|
|
#11 |
|
Moderatorka Emerytka
Zarejestrowany: 12.12.2007
Skąd: Million miles away
Płeć: Kobieta
Postów: 5,673
Reputacja: 53
|
No to witam ponownie :P
W tym poście swój ciąg dalszy mają historie rodzin Winkler, Wolff oraz panien Faninownych. ...
Pewnego słonecznego, letniego poranka rok później Katia Faninowna i Cyprian Winkler przysięgli sobie miłość, wierność, uczciwość małżeńską oraz to, że będą razem aż do śmierci. Żadne z nich ani nikt ze skromnego grona zaproszonych gości nie miał wątpliwości, że dotrzymają słowa. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Oprócz Larysy, córki panny młodej, pojawili się także: ![]() brat Cypriana, Marceli Winkler oraz doktor Jacenty Starczyk wraz z małżonką - Józefą (z domu Lessner) - przyjaciele nowożeńców ![]() a także Hirek i Maria Magdalena Tycjanowscy! Gratulacje :) ![]() ![]() A także pierwszy taniec młodej pary :) ![]() Kwestia mieszkania ostatecznie się rozwiązała - Cyprian wprowadził się do żony i pasierbicy. Marceli i Bask zostali sami w domu ; D ![]() Larysa bardzo polubiła swojego ojczyma. Cieszyła się, że jej mama poznała kogoś tak fajnego jak Cyprian. Byli dla siebie stworzeni! :) Ale dziewczyna z tego wszystkiego zaczęła się czuć troszkę samotna... W sąsiedztwie nie było nikogo w jej wieku, a ze starszymi kolegami wolała się nie spoufalać - jak wiecie, mieszkańcy tej dzielnicy nie należą do najszlachetniejszych, a ich występki mają początek już w młodzieńczych latach. Stary, zapuszczony plac zabaw w lesie służy młodzieży z Nigdzie za miejsce spotkań. Pani doktorowa Starczyk poradziła dziewczynie, żeby się tam wybrała - "wiesz, mój młodszy brat tam często wpada i mówi, że jest fajnie!". Nie do końca przekonało to Larysę, bo co niby może być fajnego w takim obskurnym miejscu, ale postanowiła się tam wybrać. Wczesnym południem plac zabaw na pierwszy rzut oka świecił pustką. Nie oznaczało to jednak, że zupełnie nikogo tam nie było... ![]() Chłopak w jej wieku bawiący się ze swoją młodszą siostrzyczką od razu zwrócił jej uwagę. Chwilę im się przyglądała, po czym postanowiła przywitać się. ![]() - Cześć, jestem Larysa - powiedziała, podchodząc bliżej. - Cześć Larysa! - odparł chłopak wesoło. - Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem. - Jestem tutaj pierwszy raz... - Ojej! Mam nadzieję, że nie na tym jednym razie się nie skończy. Jestem Zdzisław Lessner, a to moja siostrzyczka Czesia - powiedział, po czym wyciągnął rękę w jej stronę. ![]() - Miło mi cię poznać! - rzekła, odwzajemniając gest. - Cześć Czesia! Dziewczynka przyglądała się tej scenie z uwagą, a słysząc swoje imię uśmiechnęła się do Larysy. - Słuchaj, Zdzisław... - Mów mi Zdzisiek. - Zdzisiek, Józia Starczyk to nie twoja siostra przypadkiem? - Bingo! - krzyknął chłopak. - Wspominała, że często tu wpadasz. - To prawda. Lubię to miejsce chyba nawet bardziej niż Czesia! Ale... Skąd wy się znacie? Rozmowa się rozwinęła, ale wkrótce musieli przerwać, gdyż Czesia zrobiła się marudna i koniecznie chciała do domu. Od tamtej pory Larysa przesiadywała na placu zabaw codziennie, a wraz z nią jej - po jakimś czasie - przyjaciel. Sytuacja uległa zmianie w momencie rozpoczęcia roku szkolnego. Nauka i praktyki zawodowe (uczyła się na cukiernika ;)) pochłaniały większość czasu dziewczyny. Podobnie zresztą miał Zdzisiek. Jednak - dzięki bogom! - internet dotarł nawet do takiej dzielnicy jak Nigdzie! No i wymieli się numerami. Pisali ze sobą tak często, jak mogli, ale oboje tęsknili za spotkaniem w cztery oczy jak za dawnych czasów. Gdy jednak po jakimś czasie udało im się na siebie natrafić na placu zabaw (on przyszedł z Czesią, ona przechodziła w pobliżu), stało się coś niespodziewanego. Chłopak bardzo się ucieszył z tego zbiegu okoliczności, ale okazał to troszkę inaczej niż zwykle... ![]() ![]() Larysa była zdziwiona, ale podobało jej się to. Tak - marzyła o tym, "co by było gdyby Zdzisiek był moim chłopakiem", ale nie myślała, że z jego strony dojdzie do czegoś więcej niż przyjaznych gestów, rozmów i przekomarzanek. A jednak! ![]() ![]() ![]() Gdy wieczorem opowiedziała mamie o tym niespodziewanym obrocie wydarzeń, okazało się, że także Katia ma jej coś do powiedzenia! ![]() Poranne nudności, które ostatnimi czasy męczyły panią Winkler były niczym innym jak oznakami ciąży! No i zapadła decyzja w sprawie znalezionego przez Cypriana kilka dni temu pod drzwiami kota! Astra - bo tak Larysa "ochrzciła" przybysza - stała się oficjalnie członkinią rodziny! :) ![]() ![]() ![]() Katii dopisywał apetyt :) ![]() Ale i wena twórcza! ![]() Szczęśliwy tatuś i starsza siostra nie mogli zaś doczekać się narodzin maleństwa. ![]() ![]() ![]() Cypriana można było okrzyknąć Szczęściarzem Roku :D Nie dość, że odnalazł miłość, to jeszcze wkrótce na świecie miało się pojawić JEGO maleństwo! ^^ Wiosną państwo Winkler, Larysa i Astra powitali na świecie Tatianę! :D ![]() Cyprian nie posiadał się z radości! Maleńka Tati skradła jego serce! :> ![]() Larysa uwielbiała wygłupy z siostrzyczką :D ![]() ![]() W międzyczasie... Bardzo-Nerwoy-Kot :rofl: ![]() A także tajemne moce Cypriana xD ![]() ![]() (naprawianie starych aut wyszło mu bokiem, dosłownie) Hirek co jakiś czas odwiedzał przyjaciół ;) ![]() I już wiedział, że za jakiś czas będzie miał dobry pretekst, żeby częściej wpadać :D (kto się wczytał w The Index powinien się domyślić, dlaczego :D) ![]() "Dobra robota, stary!" usłyszał od niego Cyprian. Nie wiadomo jednak, co dokładnie Hirek miał na myśli... :D ![]() A dla Larysy nadal był jak troskliwy, kochający ojciec :) Wiedziała, że to jego kiedyś poprosi o poprowadzenie jej do ołtarza! Tymczasem jednak jej siostra z pomocą swojego taty stawiała pierwsze kroczki :) ![]() W zabawach zaś to ona była niezastąpiona :D ![]() Tati to uroczy brzdąc :) Niestety, na więcej zdjęć z nią trzeba będzie troszkę poczekać... Larysa kończy 19 lat! :D ![]() ![]() Zdzisiek postanawia zaś rozpocząć nowy etap w ich życiu... ![]() ![]() Ciąg dalszy wątku Larysy nastapił. ... U Wolffów życie kręciło się wokół najmłodszej dwójki domowników - Herberta i Bogusia. ![]() ![]() ![]() Więcej zdjęć Bogusia tutaj. Ale! Przed Państwem Henrietta Wolff, znana jako Henia :) ![]() Jak widać, każdy dorosły, który nie był akurat czymś zajęty, natychmiast przechwytywał któregoś z dzieciaków :) No ale nie powiem - ciężko się grało w ich domu. Ogarnąć tylu simów to wyzwanie! Maleństwo Juliany z każdym dniem rosło w siły! ![]() W ciągu kilku miesięcy dziewczyna zdążyła pogodzić się z faktem, iż Marceli nie zmieni zdania. Jej myśli były wypełnione sprawami rodziny - nie pracowała w tym czasie, ale za to chętnie zajmowała się domem i dziećmi. ![]() Z punktu widzenia Marcelego Winklera cała ta sytuacja wyglądała jednak troszkę inaczej... Na początku rzeczywiście - olał Julianę i zapomniał o sprawie. Niestety jednak samotne mieszkanie - chociaż miało dużo plusów - nie było tym, czego w gruncie rzeczy chciał od życia. Zaczęło się też odzywać sumienie - od początku wątpił w to, że dziecko Juliany nie było jego, no ale coś musiał powiedzieć. Gdyby przyszło co do czego, pewnie i tak musiałby się słono wykosztować na alimentach - jakby już teraz miał nadmiar forsy! Z każdym kolejnym dniem było gorzej. Nie miał ochoty dosłownie na nic. Chociaż nie... Miał ochotę na to, żeby pójść do Juliany i pogadać z nią. Tak też wkrótce zrobił. ![]() Otworzyła mu pani Wolff i jej reakcja na jego widok była daleka od zadowolenia. ![]() "Trzymaj się z daleka od Juliany i dziecka, łajdaku!", przykazała mu podniesionym głosem. Ale on wcale nie miał zamiaru odpuścić sobie. Wrócił kilka dni później wcześniej upewniwszy się, że matki dziewczyny nie ma w domu. Otworzyła mu sama Juliana i bardzo zdziwiła się na jego widok. ![]() - Marceli... Co ty tu robisz? ![]() - Chciałem pogadać... I przeprosić cię. Wiem, że to mój dzieciak. Od początku wiedziałem... Tylko wiesz, nie chciałem być ojcem. - Coś się zmieniło od tego czasu? - Nie wiem, może wydoroślałem... W każdym razie chciałbym, żebyśmy zaczęli od nowa. - Co? - dziewczyna nie wierzyła własnym uszom. - No wiesz... Skoro już mamy razem dziecko, dlaczego by nie zamieszkać razem i się nie chajtnąć? Dziewczyna patrzyła na niego jak na idiotę. - Mama ostrzegała mnie przed tobą! - krzyknęła. - A potem co - odejdziesz do innej a mnie zostawisz z trójką dzieci?! - Mówię poważnie - zapewnił zgodnie z prawdą. - Przez te parę miesięcy sporo zrozumiałem. Naprawdę mi przykro, że tak to z tobą załatwiłem wtedy, ale - obiecuję! - naprawię to. Zaufaj mi, Juliana. Nie zawiedziesz się. - Chciałabym ci wierzyć, ale boję się... ![]() - Nie masz czego - powiedział, tuląc ją do siebie. - Dajmy sobie szansę. - No dobrze... - odparła w końcu dziewczyna. - Świetnie! - krzyknął, puszczając ją z objęcia. - A jak tam młody Winkler? Juliana wtedy położyła jego rękę na swoim brzuchu. "Młody" chyba wyczuwał, co się święci, bo jego mama otrzymała porządnego kopniaka! No i nie uszło to uwadze Marcelego. ![]() - Moja krew! - ucieszył się. - Jeszcze twojego starszego trzeba wziąć w obroty. - Ej, co robisz? - krzyknęła, gdy jego ręce zawędrowały poniżej jej kręgosłupa. - Ulala! - zachichotał. - Tego mi było trzeba! ![]() - Marcel, ty...! - teraz i Juliana wybuchnęła śmiechem. Za drzwiami jednak słychać hałasy dochodzące z pokoju chłopców, dlatego młodzi pożegnali się. Marceli obiecał wpaść następnego dnia. Na początku został oficjalnie wszystkim obecnym w domu przedstawiony jako chłopak Juliany. Boguś bardzo chciał go poznać... ![]() ... co im obu wyszło na dobre. W końcu Marceli chciał mieć udział w jego wychowywaniu :) "Teściowa" była jednak nieugięta. ![]() - Ty łajdaku!!! Jak mogłeś?! - na widok Marcelego nie mogła pohamować złości. Tłumaczenie Juliany tylko pogorszyły sprawę. - Juliana, trzeba być kompletną idiotką żeby zadawać się z kimś takim jak on! - usłyszała dziewczyna w odpowiedzi. - Co z ciebie za matka, skoro nie pozwalasz jej decydować za samą siebie? - krzyknął Winkler. ![]() - Wszystkie po*****e baby twojego pokroju za nic by nie dały kolejnej szansy facetowi! Dzięki bogom, że Juliana nie ma rozumu po matce! I tak dalej... Na szczęście potyczki słowne między matką a chłopakiem Juliany zostały zredukowane do minimum dzięki szybkiej przeprowadzce do nowego domu. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Ten - choć przestronny - był jednak zaniedbany i wymagał gruntownego remontu. Z nim jednak Marceli dzięki pomocy przyjaciół i rodziny szybko się uwinął. Młoda mama dzielnie doprowadzała dom i ogródek do porządku mimo zaawansowanej ciąży. ![]() Któregoś razu podczas "prac polowych" dopadły ją skurcze. ![]() Na szczęście jednak karetka zdążyła zabrać ją do szpitala, gdzie na świat przyszedł bardzo charakterny młody człowiek - Denis Winkler. ![]() "Denis rozrabiaka" był prawie idealną mniejszą wersją swojego taty :D ![]() ![]() ![]() Boguś nie mógł się doczekać dnia, w którym nauczy braciszka grac w piłkę i bić się :D Opieka nad dziećmi (wszak mały Wolff też domagał się uwagi!) bardzo zbliżyła do siebie Julianę i Marcelego. W czasie pierwszych odwiedzin w szpitalu na widok swojego dziecka w ramionach uśmiechniętej młodej mamy niespokojnie zabiło mu serce. To, co wtedy ujrzał, spowodowało jego natychmiastowe wydoroślenie. Nagle zrozumiał, że te dwie istoty oraz czekający na mamę i braciszka w domu Boguś są dla niego wszystkim! Juliana - mimo zabiegania, poddenerwowania i kilku dodatkowych kilogramów - była dla niego najpiękniejsza i najważniejszą simką. Nie mógł się nadziwić, że wcześniej tego nie dostrzegł! ![]() ![]() ![]() Pewnego razu podczas śniadania po prostu postawił przed nią otwarte pudełko z pierścionkiem i zapytał: "Zgadasz się?". spoiler ![]() Mina dziewczyny wyraziła wszystko... ![]() Marceli Winkler i Juliana Wolff byli pierwszą parą, która pobrała się w nowo odnowionej kapliczce w Nigdzie :) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Wkrótce Denis skończył roczek :) Boguś uwielbiał mu zabierać zabawki :( ![]() ![]() ![]() Próby ich odzyskania kończyły się płaczem jednego, a po chwili często i płaczem drugiego ; o Jego tata dzielnie przemierzał z nim pokój wzdłuż i wszerz :D ![]() ![]() Ale wygłupy też nie były im obce! W końcu to Winklerowie! :D ![]() "Denis-rozrabiaka": :D ![]() ![]() Juliana miała z nimi wszystkimi niemałe utrapienie, ale i tak ich kochała :> ![]() Cierpliwość labradora Baska zdawała się nie mieć granic! ![]() Skakanie po łóżku brata i taaaaka radocha :D ![]() Na koniec jeszcze fotki z panną Wolff w roli głównej :) Ona i Herbert wyrośli na całkiem sprytne i żądne wiedzy dzieciaki - no i byli duuuuużo spokojniejsi niż ich kuzyni :) ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Rufin to naprawdę cudowny ojciec - i pomyśleć, że sam swojego tatę pamiętał słabo... ... W kolejnym odcinku chyba wrócimy do do Domańskich i Aronowiczów ;) Aczkolwiek może znalazłby się materiał na rozwinięcie kilku wątków z tego odcinka - wszak w następnej rundzie na świat przyjdzie córeczka Larysy :D No i nie wiecie, jak się potoczyły losy takiego fejma jak Weronika Szopen :D Ale póki co Wasza kolej na napisanie czegoś! ;) Ostatnio edytowane przez Liv : 03.03.2016 - 17:31 Powód: "Przez te parę miesięcy sporo rozmiatałem" - M.Winkler |
|
|
|
|
|
| Użytkownicy aktualnie czytający ten temat: 1 (0 użytkownik(ów) i 1 gości) | |
|
|