Wróć   TheSims.PL - Forum > Simowe opowieści > Opowiadamy jak sobie gramy
Zarejestruj się FAQ Społeczność Kalendarz

Komunikaty

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
stare 25.07.2015, 11:20   #341
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,666
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Miasteczko

Cztery do przodu! Dziękuję!

Cytat:
Napisał tut
Pewnie wyszło by jej to na lepsze
Lilka jest w nim ślepo zakochana, więc czy ja wiem...
Cytat:
Być może nie mam racji, ale moim zdaniem tacy ludzie się nie zmieniają
Sama jestem ciekawa, czy Lucek ostatecznie zmieni się na lepsze czy nie
Quixley - też siebie za to podziwiam Fajnie, że zostawiłaś po sobie ślad w temacie
Anony, bierzcie przykład. Za to są rabaty czasowe na odcinki. Od sierpnia czasu na pisanie i granie będzie mniej...
Cytat:
Napisał Libby
Wiem, kim jest Janusz
No Janusz jest Januszem, żadne odkrycie
Dobrze, że nie Janusz jest januszem
Cytat:
Całą tę historię czekałam, mając nadzieję, że już to ujawnisz a Ty nic... Eh, no... Tak się nie robi!
Doprawdy, nie wiem, o czym Ty mówisz Przecież od początku przedstawiam Wam Janusza...
A jeśli sugerujesz, że Janusz to cudownie ocalały Izaak, to jak wytłumaczysz chociażby fakt, że J. ma brązowe oczy? No i Michasia nie poznałaby męża chociażby po głosie czy po rysach twarzy?
No ale dobra - jesteś drugą osobą, która pokusiła się o "rozszyfrowanie" przyjaciela Michasi i Izy Kto następny? xD
Cytat:
Wiem, że dziś krótko, ale spędziłam 6 h w dusznym aucie i nie mam sił.
Zawsze możesz coś jeszcze dopisać
Cytat:
Napisał MsAnonymous
Przyrzekam całym sercem, że będę komentować odcinki zaraz po ich przeczytaniu, zamiast odkładać to na później.
Mnie nie trzeba niczego przyrzekać, prędzej samej sobie
Cytat:
Liscik Izy trochę skojarzył mi się z liscikami z dzieciństwa w "Love, Rosie" C. Ahern.
Kurde, już któryś raz słyszę o tej książce, aż w końcu zdobędę ją i przeczytam
Cytat:
Może nawet trochę shippuję Michalinę i Janusza.
Niby jestem jeszcze młodzieżą (pozdrawiam moją kuzynkę!), a nie wiedziałam, co to jest to "shippowanie". Teraz już wiem i jako były forumowy profesor Miodek będę dawać dobry przykład! Mianowicie: cieszę się bardzo, że aprobujesz związek (albo: kibicujesz związkowi) Michasi i Janusza

To, co teraz przeczytacie, będzie wredne, bo komentarzy mam już bardzo dużo i już słyszę w głowie protesty GDZIE JEST ODCINEK?!, ale powiem Wam szczerze, że czekam jeszcze na te od Kędziorka i Shivera ;] I liczę na to, że się doczekam! Oczywiście jeśli ktoś inny dorzuci jeszcze coś od siebie, to będę się bardzo cieszyć
Ale nie martwcie się - jak przyjdzie co do czego, to się ładnie odwdzięczę

Nowości c.d., czyli Livka odpowiada na komentarze poniżej tego posta!
Cytat:
Napisał Kędziorek
Poszedł na prawo i zaczął skakać na lewo.
No właśnie nie chciałam tego tak opisywać, bo ostatecznie Rycek nie był wtedy z nikim na stałe związany
Cytat:
Natomiast Michalinę ktoś musi oświecić w sprawie tajemnicy korespondencji
Cytat:
Napisał Michalina K.
- Czytałam pański list (...). Wiem, że nie powinnam
Cytat:
Ale rozwiałaś moje wszelkie nadzieje
Byłam pewna, że będziesz tą 3. osobą
Cytat:
Nie jest pierwszą ani ostatnią, której zdarzyło się przeholować.
Tylko weź to wytłumacz takiej idealistce jak Michasia...
Cytat:
Ma szczęście, że przynajmniej zrobiła to z mężczyzną, którego pokochała.
Niby tak, ale miała poczucie, że to stało się za szybko... Że zdradziła Izaaka
Cytat:
Była tu opisywana?
Nie dopowiem, ale uproszczę Twoje pytanie: czy przypominasz sobie jakiegoś inteligentnego romantyka lubiącego muzykę w tym OJSG?
Cytat:
Jeśli ją kocha, nigdy nie powinien był się na to zgadzać.
Ale wiesz - razem raźniej
Cytat:
A tak btw., drogi Lucjuszu, nad tym NIGDY nie ma się kontroli.
Myślę, że i on po jakimś czasie dojdzie do takiego wniosku
Cytat:
Może jestem dziwna, ale zamiast umierać razem, nie lepiej razem żyć?
Ah, ci romantycy!

Ostatnio edytowane przez Liv : 25.07.2015 - 19:58
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem

PAMIĘTAJ! Źródłem utrzymania forum są reklamy. Dziękujemy za uszanowanie ich obecności.
stare 25.07.2015, 17:58   #342
Kędziorek
Supermoderator
 
Avatar Kędziorek
 
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 32
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
Domyślnie Odp: Miasteczko

Melduję swoją obecność

Oj, Maurycy... Ładnie to tak? Poszedł na prawo i zaczął skakać na lewo. Dobrze, że przestał, bo takie wygibasy grożą połamaniem Oj tam, oficjalnie, nieoficjalnie... Szczególik.
No ale się zeszli, ślub był, dziecko jest, nic tylko życzyć im dochowania wierności w związku.

Co za list. Byk na byku, ale liczy się treść Tata "na niby" Mimo wszystko ktoś musi powiedzieć Izie, że schowek pod poduszką nie jest najlepszym miejscem na ukrywanie tajnych liścików Natomiast Michalinę ktoś musi oświecić w sprawie tajemnicy korespondencji Ale na dobre im to wszystko wyszło, więc co tam. Mi też przez moment mignęło, że może to jednak Izaak jakoś się wyratował, skoro Janusza śmierć była upozorowana. Ale rozwiałaś moje wszelkie nadzieje

Michalina trochę przesadza, przyrównując się do przedstawicielek najstarszego zawodu świata, Nie jest pierwszą ani ostatnią, której zdarzyło się przeholować. Ma szczęście, że przynajmniej zrobiła to z mężczyzną, którego pokochała. Tak czy siak facet jej się przyda
Niech się Janusz teraz z tego wykaraska i będą żyć długo (mam nadzieję) i szczęśliwie (mam nadzieję). Choć bardzo ciekawi mnie jego poprzednia tożsamość. Była tu opisywana?

Lucek narkomanem? Po prostu super
Nie żeby coś, ale po tym pokazie łaciny podwórkowej, którym uraczył Lilianę, mam ochotę kopnąć go w dupę. A ta jeszcze na własne życzenie daje się wciągnąć w dragi. Głupota do kwadratu. Jeśli ją kocha, nigdy nie powinien był się na to zgadzać.
Cytat:
Napisał Kulturalny Pan Lucjusz
ja MAM nad tym kontrolę.
Tja, przeklinanie i wrzeszczenie na swoją żonę to potwierdza, jak nic. Jasne... A tak btw., drogi Lucjuszu, nad tym NIGDY nie ma się kontroli.
Cytat:
Napisał Pomysłowa Pani Liliana
W takim razie ja chcę umierać z tobą
Może jestem dziwna, ale zamiast umierać razem, nie lepiej razem żyć?
Mam nadzieję, że skończą z tym świństwem (i że Lila nawet nie zacznie!), zanim będziemy mieć powód, by przyznać im Nagrodę Darwina...
__________________
Mam łopatę.
Kędziorek jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 28.07.2015, 23:50   #343
Liv
Moderatorka Emerytka
 
Avatar Liv
 
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,666
Reputacja: 53
Domyślnie Odp: Miasteczko

Shiver - podziwiam za ignorancję! I zazdroszczę.
Kędziorek dopominała się o odcinek (Annetti tylko pytała o niego =D), no to zakasałam rękawy czyt. założyłam bluzę, bo było mi zimno i wzięłam się do roboty!
Nadal ciągniemy trzy ostatnie wątki.
Za jakieś 12 godzin pojawi się znośniejsza wersja tego tekstu ;] No i końcu zaktualizowałam Index, bo już mogę :>

...

Od jakiegoś czasu na widok przyjaciela serce Dosi wariowało.



Panna Działkowicz nie chciała jednak być kolejną uganiającą się za nim idiotką. Szczyciła się tym, że to ona jest prawdziwą przyjaciółką tego przebojowego przystojniaka.
W domu Stanków czuła się niemal jak u siebie.





Była ulubienicą Elinory. Ona przynajmniej - w przeciwieństwie do starszego brata - lubiła się z nią bawić i nie dokuczała jej.





Oczy państwa i panny Stanek przyglądały się poczynaniom ich syna i brata. Z wszystkich jego koleżanek to Dosię lubili najbardziej i to ją chcieli zobaczyć pewnego dnia stojącą naprzeciwko Franka pod ślubnym łukiem. Znacie jednak Tymka i Lindę i wiecie (albo domyślacie się), że zostawili synowi wolną rękę i nie narzucali (ani nawet nie sugerowali!) życiowych wyborów. Jedyne, na co liczyli, to to, że swoimi decyzjami nikogo nie skrzywdzi.

- Zobaczymy się jutro?
- Jedziemy z rodzicami na koncert, więc nic z tego. No i nie wiem, kiedy wrócimy.
- Nie mówiłeś mi o tym.
- Dopiero dzisiaj rano tata mi powiedział. A wiedział od miesiąca!
- Czyli nic nowego.
- Ano, ja już przywykłem.
- Będę tęsknić.
- Co? Za czym?
- Za tobą.
Popatrzył na nią jak na wariatkę.
- Przecież nie jadę tam na 10 lat.
- Ostatnimi czasy coraz trudniej wytrzymać mi jeden dzień bez ciebie.
- Dośka, co za pierdoły wygadujesz?!
Opamiętał się widząc, że odwróciła się i postawiła krok do przodu.
- Dośka, no! Nie chciałem cię urazić ani nic... Przepraszam.
Na dźwięk ostatniego słowa przystanęła i spojrzała na niego. Poszedł do niej.
- Wpadnę do ciebie zaraz jak wrócę do Nieznanowa. OK?
- Franek, nie o to chodzi...
- Tylko o co?
- Nieważne...
- Ej, stara, wyluzuj! Nie mamy przed sobą tajemnic, hm?
- Franek, ja...
- No?
Ale zamiast dokończyć myśl, przysunęła się bliżej niego i...



- Nie całowałaś się nigdy wcześniej?
- Nie...
- Mówią, że jestem w tym dobry. Przy mnie w mig się nauczysz.
- Muszę już iść - powiedziała, zawstydzona. Co ja sobie wyobrażałam? Przecież to było oczywiste, że nie potraktuje mnie poważnie!
- Poczekaj! Tak dobrze ci szło...
Złapał ją za ręce.
- Niezły sposób na podryw, moja droga. Większość lasek robi jakieś podchody i próbuje nas zmusić, żebyśmy to my zrobili pierwszy krok. Zawsze wiedziałem, że ty nie jesteś taka jak one...



- ... dlatego uważam cię za moją BFF. Ale teraz wskakujemy na wyższy level.
- Co masz na myśli?
- Dosia, głuptasie, nie mogłem rozkminić, czemu nadal trwamy w tym friendzonie, ale ty zachowywałaś się tak poprawnie, że nie wiedziałem, czy chcesz tego, czy tylko udajesz, że chcesz.
- Teraz już wiesz, nie?
- Taaaak - odparł, po czym oddał jej całusa.
- A co z tamtymi dziewczynami? - zapytała.
- Jakimi dziewczynami?
- No wiesz, jakimi...
- Przy tobie one nie istnieją. OK?
- OK...

Dwa lata później zakochani poszli na studia.
Franek nadal wzbudzał zachwyt w przedstawicielkach płci przeciwnej (i bynajmniej nie swoimi wynikami w nauce).



Między jedną imprezą a drugą, jakimiś popołudniowymi wykładami (na te rano nie chodził) i godzinami spędzonymi w toalecie nie zostawało mu wiele czasu dla jego dziewczyny (chociaż "oficjalnie" tak o niej nie mówił). Z tego tytułu też przechodzili do konkretów.





Na drugim roku jednak coś nie pykło.



Cooooooooo?!, zdaje się mówić mina dziewczyny.



Fakt faktem, domyślała się, że poranne nudności i spóźniający się okres mogą zwiastować najgorsze, ale obwiniała o to stres, którego jej nie brakowało.
No ale stało się i należało powiedzieć o tym ojcu dziecka.

- Bogowie, Dośka, nie żryj już tyle. Wyglądasz jak wieloryb. - skomentował jej wygląd.



- Jestem w ciąży, idioto...
- Eeee... Gratulacje? Mogę wiedzieć, kto cię tak urządził?
- Żartujesz sobie?!



- Nie, serio pytam. Chcę wiedzieć, komu mam spuścić w******* za to, że nie potrafi przypilnować swojego...
- Franek, to ty jesteś ojcem!
- Nieee...
- Tak!
- O k***** - (po dłuższej chwili) - Trudno, oddasz je i po sprawie.
- Gdzie oddam?
- No do domu dziecka, a gdzie?
- Szkoda, że ciebie tak rodzice nie oddali... Może bym nigdy cię nie poznała!
- Wzajemnie. Zresztą... Nie chcesz, nie oddawaj, ale nie licz na mnie.
- Więc zostawiasz mnie samą z tym?! Nie weźmiesz odpowiedzialności za swoje dziecko?
- Skąd ja ci wezmę kasę na to wszystko?!



- Tu nie chodzi tylko o kasę, Franek.
- Studiów przez bachora też nie mam zamiaru zawalić. Zresztą...! Najwyżej pogadamy w sądzie, może do tego czasu zdobędę jakiś hajs...
- FRANEK!
- No co? Nara!

Przyjaciółki pomagały młodej mamie jak tylko się dało. Jedyne, co była w stanie samodzielnie robić, to płakać, spać, dbać o podstawową higienę osobistą, włóczyć się bez celu i podświadomie zmuszać współlokatorki do współczucia jej i nienawidzenia Franka Stanka.



- On jeszcze pożałuje tego co powiedział, zobaczysz - pocieszała ją Eulalia.

Wiecie, że wykrakała?

- Dosia?
- Wyjdź...
- Dosia...
- Powiedziałam: WYJDŹ STĄD!!! Nie chcę cię znać!
- Przepraszam.
- Co?



- No, przepraszam. Miałaś rację - moi rodzice też wpadli, a mimo to nie oddali mnie i ojciec się ogarnął...
- Tyle?
- Jeju, daj mi skończyć... No, ogólnie jak będziesz potrzebowała pomocy przy dziecku, to wal do mnie. Mam też trochę odłożonej forsy... Jakoś to będzie, Dośka. Na pewno nie zostawię cię z tym samej.
- OK, fajnie, będę pamiętać.
- Za to, jak cię wtedy potraktowałem, też przepraszam. To było w c*** głupie i dziecinne... - (znowu dłuższa chwila niezmąconej niczym ciszy) - Chcę, żeby było jak dawniej. W miarę możliwości oczywiście. Możemy spróbować?
- Nie wiem...
- Nie zawiodę cię już nigdy.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- No... Dobrze. Niech będzie.




- Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka.
- Masz już wybrane imię?
- Nie.
- To może poczekajmy aż się urodzi i wtedy wymyślimy coś wspólnie?
- Możemy spróbować...

The time has come.







- Gracja, zadzwoń proszę do Franka i powiedz mu, że ja i Ola czekamy na niego.
Ciekawe, czy po tym wczorajszym piciu skojarzy, że Ola to jego córka, zastanawiała się przyjaciółka Dosi.



¡Hola, Ola!

Spokojniejsza od Gracji Eulalia wolała usypiać maleńką.



Miała już trochę doświadczenia w opiece nad dziećmi jako iż jej mama zdążyła jeszcze zaliczyć wpadkę przed swoimi 40. urodzinami.

Gdy półżywa po kilku godzinach snu Dosia biegała na zaliczenia, do akcji wkraczał dumny tatuś.



Oczywiście w pobliżu były "ciocie" dziewczynki na wypadek gdyby ta zgłodniała albo narobiła w pieluszkę.



Wiedząc, jaki był dalszy ciąg, jest mi cholernie smutno, gdy patrzę na to ich wspólne zdjęcie =(

Studia się skończyły i nie towarzyszyły temu żadne inne "fajerwerki". Panna Działkowicz była tym bardzo zawiedziona - między nią a Frankiem nie układało się najgorzej, ale z jego strony nic nie wskazywało na to, że chce, by matka jego córki również przyjęła jego nazwisko. Nie pojawiła się też propozycja wspólnego zamieszkania, dlatego wraz z córeczką wróciła do swojego domu rodzinnego.
Dziadkowie Oli stanęli na wysokości zdania.













Dlaczego na tych zdjęciach nie ma Franka, dowiecie się w następnym odcinku.


...

Minęło kilka miesięcy. Słuch o Januszu zaginął.
Iza była zrozpaczona, ale mimo to nie traciła nadziei, że jej przyjaciel wróci. Co jakiś czas wspominała go w rozmowie, co bardzo bolało Michasię. Nie mogła jednak tego pokazywać po sobie - to jej córeczka potrzebowała otuchy i ją można było pocieszyć. Trudno było jednak powtarzać jej, że Janusz na pewno wróci, gdy sama w to nie wierzyła.
Gdyby naprawdę coś do niej czuł, nie zwlekałby z tym, prawda? Albo chociaż zadzwonił, dał JAKIKOLWIEK znak życia! Teraz przynajmniej nie miała wątpliwości co do tego, że tamtej nocy zrobiła najgłupszą rzecz w swoim życiu. W dodatku musiała dusić w sobie żal i udawać przed światem, że nic się nie stało, że wcale nie ma złamanego serca. Nie wiedziała, jakim cudem udawało jej się nie podnosić głosu, gdy Iza poruszała znienacka temat Janusza.
A może przypomniało mu się, jak zadaje się ból najbliższym mu osobom? W każdym razie jej z pewnością przypomniało się, co to znaczy cierpieć z powodu nieszczęśliwej miłości.
Dlaczego on musiał być taki jak Izaak?!

- Mamusiu, ja otworzę! - zaoferowała się Iza, słysząc dzwonek do drzwi. - To na pewno do mnie!
Michasia w tym czasie sprzątała w kuchni i chciała to jak najszybciej skończyć, dlatego ucieszyła się na tę propozycję
Po minucie zorientowała się, że dziewczynka nadal nie weszła do domu. Zaniepokojona, wyszła na korytarz. To, co zobaczyła za szybą, wyjaśniło jej wszystko.



Nagłe uczucie ulgi i radości zalało jej serce, ale równie szybko ustąpiło pod napływem wspomnień.
Wzburzona, wróciła do przerwanego zajęcia. Potrzebowała czasu na zastanowienie.

- PAN JANUSZ?! - powiedziała, nie wierząc własnym oczom, dziewczynka. Nim jednak gość zdążył cokolwiek odpowiedzieć, rzuciła się mu w objęcia.



- Wiedziałam, że pan wróci! - cieszyła się Iza. - Pan by nas przecież nigdy nie zostawił! Bardzo za panem tęskniłam...
- Iza... - powiedział, próbując wyswobodzić się z objęcia. - Przepraszam cię, ale koniecznie muszę porozmawiać z mamą.
Dziewczynka na te słowa prawie odskoczyła. Nie dość, że dał jej do zrozumienia, że wcale za nią nie tęsknił, to jeszcze ten głos...!
To nie był ten znajomy, niski i zachrypnięty, którego tak lubiła słuchać!
Po chwili spostrzegła, że mężczyzna, do którego się przytuliła, tak naprawdę nie był zbyt podobny do jej przyjaciela.
Zrobiło jej się niesamowicie głupio i przykro. Chyba tego nie zauważył.
- Mama jest w kuchni? - zapytał.
- Tak, proszę pana - odparła, onieśmielona.
Wszedł na korytarz. Zanim Iza zdążyła mu pokazać drzwi kuchenne, on już je otwierał.




Przez kilka sekund przyglądał się, jak próbuje doczyścić blat kuchenny. Wydawało mu się, że wszedł na tyle głośno, że nie można było go nie zauważyć. Znowu się pomylił. Zresztą wszystko do tej pory szło nie po jego myśli - najpierw spotkanie z Izabelą, na które nie był przygotowany, teraz - zapewne nieświadoma - ignorancja ze strony jej matki.
Nie wiedząc, co powiedzieć, postanowił zbliżyć się do niej.
- Janusz? - zapytała.
- Michasia?
Na dźwięk swojego imienia przeszedł ją zimny dreszcz i paniczny strach. Mimo to odwróciła głowę w jego stronę. Przecież duchy nie istnieją...



Niemy krzyk wyrwał się z jej piersi.
Nie miała racji.



- Odzyskałem pamięć - powiedział. - I... wróciłem.
Nie wiedziała, co odpowiedzieć - nadal była w szoku.
- Przyszedłem tu w zasadzie po to, żeby cię zapytać, kim teraz dla ciebie jestem... Co dalej z nami.
- Nie wiem... - odparła, zgodnie z prawdą.



- Jak to? Spałaś z dwoma facetami i nie potrafisz powiedzieć, z którym było ci lepiej?
- Ja tego nie chciałam - zaczęła się kajać.



- Żałuję tego, co się wtedy stało...



- A ja nie żałuję - wyznał. - Tylko to cholernie boli, że drugi raz zakochałem się w tej samej kobiecie, ale ani jako Izaak, ani jako Janusz, nie mam u niej szans.



Nadal wpatrywała się w niego tępo. Mętlik w jej głowie zaczynał układać się w całość. Izaak wrócił do niej jako Janusz...! Dlaczego go nie rozpoznała? Dlaczego uznała za pijackie brednie twierdzenie, że czuje się tak, jakby to Izaak przy niej był? Przecież to była prawda! Tak się właśnie czuła! Tamtego wieczoru to Izaak z nią tańczył, to z nim wylądowała w łóżku... Kochała go i chciała tego.
Tylko że miał na imię Janusz, nie był jej mężem, a ona wypiła za dużo. To wystarczyło, żeby z szczęśliwej chwili uczynić wyrzut sumienia.
- Dlaczego oni nie pozwolili mi umrzeć? - zapytał załamanym od łez głosem. - Po cholerę ratowali narkomana-samobójcę?
- Nie mów tak! - krzyknęła, a po policzkach znowu popłynęły jej łzy. - Izaak, przepraszam...
- Za co?



- Ja... Ja wiem, że jestem samolubną idiotką bez serca i sama nie wiem, czego chcę... Powiedziałam, że żałuję chwili spędzonej z mężczyzną, którego kochałam i przez którego czułam się kochana... Teraz, gdy znam prawdę, jest mi tak wstyd... I nie wiem, co dalej...
Cisza, która w tym momencie zapadła, dla każdego z nich brzmiała inaczej. On słyszał jej chlipanie i ciężko myślał nad tym, czego się teraz uczepić, jak wybrnąć z tej idiotycznej sytuacji. Wyobrażał sobie, że jego "zmartwychwstanie" będzie dla niej szokiem i na pewno lepiej by to zniosła, może nawet by się ucieszyła (liczył na to, że przebaczyła Izaakowi), gdyby sprawy z jego alter ego nie zaszły tak daleko... Ona? Ona słyszała jego ciężkie westchnięcia. Wiedziała, że próbuje coś wymyślić, jak pociągnąć dalej tą rozmowę i dalsze ich życie. A do niej samej coraz bardziej docierało, że nie może go stracić jeszcze raz. Pomiędzy śmiercią Izaaka a pojawieniem się Janusza jej życie było takie... Niepełne. Tak nieszczęśliwe mimo obecności córeczki, którą kochała nad życie i która była jedyną pamiątką po ukochanym - mimo wszystko - mężu.
Drugi raz by tego nie zniosła, a przecież Iza potrzebowała i mamy, i taty...
I to nie "na niby".

- A teraz - odezwał się w końcu - Gdybyś miała jeszcze raz zrobić to samo - zrobiłabyś to? Pozwoliłabyś sobie na pokochanie mężczyzny z nieznaną przyszłością i niepewną przyszłością?
- Tak - odparła bez namysłu.
- A gdyby Janusz nie wrócił?
- Wróciłby - zaprzeczyła.



- On zawsze wraca. Przecież ktoś na niego czeka. Widzisz? Teraz też wrócił...
- A co z Izaakiem?
- Przecież to nadal ta sama osoba.
- Izaak wyrządził ci tyle złego...
- Ale wiem, że mnie kocha i nie zrobi tego nigdy więcej.
- A ty? - mówiąc to, spojrzał jej prosto w oczy.



- Kochasz go?
- Tak - rzekła, nie odrywając wzroku. - I przepraszam go za to, że kiedykolwiek myślałam, że jest inaczej.
- I ja - Izaak - przepraszam cię za to, że dałem ci ku temu powody - rzekł. - Ale chcę to naprawić.
- Ja też tego chcę, Izaak.
- Michalino Kerner - nagle upadł przed nią na kolana.



- Zwariowałeś?! - krzyknęła, zaskoczona. - Przecież nadal jestem twoją żoną!
- Tak - Izaaka, ale nie Janusza - odparł. - A chciałem, żebyś nią była. Gdyby nie ten wypadek...
- Naprawdę?!
- Naprawdę!
- Ale przecież sam o sobie mówisz jako Izaak... Zdecyduj się!
- A czy imię kandydata będzie miało wpływ na twoją decyzję?
- Zapytaj, a się przekonasz.
- A więc... Michalino Kerner, czy zechcesz ponownie zostać moją - to jest Izaaka Kernera - żoną?



- Tak! - odparła bez wahania.



Nie mogło być inaczej.


Zakochani nie wiedzieli jednak, że ktoś ich obserwuje.





Dlaczego ten pan całuje się z moją mamą?, przestraszyła się dziewczynka. Czuła się oszukana i kompletnie nie rozumiała, co tu się dzieje. Przychodzi jakiś facet trochę podobny do pana Janusza, pozwala się przytulić na przywitanie, nie jest wcale skrępowany podczas rozmowy z nią, jakby już ją skądś znał... A teraz obściskuje się z JEJ mamą! Gdyby mama miała jakiegoś chłopaka, to by jej o tym powiedziała! No ale przecież mówiła, że nie chce mieć męża...
- Mamo! - krzyknęła rozpaczliwie.
- Iza! - powiedzieli oboje, zaskoczeni, jakby nagle sobie przypomnieli o je istnieniu.
Nieznajomy podszedł w jej stronę.



- Dlaczego całuje się pan z moją mamą?! - zapytała, zła.
- Iza... - próbował położyć ręce na jej ramionach, ale dziewczynka odrzuciła je.



- Niech mnie pan nie dotyka! - krzyknęła. - Przecież nie znam pana!
- Spokojnie - powiedział. - Znasz mnie lepiej niż myślisz. Przecież przypominam ci kogoś.
- Pan Janusz był gruby, miał zupełnie inny głos i brązowe oczy! - wyrwała się. - Poza tym pan Janusz był MOIM przyjacielem, a nie mamy!
- Iza... Pamiętasz, jak pytałaś swojego przyjaciela o to, w co się bawił, gdy był w twoim wieku?
- Tak.
- Co mówił?
- Że nie pamięta.
- A gdy spytałaś go o jego rodziców?
- Też to samo.
- A wiesz, dlaczego nie pamiętał?
- Nie.
- To ja ci powiem. Pan Janusz stracił pamięć.
To zaskoczyło dziewczynkę.
- A po tym ostatnim wypadku to się znowu stało? - zgadywała.
- Nie, wręcz przeciwnie. Januszowi przypomniało się, kim był wcześniej.
- I wrócił do swojej rodziny?
- Otóż to.
Dziewczynka znowu posmutniała. Przecież obiecał jej, że nigdy o niej nie zapomni!
- Nie pożegnał się nawet ze mną...



- Iza - do rozmowy próbowała wtrąciła się mama dziewczynki.
- Cii - uciszył ją mężczyzna. - Dam sobie radę.
- Izaak, nie męcz jej - poprosiła.
- Masz rację, nie pożegnał się - kontynuował. - Tylko po co się żegnać, skoro ma się przed sobą całe życie ze swoimi najlepszymi przyjaciółmi?
- To gdzie on teraz jest?
- Przed tobą.
Dziewczynka popatrzyła na niego jak na idiotę.
- Kłamie pan.
Takiego zarzutu się nie spodziewał. Zabolało.
- Nie, Iza, nie kłamię. Udowodnię ci to. Zapytaj mnie o coś, co wiedział tylko twój przyjaciel.
- Hm... Mój ulubiony kolor, kiedy byłam mała?
- Różowy.
- Na pewno? - próbowała go podpuścić.
- Na pewno - odparł. - Pamiętam, jak raz zrobiłaś mi awanturę, bo przyniosłem ci białego misia, a ty koniecznie chciałaś różowego.
Dziewczynkę zamurowało. Ona sama tego nie pamiętała... Czyżby znał ją wcześniej? Przyjaźnił się z mamą?
- To jest nie fair! - odparła. - Moja mama na pewno panu to powiedziała!
- No dobrze, niech ci będzie... To jakieś inne pytanie.
- Gdzie schowałam list do pana Janusza, żeby mama go nie widziała?
- Pod poduszką.
- Tak... Ale tego można było się domyślić!
- No to jeszcze jakieś inne.
Dziewczynka zastanawiała się przez dłuższą chwilę.
- A moje największe marzenie?
- Ojej, to trochę trudne pytanie... O wielu rzeczach marzyłaś... Hmmm, żeby Adaś został kiedyś twoim mężem?
- To też, ale jeszcze większe... Powiedziałam to panu Januszowi w sekrecie.
- A on się bardzo zdziwił słysząc to?
- Tak.
- "Chciałabym, żeby mama przebaczyła tatusiowi i opowiedziała mi o nim".
- Tak...
W oczach dziewczynki stanęły łzy. Tak samo zareagowała jej mama.
- To niemożliwe... - powiedziała, pokonana.
- Iza, kochanie... - wyznanie córeczki poruszyło Michasię.
- Mamo, ty nie miałaś tego słyszeć! - zdenerwowała się. - Nie gniewaj się na mnie...
- Nie gniewam się, nie mogłabym...
- Mamusia spełni twoje życzenie, może nawet z moją pomocą - powiedział.
Nie dopowiedziała od razu; zamyśliła się.
- Kim pan w końcu jest? - zapytała, poddając się.
- To proste - zaczął. - Udowodniłem ci, że to ja jestem twoim przyjacielem, bo to naprawdę jestem ja, Janusz...
- Ale mama powiedziała do pana "Izaak"! I nie wygląda pan jak pan Janusz!
- Jak już wiesz, miałem wypadek, w którym straciłem pamięć. Lekarze powiedzieli mi, że muszę zacząć swoje życie od nowa - z nowym imieniem i nazwiskiem i w miarę możliwości zmienionym wyglądem. No to dostałem nowe dokumenty, dla niepoznaki przytyłem, zgoliłem na łyso włosy - wcześniej miałem długie - zapuściłem brodę, zacząłem nosić soczewki, które zmieniały mój kolor oczu. W czasie operacji lekarzom udało się pogrzebać przy moich strunach głosowych i dlatego miałem przez cały czas taki zachrypnięty głos, co później naprawili. Zrobiłem to dlatego, że powiedzieli mi, że w "tamtym" życiu bardzo skrzywdziłem swoją rodzinę i ona na pewno nie chciałaby, żebym do niej wracał, że są szczęśliwsi beze mnie... Tułałem się z miasteczka do miasteczka, aż w końcu trafiłem do Nieznanowa. Tu poznałem ciebie i twoją mamę... Po tym wypadku kilka miesięcy temu odzyskałem pamięć. Nie wróciłem od razu, bo czekała mnie rehabilitacja no i... bałem się.
- Czego?
- Spotkania z wami.
- Ale wiedział pan, że my pana lubimy!
- Tak, Janusza lubiłyście, ale Izaaka już niekoniecznie.
- Jak to?
- Bo to wy jesteście tą rodziną, którą kiedyś tak skrzywdziłem - na to wspomnienie łzy zabłysły mu w oczach. - To przez mnie twoja mama tyle razy płakała, to o mnie nie chciała ci powiedzieć, bo było jej wstyd, że wyszła za takiego człowieka jak ja i że miałaś takiego tatę... Narkomana, który postanowił rozwiązać swój problem odbierając sobie życie...
- To pan jest moim prawdziwym tatą? - zapytała dla pewności.
- Tak, Iza. To ja, Izaak Kerner.
- Iza, to nie jest cała prawda - odezwała się nagle żona i matka. - Zanim twój ojciec stał się złym człowiekiem, był moim przyjacielem i sąsiadem.
- Jak Adaś?
- Tak, jak Adaś dla ciebie. Jako nastolatki zakochaliśmy się w sobie i zostaliśmy parą. Wtedy zmarła twoja babcia - mama taty - i twój tata został całkiem sam. Było mu ciężko i w tajemnicy przede mną zaczął brać narkotyki. Ja poszłam na studia i gdyby Izaaka było na nie stać, też by poszedł, ale... Widywaliśmy się raz na jakiś czas i trochę późno dowiedziałam się o jego problemie, ale obiecałam sobie, że go z tego wyciągnę. Mogłam go rzucić, bo nie czułam się przy nim tak dobrze, jak kiedyś, ale kochałam go i nie zrobiłam tego. Po studiach zaręczyliśmy się, na co twoja babcia była na mnie zła, ale nie posłuchałam jej i zostałam żoną Izaaka. Było nam ciężko, ale on próbował się zmienić. Dwa lata po ślubie urodziłaś się ty i twój tata zakochał się w tobie na zabój - gdyby tak nie było, nie walczyłby o nas. Udawało mu się wygrać z tym świństwem i wtedy był dla ciebie naprawdę dobrym, kochającym tatą, a dla mnie mężem. Ale zawsze coś się psuło i kiedy oboje straciliśmy nadzieję, że będzie lepiej...
- Postanowiłem odebrać sobie życie - wszedł jej w słowo. - Myślałem, że dzięki temu będziecie szczęśliwsze - że mama znajdzie ci dobrego, naprawdę kochającego cię tatę, a sobie męża, który nie będzie taki jak ja... Ale lekarzom udało mnie się uratować...
- ... ale ja o tym nie wiedziałam. Powiedzieli mi, że mój mąż zmarł.
- A resztę historii już znasz.
- Więc pan Janusz i mój tata...
- Tak, Izuniu, to jestem ja.
- Mamo?
- Tak, kochanie?
- Czy tata z nami zostanie?
- A chciałabyś tego?
- A ty?
- Bardzo - odparła szczerze. - Przebaczyłam mu. Wiem, że teraz będzie dla nas dobry. Zresztą pomyśl sobie - pan Janusz zamieszka z nami i już nie będzie twoim tatą tylko "na niby".
- A ja tak chciałam, żeby to pan był moim tatą! - słowa te zostały skierowane do Izaaka.
- Wystarczyło odzyskać pamięć! - zaśmiał się Izaak.
- Tato? - spoważniała, mówiąc to.
- Tak?
- Kocham cię. Bardzo...



Ziu kosia dada!, przeleciało mu przez myśl.
- Ja ciebie też, Izuniu. Bardzobardzobardzo...


- Gdyby mnie samej się to nie przytrafiło, nie uwierzyłabym, że to w ogóle jest możliwe - powiedziała Michasia.



- Ja cię podziwiam za to, że tak szybko przywróciłaś Izaaka Kernera do życia. Normalnie pewnie ciągnęłoby się to latami...
- Myślisz, że czułabym się dobrze z tym, że mam kochanka?
- Biorąc pod uwagę fakt, że znalazłaś go sobie będąc zapracowaną panną...
- Ekhem, wdową...
- ... ekhem, wdową - przedrzeźniał ją - z dzieckiem, to i tak luksus! Koleżanki powinny ci zazdrościć!



- No tak, jeśli kiedyś zostaną wdowami, to ich mężów zapewne nie spotka taki los jak tego mojego.
- Dostałaś bonus za młody wiek. Za kilkadziesiąt lat nie wezmą tego pod uwagę.
- Izaak, nie mówmy o tym.
- No dobrze. Więc mówisz, że wolisz mieć męża zamiast kochanka?
- Zdecydowanie!
- Podobno kochankowie lepiej całują.
- Nonsens! To mężowie wiedzą najlepiej, jak zadowolić swoją kobietę.
- To ja chyba wypadłem z wprawy.
- Nie wierzę ci.



- Teraz wierzysz? - zapytał.
- Niee. Postaraj się bardziej!


- Izaak?



- Mhm?
- Oświadczyłeś mi się już, ale nadal nie wzięliśmy ślubu.
- To też chcesz powtarzać?!
- To ty zacząłeś!
- Eh... Masz białą suknię?
- Nie mam, ale ecru też się nada. To będzie ślub cywilny.
- Mam na pięć minut wskakiwać w garniak?!
- Ja na pięć minut specjalnie ułożę włosy!
- No, dobrze...

- Tak bez świadków? - zdziwił się.



- Mogę pójść po Izę i Adasia.
- Dzieci nie mogą być.
- No to będzie bez świadków.
- W pracy byś wyleciała za takie coś.
- Jestem po godzinach, przykro mi. Zresztą - może już zacznijmy?
- Ja pierwszy?
- Tak, ty.
- Jak to leciało?
- "Ja..."
- Dobra, już wiem!



- Ja, Izaak Kerner, ślubuję tobie, Michalino Ramonow, miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci.



Po niej też cię nie opuszczę, co już raz udowodniłem!
Minęło kilka minut, nim Michasia opanowała wybuch śmiechu.



- Ja, Michalina - dziesięć lat temu - Ramonow, obecnie Kerner, ślubuję tobie, Izaaku Kerner, miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci.



A co będzie potem to nie wiem.






- Potem... Poem powinno być wesele.
- Nie mamy ciasta.
- To chociaż wypijmy zdrowie młodej pary, zatańczymy a potem...
- Potem...?
- Potem noc poślubna. Chociaż to od niej radziłbym zacząć.

- Izaak?
- Michasiu?
- Ryzykujemy?
- Na chwilę obecną z mojej strony owszem.
- Boję się.
- Ja bym się ucieszył, gdyby przybył nam Michaś do kolekcji.



- Chyba już się nie boję aż tak. Bo jeśli Michaś byłby taki jak jego tata...
- Wolałabym, żeby jednak miał coś niecoś po swojej mamie, na przykład inteligencję.
- Ty też nią nie grzeszysz. Inaczej bym za ciebie nie wyszła. I to dwa razy!
- I tu mnie masz! - zaśmiał się.


Gdy się obudziła rankiem, zauważyła, że jej mąż już wstał i - swoim zwyczajem - nie pościelił po sobie.
Jeszcze kilka lat temu żałowałaby takiego finału ich chwili sam na sam. Teraz jednak nie miała się czego obawiać.



Była pewna, że jutro, pojutrze, za miesiąc i za rok zrobi to samo. Chyba że do tego czasu Izaak nauczy się składać pościel po sobie.

- Braliście ślub o północy?!



- Tak, równiutko o północy. Wraz z początkiem nowego dnia zaczynaliśmy nowe życie, już jako pan i pani Kerner.
- Cześć! Co to za tematy z rana? - zdziwiła się Michasia.



- Cześć! - przywitali się oboje, po czym jej mąż dodał - No co, była ciekawa, to jej opowiedziałem coś niecoś o nas.
- A czemu akurat z mamą się ożeniłeś? - ciągnęła dalej Iza.



- Kochałem ją, więc dlaczego nie?
- Ale dużo ludzi się kocha i ma razem dzieci, a nie mają ślubu.
- Myślisz, że tak jest fajnie? - wtrąciła się mama dziewczynki.
- Nie wiem...
- Mi i tacie wydawało się, że nie jest. Od zawsze wiedzieliśmy, że kiedyś weźmiemy ślub.
- Nawet nie braliśmy pod uwagę innej opcji - dodał Izaak.
Michasia - chociaż ostatnia usiadła do stołu - pierwsza była gotowa z jedzeniem. Kiedy ona wychodziła do pracy, ojciec i córka mieli jeszcze chwilę dla siebie.



- Kurczę, Iza, gdyby mama to widziała!
- Ale nie widzi!



No jak tu jej nie kochać?



- Więc mówisz, tato, że zanim się w sobie zakochaliście, byliście przyjaciółmi...
- Tak, byliśmy. I zapewne bylibyśmy nadal, gdyby twoja mama nie ciągnęła mnie pewnego razu za język...
- Opowiedz mi o tym!

O dalszych losach Izabeli Kerner możecie przeczytać tutaj.


...

Oh, Lilian
Look what you've done




Wbrew oczekiwaniom Liliany wspólne doświadczenia jeszcze bardziej ich od siebie oddaliły, zamiast przybliżyć.



- Co mam ci oddać? Sam już nic nie mam!



- Łżesz! Na pewno coś masz! A jak nie, to lepiej skołuj, i to szybko...!

Wieczorem, kiedy każde z nich dostawało to, czego chciało, zapominali o sprzeczkach i jak gdyby nic nadal sprawiali wrażenie szczęśliwej, zakochanej pary.



Lucek tak zaniedbał naukę, że musiał wziąć "warunek".



Ten zaś wcale nie był taki tani, a pieniądze się kończyły...

- Lilka, a twój stary?
- Nie waż się tak mówić o Leonie! - wściekła się. Mimo że jej relacje z rodzicami bardzo się pogorszyły od czasu kiedy na własne życzenie wpadła w nałóg, nadal miała do nich szacunek i była wdzięczna im za to, co dla niej zrobili.
- Teść jest spoko... Chodzi o twojego biologicznego ojca. Podobno był kasiasty.
- Nawet nie wiem, czy w ogóle jeszcze żyje i jak się nazywa... A mama zabroniła o niego pytać.
- Jeju, weź jej powiedz, że przecież masz prawo wiedzieć i takie tam... Wymyślisz coś.
- Cholera, Lucek...
- Lilka, zrób o co cię proszę.

Zrobiła. Dowiedziała się ostatecznie, jak się nazywa jej ojciec, ale zapłaciła za to - jak później oceniła - zbyt wysoką cenę. Matka postanowiła zerwać z nią kontakt. Wtedy jednak Lilianę niewiele to obeszło.




- Tak?
- No, cześć, tatku!
- Nie jestem żadnym pani "tatkiem"?



- No własnie obawiam się, że jesteś. Fajnie się r****** młodą dupę, co? A na dzieciaka się łożyć nie chciało!



- O czym ty mówisz, dziewczyno?! Zresztą zmykaj stąd, bo jak nie, to wezwę policję!



- Nastka Czajkowska, nic ci to nie mówi?
- Nie będę się nikomu z niczego tłumaczył!



- A jednak! Jestem jej córką.
- No i?
- A TY jesteś moim ojcem.



- Dziewczyno, daruj sobie. Nie dam sobie wmówić, że...
- K****, stary, nie wyprzesz się tego. Każdy test na ojcostwo ci to udowodni... Dobra, stary, inaczej. Potrzebuję hajsu. I to już.



- Myślisz, że dam się zastraszyć?! Zresztą mówiłem już...
- 1000 simoleonów na początek. Za wszystkie te lata mojego życia, w których nie dostałam od ciebie ani grosza.
- Dość tego! Dzwonię po policję!
- Lucek!



- Tylko spróbuj się ruszyć, a obiję ci mordę, tatku - zagroził. - Własnej córce nie dasz?!
- Pożałujecie tego...



- Lucek, zostaw go, nie warto.
- Zamknij się, Lilka. Wiem, co robię.
- ZOSTAW MNIE! BŁAGAM! MAM ŻONĘ I MALUTKIE DZIECKO!
- Kasa...



- 200 simoleonów miesięcznie w zamian za święty spokój, gotówką. Stoi?
- Stoi - syknął. - Pożałujecie tego... Gówniarze...




- Zgodnie z umową 200 simoleonów. Odliczone.





- No, tatku, to mi się podoba! Widzimy się za miesiąc. I pozdrów żonę - fajna dupa, chociaż twoja starsza córka lepsza.




- Lucek, noooo, podziel się!
- Przećpałaś swoje, to teraz się martw!



- No błagam cię, nooo... Przecież ja zaraz nie wytrzymam...
- K****, Lilka, idź spać, a nie w****** mnie!
- A spróbuj mi powiedzieć, że masz ochotę, c****...
- Pójdę do burdelu - taniej wyjdzie i nie będę musiał się o nic prosić!
- To po c*** ci żona?!
- No właśnie! Same problemy z nią...
- Gdzie leziesz?!
- Znaleźć sobie nową dupę!
- LUCEK, K****!
- S*********.

Wyszedł i dłuuuuugo nie wracał. Próbowała żyć bez niego. Na początku było nieźle...



... ale z każdym kolejnym dniem pustka, jaką wokół siebie odczuwała, się powiększała. Samotność odbierała jej zdolność do życia.





Odbierz, błagam...

- Lucek?!





- Lucek, jesteś tam?



Tylko mi się wydawało...



- Lucek, wróć do mnie, BŁAGAM...! Oszaleję tu bez ciebie...

Tym razem telepatia była dla niej bardziej łaskawa.





Nie pozwoliła mu nawet dokończyć tłumaczenia się.



- Ja też za tobą tęskniłem. Tak k******** mocno cię kocham, Lilka...
- Ja ciebie też, Lucek...



Rano ktoś postanowił im złożyć niezapowiedzianą wizytę.



- Lucek!? Lucek, wstawaj, policja!
- Cooo?
- Policja przyjechała!
- POLICJA!? K*****, NIE!!!






- Wie pani, że za ukrywanie przestępcy grozi kara pozbawienia wolności?
- Ale mój mąż nie jest przestępcą!
- Nie mówił pani wszystkiego w takim razie.
- LUCEK?!
- Zabieramy pani męża do więzienia. Tam będzie mogła pani z nim porozmawiać.

Jej ukochany odszedł z kamienną twarzą.



A ona była pewna, że tym razem naprawdę pęknie jej serce.



Lucjusz Seppi za handel i posiadanie nielegalnych substancji oraz za udowodnione kradzieże, wymuszenia i udział w rozbojach został prawomocnym wyrokiem sądu skazany na 7 lat pozbawienia wolności i na własne życzenie przeniesiony do zakładu karnego innego niż docelowy na Wyspie Królowej Melanii.
Liliana składała zeznania w tym procesie. W czasie jego trwania okazało się, że w USC nie ma żadnych dokumentów potwierdzających fakt zawarcia związku małżeńskiego między nią a oskarżonym. Ten zaś zażyczył sobie umożliwienia wizyt w więzieniu tylko najbliższej rodzinie tj. matce i bratu.

A Liliana?



Pain and misery always hit the spot
Knowing you can't lose what you haven't got


Ciąg dalszy nastąpił.


...

- na jakiś czas żegnamy się z Kernerami. Wrócą, gdy zdecyduję się opisać dalsze losy ich córki =) Iza dopiero co poszła na studia (jeszcze nie grałam studentami w tej rundzie, ale może dzisiaj zacznę, bo to priorytet w sumie xD), więc trzeba będzie trochę poczekać ;] O małżeństwo Michasi i Izaaka możecie być spokojni ;]



- nie wiem jeszcze, czyją historię wrzucę w miejsce tej o Michasi i Izaaku. Annetti wnioskowała o Graczyków. Czy ktoś z Was ma jakieś własne życzenie? ;]

Ostatnio edytowane przez Liv : 20.03.2016 - 12:13 Powód: 2. czytanie for your reading pleasure
Liv jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 29.07.2015, 10:33   #344
MsAnonymous
 
Zarejestrowany: 02.01.2015
Płeć: Kobieta
Postów: 8
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Boże jaki cham ten Franek. Takich to się powinno po prostu ugh. XD
Mam mindfuck. To w sumie było do przewidzenia trochę, ale nadal mnie zaskoczyło. Nie wierzę do końca w to, że po wypadku się zmienił. On jeszcze namiesza. Biedna Michasia, tyle rzeczy do ogarnięcia. Wgl. co to za szpital, że tak z samobójcami kombinują. XD
Cytat:
A co będzie potem to nie wiem.
Potem któres z nas umrze i zmartwychwstanie, umrze i zmartwychwstanie i tak dalej.
Trzeba przyznać, że Iza i Izaak słodko razem wyglądają. ^^
Lubię ten nowy look Liliany, w sumie. A jaka się wygadana zrobiła. Rozmowy Lilki i Lucka to w połowie gwiazdki, fajnie się czyta. Biedna Liliana.
MsAnonymous jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 29.07.2015, 14:36   #345
Annetti
 
Avatar Annetti
 
Zarejestrowany: 09.05.2013
Wiek: 28
Płeć: Kobieta
Postów: 218
Reputacja: 33
Domyślnie Odp: Miasteczko

No to przybywam xd Akurat mam nawet wenę do pisania, więc pewnie zaraz zacznę Ci spamić na temat nowości w Indexie

Cytat:
Napisał Liv
(Annetti tylko pytała o niego =D)
I uważam to za szczyt samokontroli, ha! Ale nie przyzwyczajaj się

Bańka-wstańka! Elinora jest kochana
Cytat:
stojącą naprzeciwko Franka pod ślubnym łukiem
To byłby chyba koniec świata w Nieznanowie W dalszym ciągu ciężko mi wyobrazić sobie go pod łukiem

Tymek i Linda muszą być chyba fajnymi rodzicami xD No, ale w sumie koncert razem ze starszymi? Nie posądzałabym kogoś pokroju Franka o to, że będzie chciał takie coś Dosia jest urocza w tych próbach wytłumaczenia temu tumanowi co do niego czuje Wiesz co? Czytając wypowiedzi nastoletniego Franka wprost nie mogę się nie śmiać xd I nawet się czuł jak we friendzonie, haha. Oj Franuś, Franuś
Oho, szaleństwa jak za czasów rodziców. O! I Dosia też ma koszulę w kratę tak jak Linda! Haha, wmawianie sobie, że to nie ciąża jest dość oryginalnym pomysłem. Dobrze, że nie zaprzeczała aż do rozwiązania xd Franek swoją drogą też spostrzegawczy... Brak mi słów na Frania :< Ojej, Eulalia jest bardzo ładna ^^ Ciekawe jak długo potrwa zgoda między Stankiem a Dosią. I tak powstała Ola Haha, opieka Franka nad małą z pomocą cioć jest genialna. Gdyby nie Eulalia i Gracja, to chyba byłoby ciężko xd Ola jest kochana
Cytat:
Dlaczego na tych zdjęciach nie ma Franka, dowiecie się w następnym odcinku.
Jak to dlaczego? Bo hulał z Gracją w basenie itd.

Oho, Janusz powrócił :> Haha, to on nawet głos umie zmieniać :o A jednak, duchy istnieją. Już ci wspomniałam, że ciężko było mi przyjąć do świadomości fakt, że to jednak Izaak. W każdym razie na początku na serio miałam mętlik w głowie xd Ale minęło kilka godzin i już się z tym pogodzilam. W sumie to dobrze, że M. i I. się pogodzili ^^ i to tak szybko. Bo zagorzała feministka Michasia zawsze mogła zrobić awanturę czy coś z byle powodu, haha xd No i obściskiwanie się na oczach córki xD Iza - obrończyni moralności Hm... Ciekawie przedstawiłaś rozmowę Izy i Izaaka No i te zgadywanki Chociaż w sumie w rozmowę został trochę wplątany Adaś. Jestem ciekawa czy jakoś to będzie rzutować na relację panny Kerner z młodym Roklinem Haha, jaki ślub!
Cytat:
Napisał Izaak
- Ja bym się ucieszył, gdyby przybył nam Michaś do kolekcji.
Też bym się ucieszyła

Przedostatnie zdjęcie Izy jest urocze
Cytat:
- Tak, byliśmy. I zapewne bylibyśmy nadal, gdyby twoja mama nie ciągnęła mnie pewnego razu za język...
- Opowiedz mi o tym!
Adaś chyba musi zacząć uważać na to co będzie mówił xD

O nie! Lilka! Zmieniła się nie do poznania I jeszcze te odzywki do Klemensa. Masakra jakaś :o Ja to bym chyba była przerażona jakbym ją zobaczyła. Ciekawe czy Himler gdzieś z tym pójdzie... Hm... Mam nadzieję, że Lucek w odsiadce cokolwiek zrozumie i może postanowi się zmienić. Smutne to wszystko No i w zasadzie ten fałszywy ślub... Masakra jakaś :o

No, to teraz tradycyjnie czekam na ciąg dalszy Może tym razem nie będziesz musiała wzywać czytelników imiennie?

I dalej wnioskuję o Graczyków xd
Annetti jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 29.07.2015, 16:27   #346
Libby
Administrator
 
Avatar Libby
 
Zarejestrowany: 17.01.2006
Skąd: z kabiny F-14 Tomcat
Płeć: Kobieta
Postów: 3,862
Reputacja: 15
Domyślnie Odp: Miasteczko

Franek zachował się jak ostatni dupek, gdy wyparł się dziecka. Dobrze, że poszedł po rozum do głowy i wrócił do dziewczyn Szkoda jednak, że ostatecznie ich drogi się rozeszły... Ciekawa jestem, co zrobiłaś z Frankiem
Podobała mi się rozmowa towarzysząca ich pierwszemu pocałunkowi


ahahaha xD I co?! I kto mi próbował wmówić, że to nie Izaak? xD Ja wiedziałam swoje Nawet Kędziorek może potwierdzić, że jej pisałam, że dla mnie to nadal jest Izaak! Fajnie, że się zeszli, bo tworzą cudowną rodzinę i też jestem za Michasiem Ale z tym grzebaniem w strunach głosowych, to trochę przesadziłaś Izaak to w końcu nie świadek koronny xD A co do soczewek to tak obstawiałam, że je nosi

Rany... Jestem rozczarowana Lilianą. Była takim nad podziw dobrym i mądrym dzieckiem i co z niej wyrosło? Mam nadzieję, że jeszcze otrzeźwieje, bo szkoda dziewczyny, żeby się tak zmarnowała... No i ciekawe, czy z Lucka jeszcze coś będzie... Ale w sumie to on ją ciągnie na dno, więc niech szuka sobie kogoś lepszego


Cytat:
Napisał Annetti Zobacz post

Adaś chyba musi zacząć uważać na to co będzie mówił xD
O tym samym pomyślałam Biedny Adaś xD
__________________

Ostatnio edytowane przez Libby : 29.07.2015 - 16:31
Libby jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 29.07.2015, 19:02   #347
Kędziorek
Supermoderator
 
Avatar Kędziorek
 
Zarejestrowany: 15.03.2012
Skąd: Mój pokój.
Wiek: 32
Płeć: Kobieta
Postów: 3,269
Reputacja: 27
Domyślnie Odp: Miasteczko

Ty zła kobieto, żeby tak grać na naszych uczuciach?! No wiesz co... Jestem zbulwersowana, totalnie Resztę mojego oburzenia doczytaj sobie na WO

Chociaż teraz wszystko jestem w stanie Ci wybaczyć, skoro Izaak żyje Normalnie nie mogłam przeboleć jego śmierci, teraz w końcu mogę zafarbować siwe włosy, które mi przysporzyłaś, bez obawy, że pojawią się kolejne. Przynajmniej póki co xD
Rany, biedny Izaak. Najpierw stracił pamięć, teraz ma rozdwojenie jaźni... Kurczę, tak się cieszę, że nie mogę porządnego zdania sklecić, o całym komentarzu nie mówiąc
Ale najważniejsze, że Michalina mu wybaczyła i po raz drugi została jego żoną. Może i nie było rozwodu, ale w świetle prawa póki co jest jeszcze wdową. Życzę im powodzenia w urzędach, kiedy będą go przywracać do życia. Mam nadzieję, że od tego nie odechcieje mu się żyć W końcu do mnie dotarło, że Michasia się tym zajęła
Biedna, skołowana Izka Rzuca się na faceta, a później zonk, oj, to chyba nie ten facet.. A może jednak ten? Później gościu obściskuje jej matkę, która zawsze nie lubiła, kiedy ją jakiś facet obściskuje.. Nawet nie dawała nikomu ku temu okazji. Nic dziwnego, że Iza nie wiedziała, co o tym myśleć. No bo jej tata "na niby" i jej prawdziwy tata, który nie żyje i który stoi przed nią, bo jednak wcale taki martwy nie był jak wszyscy sądzili, to tak naprawdę jedna osoba, która jeszcze poderwała jej matkę-feministkę. Myślałaś o napisaniu scenariusza do "Mody na sukces"?
I jeszcze te struny głosowe Jak mu je zoperowali, że teraz mówi normalnie? Przypadkiem mu je naprawili, jak ratowali mu życie po wypadku? xD Serio, przy ukrywaniu świadków koronnych tak się nie starają, jak ten lekarz przy Izaaku
I teraz mają żyć długo. I szczęśliwie. I jeszcze trochę bardziej szczęśliwie, bo szczęścia nigdy za wiele

Franek!
Ty podły, zły, bezwstydny człowieku niedobry. Ładnie to tak? Sądząc po Waszych spojlerach jeszcze nieraz go zbluzgam. Robi dzieciaka, nie przyznaje się do niego, jeszcze śmie pytać, kto ją tak urządził (nie mierz wszystkich swoją miarą, głupku), to na koniec tak od niechcenia mówi: "Oddaj go". Że też Ciebie nie oddali, cholero mała.
Co z tego, że się niby nawrócił, skoro pomoc jaką daje matce swojego dziecka jest właściwie na pół etatu. Kit z tym, że nie mają ślubu, nawet parą nie są! Biedne dziecko i biedna Dosia. Przynajmniej na kumpele może liczyć. Mam nadzieję

Pomysłowa Pani Liliana właśnie została przeze mnie ochrzczona na Durną Lilę, bo na zwroty grzecznościowe nie zasługuje. Na Lucka to już mi nawet epitetów szkoda. No nikt się nie spodziewał, że to się tak skończy, ależ skąd. Jakim cudem sobie nie poradzili, przecież byli w tym bagnie RAZEM. Tja... Sposób w jaki Lila rozmawiała, wróć!, "rozmawiała" (bo normalny dialog to to nie był) ze swoim biologicznym ojcem był po prostu haniebny. Jak nisko można się stoczyć? Mam nadzieję, że w końcu dotarła do dna i się od niego odbije, szczególnie, że Lucka już nie ma. I co to za cyrk z fałszywym ślubem?! Myślałam, że chociaż na początku zależało mu na niej bardziej niż na prochach. Widać muszę obniżyć swoje wymagania.


No nie ma co, odcinek świetny
Życzeń żadnych nie mam, po prostu wybierz rodzinę, która od dłuższego czasu żyła zbyt spokojnie i namieszaj
__________________
Mam łopatę.

Ostatnio edytowane przez Kędziorek : 03.08.2015 - 15:21
Kędziorek jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 30.07.2015, 00:37   #348
Kowai-Neko
 
Avatar Kowai-Neko
 
Zarejestrowany: 22.11.2014
Płeć: Kobieta
Postów: 12
Reputacja: 11
Domyślnie Odp: Miasteczko

Tymek i Linda jak zwykle młodzi i szaleni Ach ta gadka Franka i jego friendzonie. A o to rodzinna zasada Stanków i ich partnerów: Zachodzomy w ciąże na studiach i nosimy koszule w krate Franek no o ty wyrabiasz? Najpierw awantura potem przeproszenie a potem co znów cie nie ma Ale tak samo rodzice Dosi jak oni to robią że wyglądają tak dobrze? Ola jest urocza Izaak wrócił i też uważam że Michaś im by się przydał do kolekcji. Ale masz dobrych tych lekarzy w Nieznanowie. Najpierw zmieniają mu te struny a potem dajmy chłopowi jeszcze jedną szansę tak i tak wie kim jest i mu odajmy głos Adaś uważaj bo Iza ma do ciebie plany Jestem ciekawa czy Lilian odzyska kontakt z matką i czy Klemens zgłosi na policje tą napaść? Jak to nie ma ślubu Mam nadzieje że Liliana się pozbiera i Lucek się ogarnie.
Kowai-Neko jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 01.08.2015, 17:17   #349
tut
 
Avatar tut
 
Zarejestrowany: 14.04.2015
Skąd: Włocławek
Płeć: Kobieta
Postów: 158
Reputacja: 15
Domyślnie Odp: Miasteczko

Fajnie, że Michalina znowu jest szczęśliwa, ale jak mam być szczera to trochę naciągane z tym Izaakiem i Januszem. Iza znowu będzie miała tatę
Biedna Dosia, a tak ładnie wyglądała w tych krótkich włosach. Franek zachował się jak dzieciak. Potem przeprasza i potem znowu znika. Dobrze, że Ola miała tyle cioć naokoło

Mina Lucka jak bierze kasę od starego ;d
Żal mi Lilki, ale to było do przewidzenia, że się źle skończy. Chociaż jak Lucek zniknął i tak sobie nieźle dawała radę, no i jako narkomanka nie miała zespołu odstawienia.
__________________
Jagodowo
Jagodowo na blogspot
tut jest offline   Odpowiedź z Cytatem
stare 08.08.2015, 20:50   #350
Lysandra
 
Avatar Lysandra
 
Zarejestrowany: 01.04.2015
Wiek: 30
Płeć: Kobieta
Postów: 37
Reputacja: 10
Domyślnie Odp: Miasteczko

Cytat:
Od jakiegoś czasu na widok przyjaciela serce Dosi wariowało.
No nawet jej się nie dziwię. :d

Cytat:
- Mówią, że jestem w tym dobry. Przy mnie w mig się nauczysz.
Interesujący sposób na powiedzenie 'fajnie by było, gdybyśmy zaczęli się spotykać'.

Cytat:
Między jedną imprezą a drugą, jakimiś popołudniowymi wykładami (na te rano nie chodził) i godzinami spędzonymi w toalecie nie zostawało mu wiele czasu dla jego dziewczyny
A co on robił tyle czasu w toalecie? O.o

Cytat:
Na drugim roku jednak coś nie pykło.
Nooo, zdecydowanie nie pykło!

Cytat:
- Bogowie, Dośka, nie żryj już tyle. Wyglądasz jak wieloryb. - skomentował jej wygląd.
A mówią, że romantyzm umarł.

Cytat:
- Trudno, oddasz je i po sprawie.
Co za baran.

Cytat:
Gdy półżywa po kilku godzinach snu Dosia biegała na zaliczenia, do akcji wkraczał dumny tatuś.
(...) Oczywiście w pobliżu były "ciocie" dziewczynki na wypadek gdyby ta zgłodniała albo narobiła w pieluszkę.
To co robił dumny tatuś? Patrzył, podziwiał i głaskał po główce?

***

Cytat:
- Odzyskałem pamięć - powiedział. - I... wróciłem.
I jaką ma zadowoloną minę. ;d

Cytat:
- Jak to? Spałaś z dwoma facetami i nie potrafisz powiedzieć, z którym było ci lepiej?
No niezła przedmowa przed 'oświadczynami'.

Cytat:
Ziu kosia dada!i, przeleciało mu przez myśl.


Cytat:
- Kurczę, Iza, gdyby mama to widziała!
- Ale nie widzi!
Haha, widać, że Iza jest córeczką tatusia. ;d

***

Cytat:
- Dziewczyno, daruj sobie. Nie dam sobie wmówić, że...
Nie ma to jak poznać swoją uroczą córeczkę po latach.

Cytat:
- Przećpałaś swoje, to teraz się martw!
Żal mi ich obojga.

Cytat:
- Lucek, wróć do mnie, BŁAGAM...! Oszaleję tu bez ciebie...
No i ledwo co wrócił, to go zgarnęli.

Cytat:
Ten zaś zażyczył sobie umożliwienia wizyt w więzieniu tylko najbliższej rodzinie tj. matce i bratu.
Może chciał, żeby Lilianie było łatwiej o nim zapomnieć i zacząć nowe, lepsze życie...


Fajne historie wymyślasz swoim simom, aż chce się więcej.
Lysandra jest offline   Odpowiedź z Cytatem
Odpowiedz


Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości)
 

Zasady Postowania
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest włączony
Emotikonywłączony
[IMG] kod jest włączony
HTML kod jest Wyłączony

Skocz do Forum


Czasy w strefie GMT +1. Teraz jest 00:25.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
Spolszczenie: vBHELP.pl - Polski Support vBulletin
Wszystkie prawa zastrzeżone dla TheSims.pl 2001-2023