Wróć   TheSims.PL - Forum > Blogi > Meryam
Zarejestruj się Blogi FAQ Społeczność Kalendarz

Komunikaty

Rating: 2 votes, 4.50 average.

niby nie wynika nic

Napisane 10.01.2016 12:31 przez Meryam

Organizacja swojego czasu - niby banał, niby proste, rozpisać sobie plan dnia, pobudka o 5, 6:30 autobus, od 8 do 13 szkoła, o 14 powrót do domu, godzina odpoczynku, od 15 do 18 nauka, od 18 do 20 ćwiczenia, od 20 czas wolny/dodatkowe projekty do szkoły, 22/23 sen. Proste? Niekoniecznie.
Jestem. Zmęczona.
Nie mam życia towarzyskiego, bo mam zbyt duże ambicje i jestem perfekcjonistką. Do tego stopnia, że ograniczyłam ilość osób, z którymi rozmawiam poza szkołą do DWÓCH. A kiedyś gadałam z całą szkołą.
Z jednej strony, cieszę się, że mam czas, żeby skupić się na sobie, na rozwoju swoich możliwości, ambicji, "pasji" z którą wiążę przyszłość. Fajnie, że mogę się przygotowywać do konkursów pozaszkolnych i fajnie, że odnoszę sukcesy. Fajnie, że mam czas, żeby przygotować się do matury (o zgrozo, już tylko 4,5 miesiąca). Fajnie, że zależy mi na swojej edukacji i że mogę się na niej skupić.
Z drugiej strony, już nie wyrabiam i czuję, jak mózg mi się przegrzewa. Za dużo wszystkiego, nie mam czasu odpocząć, nie mam czasu się rozryczeć i wyładować, nie mam czasu iść się schlać w trupa i odreagować, nie mam czasu zadbać o ważne dla mnie znajomości. Ledwo wyskrobałam odrobinę czasu na to, żeby zadbać o kondycję fizyczną, bo czuję się ciężka i zaniedbana. Nie mam czasu nawet posprzątać w pokoju. Nie mam czasu na jedzenie i pół dnia chodzę na głodzie. Odpuściłam sobie cztery przedmioty, z których nie zdaję matury, ale nadal czuję wyrzuty sumienia bo wiem, że mogłabym sobie z nimi lepiej poradzić, ba, z dwóch mogłabym nawet zdać maturę, gdybym się przyłożyła.
Ale nie mam siły.
I nie czuję z niczego żadnej satysfakcji. Osiągam sukcesy w konkursach, ale jakim kosztem? Napisałam próbną maturę na dobry wynik, ale ile nocy nie przespałam? Poświęcam się nauce, ale ile posiłków przez to omijam? Który raz w tym miesiącu padłam z przemęczenia po powrocie ze szkoły? A minęło tylko kilka dni od powrotu... Ile miałam ataków paniki w ciągu ostatnich dwóch dni?
Ale przecież mam takie słabe oceny i nic nie osiągnę w życiu jeśli nie będę się uczyć.
Albo po prostu wyląduję w psychiatryku.
Napisane w Bez kategorii
Odwiedzin 2383 Komentarze 4 Edytuj tagi
« Poprzednia     Główny     Następny »
Komentarzy 4

Komentarze

  1. Stary komentarz
    Mam dokładnie tak samo (może nie do końca tak samo).
    Również dużo się uczę, aby mieć dobre oceny itp., ale mam również tego dość.
    Codzienny ból głowy to już koszmar. Chciałbym z jakimiś znajomymi wyjść gdzieś gdziekolwiek, ale nie mogę, bo:
    a) Albo oni się uczą,
    b)Albo ja się uczę,
    Nie mam na nic siły. Czasami opuszczam dzień w szkole, bo czuję, że po prostu padnę plackiem na środku korytarza w szkole.
    Doskonale Ciebie rozumiem. (choć liceum jest o wiele trudniejsze niż gimnazjum).
    Napisane 10.01.2016 14:40 przez LepkiePaluszki23 LepkiePaluszki23 jest offline
  2. Stary komentarz
    Avatar Diana
    Mnóstwo osób narzeka tak samo, jak Ty - szkoła odbiera im każdą wolną chwilę. Przeraża mnie to Szkoła powinna być miejscem, w którym zdobywamy wiedzę, a nie miejscem, które psychicznie niszczy uczniów. Młodość to przecież taki fajny etap w życiu, kiedy można robić tyle rzeczy, a w rezultacie cały ten czas mija na nauce (często na nauce bzdur do niczego niepotrzebnych, tak naprawdę).
    Tak nie do końca związane z tematem - przypomniało mi się, że kilka lat temu była jakaś akcja, że prace domowe są niby nielegalne, bo zabierają wolny czas, do którego dzieci () mają prawo. Całkowite zakazanie prac domowych byłoby raczej głupie, ale uważam, że szkolnictwo w Polsce powinno zostać zreformowane, aby uczniowie mogli więcej wynosić z lekcji, przez co mieliby więcej czasu wolnego w domu. No i wypadałoby wywalić z podstawy programowej mnóstwo naprawdę nieużytecznych rzeczy. Taka oczywista oczywistość.

    Ja nie daję szkole wejść sobie na głowę - jadę po najmniejszej linii oporu, że tak powiem. Uczę się wtedy, kiedy muszę, jeśli nie trzeba to tylko rzucę okiem na temat (chyba, że mi się nie chce albo mam coś ciekawszego do robienia). Lekcje odrabiam zaraz po powrocie do domu, aby mieć je jak najszybciej z głowy. Kiedy coś jest dla mnie totalnie niezrozumiałe, to to olewam.
    Niektórzy mi mówią, że nie jestem ambitna, ale ja po prostu nie marnuję czasu na rzeczy, które i tak mi się nie przydadzą. Mogę się przyłożyć trochę bardziej do przedmiotów, które zdaję na maturze, o reszcie nawet nie myślę.
    Ale chyba nieźle idzie mi to lawirowanie, skoro nie miałam nawet jednej dwójki na koniec półrocza. I największa zaleta - mam życie poza szkołą! Każdego wieczora znajduję kilka godzin na rozwijanie swoich umiejętności - moim zdaniem młodość jest właśnie po to. Nie po to, aby bezmyślnie wkuwać.
    Swoją drogą: większą mam satysfakcję ze świetnie napisanego opowiadania albo ładnego rysunku, niż na przykład z piątki z fizyki. Wiem, że z rysunków się raczej nie wyżywię, ale z fizyki (w moim wypadku) też nie. I właśnie dlatego nie przykładam się do niepotrzebnych przedmiotów.

    Ale się rozpisałam Przepraszam, jeśli pół tej wypowiedzi jest bez sensu, ale moje myślenie zaczęło zamulać.
    Napisane 10.01.2016 19:48 przez Diana Diana jest offline
  3. Stary komentarz
    Lepki - wiem, że to słabe pocieszenie (o ile w ogóle pocieszenie), ale wierz mi, że gimbaza to jest pryszcz. Tak, wiem, gadanie, ale... Uważasz gimnazjum za koniec świata bo to "najtrudniejsze" przeżycie DO TEJ PORY i kiedy spojrzysz na to z perspektywy czasu to uświadomisz sobie, jak łatwo było w gimnazjum. Ja teraz w ten sposób patrzę np. na dramę w liceum - ludzie robią dramę o rzeczy, które są dla nich "tragedią", bo nic gorszego ich w życiu jeszcze nie spotkało. Te trzy lata gimnazjum i te trzy lata liceum to zaledwie 6 lat z naszego życia, a plan jest taki, żeby żyć te 50 lat minimum. Więc te 6 lat to tak naprawdę tylko kilka/naście procent naszego życia i spotka nas o wiele więcej gorszych rzeczy niż gimnazjum i liceum. Trzeba to po prostu przetrwać.

    Diana - zgadzam się z pierwszą częścią Twojego komentarza. Miałam kiedyś przyjemność analizowania pewnych danych statystycznych, które wskazywały na to, że praca domowa nie ma żadnego wpływu na to, jak się uczymy i jakie mamy oceny. Co prawda to tylko dane statystyczne i istnieje coś takiego jak błąd statystyczny, ale nie sposób się z wynikami nie zgodzić. Tym bardziej, że obecnie szkoła polega na tym, że w domu uczymy się tego, czego szkoła nie jest w stanie nas nauczyć, co jest po prostu patologią. Tak samo jeśli chodzi na przykład o obowiązkową maturę z matematyki dla humanistów, z polskiego ustnego w zasadzie dla wszystkich (bo pisemną jeszcze rozumiem, chociaż niekoniecznie w takiej formie w jakiej ona funkcjonuje). Nie mam tu na myśli, że nie należy sprawdzać, czy humaniści potrafią dodawać i odejmować, ale NA CO MI W ŻYCIU FUNKCJA KWADRATOWA. Albo sprawdzanie tego, czy potrafię mówić po polsku... no absurd.
    Jeśli zaś o drugą część komentarza chodzi - powiem szczerze, że zazdroszczę podejścia i umiejętności, bo trzeba być zdolnym żeby wytrwać szkołę na totalnej olewce. Z drugiej strony - nie wszystko czego nie rozumiesz, nie jest przydatne i tu widzę trochę "błąd" w Twoim podejściu. Bo inną rzeczą jest olewać to, co Ci się nie przyda, a olewać to, czego nie rozumiesz. Powiedziałabym wręcz, że trzeba coś zrozumieć żeby stwierdzić, czy jest to dla ciebie przydatne.

    Dzięki za komentarze
    Napisane 11.01.2016 14:23 przez Meryam Meryam jest offline
  4. Stary komentarz
    Avatar Mroczny Pan Skromności
    Porównywanie gimnazjum z liceum to pikuś przy porównywaniu liceum (czy w ogóle szkoły) ze studiami. A zapewne porównanie studiów z pracą wypada jeszcze gorzej. Życie będzie coraz trudniejsze. Jeśli teraz nie wyrabiasz, to przykro mi to stwierdzać, ale na studiach sobie nie poradzisz. Będziesz musiała zrezygnować z bycia perfekcjonistką. W swojej grupie ćwiczeniowej mam jedną dziewczynę, która koniecznie musi we wszystkim być najlepsza, a nauka jest jedyną rzeczą, na którą ma czas. W pierwszym semestrze oblała wszystkie przedmioty. Wszystkie, dosłownie.
    Znasz pewnie to stwierdzenie, że sesja to coś jak matura, tylko co pół roku. Kiedy chodziłem do szkoły to myślałem sobie, że to takie straszenie. Ale teraz dochodzę do wniosku, że nie było w tym ani odrobiny przesady. Czy to znaczy, że nie da się być ambitnym studentem? Pewnie, że się da, ale to wymaga przede wszystkim umiejętności planowania swojego czasu. Tak sobie myślę, że jakbym się teraz cofnął do szkoły to bym umarł z nudów

    Co do uczenia się funkcji kwadratowej, czy w ogóle matematyki - to jest to bardzo potrzebne, ale trzeba inaczej na to spojrzeć. Faktycznie, funkcja kwadratowa jako taka raczej nikomu się nie przyda w dorosłym życiu. Ale na pewno przydadzą się ogólne umiejętności, jakie wykształca w człowieku nauka matematyki. Dzięki temu wykształcamy w sobie zdolność abstrakcyjnego i logicznego myślenia, poprawiamy swoją pamięć i ogólnie rzecz biorąc, kondycję naszego mózgu. Mówię to jako human, który nigdy nie lubił matematyki, ale ją rozumiał.
    Napisane 12.01.2016 22:30 przez Mroczny Pan Skromności Mroczny Pan Skromności jest offline
 

Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 16:00.

Partnerzy

Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2012