|
|
|
|
#1 | ||||||
|
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 15
Płeć: Kobieta
Postów: 2,224
Reputacja: 10
|
jeszcze nie w tej chwili
![]() nooo chyba tak ALE!!! za to nikt z was nie może przewidzieć jak skończy się FS, a wydaje mi się, że wszyscy będą lekko zaskoczeni ![]() Cytat:
a zostało trzech których można obstawiać ![]() Cytat:
![]() Cytat:
to się akurat da zrobić Libby byłaby wniebowzięta ![]() no tak, to jest w stu procentach ON ![]() no sklonować się nie mogła... ale... ![]() Cytat:
![]() w jednej linijce tekstu napisałaś prawie prawdę ale nie powiem w którym ![]() no a odcinek będzie, jak komenty będą ![]() Cytat:
![]() Cytat:
![]() noo Colin poważniej traktuje Alię, to moge powiedzieć ![]() no i mogę powiedzieć jeszcze to, że w następnym odcinku wyjdzie coś bardzo ciekawego w sprawie tej „parki” ![]() no to jeszcze pięć komentów i w niedzielę lub poniedziałek macie kolejny odcinek
|
||||||
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Zarejestrowany: 05.08.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 1,159
Reputacja: 10
|
o jaaaaaa. jak moglam ominac trzy czesci
wazne, ze znowu sie przekopalam i moglam przeczytac bo naprawde bylo warto! : DNo to moze zaczne od fotek, podoba mi sie jak je obrabiasz Moje ulubione: klik klik (+ postrzelony M., bo zapomnialam skopiowac linka)... Wiesz co, musze powiedziec, ze to fotostory wpada w monotonie. Oczywiscie nie sadze, ze jest kiepskie i nudne, tylko to sie ciagnie w spsob zachecajacym do czytania i zaostrzajacym ciekawosc (szczegolnie teraz, jak byla taka przerwa).Ahhh... Mam nadzieje, ze Colin wymiga sie od wiezienia, bo on i Alia to moja ulubiona para - nie chcialabym, zeby ich zwiazek wygladal podobnie jak Mei&Marco (nawet nic nie sprowadza ich na taka droge, no chyba, ze C. jednak trafi do kicia... I tak watpie zeby to sie stalo, zreszta zdaje sie na ciebie :p) No ciesze sie, ze uczucia Colina do Ali to jest TO♥. W ogole, to jak dla mnie Marcus moglby byc sam. Teraz pojawila sie Mei, wplatal sie w romans z Em, w dodatku go postrzelono... Zreszta sadze, ze to wszystko przez Sophie - ona wlaczyla u chlopakow czerwone swiatlo a oni pewni, ze to jakis idiota skazujacy sie na niepowiedzenie, zbiegli do niej! CiachoColin (XD ) zostal sam i pewnie byl zdezerientowany przez kolesiowe w kominiarce, potem Sophie poczula poczucie winy za falszywy alarm i rzucila sie CC na ratunek - ot co, jak tak mysle i juz A gdzie podczas tej calej akcji byla Alia? Wie o tym, ze Colin jest w szpitalu? Jakos mi ona umknela ![]() Wracajac do Mei (musze do niej wrocic, bo nawiazuje mi sie teoria faceta-porywaczaw w czarnym kucyku ^^): od samego poczatku do nawiazania watku o sprawie Dantego, wiedzialam, ze ona jednak wroci (domuenty na Dantego). W sumie to z poczatku podejrzewalam, ze Mei odeszla od Marco, bo pewnie on nie zaakceptuje jej poronienia (maslo maslane). Jak zaczelam czytac pierwsza czesc, to przyszlo mi do glowy, ze uroni sobie ta ciaze i wypcha sobie burzch, ale to byloby chore i nielogiczne XD W szoku bylam, kiedy okazalo sie, ze jednak jest w ciazy. No ale niech juz w niej bedzie, moze zejdzie sie wtedy z Marco.. to byloby by slodkie *-* Kiedy wyszlo na jaw, ze Mei grozi jakis koles, a ty dalas taka dziecinna podpowiedz to nasunelo mi sie tylko jedno: Chris - jednak przeciez on nie zyje... Chociaz mogl upozorowac swoja smierc, jednak to tez nie mialoby by sensu - od Marco i tak sie odcial. I tu nasuwa mi sie jeszcze jedna mysl: czy przypadkiem Marco nie wyzla Mei w jednym odcinku tajemnicy Ch? Ze krecil z Lambertem jakies lewe interesy? Kurde, ale zapomnialam jak zginal ten caly Chris: w pozarze czy ktos podarowal kulke. Przejde do sedna: gdyby Ch nadal zyl i utrzymywal kontakty z banda Dantego, moglby przeciez na ich zlecenie zabic Marco i zblizyc sie ponownie do Mei...? Watpie jednak, zeby ona mu to wybaczyla. Mam tez innych podejrzanych: Ten dupek co zgwalcil Mei - noale on chyba tez zginal Cholender, juz pozapominalam. XDDJakis wyslannik Dantego - chociaz nie, tym szujom pewnie nie zalezaloby by tak bardzo na tym, zeby usadzi Mei sama. Powiem tylko jeszcze jedno: Marcus, Mei i Em wplatali sie w niezly trojkacick
|
|
|
|
|
|
#3 | |
|
Guest
Postów: n/a
|
Cytat:
![]() Komentujmy, no ludzie. Nie chcecie nowego odcinka?
|
|
|
|
|
#4 |
|
Zarejestrowany: 05.05.2009
Skąd: Najmilsze miasto.
Wiek: 28
Płeć: Kobieta
Postów: 773
Reputacja: 10
|
Woooo.
Ogłaszam wszem i wobec (tak to sie pisze ?) że żyje i nadrobiłam odcinki, a wszystkie przeczytałam ze wstrzymanym oddechu! Takiej akcji się nie spodziwałam kompletnie, wszystko się niesamowicie poplątało. Wszystko cudownie opisałaś, a cała strzelanina.. jedna wielka akcja! Cudo. Wcześniej nie brałam pod uwagę żadnych szantaży, chociaż w sumie teraz wydaje mi się całkiem logiczne. Mam nadzieję, że Marco wróci do dawnego stanu nie tylko zdrowia ale i charakteru, bo zadufanym ciachom mówimy stanowcze nie! No a teraz moje zdanie na temat tego co mnie od ostatniego czasu interesuje prawie, że najbardziej czyli Colin i Alia :Wiedziałam, że to pójdzie dalej! Colina musiało coś tknąć w końcu, szkoda tylko,że nie dał rady jej tego powiedzieć . Mam nadzieję, że Alia będzie pomysłowa nie tylko w przyjemnych dziedzinach życia, ale również w problemach i go z tego wyciągnie. ![]() Tak jak już napisałam, wszystko strasznie mi się podoba i dosłownie z zapartym tchem to czytałam, czekam z niecierpliwością na rozwój tej całej akcji i szczęśliwe zakończenie
__________________
|
|
|
|
|
|
#5 | |||||||||
|
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 15
Płeć: Kobieta
Postów: 2,224
Reputacja: 10
|
Cytat:
![]() i jedno co moge zapewnić, to, że związek Colina i Alii nie będzie wyglądał tak jak Mei i Marco, a co mam dokładnie na myśli, okaże się już niebawem ![]() Colin wpadł po uszy, to akurat się zgadza, a następnym odcinku dowiecie się co na to Alia.... ![]() Cytat:
![]() zakończenia już nie zmienię, ale nie mogę powiedzieć z kim, jak i gdzie będzie w ostatnim odcinku ![]() co do Sophie, masz dużo racji więcej nie powiem ![]() a Alia nie pojechała do sądu, jakoś mi umknęło, żeby o tym napisać, ona zwyczajnie tego dnia poszła do szkoły ![]() Cytat:
![]() mówisz, że słodkie by było jakby się zeszli? ciekawe ile jeszcze osób tak myśli ![]() Cytat:
dla przypomnienia, Chris zginął OFICJALNIE w wypadku samochodowym, a nieoficjalnie, Dante posłał mu kulkę w głowę, wcześniej Chris rozbił się o drzewo, gdyż jechał do wezwania, a na drodze było ślisko (był ratownikiem, coś takiego jak u nas GOPR ), auto wgniecione w drzewo, przycisnęło mu nogi i wtedy Lambert posłał mu kulkę, a potem podpalił samochód ![]() Cytat:
![]() Cytat:
ale już nie długo ![]() no chyba nie chcą nie no żartuje, pewnie dużo ludzi nie ma czasu, poczekamy ![]() Cytat:
hehe no powiedzmy, że wróci Cytat:
![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ← wybacz nie mogłam się powstrzymać ![]() Cytat:
![]() a czy zakończenie będzie szczęśliwe... hmm, dla niektórych na pewno, a niektórzy pewnie puszczą mnie z torbami z forum ![]() ![]() ![]() ale postaram się być przygotowana ![]() dzięki za komenty, czekam jeszcze tylko na dwa
__________________
Mój profil na WATTPAD
Ostatnio edytowane przez rudzielec : 01.06.2011 - 23:17 |
|||||||||
|
|
|
|
|
#6 |
|
Guest
Postów: n/a
|
masz nowego czytelnika
bardzo ładnie piszesz, przyjemnie się to wszystko czyta. a i pomysł jest bardzo ciekawy na to opowiadanie. tak mnie wciągnęło, że w jeden dzień wszystko przeczytałem i niecierpliwie wyczekuję następnego odcinka skoro masz dla nas zaskakujące zakończenie to zgaduję, że Marco nie będzie z Mei i może skończyć się to tak, że skończy u boku Em... jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić i jeśli takie będzie zakończenie to nie będę mógł się z tym pogodzić ;c no, ale zobaczymy co dla nas przygotowałaś ![]() tymczasem wyczekuję nowego odcinka ^^ |
|
|
|
#7 |
|
Administrator
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,864
Reputacja: 15
|
A mój komentarz też się liczy
?Podejrzewam, że chcesz skrzywdzić Colina i Alia traktuje go jak zabawkę... A ten pomysł bardzo, ale to bardzo mi się nie podoba! Jeśli tak by miało być, to dobrze, że jej jednak nie wyznał miłości .
__________________
![]() |
|
|
|
|
|
#8 | |||
|
Zarejestrowany: 31.03.2010
Skąd: Z siedziby Fantastycznej Czwórki.
Wiek: 15
Płeć: Kobieta
Postów: 2,224
Reputacja: 10
|
Cytat:
![]() jest mi bardzo miło, że cie wciągnęło i że czytasz ![]() Cytat:
![]() Cytat:
![]() no Colin na razie nie wyznał jej miłości, ale szczerze mówiąc to jeszcze się zastanawiam co mu odpowie Alia, kiedy on to w końcu zrobi ![]() ok pysiaczki moje, są komentarze, to i odcinek macie ![]() zabarwiony dużą ilością zdjęć, zapraszam do czytania ![]() ROZDZIAŁ 8 Część czwarta: Chwila na śmierć. - Jak możesz być taka podła?! Emanuelka zwija ci faceta sprzed nosa, a ty jeszcze wdajesz się z nią w dyskusje?! - krzyczała Alia – I jak mogłaś nie powiedzieć Marco, że nosisz jego dziecko?! On cały czas był przekonany, że je straciłaś, nawet nie wiesz jak cierpiał przez te dwa miesiące. - Uspokój się... Ciekawe jak ty byś się zachowała, gdyby ciebie szantażowano! - warknęła Mei. ![]() - Ale do rozmowy z Emcią nikt cię nie zmuszał! Powinnaś być jej wrogiem, bo próbuje skraść serce faceta, którego kochasz, a nie rajdać z nią jak kukułka o tym jaka to jesteś pokrzywdzona! - Przestań! Niczego nie rozumiesz! - Jesteś egoistką. I doskonale rozumiem znaczenie tego słowa! - To zrozum również, że czasem nawet wrogów trzeba mieć po swojej stronie! Nie lubię jej, ale to ona zaczepiła mnie, żeby porozmawiać. Nie wierzę w gadkę o tym, że się zmieniła, wręcz przeciwnie, rzygać się chciało jak wciskała mi te kity. - Szkoda, że mnie tam nie było, bo wygarnęłabym tej dz*wce co nieco... - Dobrze, że cię nie było, bo mogłabyś wszystko zepsuć – Mei usiadła na łóżku i położyła dłonie na brzuchu – Jestem wręcz pewna, że ona stoi za tym, że porwali Marco. - To znaczy? - spytała zaciekawiona Alia. - Przeszły ci nerwy na starszą siostrę? Bo jest parę rzeczy o których muszę komuś powiedzieć... - No powiedzmy, że już trochę mi przeszło... - blondynka westchnęła i usiadła obok. - Więc posłuchaj. Emmanuele znała Marco od dawna... A raczej nie Marco, tylko Chrisa. - Co takiego?! - Dokładnie to co słyszysz. - Ale jak to? O co w tym wszystkim chodzi? - Kilka lat temu, Em nie była taką grzeczną, ułożoną dziewczyną jak teraz. Podrywała każdego faceta, który jej się podobał, no i oczywiście mojego również... Jak pamiętasz, byłam z Chrisem trochę czasu. Ona ciągle za nim latała, nigdy tego nie zapomnę. - Jeśli dobrze myślę to... - Dobrze myślisz. Wtedy go nie zdobyła, jak mi się wydawało, ale zawsze pragnęła to zrobić. A jak wiesz, Marco wygląda niemal identycznie, różnił się z bratem tylko fryzurą. - Czyli, że uroiła sobie w tej swojej chorej głowie... - Nie Alia, nie do końca. Pamiętasz, jak opowiadałam ci niedawno, że Dante robił lewe interesy z Chrisem? - Chodzi o to, co kiedyś wyznał ci Marco? - Tak dokładnie o to... Kiedy wyjechałam, po tym jak z nim zerwałam, postanowiłam, że spróbuję zadziałać na własną rękę i dowiedzieć się co nieco na temat Dantego i Emmanuele, nie mogłam siedzieć bezczynnie. Jak się okazało, dwójka tych Lambertów ma ze sobą nie tylko wspólne nazwisko i pokrewieństwo. Em pomagała kuzynowi w jego interesach, a co za tym szło, spotykała się z Chrisem. - O Boże... Czyli, że cię zdradzał? ![]() - To przykre, ale tak było... - westchnęła czarnowłosa – No i pewnie to on opowiedział Lambertównej o swoim bracie... Zresztą pamiętasz chyba jak mówiłam ci o tym, że Marco wyznał mi sam, że kiedyś pomagał Chrisowi, ale szybko się wycofał, bo zaczęło go dręczyć sumienie. - No nieźle... - blondynka podrapała się po głowie – Ale to by również znaczyło, że Em pomogła temu wrednemu, tlenionemu frajerowi w złapaniu Takedy... Wychodzi na to, że upatrzyła go sobie jeszcze w czasie, kiedy Chris pracował dla Dantego! - Na to wychodzi. Dlatego myślę, że ona musiała maczać palce w tym porwaniu. Coś za bardzo nie było widać zdziwienia na jej twarzy, kiedy zobaczyła mnie z brzuchem... Poza tym była zbyt spokojna podczas rozmowy ze mną. Chyba teraz rozumiesz dlaczego tak przyjacielsko z nią rozmawiałam? - No teraz wszystko jasne. Podobnie jak to, że Dantuś i Emcia mają nasrane w głowach. Wybacz, że się tak wyrażam, ale coraz bardziej nabieram przekonania, że cała ta rodzina to banda oszustów i psychopatów. Tlenionemu ubzdurało się, że musisz być jego a tej... nie będę używać epitetów... Chyba walnęła ją w głowę spadająca cegłówka, skoro ma taką jazdę na punkcie Marco. Skąd dowiedziałaś się tego wszystkiego? - Marlene. Dziewczyna z kwiaciarni... Ona ma dużo wtyków, więc pomogła. O więcej nie pytaj. ![]() Alia spojrzała na siostrę, która w tej chwili, miała bardzo poważny wyraz twarzy. - Co teraz...? - spytała przerywając ciszę. - Szczerze mówiąc to nie wiem... Ja już nic nie mogę wskórać. Jedyna nadzieja w chłopakach z gangu. Boże jak ja się martwię - westchnęła Mei – No i jeszcze Colin... Cholera jasna, jak wszystko się skomplikowało – pochyliła się, opierając głowę na ręce. - Również się martwię. Nie wiadomo co się dzieje z Marco, a Colina mało co nie zabił ten świr spod sądu. Na dodatek teraz pewnie pójdzie siedzieć... Kurcze, nie domyślasz się kim był ten porywacz? Widziałaś go przecież, może to Max, brat Dantego? Wcale bym się nie zdziwiła szczerze mówiąc. - To nie Max. On jest czysty i jak najbardziej w porządku. Po prostu mi zaufaj w tej kwestii – odpowiedziała z pewnością dziewczyna – Ten człowiek miał przysłoniętą twarz, długie włosy związane w warkocz i był dobrze zbudowany... Nie był to nikt kogo mogłabym kojarzyć w jakikolwiek sposób. - Eh, czuje, że tu kroi się coś grubego. Ten ktoś nie porwał Marco bez powodu. Mam wrażenie, że ta sprawa ma jeszcze drugie dno... Nawet jeśli to porwanie, jest zasługą Em, to nie uważam, żeby porywacz strzelał do Takedy bo miał taką zachciankę. Wydaje mi się, że oni się znają i mają jakieś porachunki. Mei skierowała swe spojrzenie na młodszą siostrę, po czym złapała ją za ramiona. - Jesteś wielka młoda, to może być to! - krzyknęła potrząsając nastolatką – Masz łeb! - W końcu na coś się przydał – uśmiechnęła się Alia – Myślę, że jeśli byłoby tak jak mówię, to Colin i reszta bandy powinni znać tego gościa. Albo chociaż kojarzyć któż by to mógł być. - Nie pomyślałam o tym... Faktycznie możesz mieć rację – westchnęła – A teraz wybacz, ale na chwilę muszę zmienić temat, bo potem znowu zapomnę... - Coś się jeszcze stało? - Nie, ale dawno chciałam cię o to zapytać, a nie miałam okazji. Skoro już mówimy o Colinie... Wiesz co by było gdyby doszło do matki, że spotykasz się z siedem lat starszym facetem? - Ach, więc o to chodzi... Zdaję sobie sprawę – powiedziała blondynka – Widziałam co się działo jak dowiedziała się o Marco. Ale spokojnie, w tym przypadku nic takiego nie będzie miało miejsca. - Nie rozumiem... Jeśli chcesz z nim być, to kiedyś będziesz musiała powiedzieć o nim rodzicom. - Ale ja z nim nie jestem – nastolatka wstała i podeszła do okna – Jedyne co nas łączy to seks. - Co takiego?! - oczy Mei rozszerzyły się ze zdziwienia – Nie wierzę w to co słyszę... Przecież masz dopiero siedemnaście lat, jak możesz, jeszcze z mężczyzną w takim wieku? - A co myślałaś? Że spotykamy się, by pograć w bierki? – Alia skrzyżowała ręce na piersiach i odwróciła się w stronę szyby. ![]() - I tylko po to się z nim spotykasz? - No jasne, że tylko po to. Jest doświadczonym facetem, który potrafi takie rzeczy, że nawet tobie zbielałyby źrenice... Lubię go, ale nic poza tym i on doskonale o tym wie. Nie jesteśmy ze sobą i nigdy nie będziemy. Oficjalnie każde z nas jest wolne. On może robić co chce i również nie pyta o to co ja robię. Czarnowłosa nie mogła uwierzyć w to co słyszy. Z wrażenia zatkało ją tak, że zabrakło jej tchu. Spojrzała na patrzącą w okno siostrę. Nigdy by się nie spodziewała, że Emanuela może mieć rację. - Alia... Skąd pewność, że Colin nic do ciebie nie czuje? - spytała cichym głosem. Po tych słowach w blondynce coś drgnęło. Stała przez chwilę w bezruchu, spoglądając na krajobraz za szybą. Kiedy odwróciła się w stronę Li, jej mina zmieniła się w ponurą i smutną. Przypomniała sobie, że wczoraj w aucie, brunet miał jej coś powiedzieć. Był bardzo tajemniczy i wyraźnie się denerwował. - On nie może mnie kochać... - wyszeptała. - Dlaczego? - Jestem dla niego za młoda. Nawet nie mam osiemnastu lat... jak ja przy nim będę wyglądać? Zresztą, na czym ten nasz związek miałby się opierać? On jest przestępcą, a ja dziewczyną z dobrego domu, która nie ma takiej odwagi jak jej siostra. Nie umiałabym zrobić tak jak ty... - Ale co to ma do rzeczy? Miłość nie patrzy na nic, nie wybiera. Jeśli nie zaryzykujesz to się nie dowiesz. - Mei, ja go nie kocham, to tylko przyjaźń opierająca się na seksie. Nie dojrzałam do jakiejkolwiek miłości. Próbowałam, ale nie potrafię oddać mu klucza do swego serca. Poza tym nie lubię komplikować sobie życia. I nie chcę, również jemu go utrudniać. - Powiem ci coś - czarnowłosa wstała i podeszła do siostry - Po przemyśleniu wszystkiego, stwierdziłam, że nasz ojciec ma za słabe wtyki, żeby cokolwiek zrobić... Myślałam, że numer telefonu, jaki dostałam kiedyś od Juriego, jest już nieaktualny, ale jak się okazało, właściciel się nie zmienił. Po długiej, niełatwej dla mnie rozmowie, dowiedziałam się, że planują odbić Colina ze szpitala. Znając życie pewnie im się to uda – westchnęła – Wiesz czemu ci to mówię? ![]() - Nie mam zielonego pojęcia... - Bo chcę, żebyś miała świadomość tego, że pan Jensen na pewno się tutaj zjawi, prędzej czy później. Przemyśl sobie to wszystko jeszcze raz, na spokojnie. Oby było tak jak ci się wydaje, że on cię nie kocha. Jednakże zastanów się, czy na pewno dobrze postąpisz odtrącając go, jeśli się okaże, że jest inaczej. ********************** Trzy tygodnie później. Rezydencja Lambertów. „Nadal nie wiadomo nic, w sprawie porwania słynnego króla złodziei, Marco Takedy. Policja w Bruegel i Prinston nabrała wody w usta, twierdząc, że sprawa jest ściśle tajna...” - Emmanuele! - krzyknął siwowłosy staruszek – Chodź tutaj i to jak najszybciej! Kiedy dziewczyna zjawiła się w salonie, zastała swego ojca przed telewizorem. Oglądał wieczorne wiadomości, a na ekranie widniało zdjęcie bruneta, o którym trąbiono we wszystkich stacjach. ![]() - Co to ma znaczyć?! - zapytał podniesionym tonem, spoglądając na córkę – Czy tobie całkowicie poprzestawiało się w głowie dziecko? Myślałaś, że nigdy się nie dowiem, kim jest ten chłopak, który u nas mieszkał? - Ojcze, ja... - Jeszcze nie skończyłem – przerwał jej wypowiedź – Żądam wyjaśnień, bo będziesz mieć poważne kłopoty. Natychmiast i bez żadnego „ale”! - Och no, a co ja mam powiedzieć...? Kocham Marcusa. Wybacz, że dowiedziałeś się w takich okolicznościach, ale sam wiesz, że nie pozwoliłbyś mu wtedy ze mną zamieszkać. - Masz rację, nie pozwoliłbym. Dziewczyno, to jest groźny człowiek, w kim ty ulokowałaś swoje uczucia? - Jeśli chcesz mnie winić, zrób to. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie ojcze. - Oj dziecko. Dawniej, za moich czasów, gdybyś zadawała się z kimś takim, już dawno musiałabyś opuścić dom. - Wiem, wiem... Nieraz mi opowiadałeś – westchnęła Emmanuele. Mężczyzna już chciał skarcić córkę, kiedy w salonie zjawiła się służąca. Słysząc rozmowę, weszła niepewnym krokiem. - Przepraszam, jeśli przeszkodziłam panie Lambert – powiedziała - Dzwoni pan Max. Mówi, że to coś pilnego. - Jeśli to faktycznie coś niecierpiącego zwłoki... - staruszek wstał i powolnym krokiem udał się w kierunku gabinetu - Odbiorę u siebie Elizabeth. A z tobą jeszcze nie skończyłem rozmawiać młoda damo – zwrócił się do córki – Zaczekaj tu na mnie, zaraz wrócę. Dziewczyna skinęła potwierdzająco głową i usiadła na kanapie. - Co się dzieje młodzieńcze? Co jest tak pilnego, że dzwonisz o tej porze? - mężczyzna spojrzał na wielki zegar stojący pod ścianą, który wskazywał godzinę dwudziestą drugą dziesięć. - Wuju, chodzi o Dantego. Właśnie mi doniesiono, że ktoś pomógł mu w ucieczce z aresztu. - Jesteś pewien, że to nie jakiś żart? - siwowłosy, aż usiadł z wrażenia. - Jak niczego na świecie. Podobno miał jakieś wtyki w... Nagle jednak rozległ się głośny krzyk Emmanueli. Lambert wypuścił słuchawkę z dłoni, zerwał się z fotela i wybiegł z pomieszczenia. Jego oczom ukazał się zamaskowany mężczyzna, który ściskał dziewczynę, przykładając jej pistolet do głowy. - Zabieram tą słodką ślicznotkę – powiedział szarpiąc ją za włosy – Żadnych gwałtownych ruchów dziadku, ani wzywania policji jak stąd wyjdę – dodał oddalając się w stronę wyjścia – Jeśli zobaczę za sobą choćby jeden radiowóz, obiecuję, że ją zabiję. ![]() Staruszek stał i bez słowa wpatrywał się jak jego córkę zabiera groźny przestępca. Emmanuele posłusznie wycofywała się wraz z nim, nie chcąc narazić się na śmierć. Kiedy drzwi zamknęły się za uzbrojonym osobnikiem, siwowłosy postanowił wrócić do gabinetu. Niestety, gdy chciał zrobić krok, poczuł stalową lufę pistoletu. - Witaj wujaszku – usłyszał głos zza pleców. ![]() - Dante... Max miał rację – odrzekł zaskoczony mężczyzna. - Spokojnie, nim też się zajmę – blondyn zaśmiał się chytrze – Wszystko w swoim czasie. Do zobaczenia w piekle – dodał i nacisnął na spust. Ciało Thomasa Lamberta upadło na dywan. Po chwili nastąpił drugi strzał, który dobił próbującego się ratować, człowieka. - Cóż za piękny wieczór na śmierć – odrzekł chłopak. Spojrzał po raz ostatni na leżące w kałuży krwi zwłoki, po czym szybko udał się do wyjścia. Nie minęło kilka sekund, jak rozległ się krzyk przerażonej pokojówki. **************************** Na samą myśl, o tym, że jutro znajdzie się w więzieniu, Colin miał dreszcze. Nie wiedział co z nim teraz będzie i ile posiedzi. Zapewne nie będzie to krótki okres, biorąc pod uwagę wszystkie zarzuty jakie mu postawiono. Ze śmiercią Sophie zdążył się już pogodzić, chociaż wolałby zginąć, gdyby tylko ona mogła wyjść z tego cało. Mimo tego, iż Marco jakiś czas temu wykreślił ją ze swojego życia, on nadal utrzymywał z nią kontakt. Nie mówił o tym przyjacielowi, by nie przywoływać złych wspomnień, jednak sam sporo z nią rozmawiał. Była mu jak siostra, której nigdy nie miał. Czasami po prostu potrzebował się wygadać, a Takeda nie potrafił go wysłuchać tak jak ona. Zresztą on miał swoje problemy, które wydawały mu się być poważniejsze od jego błahych sercowych rozterek. „Szlag by to wszystko trafił”, powiedział do siebie w myślach, nie mogąc ogarnąć tego co działo się z jego sercem. Nigdy wcześniej nie zawracał sobie głowy, takimi rzeczami jak miłość, a teraz? Teraz nie mógł myśleć o niczym innym, nawet najlepszy kumpel, z którym nie wiadomo co się działo, zszedł na drugi plan. Alia zajmowała całą jego głowę. Te wszystkie namiętne chwile, które z nią spędził, gorące pocałunki i słodkie pomruki jakie wydawała z siebie, kiedy ją dotykał... Jej usta, oczy i włosy, wszystko to kochał i bał się, że nigdy nie będzie mógł jej tego powiedzieć. ![]() Nie miał z nią żadnego kontaktu, podobnie jak z chłopakami, którzy mogliby chociaż słownie, przekazać jej o tym, jak bardzo za nią tęskni. No właśnie, co się działo z Jurim i Sethem? Był pewny, że zechcą go odbić, a tu niespodzianka. Nie spodziewał się, że pozwolą mu pójść do więzienia... - Colin – odezwał się nagle znajomy głos, który wyrwał go z zamyślenia – Spójrz tutaj. Chłopak zerknął najpierw na stojących za szklanymi drzwiami strażników, a potem ostrożnie skierował wzrok w stronę uchylonego okna. Było grubo po północy, więc mógł się spodziewać tylko dwóch „odwiedzin”. Kiedy zobaczył głowę blondwłosego kumpla, zrozumiał co się święci. - Nic nie mów stary, po prostu słuchaj – kontynuował Juri – Musisz wyjść z sali. Najlepiej pod pretekstem pójścia do łazienki. Seth zajął się tamtejszym oknem, więc nie będzie problemu z szybką ucieczką. Auto już czeka, brak kręcących się pod budynkiem glin, wszystko jest ustawione. Nie spie*dol tego, bo ze zwianiem z pierdla będzie ciężej. Colin skinął lekko głową, potwierdzając, że wszystko zrozumiał. Odczekał aż blondyn się ulotni i ruszył do działania. Wstał z łóżka, powolnym krokiem podszedł do drzwi, po czym zapukał w szybę. - Co jest Jensen? - spytał strażnik, odwracając się w jego stronę. - Muszę się odlać – odburknął brunet. - Też sobie wybrałeś godzinę – mężczyzna odsunął szklane skrzydło i założył chłopakowi kajdanki – Idziemy – dodał popychając chłopaka. Colin ruszył wolno. W głowie cały czas powtarzał sobie, że musi mu się udać. W końcu chciał jeszcze wyciągnąć Marco z kłopotów. Postrzelona noga wciąż go bolała, choć już mógł swobodnie chodzić, lecz postanowił sobie, że jeśli będzie trzeba nawet i biegnąć, to zrobi to, nie zważając na ból. Musiał się stąd wydostać, a to była ostatnia szansa przed pójściem do więzienia. - Masz dwie minuty Jensen – powiedział strażnik, otwierając drzwi do łazienki. ![]() „No to teraz albo nigdy”, wyrecytował w myślach brunet. „Wolność czeka”. **************** komentarzy do tego odcinka nie wymagam, gdyż planuję chwilową odstresowującą przerwę w postaci bonusa, ale dobrze by było gdyby pojawiło się chociaż 10
__________________
Mój profil na WATTPAD
Ostatnio edytowane przez rudzielec : 02.06.2011 - 16:16 |
|||
|
|
|
|
|
#9 |
|
Administrator
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,864
Reputacja: 15
|
Piękne zdjęcia
! Wiedziałam, że jesteś złą kobietą ! Alia nie kocha Colina? Nagrabiła sobie... Na zdjęciu z profilu(gdzie jest tak gładko zaczesana) wygląda jak dzieciak ![]() Ciekawa jestem, czy Chris zdradzał dalej Mei po tym, jak go niby oświeciło, że ją kocha... I w pierwszym zdaniu wypowiedzianym przez Alię nie pasuje mi określenie "podła". Em jest tak samo szurnięta jak Dante. Nie ma co, niezła rodzinka. Sami psychole. Fuu! Dante! Już zapomniałam, jaki on jest szkaradny! I te gąsienice na pierwszym planie i garbaty nos... Zmora! Jakoś do końca nie wierzyłam, że zabije wuja. Myślałam, że brak mu jaj(wszystkie wiemy, że brak !). W każdym razie nie wiem, po co to cała szopka z porwaniem Em, skoro i tak zabił staruszka... Chyba, że Em nie ma interesów z tlenionym, ale w to akurat jakoś nie chce mi się wierzyć.Biedny Colin, taki zapatrzony w Alię... Jak go skrzywdzi, to ja skrzywdzę ją !Hmmm, czy ten strażnik nie powinien wejść z Colinem do łazienki...? Mimo wszystko mam nadzieję, że ucieczka się uda . I chcę fotę Juriego .
__________________
![]() Ostatnio edytowane przez Libby : 02.06.2011 - 16:08 |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 05.08.2010
Płeć: Kobieta
Postów: 1,159
Reputacja: 10
|
MEGA fotki!
To i to - najbardziej realistyczne zdjecia + ostatnie nie jest zle. Kurcze nadal mysle, kim moze byc ten porywacz. Napisalas, ze dobrze sie kieruje, ale wiecej pomyslow nie mam... A jednak Mei potrafi byc przebiegla w stosunku do Emanuel, no, no! To mi sie w niej podoba ![]() ALIA NIE KOCHA COLINA????? ojojoj, mam nadzieje, ze sie jej odmieni - bo sa dla siebie stworzeni : DCo do Em... jej usprawiedliwienia i przekonania, ze sie zmienila od poczatku mi nie pasowaly! Jak juz jestes Lambertem to z gesi woda...... no i Dante, oszpecil ten odcinek. Niech szybko znika, albo sama go postrzele Po co zabija wujka, skora porywa Emanuel? Moze nie chce, zeby Em na niego doniosla? Chociaz wkopalaby i siebie, ale za to odzyskla Marco czy cos (M. pewnie by zamkneli)Biedny Colin, mam nadzieje, ze Alia sie otworzy i beda ze soba. No i niech ta ucieczka sie uda. ![]() Podoba mi sie! Licze na wiecej wyjasnien w nastepnym odcinku ^^
__________________
PRZEPRASZAM, ŻE NIC NIE PISZĘ. PRZYSSAŁAM SIĘ DO MONITORA. |
|
|
|
![]() |
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
| Narzędzia wątku | |
| Wygląd | |
|
|