|
|
#7 |
|
Zarejestrowany: 15.01.2013
Skąd: wieś
Płeć: Kobieta
Postów: 7
Reputacja: 10
|
Witajcie! Dziękuję Wam za wszystkie komentarze (nie spodziewałam się, że jakieś będą).
Przedstawiam Wam nowy odcinek mojej historyjki. ![]() Odcinek 2 Tajemnicza osoba zbliżała się do Lawrence'a. Nagle odwróciła się do tyłu i zobaczyła coś strasznego, gdyż rzuciła się na chłopaka i krzyknęła: - Ratunku! Pomocy! Obydwoje przewrócili się na ziemię. Gdy się podnieśli, Lawrence ujrzał przed sobą piękną dziewczynę o jasnych włosach i delikatnym kolorze oczu. Od razu się zauroczył. - Bardzo pana przepraszam. Przestraszyłam się i spanikowałam, ale naprawdę nie chciałam, żeby to tak wyszło. - Po pierwsze nazywam się Lawrence i chciałbym, żebyś mówiła mi po imieniu, a po drugie nie musisz mnie przepraszać. Zastanawiam się tylko, czego się tak bardzo przestraszyłaś? - To nic ważnego, nie należy się tym przejmować. - Ja jednak myślę, że to coś istotnego. - Nie, naprawdę... ![]() - Skoro tak uważasz... a może przejdziemy się na pobliskie wzgórze? To niedaleko stąd, w tamtym kierunku. - Nie mogę. Muszę wynagrodzić ci to, że mi wybaczyłeś tą wpadkę. - Wynagrodzisz mi ją idąc nie mną na ten spacer, zgoda? - No dobrze, niech ci będzie. ![]() Lawrence zabrał dziewczynę na małe wzgórze z widokiem na góry i rzekę. To miejsce bardzo jej się podobało. - Tu jest pięknie - wyszeptała. - Ty jesteś piękna. - Co? - zdziwiła się dziewczyna. - Przecież poznaliśmy się przed chwilą i... - Cicho - przerwał jej chłopak. - Takiej okazji nie mogę zmarnować. Objął ja delikatnie i pocałował. ![]() - Dlaczego wybrałeś akurat mnie> - spytała. - Bo wiedziałem, że mogę już nigdy nie spotkać tak wspaniałej dziewczyny - odparł i przytulił ją. ![]() - Jesteś taki dobry i romantyczny. Chętnie zostałabym z tobą dłużej, ale muszę już wracać do domu. - Tak szybko uciekasz? - spytał zasmucony chłopak. - Nie uciekam, tylko wracam do domu o wyznaczonej porze. Na pożegnanie pocałowała go w policzek i odeszła. Lawrence przyszedł do domu wieczorem i jak zwykle zastał w nim kłócących się rodziców, ale nie przejmował się nimi. Myślał tylko o swojej ukochanej. Miał ochotę znów się z nią zobaczyć, więc zadzwonił do niej. - Hej Laura. Może wpadniesz do mnie za chwilę? Moja siostra ma problem, a ty na pewno jej pomożesz - skłamał. - Skąd masz mój numer? ![]() - Kiedy poszłaś do domu chodziłem po całym mieście i szukałem kogoś, kto będzie miał twój numer, aż wreszcie znalazłem. - Oh, to takie słodkie. Tak bardzo się dla mnie poświęciłeś. Dobrze, przyjdę za chwilkę. - Świetnie! Do zobaczenia - powiedział chłopak i rozłączył się. Pięć minut później Laura już stała przy drzwiach. Lawrence zaprosił ją do środka. - Tak naprawdę to skłamałem z tą siostrą. Nie mam rodzeństwa - przyznał się. - Nic nie szkodzi. Wiedziałam od początku, że po prostu chcesz się ze mną zobaczyć. - Nie gniewasz się? - Nie... AAA!!! LAWRENCE!!! - Laura spojrzała przez okno i zaczęła krzyczeć. ![]() - Co się stało?! Już tam idę! - Nie! - próbowała go zatrzymać. - Nie możesz! - Przykro mi, ale muszę. Za pierwszym razem odpuściłem, ale teraz pójdę i zobaczę o co chodzi. Lawrence wybiegł na dwór, ale nie było tam nikogo. Chodził dookoła domu, lecz nie zobaczył niczego podejrzanego. Nagle zobaczył, że w skrzynce pocztowej znajduje się jakaś paczka. Wyjął ją i ostrożnie otworzył. W środku znajdowała się kartka z napisem: ZABIJĘ CIĘ! oraz to zdjęcie: ![]() Koniec.
|
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|