|
|
#11 |
|
Zarejestrowany: 28.01.2008
Płeć: Mężczyzna
Postów: 3,273
Reputacja: 15
|
Sherlock- Nie wiem, nie wiem...
![]() Sandra- dziękuję za miły komentarz ![]() niet- ale ja nawet nie jestem pewien, że on jest zrobiony z zaca! Muszę go odnaleźć w simach i zobaczyć jak go autor nazwał ![]() A teraz... Przepraszam, ale ostatnio nie mam zbyt wiele czasu Na szczęście odcinek miałem już prawie gotowy, tylko dac na forum Powiem jeszcze tylko, że jest to dość ważny odcinek (jak każdy ^^), dochodzą nowi bohaterowie no i wreszcie jakoś ruszam z wątkiem głównym. Reasumując- zapraszam do czytania ![]() 3 Zadanie specjalne - To gdzie to w końcu jest?- Georgia Roberts zajęła miejsce za kierownicą. - W Bartlett. Powinniśmy się udać drogą numer…- brunet wyciągnął z teczki, którą dostali od Wilsona, wydrukowaną mapkę, z dokładnie zaznaczoną trasą. - Wiem, gdzie jest Bartlett!- kobieta przerwała Royowi, który zajął miejsce obok niej- Znam na pamięć całą okolicę w promieniu dwustu mil. Detektyw odpaliła silnik i ruszyła do przodu. [IMG]http://i45.************/35cq0lk.jpg[/IMG] Na tylnej kanapie siedziała Kate, z twarzą przylepioną do szyby, i Tom ze spuszczoną głową, wyglądającego jakby zasypiał. Wkrótce wjechali na jedną z głównych dróg i samochód z dużą prędkością sunął po równej nawierzchni, szybko przemierzając kolejne kilometry. Roy cały czas obserwował z niepokojem wskaźnik prędkości. Georgia nie zwalniała poniżej 100km/h, nawet kiedy przejeżdżali przez zatłoczone skrzyżowanie. Na dodatek prawie cały czas rozmawiała przez telefon, rozglądała się na boki, szukała czegoś w schowku. Wyglądała jednak na bardzo pewną siebie. Czasami, gdy ktoś na drodze jechał przepisową prędkością, ona kilkakrotnie uderzała w klakson i cholerowała pod nosem, albo wołała „Wieśniaki!”- cokolwiek by to miało oznaczać. Dało się też słyszeć niepochlebne opinie o rolnikach, którym” słoma z butów wystaje i siadają za kierownicą”. Roberts nie lubiła rolnictwa i rolników. Brzydziła się gospodarstwem. Nienawidziła bydła, a nawet koni- wszystko to było dla niej zbędnym ohydztwem, które najlepiej wyrżnąć w pień. Na samą myśl o tym, po jej ciele przechodziły ciarki. Czyżby był to jakiś skutek uboczny tego, że sama wychowywała się w gospodarstwie, musiała ręcznie doić krowy i –niejednokrotnie- wynosić zwierzęce odchody? [IMG]http://i50.************/35k7706.jpg[/IMG] W niezbyt przyjemnej atmosferze milczenia przemierzyli całe 50 mil- póki nie skończyła się droga główna. Biały Ford stanął na czerwonym świetle. Pani Roberts przez chwilę rozglądała się na obie strony, potem nie wiadomo dlaczego zdecydowała się skręcić w lewo. Tymczasem brunet ukradkiem spoglądał na mapę, a na jego twarzy, co jakiś czas, pojawiał się drwiący uśmiech. Tak było, aż nie znaleźli się na zarośniętej drodze, wśród wysokiej kukurydzy. - Naprawdę nie potrzebuje pani mapy?- Roy podsunął zadrukowaną kartkę. Ona odepchnęła jego rękę. - Powiedziałam, że wiem jak tam dojechać. - Jak pani chce. [IMG]http://i50.************/25f52wx.jpg[/IMG] --- 40 minut później. - Dobra, dawaj tą mapę. 1:0 pani Roberts… --- [IMG]http://i50.************/abjx8l.jpg[/IMG] - Nikt nie mówił, że to będzie kościół- Kate wysiadła z pojazdu, zmierzając ku dużej, białej budowli. - Wszystko jest napisane w aktach- Thomas zerknął do teczki- Ciekawe jak oni napisali tyle materiału, skoro trup jeszcze ciepły? - Spójrz na następną stronę- brunet przewrócił koledze kartkę- W tym miejscu to już trzecie morderstwo pod rząd. Mieli czas, żeby zebrać tyle informacji, bo jest tu już kilka spraw. W tym czasie Georgia wyciągnęła z bagażnika dużą walizkę i z trudem ją niosła. Żaden jednak z obecnych panów nie odważył się zapytać, czy aby nie pomóc kobiecie. Byli pewni, że ta odszczeknie im czymś w rodzaju, że na pewno nie mają więcej siły od niej. Woleli się nie narażać. Kiedy dotarli przed bramę, detektyw położyła walizkę na ziemi i zwróciła się do dwóch praktykantów. - Uważacie się za mężczyzn? Oni zdezorientowani pokiwali twierdząco głowami. - To dlaczego ja musiałam nieść tą walizkę? Tak źle i tak niedobrze… Kate zapukała. Po kilku sekundach dało się słyszeć zgrzyt- najwyraźniej już wiekowego- zamka. Jedno skrzydło bramy lekko się uchyliło. Ukazała się zza nich twarz sędziwego pastora. [IMG]http://i49.************/o5bxhw.jpg[/IMG] - Kto wy? - Detektywi- odpowiedziała Roberts pokazując dokumenty. - Zapraszam, wchodźcie- staruszek uśmiechnął się życzliwie i szerzej otworzył bramę- Muszę zamykać kościół, bo rządni emocji ludzie, tudzież reporterzy, roznieśliby wszystkie ślady. - Bardzo dobrze pastorze. - Pastor ma już doświadczenie. Trup za trupem…- Tom pozwolił sobie na nieco luźniejszy komentarz. Może byłby powiedział jeszcze więcej, ale w porę zahamowała go Kate bolesnym uszczypnięciem, dając mu tym samym znak, że jego zachowanie jest nie na miejscu. - Ał…- jęknął cicho. [IMG]http://i50.************/mhwwmf.jpg[/IMG] Śmiało weszli do środka. Szybko ujrzeli zwłoki leżące na środku głównej nawy. Podłoga była cała zalana krwią. - Nakryłem go prześcieradłem, nie chciałem, żeby ktoś widział ten straszny widok- pastor wytłumaczył przybyłym, dlaczego zwłoki przykryte są jaskrawym materiałem- Modliłem się nad nim cały czas. Niech spoczywa w spokoju! Tom delikatnie uniósł nakrycie i już po chwili tego pożałował- w jego nozdrza uderzył intensywny zapach rozkładających się szczątek ludzkich. - Dlaczego pastor nie uprzedził, że ciało leży tu już od kilku godzin?- Roy z poirytowaniem zwrócił się do starca. Nie dziwię, przy tej temperaturze, którą dzisiaj mamy… [IMG]http://i49.************/5yx2tu.jpg[/IMG] - Było trzeba się pospieszyć. - Ekhem…- Roy spojrzał na Georgię, która udawała, że niczego nie słyszy. Jej najwyraźniej nieprzyjemny zapach wcale nie przeszkadzał. - Trzeba się przyzwyczaić- uśmiechnęła się do niego. Zastanowił się, czy był to przejaw empatii, czy może raczej jakieś zadość uczynienie za pomyłkę podczas jazdy samochodem? A może go polubiła? Nie, tego się nie spodziewał, choć w podświadomości miał taką cichą nadzieję. [IMG]http://i50.************/vorec1.jpg[/IMG] - Zwłoki leżą tu już jakieś 10 godzin- Kate postanowiła obwieścić wszystkim wynik swojej kilkuminutowej obserwacji. - 9 i pół godziny- sprostowała Georgia. Następnie brunetka wyciągnęła z walizki odpowiednie przybory- specjalną taśmę to ściągania odcisków palców, szczypce i małe próżniowe pudełeczka, do zbierania dowodów. Ukradkiem zerknęła na Tom’a- robił zdjęcia. Aż dziw, że w ogóle za coś się zabrał! Zauważyła to również sama detektyw Georgia Roberts: - Co się wam dzisiaj stało? Troje młodych ludzi spojrzało na nią pytająco. - Że mi pomagacie. A nawet wiecie, co macie robić. Założę się, że Wilson maczał w tym palce. - Udzielił nam paru wskazówek. To wszystko- brunetka postanowiła odezwać się pierwsza, zanim jej koledzy palnęliby coś głupiego. - Czy on jest dzisiaj naćpany, czy coś?- kontynuowała Georgia- Najpierw postawił się na mnie, a potem jeszcze udzielał wam wskazówek. Założę się, że jest na prochach. Tutaj dała sobie chwilę na bezradne pomachanie głową. - Tymczasem ja zadzwonię do laboratorium, niech przyjadą po tego biedaka. --- Kiedy wrócili z powrotem do biura słońce znikało już za horyzontem. Miły, wieczorny chłód przywitał ich obolałe ciała, gdy tylko wysiedli z samochodu. Cała czwórka wiedziała, że dzisiaj nie wrócą prędko do domów, czeka na nich cała masa roboty. Windą udali się na trzecie piętro, a stamtąd do gabinetu Wilsona. - I jak tam?- uśmiechnął się do nich serdecznie. Wyglądał, jakby nie spał trzy dni. - Oho.. proszki przestały działać- Georgia szepnęła na ucho Tomowi, wystarczająco jednak głośno, by dyrektor biura to usłyszał. Wszyscy- prócz samego interesanta- parsknęli śmiechem. - O co wam chodzi? - Nic, nic... – kobieta nie potrafiła powstrzymać śmiechu- Wysłaliśmy nieboszczyka do laboratorium, wkrótce powinny być wyniki. Z uśmiechami na twarzach wyszli na korytarz. - Każda praca ma swoje dobre i złe strony. Pamiętajcie o tym, nawet jeżeli będę wam kazała grzebać w krowim łajnie. Tymczasem mamy dużo pracy. Idziemy do mojego gabinetu. --- Na podświetlanym stole leżało ciało mężczyzny. Wokół niego krzątała się dwójka ludzi ubranych w białe fartuchy. Z sufitu lała się idealnie jasna wiązka białego światła. W tle było słychać prace przeróżnych maszyn. Tak właśnie wyglądało jedno z pomieszczeń Laboratorium na przedmieściach Chicago. - Danielle, znalazłem coś- Michael zwrócił się do swej koleżanki, dokonującej w tym czasie analizy DNA. - Włos? [IMG]http://i50.************/2gtzo6h.jpg[/IMG] - Siwy. A z tego co wiem, to mamy mężczyznę około czterdziestki. - Myślisz, że to włos mordercy?- Danielle wzięła prawie niewidoczny ślad zbrodni i położyła go na szklanej podstawce, potem wsunęła do białego urządzenia. Wcisnęła parę klawiszy i na monitorze wyświetlił się model cząsteczki DNA włosa. Nacisnęła jeszcze jeden przycisk. - Włos ten należy do Harolda Greenmana, pastora w Bartlett. Myślisz, że to on mógł zamordować tego człowieka i pozostałą dwójkę? Michael chwilę się zastanowił. Potem, gwałtownym ruchem, podniósł z ziemi czerwony koc. - Przecież pastor przykrył ofiarę tym kocem. Zobacz- rozciągnął materiał- Jest na nim pełno siwych włosów. Pewnie jeszcze rano pod nim spał. - Kamień z serca. Już myślałam, że nawet starcy z pokroju dewotów są w stanie dokonać serii morderstw. Ich rozważania przerwał sygnał telefonu. - Słucham?- Danielle szybko chwyciła słuchawkę, spodziewając się, że dostaną jakieś nowe próbki do badań. I nie myliła się. [IMG]http://i46.************/2z5iwaq.jpg[/IMG] - Wysyłam wam na faks zdjęcia zrobione przez mojego praktykanta z miejsca zbrodni. Może w czymś wam to pomoże. Ale przede wszystkim ustalcie tożsamość tego nieszczęśnika. Żegnam. Rozłączyła się. W tej samej sekundzie faks wydał z siebie nieprzyjemne, zgrzytliwe odgłosy. Po chwili z urządzenia wyjechało kilka kartek z nadrukowanymi czarnobiałymi zdjęciami. - Widzisz to?- mężczyzna wziął do ręki jedną z nich, po czym zaczął się głośno śmiać. - Co to niby jest? - Georgia musi bardziej dopilnować swoich praktykantów, bo widać niektórzy z nich zamiast fotografować miejsce zbrodni, wolą robić zdjęcia dupy swojej koleżanki. --- - Thomas! Do mnie! Nigdy więcej nie weźmiesz do ręki aparatu!
__________________
Evil is a Point of View |
|
|
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|