|
|
#10 |
|
Zarejestrowany: 11.05.2014
Płeć: Kobieta
Postów: 84
Reputacja: 11
|
Rodzina Kaliente
Część II Siedział w jej ulubionym fotelu i delikatnie się uśmiechał. Do tego te zielone oczy. Patrzył na nią już tak wcześniej... - I widziałam jeszcze takie piękne krzewy róż kiedy ostatnio byłam we Wierzbowej Zatoczce. Nie mam pojęcia co to za odmiana, ale chciałabym też mieć takie tutaj - dotarło do uszu Niny, kiedy rano schodziła na śniadanie. W holu stała jej matka i właśnie instruowała nowego odnośnie ogrodu. - Mogłaby pani jakoś opisać te krzewy? Może skojarzę co to. - Hmm... takie krzewy gdzieś pół metra wysokie, czerwone kwiaty wielkości pięści... - matka usiłowała sobie przypomnieć jak najwięcej szczegółów, ale zdawała sobie sprawę, że ten opis mógł dotyczyć conajmniej pół tuzina gatunków. Wtem zauwazyła córkę. - Nino! Cieszę się, że w końcu wstaś. Mam do ciebie dzisiaj prośbę. Pamiętasz te piękne róże we Wierzbowej Zatoczce? Pojedź tam z panem Lothario i pokaż mu je, tak będzie najprościej. ![]() I w ten sposób Nina wylądowała w dzielnicy willowej Wierzbowej Zatoczki wraz z niesamowicie przystojnym mężczyzną. - No... to dokąd teraz? - zapytał po opuszczeniu tramwaju. Coś w jego sposobie bycia ją onieśmielało. Coś sprawiało, że nie mogła wydobyć z siebie słowa. To nie tak, że nie znała odpowiedzi. Po prostu nie umiała znaleźć słów, które najlepiej ją wyrażą. W związku z tym machnęła tylko ręką w kierunku pobliskej uliczki i zaczęła podążać w tamtym kierunku. Don posłusznie ruszył za nią. ![]() Za domem po lewej stronie był mały park. Nina nie pamiętała dokładnie, w którym miejscu rosną róże, więc musieli trochę po nim pokrążyć. Cały czas w ciszy, żadne z nich się nie odzywało. Kiedy już zaczęła zastanawiać się czy nie pomyliła parku, dostrzegła znajome kwiaty. Odetchnęła z ulgą, że nie wyszła na głupią i odwróciła się w kierunku Dona. - To... - zamilkła. "I co dalej?" ![]() - Ach... O te róże chodziło - na szczęście Don zdawał się nie zauważyć, że się zacięła. - Też bardzo lubię ten gatunek. Bardzo ładnie się prezentują, a jednocześnie są stosunkowo mało wymagające w hodowli - pochylił się nad krzakiem i szybko zerwał jeden kwiat. "Co on wyprawia? Przecież ktoś się namęczył nad tym, żeby tak wyglądały, a on ot tak sobie je zrywa. Już ja mu..." nie zdążyła wymyślić co mu zrobi, bo mężczyzna wstał z różą w ręku i spojrzał na nią. "Ma takie zielone oczy..." - Proszę, piękne róże to jedyna rzecz jaka może konkurować z kobiecą urodą. Nina poczuła, że jej twarz robi się czerwona. - To już wiesz o jakie róże chodzi. Dalej dasz sobie radę - odwróciła się i poszła w kierunku wyjścia z parku. "W końcu coś powiedziałam, ale... chyba zabrzmiało to trochę za ostro..." pomyślała. ![]() ![]() --------------------------------------------------- Tak się skupiłam na Donie zrywającym róże, że ucięłam Ninie głowę, ale chyba i tak w miarę to zdjęcie wyszło Dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejny odcinek
Ostatnio edytowane przez Effie : 09.04.2015 - 12:29 |
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|