|
|
#11 |
|
Guest
Postów: n/a
|
--------->-_-<------------- od 4
Tibby zignorowała wiadomość. Po hcwili zadzwonił telefon - taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak? -Cześć! - Cześć... Amy mam dosyć.. po prostu dosyć twojej zasranej mordy! I wiesz co? Pocałuj mnie w dupe normalnire. I OD******* SIĘ ODEMNIE!!! - wkrzasnęła Tibby, ale zauważyła, że w słuchawce nie ma sygnału od jej słowa "cześc". "piepszony grat" pomyślał rzucając bezprtzewodowy telefon na poduszkę. W tej chwili do pokoju wpadła mama.... - posprzątaj natychmiast swoje rozpierniczone ciuchy! - nie będę sprzątać ciuchów w dużym pokoju! Sprzątam tylko u sibie!- odburknęła wchodząc na Czata. PO chwili spadł jej na głowę kaszkiet, płaszcz i kozaki. - *****, WSADŹ SE W.... - wrzasnęła, ale nie dokończyła bo zgasł jej komputer. Wrzuciła ciuchy do garderoby i uruchomiła kompa. Weszła n Czata i zalogowała się jako "Ti_=) " . Zadzwonił dzwonek do drzwi i usłyszała kroki. - Tibby, chciałam ci powiedzieć że.... jesteś piepszoną ****ą i po prostu wsadź sobie w **** kija! - Mozesz sobie darować Lara te komplementy... Drzwi są w kolorze kremowym ze srebrna klamką, tam za tobą! - Nie bedę się z tobą kłócić, bo szkoda mi inteligencji, bye! - tak, zapomniałam, że twoja inteligencja wyparowuje przy gadaniu, bye! - odpowiedziała rzucając spojrzenie Larze zza okna. Lara wsiadła na motor i pojechała. Tibby opiłowała paznowkcie i zrobiła sobie Frunch manicire. Za chwile zmyła i pomalowała na metaliczny. Zmyła i pomalowała na biało z czarnymi paskami. Za chwile zobaczyła "Trasha zaprasza cię na PRIV" ~Trasha- Cześć ~Ti_=)- hej ~Trasha- skąd klikassz? ~Ti_=)-z miasta ~Trasha- ale jakiego? ~Ti_=)-dobrego, pa -______- - Tibby wyszła, bo nie chciało jej się gadać z jakąś lolówną, co zaczyjna rozmowę od skad kilkasz, jak się nazywasz.... to idiotyczne. jeszcze raz weszła na gg i znowu - nieznajomy przesyła wiadomość- Tibby odebrała 2374657 dzieńdobry Frankie! Tibby jestem Tibby 2374657 Czyzby ;> ? Zresztą brzmi jak dla 3-latki <lol2> Tibby a kto ty tak na marginesie? 2374657 Shane Avoene, szmato! Tibby nie gadam z ****ami, więc spiepszaj! 2374657 No, no... może coś będzie z tego zachukjanego dziecka, nieśmiałego i niezdarnego! ;> Nic nie poradzę, że chłopaki na mnie lecą ;p I Tibby wyszła z gg. Byłą godzina 2.04. Tibby spojrzała na kalendarz, był 30 listopada. Obudziła ja mama. Rozejrzała się po pokoju. - Zaspałam prawda? - zapytała przez sen - nie... śpij! - uspokoiła ją matka. Tibby wydało się to podejrzane, więc gdy mama wyszła z pokoju wstała. Strasznie bolała ją głowa. Włączyła komputer i spojrzała na komputerowy zegazrek. 10.44. Środa. ' ŚRODA??' zdziwiła się Tibby. wczoraj był czwartek.... - pomyslała. Najechała kursorem na zegarek. Wskoczyła data: 13 stycznia. Tibby zbiegła na dół po śliskich schodach. - mamo, co się tu dzieje? - nic, Free, co by się miało stać? - czy ja.... nie spała zbyt długo? - zasnęłaś wczoraj bardzo późno ,więc odpóściłam ci szkołę! - powiedziała ze spokojem. '- Ale wczoraj był 30 listopada, czwartek, a dziś 13 stycznia, środa? - emmm po prosty mały problem z zegarami - Tibby poszła na górę. Na drzwiach powiesiła karteczke z napisem " Do not enter" i weszła do pokoju. Założyła białe bojóeki i czarną bluzkę. Włpsy związała w 2 kitki z tyłu. Wcisnęła krótkie czarne kozaki, białą kurtkę i czarny kaszkiet. Podeszła pod okno Lary i rzuciła kamieniem. - Czego, *****??!! - krzyknęła Lara zdejmując słuchawki z uszu wychylając się przez okno. - możesz zejść? - Tibby sama nie rozumiała czemu poszła właśnie do Lary. nie czekając na odpowiedź weszła do domu. - NIe nadzaiałaś się na poręcz jak wchodziłaś? - rzuciła złośliwie Lara - nie tylko na szczotke w salonie - powiedziała obojętnie. - po co tu przyszłaś? - bo chciałam się dowiedzieć.... CO TU SIĘ ***** DZIEJE?? - zależy co masz na myśli. -to, że byłam niewiem jak, ale w śpiączce przez 2 miesiące! - a oto. matka ci nie powiedziała? masz ifatosaminę. - Co? - musisz być poddawana częstym badaniom... - co to za choroba? - ifatosamina to choroba psychiczna. Wymyślasz sobie osoby, zdarzenia... a tak naprawdę to tylko złudzenie. Zasnęłaś rok temu. niktr nie był w stanie cię dobudzić. twoje wszystkie zdarzenia przez ten czas były wymyślone. Przez cały czas lekarz cię badał. - To znaczy, że te wszystkie moje odczucia, osoby, miejsca , zdarzenia, uczucia.... były moją wyobraźnią? -tak. - A Amy? nigdy nie przyszła do naszej szkoły? -nie - co było wyobraźnią? A co stało się naprawdę? - Wszczepili ci w muzg inplant chamujący wyobrażenia. Teraz jesteś normalna. Nazywasz się.... - nie mam na imię Tibby, prawda? - nie. Chciałaś mieć tak na imię i to wymyśliłaś. Jesteś Frankie Shirley. Masz 18 lat, nie masz prawdziwej matki. - CO? - zginęła. Ta którą widziałaś wczoraj była złudzeniem, dom w którym mieszkasz jest prawdziwy. Amy nie istnieje, ja jesem prawdziwa, cała twoja klasa jst inna. 5 latemu byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami.... dobra teraz już spiepszaj, bo za dużo tej prawdy - Frankie zalała się łzami. Doszła do domu. BYła w nim inna osoba, nie jej matka, którą codziennie witała... ale ta z jakiś powodów wydała sie bliska Frankie. Frankie nie mogła dojść do siebie.... 'kim ja właściwie jestem?' myślała.Weszła po schodach do swojego pokoju. Zrzuciła ubranie i poszła do "lustrzanej łazienki". Nalała sobie wody do jakuzzy i przejrzała się w lustrze. I tu kolejny szok. Pamięta sibie jako subtelną blondyneczkę.... kasztanowe lub jak kto woli rude włosy opadały na bladą twarz. Kolczyk w pepku, uchu i wardze. Duże granatowe oczy. Wylała wodę z Jakuzzy i pobiegła na dół. - mamo, co sie tu ***** dzieje? czemu mi nie powiedziałaś? - nie wyrażj się.... niechciałam cię denerwować. - denerwować? phi.... - Frankie uciakła na górę. rzuciła się na łóżko i zaczęła płakać. '*****, ale boli...' pomyślała dotykając duży strup z tyłu głowy. Wcisnęła na siebie szary golf i czarne bojówki. CDN |
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|