziwnie niespokojna. Umknęło to uwadze jej wiecznie nieobecnego męża. Ale nie mogła tego dłużej ukrywać. Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Wybrali się do parku – miejsca, które „uświęciło” ich rodzące się jeszcze wtedy uczucie. Lubili tam wpadać – wśród wszechobecnej ciszy, atmosfery zawieszenia w czasie i przestrzeni spędzali najpiękniejsze chwile jako chłopak i dziewczyna. Tego dnia powrócili tu, już umocnieni i bardziej doświadczeni, jako mąż i żona. Mieli swój ulubiony zakątek, gdzie potrafili siedzieć godzinami. Tam też się zatrzymali, by jeszcze raz przywołać najpiękniejsze wspomnienia. ![]() - Jak to szybko zleciało! – powiedział z uśmiechem Wiktor – Niekiedy ciągle mi się wydaje, że jesteś tylko moją dziewczyną i że nie mam tej obrączki na palcu. - A ja się bardzo cieszę ze świadomości, że mam męża – odpowiedziała dziewczyna. – I co najważniejsze, nie żałuję. - Spróbowałabyś! – zaśmiał się. – Gdzie ja bym w Polsce znalazł taką śliczną, mądrą żonę? Byłaś strzałem w dziesiątkę! - Ty też, Victor. Cieszę się, że tamtego wieczoru zagadałam do ciebie. - Mówią, że przyjaciół poznaje się w biedzie. Ty znalazłaś męża! Oboje się zaśmiali. - Proponuję, żeby za rok też tu przyjść – rzucił. - Jestem za – odparła. - A za parę lat, jak już nie będziemy mieli żadnych długów… Polecimy gdzieś. Wiem! Zabiorę cię do Europy! Romantyczne kolacje pod wieżą Eiffla i wycieczka gondolą po Wenecji! - Tylko we dwójkę? – upewniła się. Słyszał w jej głosie niepewność, brak entuzjazmu. - Oczywiście, że tak! – odparł. - A co z dziećmi? – spojrzała na niego takim nieznanym, przestraszonym spojrzeniem. - Przyjdzie na nie czas – odpowiedział. – Jak już zwiedzimy cały świat, to pomyślimy o powiększeniu rodziny. - A jeśli ten plan nie wypali? - Już ja się o to postaram! Póki co musimy się skupić na czymś innym. - Nie chcesz jeszcze być ojcem? - Tania, oszalałaś? – popatrzył na nią zdziwiony. – Mam dopiero 22 lata! Ale… Czemu o to teraz pytasz? Chciała coś powiedzieć, ale łzy jej to uniemożliwiły. Jej mąż się przeraził na ten widok. Nie dopuszczał do siebie myśli, że ona mogłaby mu teraz powiedzieć, że… - Jestem w ciąży! – wyłkała. Zamurowało go. Nie mógł uwierzyć. Dziecko, w dodatku teraz?! Zaczęło się w nim gotować. Wiedział, że ta mała istotka kompletnie zrujnuje im życie. Zdawał sobie sprawę, że nie będzie w stanie zarobić na utrzymanie 3-osobowej rodziny i na spłatę kredytu. - Victor? – usłyszał nieśmiały, wystraszony głosik. Gdy na nią spojrzał, niemal umarła z przerażenia. Jeszcze nigdy nie widziała go w takim stanie. Jego wzrok pełen był oskarżenia i nienawiści. ![]() - Dlaczego? Dlaczego właśnie teraz? – krzyczał. – Zbankrutujemy przez tego bachora! - Przecież mówiłeś, że dobrze nam idzie! - Ale pojawienie się na świecie dzieciaka wszystko zepsuje! Nie możemy sobie na to pozwolić teraz! - Przecież nie pozbędziemy się go! To NASZE dziecko i MY je wychowamy! - MY? MY powiedziałaś?! Nie, bo ja będę harował, a ty będziesz niańczyła tego cholernego bachora! Zapomnisz, jak wyglądam, ja nie będę pamiętał jak się nazywam, ale chciałaś być matką, więc nią będziesz! Zapomnij o mężu! – krzyknął, po czym dodał, nieco łagodniej – Gdyby aborcja nie była taka droga… - Chciałbyś je zabić?! – nie wierzyła własnym uszom. - Tak, chciałbym! – odparł. - Nie mogę w to uwierzyć – mówiła przez łzy. – Victor, ono cię będzie kochać całym sercem, jakimkolwiek ojcem byś nie był! Już je zabiłeś, mówiąc to. Szkoda, że nie pomyślałeś, że ktoś innych kocha to maleństwo całym sercem i że bardzo pragnie je mieć przy sobie! - W takim razie powodzenia, samotna mamo! – zaśmiał się kpiąco. Tania szybko podniosła się i niemal biegiem opuściła park. Jej serce zdawało się być ciężkie od żalu, a oczy zamgliły łzy. On natomiast postanowił nie wracać do domu. Był ciągle wściekły i nie miał najmniejszej ochoty rozmawiać z żoną. ![]() Tania po powrocie do mieszkania czekała jeszcze na niego. Ciągle miała nadzieję, że się rozmyśli i odwoła to, co powiedział. Liczyła na to, że nie okaże się takim draniem i materialistą. Przecież nigdy taki nie był! Owszem, szalał na punkcie kasy, była tego świadoma, ale przecież to rodzina, dotychczas składająca się tylko z niej, była dla niego najważniejsza. Czyżby nastąpiła nagła zamiana miejsc? W dodatku tylko dlatego, że ktoś nowy miał wkroczyć w ich życie? Ciągle bolało ją przeświadczenie, że gdyby tylko mógł, przestałby być ojcem – stałby się mordercą. Ale czy krzywdząc tą małą, bezbronną dziecinę nie uśmierciłby przypadkiem czegoś w jej matce? Zresztą, przecież ona by się na to nie zgodziła! Choćby miała to przypłacić rozstaniem. Ale… Jeśli jej mąż nie zmieni zdania, czy nie to ją właśnie spotka? Będzie skazana na samą siebie, a jej jedynym towarzystwem i równocześnie ogromnym wyzwaniem będzie maleństwo. Nagle zdała sobie sprawę, że wszystko leży w JEGO rękach. Prosiła Boga, żeby tylko wybrał najlepsze rozwiązanie – a przede wszystkim, żeby nikogo nie skrzywdził tą decyzją. Wiktor tą noc postanowił spędzić u dobrego znajomego. Swoją nieoczekiwaną wizytę wytłumaczył: „kłótnia z żoną”, nie wdając się w zbytnie szczegóły. Nie miał najmniejszego zamiaru „chwalić się” przed światem, że zostanie ojcem. Nie czuł się z tego powodu dumny, wręcz była to dla niego hańba. Znajomi wiedzieli, jak to u niego wygląda z kasą. Wyszłoby teraz, że jest cholernie nieodpowiedzialny fundując sobie jeszcze jedną gębę do wyżywienia, w dodatku w tak młodym wieku i przy takim stanie konta. Będąc sam na sam zaczął gorączkowo myśleć, jak by tu wybrnąć. Wracały ludzkie odczucia – zrobiło mu się żal Tanii. Ona zawiniła tylko tym, że mu powiedziała… Z drugiej strony no co, miała czekać, aż się pokaże brzuszek i on sam zauważy? Wyszłoby na to samo, możne nawet i na gorsze. Póki jest jeszcze trochę czasu, może jeszcze wykombinować, jak się ustrzec od kłopotów finansowych. Po kilku godzinach w końcu miał gotowy plan, który miała usłyszeć Tania jutrzejszego wieczoru. Oprócz tego postanowił ją przeprosić. Co prawda w dalszym ciągu nie wyobrażał sobie ich życia po narodzinach dziecka, ale z pewnością przesadził wyrzucając tyle żonie. Ostatecznie zawsze chciał dla niej dobrze, dlaczego teraz miałoby się to zmienić? Dopóki będą się trzymać razem, wszystko się ułoży. Przynajmniej on w to wierzył. MUSIAŁ wierzyć. Ostatnio edytowane przez Liv : 17.02.2012 - 12:32 |
|
|
|
|
|
#3 | |||
|
Zarejestrowany: 30.01.2007
Skąd: Βιέννη
Płeć: Kobieta
Postów: 576
Reputacja: 12
|
W sumie to dzisiaj upływa tydzień od wstawienia poprzedniego odcinka, a jutro upłynie tydzień od czasu kiedy napisałaś, że następny odcinek za tydzień. (Chyba trochę zbyt tygodniowo wyszła mi ta wypowiedź ^^)
Cytat:
Cytat:
Cytat:
Uuu... robi się gorąco. Albo raczej powiewa chłodem od Wiktora. Nie spodziewałam się, że tak naskoczy na Tanię. Chociaż zastanawia mnie jeszcze, czy dziecko jest właściwie wpadką, czy Tania specjalnie odstawiła tabletki, podziurawiła gumki, czy co tam się jeszcze robi by nie zapobiec ciąży ;D No cóż, wszystko w rękach Wiktora... Mam nadzieję, że jego plan okaże się choć trochę rozsądny, bo jak nie to... to... wpiszę go na listę niedobrych tatusiów! Albo tych złych panów, co to się nie umieją zachować!
__________________
Tragedy is when I cut my finger. Comedy is when you walk into an open sewer and die.
- Mel Brooks |
|||
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zarejestrowany: 08.01.2006
Skąd: Dziwnowo
Wiek: 19
Płeć: Kobieta
Postów: 1,322
Reputacja: 26
|
Ha, kolejny odcinek pojawia się z wyprzedzeniem!
Cóż, niby wiem, co będzie dalej... ale i tak mi się to podoba. A Wiktor... Wiktor mnie wkurza. Po tym, co powiedział w tym odcinku, miałabym ochotę solidnie mu nakopać, za przeproszeniem. Widać, że w młodości brakowało mu silnej, męskiej ręki
|
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zarejestrowany: 01.04.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 2,847
Reputacja: 14
|
Bosko
![]() Przede wszystkim ogromny plus za dłuższy odcinek. Ilość zdjęć także odpowiednia. Wydarzenia - szkoda, że wiem, co będzie dalej, zaczynam żałować, że przeczytałem AND . Ogólnie, jestem zadowolony. Może i znamy dalsze wydarzenia, ale nie znamy szczegółów Wiktor okazał się typowym facetem [nie wierzę że to napisałem! ], na szczęście potem wrócił mu rozum. Ciekawi mnie, ile będzie odcinków w tej części. Podejrzewam, że nie będziesz tego długo ciągnęła, więc może wyjść tak jak u mnie z zemstą A może wykroczysz poza to, co już było?Kończę, bo i tak nikt tego nie czyta Ocena: 10@down: gwoździarką go!
Ostatnio edytowane przez Mroczny Pan Skromności : 07.01.2011 - 15:00 |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Administrator
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,864
Reputacja: 15
|
Wiktor jest kretynem, ale to już wiemy...
Tania powinna mu pociągnąć z liścia za to, co powiedział. Może to by go trochę uświadomiło... Biedna Tania... Wiktor ma szczęście, że przemyślał swoje zachowanie(trochę mu to zajęło...) i ma zamiar stanąć na wysokości zadania, bo inaczej bym go znalazła .
__________________
![]() |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Co za kretyn... Jak ja nie lubię takich facetów pomijając już to, że większość jest takich... No ale dobrze, że ruszył tymi swoimi szarymi komórkami.
Mnie także mnie ciekawi czy faktycznie ciąża była przypadkiem :< Aha i dlaczego jako narrator piszesz Wiktor a jak Tania do niego mówi to Victor? O.o 10/10 |
|
|
|
#8 |
|
Guest
Postów: n/a
|
a ja mu się wcale nie dziwię.22 lata to jeszcze nie czas,by zostać ojcem.
no ale z drugiej strony,biorąc ślub z Tanią powinien być gotowy na ojcostwo. (i dlatego JA nie mam zamiaru brać ślubu przez najbliższe 5 lat - do tego trzeba dorosnąć) inna sprawa - skoro tak nie chce dziecka,to w jaki sposób Tania zaszła w ciążę?przecież Wiktor chyba potrafiłby swojego wacka upilnować. są pigułki,prezerwatywy,i tak dalej. (wiem że to simy,no ale FS jest "realistyczne",co nie?) chyba że nie wie skąd się biorą dzieci? z jednej strony jestem za Wiktorem (dzieci to zło nie zawsze konieczne),a z drugiej Tania ze swoim wiecznym uśmiechem i optymizmem uzyskuje moją sympatię. Ostatnio edytowane przez Chryzantem Złocisty : 09.01.2011 - 18:08 |
|
|
|
#9 | ||||
|
Moderatorka Emerytka
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
|
Dziecko to wpadka
![]() Cytat:
Bo tak faktycznie było ;]Cytat:
Pewne rzeczy bedą dopowiedziane i fakt, trochę się zmieni końcówka "Marzenia...". Cytat:
Cytat:
![]() Dziękuję za dotychczasowe komentarze Jeszcze 4 i będę szczęśliwa, a Wy razem ze mną
|
||||
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 23.10.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 13
Reputacja: 10
|
fajny odcinek
![]() W końcu wiemy jak dokładnie przebiegła cała ta kłótnia. Współczuje Tanii. Więcej nie mam co pisać bo wszystko zostało już wymienione. |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|