|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: 27.07.2006
Skąd: ąbruje
Płeć: Kobieta
Postów: 1,151
Reputacja: 11
|
I doczekaliście się! Przepraszam, że tak długo, ale były problemy techniczne, no i bark weny. Mam nadzieję, że się Wam spodoba. Podpowiem, że zajdzie teraz trochę zmian [tzn. po tym odciunku] w życiu Ashley. Nie będe zdradzała jakich... Zapraszam do lektury:
Odcinek 6 - Hotel po drugiej stronie ulicy ![]() I stało się. Następnego dnia o dziesiątej wsiadałam do taksówki razem z Michaelem. - Na lotnisko proszę - powiedziałam. Obydwoje siedzieliśmy na tylnich siedzeniach. Wiedziałam, że Michael chce mi coś powiedzieć, ale nie do końca byłam pewna co... Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Michael wziął bagaż, a ja zapłaciłam za taksówkę. Przy kasie, gdy kupowałam bilet zdecydowałam się na wyjazd do Nowego Jorku, bo takowy odbywał się za godzinę i było jeszcze kilka wolnych miejsc. Dziwiło mnie tylko jedno... dlaczego policja mnie nie szuka? Nie mówią nic w radiu? Dziwne... Razem z Michaelem usiedliśmy w kawiarence i zamówiliśmy po kawie z expresu. Michael cały czas się na mnie patrzył... jakby chciał mi coś powiedzieć. - Słuchaj... Ash - zaczął trochę nie pewnie - szkoda... że wyjeżdżasz... - Ale zrozum, że muszę! - przerwałam mu - Sorry... Mów Uśmiechnął się i złapał mnie za ręke. - Ashley... Nic nie musisz. Ja... chciałbym żebyś wiedziała tylko, że ja... Ashley. Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć? - Zależy co... Czy to takie straszne, czy coś? - Niee... Wydaję mi się, że to chyba nie odpowiednie miejsce... - Michael! Błagam! Nie zamierzam się z tąd ruszać... Chwilę pomilczeliśmy. - Zaraz jest mój lot, jeszcze 10 minut. - Ashley, znam Cię już trochę... Ale już od dawna skrycie się w Tobie podkochuje. Ashley... ja kocham Cię! Chcę żebyś o tym wiedziała. Myślałem, że to wszystko jakoś się ułoży... - Michael... ja zdania nie zmienię muszę wyjechać. Napewno kiedyś wrócę, narazie obiecałam sobie - żadnych facetów! - Ja to chyba nie do końca... W tym samym czasie wywołali mój lot. - Michael, dużo dla mnie zrobiłeś. Bardzo Ci za to dziękuje! ![]() Pocałowałam go i odeszłam. Po dwóch godzinach leciałam w stronę Nowego Jorku. Teraz dopiero zacznie się wielkie życie. Będe zaczynała od zera, tam jestem nikim... Ale zawsze marzyła mi się światowa kariera. Po kilku godzinach byłam na miejscu. Odebrałam moją walizkę na kółkach. I wyszłam z potężnego lotniska. Zatkało mnie. Gdzie mam teraz iść? Zobaczyłam wielki napis: "Hotel Nathure **** Green Road". Złapałam taksówkę. - Poproszę na Green Road... Jest tam taki hotel... - No jaha! Jedziemy maleńka! Chodzi Ci o ten, no Narture, nie? - odezwał się taksówkarz niezbyt uprzejmie - Nathure... - poprawiłam go spoglądając ukradkiem na banner i sprawdzając czy aby dobrze przeczytałam - wie... pan gdzie to? - Spoko maroko! Ze mną zawsze i wszędzie! I ruszyliśmy. Taksówkarz nie odzywał się do końca drogi. Słuchał jakiegoś bluesa, czy czegoś. - Należy się 15 $ Zapłaciłam i wyszłam z taksówki, nie mówiąc nic. Hotel Nathure mieścił się w wielkim ciągu nowoczesnych kamienic. Weszłam do środka, a raczej mnie do niego wpuszczono. Podeszłam do recepcji. - Dzieńdobry, ja chciałabym wynająć pokój jednoosobowy... - Przykro mi, nie ma wolnych pokoi przynajmniej do jutra, chyba że miała pani zarezerwowany? - Nie... nie miałam - powiedziałam wahając się - wie pani może, czy jest na tej ulicy jeszcze jakiś hotel? ![]() - Jest po drugiej stronie ulicy... Trochę na skos. Hotel Silton... Pięć gwiazdek. - Dziękuje Wyszłam z budynku, faktycznie po drugiej stronie stał hotel o nazwie Silton. Jest to dość znana sieć hoteli. Ta cała Maris Silton jest dziedziczką hotelarskiej fortuny... Przeszłam na drugą stronę ulicy. Przy drzwiach stała obstawa, otworzyli mi uprzejmie drzwi. Hotel, a przynajmniej recepcja nie różniła się za bardzo od poprzedniej, były trochę inne ozdoby, inne twarze no i napisy. Zapytałam się o wolny, jednoosobowy pokój. Był takowy, uff, ulżyło mi. Wynajęłam go na trzy noce. W razie jakbym nic nie znalazła. Pokój był przytulny i dość spory. Położyłam się na łóżku, ale stwierdziłam, że nie będe marnowała takiej okazji na leżenie w pokoju. Przebrałam się w kieckę od Tiffaniego i zeszłam na dół, do hotelowej restauracji. Usiadłam przy ostatnim wolnym stoliku. Był dwuosobowy. Zamówiłam jakąś kolację o francuskiej nazwie. Na przeciwko mnie siedział facet w garniturze. Był przystojny. Starszy odemnie o jakieś 5, 7 lat. Zerkał na mnie dość często. Pochlebiało mi to. Po jakichś 20 minutach, gdy zjadłam już moją kolację dosiadł się do mnie. - Czy mógłbym zamienić z panią słowo? - zapytał się - Oczywiście, słucham? - Od jakiegoś czasu przyglądam się pani i sądze iż nadawałaby się pani na... Proszę o komentarze. Następny odc. 2.05 lub 3.05 =d
__________________
![]() Ostatnio edytowane przez Lorette : 01.05.2008 - 17:23 |
|
|
|
|
|
#3 |
|
Zarejestrowany: 23.01.2008
Skąd: heaven
Płeć: Kobieta
Postów: 749
Reputacja: 10
|
Nieco krótki ale mi się podobał. Ciekawe co ten gość zaproponuje tej Ashley. Pewnie jaką karierę ale nie wiem. Super, lubię to FS
.
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
Moderatorka Emerytka
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
|
Odcinek dobry, ale doszukałam się błędów, które bardzo rzuciły mi sie w oczy. Po erste:
Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć? Na końcu bardziej pasowałby wielokropek (...) Po zweite: - No jaha! Jedziemy maleńka! Chodzi Ci o ten, no Narture, nie? - odezwał się taksówkarz niezbyt uprzejmie - Nathure... - poprawiłam go spoglądając ukradkiem na banner i sprawdzając czy aby dobrze przeczytałam Ale w wymowie to brzmi identycznie, no nie? Po dritte: Dzieńdobry pisze się oddzielnie. Były jeszcze inne, ale one (przynajmniej jak dla mnie) nie przeszkadzały mi tak bardzo. Niby drobnostki, ale jednak. Staraj się je eliminować. I musze powiedzieć, że bardzo podobał mi się dialog Ashley i Michaela. Bardzo realistyczny. Tak trzymaj .Ocenka 9,5/10. Z niecierpliwością czekam na kolejny odcinek. |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Zarejestrowany: 22.10.2006
Skąd: Tam gdzie F. ;* x]
Wiek: 30
Płeć: Kobieta
Postów: 386
Reputacja: 10
|
Nareszcie!
![]() Odcinek jak zawsze piękny! 10/10 Czekam na następny! Nie mogę się już doczekać ))
__________________
Zapraszam do mojego ZOO. =] mycha352.mondozoo.com Chcesz założyć własne ZOO?. Napisz do mnie, na pewno pomogę. : ) |
|
|
|
|
|
#6 |
|
Guest
Postów: n/a
|
ja też.. wreszcie!
|
|
|
|
#7 |
|
Zarejestrowany: 27.07.2006
Skąd: ąbruje
Płeć: Kobieta
Postów: 1,151
Reputacja: 11
|
Super, że Wam się podoba. Następny mam już napisany, ale jeszcze zdj. m,uszę zrobiuć. Będzie dzisiaj, albo jutro, ale nie obiecuję ;p
__________________
![]() |
|
|
|
|
|
#8 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Zaciekawiło mnie (nie wiem, czy już to pisałam) ... też mi się podobał dialog Ash i Mich (pozwolę sobie na skrócenie imion ;d)
Mam nadzieję, że zdążysz zrobić kolejny odcinek dziś do 19.00 (wtedy zdążę przeczytać ;]) |
|
|
|
#9 |
|
Guest
Postów: n/a
|
Fantastyczne
. Czekam na następny odcinek!
|
|
|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 27.07.2006
Skąd: ąbruje
Płeć: Kobieta
Postów: 1,151
Reputacja: 11
|
I znowu długo czekacie... Ostatnio nie mam czasu, a ostatni odcinek może być lekko przeciągnięty, gdyż raczej nie wyrobię się do wakacji, może tak być że po 8 lub 9 odc. zawiesze fs na czas wakacji, albo chociaż na dwa tygodnie bo wyjeżdżam zaraz na początku na obóz, więc tak nie zabardzo będe mogła dodać kolejny odcinek... Ale nie będziemy martwić się przecież na zapas ;p Oto i:
Odcinek 7 - Wstyd ostatniej nocy ![]() Facet spodobał mi się od pierwszego wejrzenia. Przez chwilę czułam się jakbym była w niebie... Od tych marzeń oderwał mnie kelner, który przyniósł nam po drinku. - Tak, jak już mówiłem... Nadawałaby się pani do reklamy ubrań Channel... Jestem właśnie z firmy reklamującej te ubrania i... - Chce pan powiedzieć, że spotkał mnie pan zupełnie przez przypadek? - przerwałam mu - Absolutnie. A czemu się pani pyta? - Powiedzmy, że znam się trochę na tej branży, co pan na to? - Hmm... A co pani na TEN temat może wiedzieć... Taka ładna, młoda... - Wiem tyle, że wystarczyłoby mi najzupełniej do tej pracy Pogawętka przerodziła się zaraz w namiętną sprzeczkę, ja chciałam pokazać jaka jestem ostra, a on... Nie wiem co do końca chciał powiedzieć. - Może przejdziemy na "ty"? - zapytał po jakimś czasie naszej gorącej pogawędki. - Ashley Vandom - podałam mu ręke, a on ją pocałował. - Marc Fleetchwey - był to słynny producent reklamowy największych marek. Trochę mnie zatkało, jego chyba też - Pani... To znaczy jesteś TĄ Ashley Vandom? - No, a jaką? Jest jakaś inna...? - Dobra, masz rację... Znasz się na tym trochę więcej niż mógłbym przypuszczać... Uśmiechnęłam się triumfalnie. W końcu ktoś mnie docenił! On mnie zna... chociaż moja kariera rozwijała się setki kilometrów z tąd... Marc przedstawił mi swój projekt reklamy. Spodobała mi się! Chciałabym zacząć odrazu, ale nie mogłam pokazać mu jaka jestem napalona na to. ![]() - Ashley... A więc jak? - zapytał się po godzinie rozmowy. - No wiesz... Ja za bardzo nie znam tego miasta i w ogóle nie wiem czy bym się nadawała i... boję się trochę - zaczęłam się ociągać. - Załatwię Ci ludzi... Będziesz kimś! Przecież oboje wiemy, że tego chcesz. Chcesz być rozpoznawalna na całym świecie przez ludzi z "zwenątrz"... A nie tylko z branży! Zatkało mnie. On wszystko wiedział. Trafił idealnie. - Muszę jeszcze to wszystko przemyśleć... - Tu nie ma nic do myślenia. Tak lub nie. Wiesz ile jest kandydatek na takie stanowisko? Tysiące, a może i miliony. Sama Maris Silton chciałaby wziąść udział w takiej reklamie... - Dobrze... Zgadzam się - powiedziałam, prędziej czy później i tak musiałam to powiedzieć, bo pragnęłam tego z całego serca. - Okej... - odparł zadowolony - A może pójdziemy do mnie do pokoju i... zapoznamy się... lepiej? Pasowało mi to. Trochę z nim przedyskutuję to. Weszliśmy do jego pokoju. Okazało się, że mieszka kilka pokoi dalej ode mnie. Był to ten sam pokój, tylko okno było z innej strony. Usiedliśmy na kanapie. Marc przyniósł po drinku. Usiadł bardzo blisko mnie. Chwilę rozmawialiśmy. Odłożył nasze drinki. Trochę się zdziwiłam, ale miałam na niego taką ochotę jak na żadnego innego faceta. ![]() Zaczął mnie całować. Podobało mi się... W tej chwili pragnęłam go. Czułam wstręt do samej siebie, że jestem taka łatwa, ale cóż mam począć skoro chcę go w tej chwili i mam okazję? Niedługo później było po sprawie. Zasnęliśmy, obudziłam się o dziewiątej następnego dnia. Byłam na siebie wściekła. Czemu jestem taka głupia?! Taka łatwa... taka... - Ashley, kotku... Było super, ale musimy zbierać się do pracy - usłyszałam głos Marcka obok, objął mnie - nie wiedziałem, że jesteś aż tak zadziorna... Przytuliłam się do niego. To nie było zwykłe "coś", to było prawdziwe. Czułam mieszankę uczuć. Wstręt do siebie, a do niego... Nie miałam pojęcia, co czułam do niego... Mięte przez rumianek? Czy jak to tam się mówi. Dwie godziny później całe studio wiedziało, że nową modelką do reklamy jestem ja. Ludzie byli bardzo mili, ale jednak to nie to samo, co w moim kochanym Cansas. - Ashley - mogę tak do Ciebie mówić, prawda? A więc Ash... Ja widzę to tak - stał przedemną dziwny facet i tłumaczył jak widzi mnie w reklamie - wyjdziesz w białej kiecce od Channel, oczywiście... zaraz Ci ją przyniosą. Wejdziesz do sali, gdzie są same lustra. Spojrzysz się w lustro, poprawisz wygląd... Wejdziesz na środek i zaczniesz pozować... No wiesz.... Flesze i te sprawy... Wiem, że taki nieco głupi wyszedł i nie mówcie że za szybko to się potoczyło, bo się zdenerwuje, bo nie lubię jak ktoś tak mówi >.< Ale, cóż... Komentujcie ^^
__________________
![]() |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|